Trwa ładowanie strony...

Aktualności

Aktualności Materiały powiązane

W ubiegłym roku firma Feerum podpisała pierwszy intratny kontrakt z rządem Tanzanii. Zarząd Feerum mówi wprost: nie byłoby to możliwe, gdyby nie wcześniejsze inwestycje w informatykę. To dzięki nim produkujemy lepiej i taniej niż zachodni konkurenci. Szczegóły w informacji prasowej

Śrubena Unia, żywiecki producent i dostawca śrub i elementów złącznych, chce w najbliższym czasie znacząco zwiększyć swoje przychody. Firma planuje wejść na nowe rynki oraz rozpocząć produkcję nowych, bardziej przetworzonych wyrobów o większej marżowości. Ma w tym pomóc informatyzacja firmy i wdrożenie systemu ERPSzczegóły w informacji prasowej

Kontynuując naszą trwającą już drugą dekadę współpracę ze Światem Sztuki, w lipcu b.r. zostaliśmy sponsorem Galerii + mieszczącej się w katowickim Rondzie Sztuki. Informacje o aktualnych wystawach

Mielecki producent pojazdów elektrycznych liczy na zamówienia zagraniczne i chce zwiększyć produkcję. Ma w tym pomóc inwestycja w system ERP Impuls EVO, który będzie wspierał zarządzanie przedsiębiorstwem i kontrolował produkcję. Szczegóły w informacji prasowej

Stomet, jedna z najszybciej rozwijających się polskich firm produkcyjnych, rozpoczęła gruntowną informatyzację. Firma zakończyła pierwszy etap wdrożenia systemu ERP Impuls EVO, który ma pomóc w zwiększeniu mocy produkcyjnych przedsiębiorstwa i poprawieniu efektywności. Szczegóły w informacji prasowej

FLOWAIR, firma specjalizująca się w produkcji nowoczesnych rozwiązań grzewczo-wentylacyjnych, rozpoczęła wdrożenie systemu ERP Impuls EVO wspierającego zarządzanie. Ma on pomóc firmie we wprowadzeniu nowych produktów na rynek i ekspansji na rynku polskim oraz za granicą. Szczegóły wdrożenia w informacji prasowej.

Zgodnie z raportem Markets & Markets, wartość globalnego rynku rozwiązań klasy MES w roku 2022 osiągnie poziom 18 mld dolarów. Jakie będzie to miało przełożenie na rynek polski? Jak wysoki jest obecny poziom automatyzacji polskich fabryk? Szczegóły w informacji prasowej.

GT85 - lubelska firma produkująca myjnie przemysłowe, wyróżniona przez miesięcznik Forbes nagrodą „Diamentu” oraz przez Puls Biznesu „Gazelą Biznesu” - wdrożyła system ERP Impuls EVO. Po konsultacjach z innymi przedsiębiorstwami produkcyjnymi, które używają naszego rozwiązania klasy ERP/MRPII, system Impuls EVO został uznany za najlepszy wybór, idealnie odpowiadający dynamicznemu rozwojowi firmy GT85. Więcej szczegółów w informacji prasowej.

BPSC było partnerem jednej z największych konferencji menedżerów produkcji w Polsce – czwartej edycji „Arena Produkcji”. Jednym z głównych prelegentów był nasz niezastąpiony Janusz Geisner, który omówił kompleksowe monitorowania procesów produkcyjnych na przykładzie systemu ERP Impuls EVO. Ponad 200 uczestników nie mogło się nudzić!

Popularne powiedzenie ma swoje bezpośrednie odzwierciedlenie w świecie systemów wspomagających zarządzanie. Wg raportu Panorama Consulting 81% firm odnotowało korzyści z wdrożenia systemu ERP. Jednak poziom satysfakcji firm jest tym wyższy, im lepszej jakości dane zostały zaimplementowane. Więcej szczegółów w informacji prasowej.

9 lutego odbyła się uroczysta gala inaugurująca tegoroczne „Diamenty Forbesa”. W tym roku w słynnym rankingu miesięcznika Forbes znalazło się 2,4 tysiąca firm, które przez trzy lata z rzędu zwiększały swoją wartość przynajmniej o 23% rocznie. Prestiżowe nagrody „Diamenty Forbesa” będą wręczane od lutego do czerwca w 16 miastach Polski: Kielcach, Łodzi, Katowicach, Rzeszowie, Lublinie, Szczecinie, Poznaniu, Toruniu, Białymstoku, Opolu, Wrocławiu, Krakowie, Mierzęcinie, Olsztynie, Sopocie i Warszawie. Nagrodzonym „Diamentom” gratulujemy i do zobaczenia na kolejnych rozdaniach!

1 lutego miała miejsce kolejna, ósma już edycja konferencji HR Directors Summit, której partnerem było BPSC. Wydarzenie to jest jednym z najważniejszych spotkań dyrektorów działów personalnych firm działających w całej Polsce. Również w tym roku, w ramach trzech ścieżek: Zaangażowanie, Kreowanie zmiany oraz Wyzwania codzienności odbyło się wiele dyskusji i debat, w których wzięliśmy udział. Jedną z nich była dyskusja dyrektorów personalnych i ekspertów HR „Liczba π a może wskaźnik Q Tobina w rękach dyrektora personalnego?” moderowana przez naszego eksperta HR Annę Węgrzyn - Kierownika Projektu mHR EVO oraz Monikę Dawid-Sawicką - Dyrektora Projektu HR Directors Summit.

Od początku br. należymy do grupy Forterro, zrzeszającej przedsiębiorstwa oferujące wyspecjalizowane oprogramowania klasy ERP. Jesteśmy teraz czwartą europejską jednostką tej firmy obok szwedzkiego Jeeves, szwajcarskiego SolvAxis, oraz francuskiego Sylob. Więcej informacji w materiale prasowym.

Po raz kolejny zaangażowaliśmy się w przygotowanie prezentów gwiazdkowych dla podopiecznych Domu Aniołów Stróżów. Na choince firmowej pojawiło się dziesięć tajemniczych listów do Świętego Mikołaja, które w niedługim czasie znikły, a pod choinką znalazło się dziesięć kolorowych paczek. Prezenty zostały rozdane dzieciom podczas Spotkania Wigilijnego w Domu Aniołów Stróżów 23 grudnia.

W katowickim Spodku 19 grudnia odbyły się Ogólnopolskie Mistrzostwa Szkół i Przedszkoli w Szachach - największy turniej szachowy w Polsce. Byliśmy jednym z głównych sponsorów tego wydarzenia. W tym roku o puchary rywalizowało aż 1500 młodych szachistów podzielonych na dziewięć grup wiekowych, które dodatkowo podzielone były na chłopców i dziewczęta. Relację z turnieju można zobaczyć na profilu facebook’owym mistrzostw.

Firma Rolnik, jeden z największych na polskim rynku przetwórców owocowo-warzywnych wdraża WMS (Warehouse Management System) naszego autorstwa. Więcej na temat wdrożenia w informacji prasowej.

Po serii śniadań na zachodzie, do wymiany doświadczeń oraz poznania najlepszych praktyk i metod zwiększania opłacalności produkcji zapraszamy przedsiębiorców ze wschodniej Polski. Kameralne grono i maksimum praktyki – formuła, która według uczestników dotychczasowych dyskusji pozwala na zdobycie nowej wiedzy, omówienie wątpliwości i uniknięcie pomyłek, które przytrafiły się innym firmom. Już we wrześniu Kielce, a w październiku - Rzeszów. Po więcej informacji zapraszamy na www.ProdukcjaMadeInPoland.pl

Rada Nadzorcza BPSC SA powołała na stanowisko Prezesa Zarządu Rafała Orawskiego, dotychczasowego Wiceprezesa ds. Finansowych. Więcej informacji w komunikacie prasowym.

Mija właśnie 10 lat naszej współpracy z katowicką Akademią Sztuk Pięknych. Jej najbardziej namacalne efekty to doroczna nagroda dla najlepszych dyplomantów w ramach programu „Najlepszy dyplom” czy systematycznie wzbogacana firmowa kolekcja młodej sztuki. Jubileusz tego jedynego w naszym kraju programu wieloletniego zaangażowania firmy w działalność uczelni artystycznej uczcimy wystawą, o której informować będziemy niebawem. W między czasie zapraszamy do zapoznania się z historią tej współpracy - www.SponsorMlodejSztuki.pl

Blisko 70 uczestników, 3 panele warsztatowe, 6 godzin czystej merytoryki w niezapomnianym wnętrzu Cobu Design. Zjednoczone siły Grupy Training Partners, Randstad Polska oraz BPSC z sukcesem zakończyły warsztaty HR “Świadoma niekompetencja lub nieświadoma kompetencja – co z tym zrobić?”. Uczestnicy podczas warsztatu BPSC pracowali na systemie klasy HCM mHR EVO realizując m.in. ocenę pracowników w obszarze kompetencji technicznych. Dziękujemy wszystkim za przybycie i aktywne uczestnictwo!

Ponad 30 wykładów i prelekcji, warsztaty, prezentacje Partnerów, konsultacje indywidulne. Tak przebiegało XVI Forum Klientów BPSC zorganizowane w Krynicy Górskiej. Obok bardzo szerokiej prezentacji nowych rozwiązań w systemach Impuls EVO oraz mHR EVO, prezentowaliśmy tematykę integracji z zewnętrznymi rozwiązaniami oraz studia przypadku. Impreza zgromadziła prawie 300 uczestników. Partnerami tegorocznego Forum były firmy Oracle oraz Aplikom.

7,5% - średnio taką część swoich przychodów przeznaczają firmy produkcyjne na wdrożenie systemu ERP. Inwestycja w oprogramowanie zwraca się zwykle po 3-4 latach a średni czas wdrożenia wynosi 18 miesięcy – wynika z raportu Panorama Consulting. To krócej niż w pozostałych branżach.

Opracowany przez BPSC system ERP Impuls EVO wspiera w Selfie GE zarządzanie produkcją od strony zleceń produkcyjnych, technologii, rozliczania kosztów, planowania zakupów materiałów. Dba też o przejrzystość procesu produkcji. Jest to szczególnie ważne ze względu na 25-letnią gwarancję jaką są objęte m.in. moduły fotowoltaiczne produkowane przez Selfe. W razie awarii, firma musi wiedzieć kiedy, przez kogo i z jakich materiałów został on wyprodukowany.

Już 10 marca, w ramach kolejnej edycji konferencji Arena Produkcji pojawi się Jarosław Iwanek, Dyrektor ds. Konsultingu i Analiz BPSC SA. Jego wystąpienie będzie podsumowaniem cyklu śniadań biznesowych, które organizowaliśmy w miastach zachodniej polski. W ramach tych spotkań podejmowaliśmy tematykę optymalizacji procesów produkcyjnych. Zapraszamy również na nasze stoisko gdzie będzie można szerzej porozmawiać o naszym projekcie.

Nasi eksperci odpowiedzialni za rozwój mHR EVO uczestniczą w VII edycji konferencji HR DIRECTORS SUMMIT. W trakcie tego jednego z najbardziej prestiżowych spotkań decydentów w obszarze HR próbujemy odpowiedzieć na pytania jakie projekty HR wdrożone zostały w odpowiedzi na wyzwania gospodarcze przed którymi stoją firmy oraz jakie są kluczowe tematy, z którymi mierzą się dyrektorzy personalni?

Już w tym tygodniu rozpoczynamy cykl spotkań skierowanych do kadry zarządzającej oraz szefów produkcji zarówno przedsiębiorstw, które produkują swoje wyroby tylko w Polsce, jak również tych, które przeniosły część swojej produkcji w inne rejony świata.

W trakcie kameralnych śniadań biznesowych będziemy rozmawiać m.in. o tym jak ułożyć procesy produkcyjne, tak aby maksymalnie skrócić czas dostarczenia gotowych produktów do nabywcy. Poszukamy odpowiedzi na pytania, czy możliwe jest uelastycznienie produkcji pozwalające na jednoczesną minimalizację jej kosztów, zastanowimy się wspólnie jak systematycznie zwiększać marże i radzić sobie z rosnącymi kosztami wynagrodzeń.

Zapraszamy!

Czy Polacy czują się coraz śmielej na rynku pracy? Jak polubić poniedziałki i radzić sobie z nagłymi absencjami pracowników? Na te pytania starali się odpowiedzieć przedstawiciele firm Randstad i BPSC - organizatorzy konferencji „Projekt Pracownik” organizowanej w nowej siedzibie Muzeum Śląskiego.

Firma Randstad zaprezentowała wyniki najnowszego sondażu Monitor Rynku Pracy. Badanie zwraca uwagę na kilka bardzo interesujących zjawisk: rekordowa grupa, bo aż 35% przedsiębiorstw może w najbliższym półroczu podwyższyć wynagrodzenia swoich pracowników, na bardzo wysokim poziomie utrzymują się również plany zwiększania zatrudnienia w firmach. Przy dobrej ocenie sytuacji finansowej przedsiębiorstw, słabnie jednak optymizm polskiego biznesu wobec najbliższej przyszłości gospodarki.

Eksperci BPSC SA przybliżyli koncepcję wewnętrznego rynku pracy. Im jest większy, procesy bardziej skomplikowane, a rotacja pracowników większa, tym bardziej nieodzowne staje się wsparcie informatycznym narzędziem, jakim jest Mapa Umiejętności systemu mHR.

Spotkanie zgromadziło ponad 20 przedstawicieli firm, głównie szefów działów HR oraz działów produkcji.

Zaledwie co czwarta firma produkcyjna w Polsce korzysta z systemu informatycznego wspierającego zarządzanie przedsiębiorstwem – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Najgorzej zinformatyzowane są firmy odzieżowe i spożywcze, najlepiej te zajmujące się produkcją elektroniki, urządzeń elektrycznych i maszyn oraz motoryzacyjne. Ogólny bilans pokazuje jednak, że branża produkcyjna nie jest jeszcze nasycona rozwiązaniami IT wspierającymi zarządzanie.

Firma Ficomirrors Polska (FMP), dostawca części dla czołowych marek motoryzacyjnych, kończy właśnie wdrożenie systemu mHR. 500 pracowników objętych zostało oprogramowaniem w takich obszarach jak zarządzanie kwalifikacjami, kompetencjami, efektywnością oraz szkoleniami. Oprogramowanie BPSC SA dedykowane jest zarówno pracownikom etatowym jak i tymczasowym.

Według firmy analitycznej Deloitte, wydatki na podniesienie kwalifikacji pracowników rosną nieprzerwanie od 2010 r. Znaczący wzrost zainteresowania inwestycjami w rozwój pracowników dostrzegają także dostawcy narzędzi informatycznych wspierających realizację celów rozwojowych. Anna Węgrzyn, Project Manager mHR BPSC SA przewiduje, że polskie firmy będą musiały walczyć o pracowników z zamożnymi, zachodnimi korporacjami. To oznacza, że po pierwsze muszą ich lepiej motywować i to nie tylko finansowo.

To kolejny rok, w którym ocena rynku IDC pokazuje jednoznacznie – na rynku największych wdrożeń ERP BPSC SA jest pierwszym polskim graczem. IDC, jako najważniejsze czynniki wysokiej pozycji BPSC w podsumowaniu roku 2014, wymienia rosnącą popularność wśród klientów średniej wielkości, zaawansowany funkcjonalnie produkt oraz przystosowany do polskich realiów poziom cenowy.

Światowy lider zakrywek do opakowań szklanych, firma Guala Closures DGS Poland SA uruchomiła system Impuls EVO. Po trwające ponad dekadę współpracy z BPSC SA, DGS Poland zdecydowała się na upgrade do najnowszej wersji, a także rozszerzenie funkcjonalności o moduły eDeklaracji i e-Faktury.

Grupa ATAL, jeden z liderów rynku deweloperskiego w Polsce, wdrożyła Elektroniczną Akceptację Faktur. Aplikacja opracowana przez firmę BPSC przyśpieszyła proces akceptacji dokumentów kosztowych i skróciła czas potrzebny na finansowe zamknięcie miesiąca.

Rozwiązania księgowo-finansowe systemu Impuls EVO współtworzyć będą zaplecze informatyczne projektowi konsolidacji procesów księgowych, finansowych i podatkowych spółek zależnych Grupy PZU. W PZU Finanse, Spółce wchodzącej w skład jednej z największych instytucji finansowych w Polsce oraz Europie Środkowo-Wschodniej dobiegło końca wdrożenie oprogramowania autorstwa BPSC SA.

W dniach 15 - 19 czerwca w katowickim Rondzie Sztuki oraz Galerii Sztuki BWA studenci malarstwa, projektowania graficznego i grafiki bronili swych prac dyplomowych. Tegorocznym obronom towarzyszyła kolejna edycja konkursu na Najlepszy Dyplom, którego BPSC jest współtwórcą i współorganizatorem.

W tegorocznej edycji konkursu nagrodzone zostały:

Marta Czarnecka - Malarstwo
Dobrosława Rurańska - Grafika

Wszystkie prace tegorocznych absolwentów katowickiej ASP można oglądać do 19 lipca w Galerii Sztuki Współczesnej BWA i Rondzie Sztuki w Katowicach.

Virtu, producent dań gotowych, wdrożył aplikację do zarządzania obiegiem faktur kosztowych autorstwa BPSC. Elektroniczna Akceptacja Faktur upraszcza i przyśpiesza akceptację oraz rozliczenie faktur kosztowych. System zmniejsza liczbę nierozliczonych faktur i skraca czas potrzebny na zamknięcie miesiąca z kilkunastu do kilku dni. EAF to kolejne już rozwiązanie BPSC wykorzystywane przez Virtu. Wcześniej spółka wdrożyła system Impuls w obszarze księgowości, finansów, środków trwałych, kadr i płac, dystrybucji, produkcji procesowej oraz gospodarki magazynowej. Virtu korzysta też z rozwiązania EDI oraz kolektorów kodów kreskowych.

Głównym założeniem wprowadzonej innowacji jest segmentacja, automatyzacja oraz integracja informacji zawartych w budżecie i procesie zakupowym. Dzięki temu Impuls EVO umożliwia stworzenie struktury budżetów, które powiązane są z grupami materiałowymi w module dystrybucji. Poszczególne „pod-budżety” mogą być również podzielone na wybrane okresy rozliczeniowe – roczne, miesięczne czy tygodniowe. Stopień realizacji planu  prezentowany jest w formie graficznej. W pakiecie rozszerzającym dotychczasową funkcjonalność systemu Impuls EVO znalazły się również rozwiązania zestawiające planowane przyjęcia na magazyn surowców z planami pracy obsługi magazynu oraz dostępnością i przepustowością samego magazynu.

W dniach 21-22 maja uczestniczyliśmy w 5 już edycji Forum Human Resources, zorganizowanego przez AutomotiveSuppliers.pl. Jak co roku uczestniczyło w nim liczne grono dyrektorów zarządzających, kierowników oraz menadżerów z działów HR, szkoleń, rozwoju i płac z sektora motoryzacyjnego. W tegorocznej agendzie znalazły się tematy dotyczące ocen pracowniczych, rozwojowi talentów, programom stażowym, kulturze pracy czy Lean Staffing i CSR. Prelekcja BPSC poświęcona była mapie poliwalencji i doborowi pracowników produkcyjnych do gniazd i linii produkcyjnych w oparciu o system mHR. 

Centrum Nauki Kopernik przez dłuższy czas szukało informatycznego systemu HR, który spełniłby szereg szczegółowo sprecyzowanych wymagań. Zarządzanie kwalifikacjami, kompetencjami, efektywnością, a także rozwojem pracowników to tylko niektóre z funkcjonalności systemu mHR, którego wdrożenie dobiegło właśnie końca.

Optymalizacja procesów HR, skrócenie czasu i obniżenie kosztów operacji związanych z pozyskiwaniem i wykorzystywaniem informacji o pracownikach - to wymagania, jakie postawiła firma Kanlux wybierając system HR. Wysokim wymaganiom lidera rozwiązań oświetleniowych sprostał tylko mHR. Wdrożona funkcjonalność systemu umożliwi realizację procesów zarządzania kompetencjami, kwalifikacjami i efektywnością. Oprogramowanie obejmie również obszary szkoleń, rekrutacji czy e-learningu.

Przedstawiciele BPSC SA – Przemek Kędzierski i Adam Stańczyk – uczestniczyli w międzynarodowej konferencji "IV Toc Lean Sigma MTM Transformation & Kaizen Benchmark Tour". W trakcie 2 dniowego spotkania poruszano zagadnienia wykorzystania analitycznej metody MTM-UAS, zastosowania lean management w zarządzaniu projektami czy korzyści z wdrożenia Delaval Production System.

"Udział w konferencji IV Toc Lean Sigma MTM Transformation & Kaizen Benchmark Tour w Bolonii był okazją do spojrzenia na najlepsze praktyki transformacji przedsiębiorstw wg zasad lean. Konferencja obejmowała dwa panele tematyczne ‘Transformacja w produkcji’ oraz ‘Transformacja w usługach, logistyce i biurze’, a także wizytę w fabrykach Lamborghini oraz Ducati. Przemysł samochodowy pozwala najlepiej zobrazować korzyści płynące z realizacji założeń lean manufacturing w ramach procesów produkcyjnych. Panele tematyczne stały się okazją do wymiany doświadczeń przedstawicieli firm z całego świata dotyczących praktycznego wymiaru procesu transformacji obszaru produkcji w kierunku lean management." - komentuje Przemek Kędzierski

W ubiegłym tygodniu uczestniczyliśmy w jednym z najważniejszych wydarzeń na rynku konferencyjnym dla HR-u. Konferencja HR Tech Summit 2015, poświęcona technologiom dla działów HR, cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem zarówno ze strony uczestników, jak też wystawców i przedstawicieli firm oferujących rozwiązania wspomagające pracę działów HR. W części plenarnej konferencji Wojciech Mularski (dyrektor odpowiedzialny w BPSC za sprzedaż rozwiązań HR) podejmował temat przyszłości i nowego kształtu działu HR. W drugiej części konferencji, w ramach jednej ze ścieżek tematycznych, uczestnicy mieli możliwość zapoznania się z realizacją procesu zarządzania talentami w systemie mHR.

W tym roku już po raz 15 odbyło się najważniejsze wydarzenie w kalendarzu konferencyjnym BPSC. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom użytkownikom naszych rozwiązań zmieniliśmy formułę konferencji. Agenda realizowana była w czterech, równoległych ścieżkach tematycznych, tj.: Technologia, Produkcja i Logistyka, Finanse, Personel. Drugi dzień Forum wypełniły warsztaty produktowe, prowadzone przez konsultantów z poszczególnych obszarów funkcjonalnych systemu Impuls EVO. Dzięki temu udało nam się stworzyć platformę do wymiany doświadczeń, która stanowi dla nas inspiracją do rozwoju naszych systemów.

„Sprzedaż, projektowanie, magazyn, produkcja - zintegrowane IT w fabryce mebli” to hasło przewodnie tegorocznej, VI już edycji programu Profesjonaliści dla Profesjonalistów. Organizatorami seminarium jest firma Top Solutions oraz Katedra Meblarstwa Wydziału Technologii Drewna Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. BPSC jest partnerem merytorycznym wydarzenia. W trakcie seminarium, dedykowanego przedsiębiorstwom z branży meblarskiej, zaprezentowana zostanie m.in. integracja systemów klasy ERP i CAD/CAM na przykładzie rozwiązań BPSC SA i TopSolid. Uczestnicy będą mogli również przetestować manipulatory 3D, sprawdzić działanie akcesoriów i narzędzi dla producentów mebli, jak również pozyskać informację na temat dotacji unijnych. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy w dniach 14 i 15 maja na Wydział Technologii Drewna Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Zgłoszenia można składać tutaj

Nowości w ofercie BPSC, plany rozwojowe oraz optymalizacja procedur serwisowych na rzecz klientów partnerskich to główne tematy poruszane w trakcie XXI spotkania Partnerów BPSC. W gronie przedstawicieli prawie 20 firm zaangażowanych w sprzedaż oraz rozwijanie systemu Impuls EVO podsumowano rok 2014. Wyróżnienie za najbardziej owocną współpracę otrzymał Pan Robert Gondek reprezentujący Ratio Systems Sp. z o.o.

Timago International Group, największy w Polsce dystrybutor sprzętu rehabilitacyjnego i ortopedycznego wdrożył Impuls EVO Start.  Decyzja o inwestycji w system ERP wynikała z intensywnego rozwoju spółki, która zaopatruje obecnie ponad dziewięciuset stałych odbiorców hurtowych w kraju i w kilkunastu krajach europejskich.

Zakres projektu obejmuje zarówno podstawowe obszary takie jak: finanse i księgowość, kadry i płace, środki trwałe, gospodarkę materiałową, dystrybucję i CRM, jak również mobilną obsługę magazynu B2B oraz portal handlowców. Te ostatnie, kluczowe dla Timago, zawierają unikalne w branży rozwiązania z zakresu komunikacji z kontrahentami, a także wzajemnej wymiany informacji handlowych.

Polscy decydenci zaczynają doceniać polskie oprogramowanie. Spółki skarbu państwa i urzędy odchodzą od polityki kupowania tego typu produktów od zachodnich dostawców i zamawiają je w rodzimych firmach. To wpływa na rozwój branży.

"Po wielu latach patrzenia w sposób ubóstwiający na rozwiązania zachodnie polscy decydenci zaczęli dostrzegać zalety polskiego oprogramowania" – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Ignacy Miedziński, prezes zarządu BPSC.

Całość wywiadu można obejrzeć na stronie Newseria

Rynek pracy w polskim sektorze IT dynamicznie rośnie. Informatycy, a zwłaszcza programiści, są jednymi z najbardziej poszukiwanych specjalistów. Jak podkreśla prezes Biura Projektowania Systemów Cyfrowych Ignacy Miedziński, przed informatykami rysują się bardzo dobre perspektywy. Dla specjalistów z tej branży pracy, i to dobrze płatnej, nie zabraknie.

"W Warszawie średnia zarobków wśród informatyków to 10 tys. zł, na Śląsku od 5 do 8 tys. zł" – mówi Ignacy Miedziński.

Całość wywiadu dostępna jest na stronie Polskiego Radia

Oferowany przez BPSC system Elektronicznej Akceptacji Faktur wykorzystuje już 100 przedsiębiorstw spośród ponad 600 użytkujących systemy ERP chorzowskiego dostawcy. Setny projekt wdrożeniowy został zrealizowany w firmie Wichary Technologies, dostawcy zaawansowanych technologicznie rozwiązań dla przemysłu.

"Procedury, nawet najlepiej przygotowane, na pewnym etapie rozwoju biznesu nie pozwalają zapanować nad ogromną ilością faktur kosztowych. Nasza firma, w efekcie gwałtownego rozwoju w ostatnich latach, znalazła się właśnie w takiej sytuacji. System, dzięki któremu każda wpływająca faktura kosztowa trafia w postaci elektronicznej do systemu informatycznego i dekretowane są pod jego kontrolą stał się nieodzowny. Elektroniczna Akceptacja Faktur powinna w przeciągu najbliższych miesięcy znacząco uporządkować kwestię obiegu faktur." mówi Artur Wichary, Dyrektor ds. Produkcji i Rozwoju, WICHARY Technologies Sp. z o.o.

Zdobywcą Złotej Statuetki i tytułu Lidera Zarządzania Zasobami Ludzkimi została firma Volkswagen Poznań Sp. z o.o. Kapituła konkursu, którego celem jest propagowanie wiedzy i najlepszych praktyk w zakresie efektywnego zarządzania zasobami ludzkim, uhonorowała w sumie 11 firm. BPSC SA, jak co roku, było sponsorem jednej z nagród. Wraz z firmą Alta ufundowaliśmy roczną licencję na pakiet testów kompetencji dostępnych na platformie ALTA online. Nasza nagroda przypadła w udziale firmie Nexteer Automotive Poland wyróżnionej Bursztynową Statuetką za zarządzanie wynikami pracy. Wszystkim wyróżnionym gratulujemy!

Europejski gigant produkcji suplementów - Sensilab - wdrożył system wspomagający zarządzanie magazynem klasy WMS autorstwa BPSC SA. Impuls EVO w pełni zautomatyzował realizowane procesy magazynowe tj. przyjęcia zewnętrzne, kontrola jakości, wydania do produkcji, przyjęcia wyrobów, ekspedycja. Dzięki integracji systemu z zewnętrzną aplikacją automatyki przemysłowej, w Sensilab zarządzanie zaawansowanym systemem pracy wózków widłowych może odbywać się z poziomu aplikacji. Za kontakty handlowe z Sensilab odpowiada partner BPSC firma Ratio Systems.

3 listopada 2014 r. w rektoracie Uniwersytetu Śląskiego zostało podpisane porozumienie o współpracy między uczelnią a Biurem Projektowania Systemów Cyfrowych SA.

Porozumienie przewiduje realizację wspólnych projektów o zasięgu regionalnym, ponadregionalnym i międzynarodowym. Współpraca będzie obejmować organizację i promocję wydarzeń skierowanych do środowiska akademickiego uczelni, w tym praktyk oraz staży dla studentów. Eksperci BPSC zaangażują się w konsultowanie programów kształcenia oraz tematyki prac dyplomowych, tworzonych na uczelni oraz prowadzenie zajęć ze studentami. Działania te wspierać będzie wspólne promowanie idei transferu wiedzy do środowiska gospodarczego, a także pomoc firmy w rozbudowie infrastruktury laboratoryjnej. Plany współpracy przewidują również przygotowanie audytu oceniającego wdrożenia systemów klasy ERP na wyższych uczelniach.

Już po raz piąty mamy zaszczyt zaprosić na Perspektywy HR -  cykl otwartych konferencji biznesowych współorganizowanych przez BPSC i Wydawnictwo Wolters Kluwer. 

Po trudnym okresie wszechobecnego kryzysu wreszcie nadchodzi czas, w którym HR może ponownie rozwinąć skrzydła i stać się jeszcze silniejszym partnerem dla biznesu. Perspektywa na rok 2015 to jak najszybciej nadrobić stracony czas i podążać za najnowszymi trendami. Dział HR 2015 to dział przede wszystkim nowoczesny, świetnie zorganizowany, mający realny wpływ na wyniki, misję, wizje i strategię firmy. Zapraszamy na serię konferencji, które ułatwią działowi HR transformację w HR Business Partnera, który potrafi wykorzystać każdą okazję do osiągnięcia pożądanych rezultatów biznesowych.

Zapraszamy do: Krakowa, Katowic, Wrocławia, Gdańska, Poznania i Warszawy.

Zarezerwuj termin w swoim mieście!

Grupa Nomax, największy w Polsce producent opakowań dla branży mięsnej, rozszerzyła zakres wdrożenia systemu Impuls o aplikację klasy WMS. Projekt realizowany był etapami przez partnera wdrożeniowego BPSC SA - firmę Queris. Na bazie wdrożenia w najważniejszej ze spółek przeprowadzony został roll-out w dwóch pozostałych firmach należących do grupy.

Wdrożenie oprogramowania WMS wspierającego zarządzanie magazynem uporządkowało i zautomatyzowało procesy organizacyjne w Grupie Nomax. Elastyczność rozwiązania BPSC SA wspomogła również wprowadzenie nowoczesnego systemu rozliczeń kosztów produkcji.

BPSC poszerza ofertę w zakresie rozwiązań do zarządzania personelem o SOOP - funkcjonalność ułatwiającą realizację autorskich systemów ocen okresowych. Nowe rozwiązanie dedykowane jest tym firmom, które opracowały własny System Okresowych Ocen Pracowniczych i które dalej chcą go stosować, ale już nie w oparciu o przysłowiową „kartkę i ołówek”. Dzięki wsparciu IT oceny okresowe można zrealizować sprawniej i szybciej, a co bardzo istotne, odzwierciedlają one indywidualne, wypracowane i sprawdzone w danej organizacji rozwiązania. SOOP automatyzuje proces oceny – począwszy od stworzenia arkuszy ocen, poprzez ocenę poszczególnych kryteriów, aż po wskazanie działań rozwojowych i obszarów, które powinny zostać poprawione w kolejnym okresie oceny. Nowe rozwiązanie BPSC można wdrożyć w dowolnej organizacji i dostosować je do indywidualnych potrzeb.

Rozpoczęła się kolejna edycja, organizowanego przez Puls Biznesu, cyklu bezpłatnych warsztatów pn. Akademia Pulsu Biznesu - szybki rozwój i kontrola kosztów. BPSC jest partnerem merytorycznym tego wydarzenia. Serdecznie zapraszamy do udziału w spotkaniu, w czasie którego uczestnicy dowiedzą się m.in. jak budować wartość firmy na rynku lokalnym i międzynarodowym, poznają najnowsze rozwiązania pozwalające na kontrolę kosztów i wzrost produktywności. W kolejnych tygodniach warsztaty odbywać się będą w: Krakowie, Szczecinie, Poznaniu, Toruniu, Łodzi, Lublinie, Sopocie, Olsztynie, Białymstoku. Wszystkie szczegóły dotyczące wydarzenia oraz formularz zgłoszeniowy znajdziecie Państwo na stronie konferencji.

BPSC SA utrzymało piątą pozycję wśród największych dostawców systemów wspomagających zarządzanie i jest drugą polską spółką ujętą w zestawieniu aplikacji biznesowych IDC. Wartość rynku oprogramowania biznesowego wyniosła w ubiegłym roku 242,68 miliona dolarów i wzrosła o 2,2%.

"Choć ten wynik jest lepszy niż oczekiwaliśmy, w dużym stopniu był to efekt wzrostu wartości dolara. Gdybyśmy analizowali wysokość kontraktów w złotych, wtedy wartość rynku zmniejszyłaby się o 0,8%." - tłumaczy Edyta Kosowska z IDC.

Dla BPSC rok 2013 był czasem intensywnego promowania systemu Impuls EVO, który wzbogacany był o kolejne mobilne funkcjonalności. System wdrożył m.in. Wart-Milk – producent nabiału, Conbelts Bytom – producent taśm wykorzystywanych w górnictwie oraz Poland Tokaya Okaya Manufacturing, producent komponentów do telewizorów LCD. Z rozwiązań ERP autorstwa BPSC korzysta już ponad 600 przedsiębiorstw.

W miniony czwartek, BPSC jako Złoty Partner XII Forum Spółdzielczości Mleczarskiej miało zaszczyt wręczyć wyróżnienia czterem najlepszym spółdzielniom mleczarskim w Polsce, wyłonionym w VII Rankingu Spółdzielni Mleczarskich. Wśród medalowej czwórki znalazły się SM Spomlek i OSM Piątnicaobie wykorzystujące system autorstwa BPSC.

Forum Spółdzielczości Mleczarskiej to jedno z najbardziej prestiżowych wydarzeń branży mleczarskiej w Polsce. Uczestniczą w nim m.in. przedstawiciele Komisji Europejskiej, polscy, niemieccy, francuscy i holenderscy przedstawiciele ministerstw rolnictwa i gospodarki, szefowie branżowych organizacji mleczarskich i producenckich, zakładów i spółdzielni mleczarskich oraz firm współpracujących z branżą.

Dystrybucja, CRM, e-Faktura, Portal Aukcyjny, Elektroniczna Akceptacja Faktur to tylko niektóre z funkcjonalności systemu Impuls EVO, które zostaną wdrożone w firmie Base Group produkującej małe i średnie konstrukcje stalowe.

Wybór systemu Impuls EVO jest odpowiedzią na dynamiczny rozwój spółki w ostatnich latach, a pełna kontrola procesów produkcyjnych i sprzedażowych to główne priorytety wdrożenia. Impuls EVO ma przede wszystkim usprawnić zarządzanie produkcją, umożliwić podniesienie efektywności i jakości współpracy z kontrahentami (B2B), a także zapewni dostęp do bieżącej informacji na temat realizacji zamówień.

Projekt realizowany w Base Group to jedno z najszerszych funkcjonalnie wdrożeń, jakie w tym roku rozpoczynają eksperci BPSC SA. Zakończenie projektu planowane jest na wiosnę 2015 roku.

Spośród 73 analizowanych systemów ERP w Polsce rozwiązania BPSC SA są nadal najpopularniejsze w segmencie dużych przedsiębiorstw. Jak wynika z najnowszego raportu biura badawczo-analitycznego DiS, w minionym roku osiągnęliśmy również największy wzrost liczby wdrożeń oraz użytkowników końcowych. W 2013 roku na wdrożenie systemu Impuls EVO zdecydowało się kolejne 30 przedsiębiorstw reprezentujących branże produkcyjne, usługowe oraz dystrybucyjno-handlowe. Interfejs systemu codziennie wyświetlany jest na ponad 47 tysiącach monitorach.

BPSC uczestniczyło w Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach, najważniejszym wydarzeniu branży zbrojeniowej w Europie. Zespół BPSC miał okazję podzielić się doświadczeniami zdobytymi m.in. podczas wdrożenia systemu Impuls w Wojskowych Zakładach Motoryzacyjnych z Siemianowic Śląskich. Targi MSPO należą do największych tego typu wydarzeń w Europie środkowej i są jednym z nielicznych miejsc na świecie, gdzie firmy związane z branżą zbrojeniową z całego świata mogę zaprezentować swoje rozwiązania – w tym również informatyczne. W tegorocznej edycji swoją ofertę zaprezentowało ponad 500 wystawców z 27 krajów świata.

BPSC intensyfikuje sprzedaż rozwiązań na rynku małych oraz średnich przedsiębiorstw poprzez nowy program partnerski. Jest on skierowany do firm IT obsługujących mniejsze podmioty, w tym m.in. przychodnie i niewielkie sieci medyczne. To kolejny etap intensywnej promocji systemu Impuls EVO w modelu Start – pierwszego na polskim rynku rozwiązania ERP, które można wdrożyć w małej firmie i rozbudowywać wraz jej rozwojem. BPSC chce wykorzystać sprawdzony model sprzedaży partnerskiej na szerszą skalę, by dotrzeć do potencjalnych klientów z sektora MŚP.

Jak co roku, ekipa BPSC zasiliła szeregi biegaczy podczas „Dobrodzieńskiej Dychy”. Wszyscy sportsmeni BPSC dobiegli do mety, każdy w możliwie najlepszym dla siebie czasie ;-) Była to już IX odsłona 10 kilometrowego biegu ulicznego w Dobrodzieniu, który sponsorujemy od wielu lat.

Najbardziej kompleksowy system ERP na polskim rynku uzupełnił swoją ofertę o rozwiązania wspomagające zarządzanie przychodniami i niewielkimi sieciami medycznymi. Nowa funkcjonalność pozwala między innymi na ocenę opłacalności funkcjonowania placówek, poszczególnych procedur medycznych oraz kontraktów z NFZ. Najnowsza funkcjonalność systemu ERP Impuls EVO znalazła już swojego pierwszego klienta – spółkę FamiliaMed, zarządzającą 3 placówkami medycznymi w Mikołowie.

Wprowadzone w tym roku zmiany prawne definiujące e-fakturę, jako dokument wystawiony i otrzymany w dowolnym formacie elektronicznym mogą zachęcić przedsiębiorców do tego, by spojrzeli na nie bardziej przychylnie. Tym bardziej, że wybór formatu zależy od podatnika. Nowe przepisy to szansa na upowszechnienie e-faktur w sektorze MSP. Głównie ze względu na niższe koszty w porównaniu z jej papierowym odpowiednikiem i poprawę płynności finansowej. Dla firmy wystawiającej kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy faktur miesięcznie, korzyści są łatwo namacalne. Liczba wdrożeń funkcjonalności e-Faktury systemu Impuls EVO podwoiła się w ostatnich 2 latach. Więcej o korzyściach z zastosowania e-faktury w firmie w artykule Ireneusza Kraka, Dyrektora ds. Rozwoju i Serwisu Aplikacji w BPSC SA

Największy producent bram i systemów ogrodzeniowych wdrożył system Impuls EVO, zyskując m.in. poprawę organizacji pracy linii produkcyjnych oraz w magazynach, usprawnienie komunikacji z klientami czy określanie poziomu rentowności produktów. Zakres wdrożenia objeło: finanse i księgowość, kadry i płace, środki trwałe, gospodarkę materiałową, dystrybucję, produkcję, transport, relacje z klientem (CRM), a także budżetowanie, zarządzanie odzieżą roboczą i wyposażenie pracownika.

Fabryka Żarówek Helios będzie pierwszym klientem, który wdroży aplikację mobilną do zarządzania relacjami z klientami, opracowaną przez BPSC SA. CRM WEB umożliwia realizację dowolnego procesu sprzedaży za pośrednictwem przeglądarki WWW.

Menedżerowie zarządzający firmami produkcyjnymi wykorzystujący wsparcie systemu Impuls EVO, mieli okazję podzielenia się doświadczeniami i spostrzeżeniami na konferencji zorganizowanej przez BPSC, poświęconej japońskiej filozofii doskonalenia "Kaizen".

Podczas konferencji IT Future Expo 2014 zostaliśmy wyróżnieni statuetką Lidera IT 2014 w Kategorii ERP Trends. Celem konkursu Liderzy IT 2014 było wyłonienie i wyróżnienie najlepszych oraz innowacyjnych rozwiązań, produktów oraz usług technologicznych w branży IT, które były prezentowane podczas targów. Za wyróżnienie jeszcze raz gorąco dziękujemy!

Jak wygląda opis wdrożenia Impuls EVO w firmie Poland Tokai Okaya Manufacturing po japońsku? Zapraszamy do obejrzenia efektu współpracy z Rising Polska wydawnictwa Silver Stone Japan!

Impuls EVO stanowi rdzeń zarządzania finansami Grupy kapitałowej Kopalni Soli „Wieliczka”, wspiera prowadzenie działalności turystycznej, hotelowej, gastronomicznej, a także górniczej. O wyborze systemu firmy BPSC zdecydowała przede wszystkim łatwość integracji z innymi aplikacjami.

"Impuls EVO integruje dane z wielu różnych aplikacji dedykowanych bieżącej obsłudze ruchu turystycznego, gastronomii, działalności uzdrowiskowej czy hotelarskiej. Dzięki temu pozyskiwane informacje są bardziej spójne. Na ich bazie możemy też szybko podejmować strategiczne decyzje." – tłumaczy Grzegorz Kawaler, Kierownik Działu Informatyki w Kopalni Soli „Wieliczka” S.A.

Wdrożenie Impuls EVO ułatwiło również zarządzanie gospodarką magazynową i realizację polityki zakupowej.

Już 11 czerwca będziecie mogli zobaczyć nas na jedynym w swoim rodzaju wydarzeniu IT w Polsce – Targach IT Future Expo na Stadionie Narodowym. Jest to jedyna okazja, by przyjrzeć się rozwiązaniom IT oferowanym ponad 100 różnych firm, wziąć udział w opiniotwórczej konferencji IT Future Congress 2014 czy zagłosować na najlepszy produkt w swojej kategorii w konkursie Liderzy IT. Szczegółowy plan targów wraz z lokalizacją znajdziecie pod tym adresem. Do zobaczenia na Targach!

W tym roku BPSC zostało wyróżnione nagrodą Oracle za "Wytrwałe i nieustanne stawianie wyzwań dla Oracle". Nagroda ta jest kolejnym podkreśleniem wieloletniej i owocnej współpracy z amerykańskim gigantem IT. Dziękujemy!

Nasze flagowe rozwiązanie - Impuls EVO doczekał się wersji w nowym modelu wdrożeniowym stworzonym z myślą o potrzebach i możliwościach mniejszych organizacji. Impuls EVO Start technologicznie i funkcjonalnie stanowi efekt doświadczeń blisko 600 wdrożeń w firmach produkcyjnych, dystrybucyjnych i usługowych.

Już 15 kwietnia (wtorek) będziecie mogli nas zobaczyć na HR TECH Summit 2014 w warszawskiej Kinotece. Jest to niepowtarzalna okazja by zapoznać się z najnowszymi rozwiązaniami HR i posłuchać zarówno polskich jak i zagranicznych prelegentów. Program konferencji dostępny tutaj. Zapraszamy!

Planowanie i ewidencjonowanie czasu pracy, a także optymalizacja kosztów zatrudnienia to kolejne rozwiązania webowe, które uzupełniły oprogramowanie wspierające zarządzanie zasobami ludzkimi. Narzędzie wspierające harmonogramowanie czasu pracy jest skierowane przede wszystkim do menedżerów. Służy do tworzenia, weryfikacji i zatwierdzania harmonogramów pracy osób zarówno zatrudnionych na etacie, jak i tymczasowo.

Jakie zagrożenia niesie ze sobą popularyzacją rozwiązań BYOD? Na co w szczególności powinni zwracać uwagę szeregowi pracownicy, a na co dyrekcja? Jakie są korzyści BYOD? Na te oraz inne pytania w obszernym artykule dla IT WNP odpowiada Mariusz Basan, menedżer ds. kontraktów BPSC SA.

Zapraszamy do lektury!

Polska firma o międzynarodowym zasięgu - Grupa Kapitałowa Synthos SA – jeden z największych producentów kauczuku w Europie, zakończyła wdrażenia systemu Zarządzania Zasobami Ludzkimi mHR. Wdrożenie obejmuje między innymi ocenę pracowniczą w wersji dwujęzykowej – Polskiej i Czeskiej, zarządzanie kompetencjami czy planowanie zasobów ludzkich.

Integracja z dedykowanymi rozwiązaniami produkcyjnymi, uruchomienie rozwiązań klasy MES, obsługa sieci sprzedaży, zarządzanie funkcjami serwisowymi. Wszystko to w jednym wdrożeniu, w jednym systemie ERP, w jednej firmie. Zapraszamy do obejrzenia naszego najnowszego video casestudy z wdrożenia systemu ERP Impuls Evo u największego polskiego producenta bram i ogrodzeń - firmie Wiśniowski.

Dzięki uprzejmości naszego klienta - Kopalni Soli Wieliczka, i naszemu delikatnemu wsparciu, Dom Aniołów Stróżów zawitał w Wieliczce. Szlak blisko 4 godzinnej wycieczki biegł przez 20 komór (w tym Kaplicę św. Kingi), ponad 800 schodów, w całości pod ziemią w temperaturze 14 stopni celsjusza. Na zakończenie wycieczki Anioły odwiedziły muzeum Kopalni znajdujące się na powierzchni.

W tym sezonie po kilkuletniej przerwie BPSC SA zdecydowało się wystawić drużynę na Mistrzostwa Polski Informatyków w Narciarstwie Alpejskim, które odbędą się 15 lutego 2014 roku (sobota) na stokach Skrzycznego w Szczyrku. Szukamy kandydatek i kandydatów do udziału w mistrzostwach – poziom umiejętności narciarskich nie jest najważniejszy.

Czy szukając przewagi konkurencyjnej, większość pracodawców na rynkach rozwiniętych, widzi potrzebę koncentrowania swoich działań w takich obszarach, jak kształtowanie wizerunku pracodawcy, zaangażowanie, przywództwo w organizacji czy kształtowanie kultury organizacyjnej w firmie? Z tym pytaniem mierzyli się uczestnicy cyklu konferencji „Perspektywy HR 2014”, organizowanych przez Wydawnictwo Wolters Kluwer.

Ponad 600 uczestników, przybyłych do Krakowa, Katowic, Wrocławia, Warszawy i Gdańska dyskutowało o zarządzaniu personelem, rekrutacji talentów do organizacji, trendach na rynku pracy, nowoczesnych narzędziach wykorzystywanych w HR. Prelegenci zmierzyli się również z tematyką wyzwań w obszarze rozwoju i skuteczności firm oraz możliwości stojących przed osobami planującymi swoją ścieżkę kariery.

A wszystko to w kontekście dobrych praktyk organizacji działających w jakże zmiennym otoczeniu biznesowym. BPSC SA było partnerem merytorycznym tego wydarzenia. Dziękujemy wszystkim uczestnikom za wyjątkowy klimat tych spotkań.

Jarosław Iwanek, Dyrektor ds. Konsultingu i Analiz BPSC SA w gorącej debacie Pulsu Biznesu "Nowoczesne przedsiębiorstwo". Zobacz!

Coroczne spotkanie z Mikołajem to duże wydarzenie dla dzieci pracowników BPSC, i jak co roku Mikołaj wraz z pomocnikami stanęli na wysokości zadania! Dla dzieci stworzono 4 strefy zabaw:

  • MitoLaboratorium (kącik doświadczalny dla miłośników nauki)
  • Robotyki (specjalne miejsce, w którym odbywały się najprawdziwsze warsztaty robotyki)
  • Strefa gier planszowych
  • Warsztaty ozdób świątecznych

oraz Świąteczne przedstawienie teatralne dla najmłodszych :) Dzieci były zachwycone, rodzice też ;)

"- Info-Kioski znacznie usprawnią komunikację wewnątrz firmy. Wystarczy, że pracownik zaloguje się do portalu pracowniczego podając nr użytkownika systemu Impuls EVO oraz hasło i już ma dostęp do portalu pracowniczego oraz wszystkich interesujących go informacji. W celu uproszczenia dostępu, istnieje także możliwość logowania się poprzez identyfikator osobisty, przechowujący dane w postaci kodu paskowego lub chipu RFID" – tłumaczy Sławomir Kuźniak, Dyrektor Centrum Rozwoju Aplikacji Internetowych w BPSC SA.

"Na produkcji wprowadzimy dzięki systemowi bardziej szczegółowy model rozliczenia, co przełoży się na jakość danych w księgowości. Nie mniej ważną korzyścią powinna stać się większa identyfikowalność wyrobu dostępna natychmiast z systemu. To pozwoli nam osiągnąć cel jakim jest realizacja standardu „4P” oznaczającego totalną identyfikowalność ścieżki wytworzenia naszych wyrobów" – zauważa Dariusz Ostrouch, V-ce Prezes Zarządu OSM Wart-Milk w Sieradzu.

"Mamy świadomość tego, że na sukces naszej firmy składają się osiągnięcia poszczególnych pracowników. Dlatego też od zawsze stawiamy na ich stały rozwój" – mówi Małgorzata Wysowska, Dyrektor Rozwoju Organizacji z Logintrans.

"Zdajemy sobie sprawę z tego, że bez profesjonalnego narzędzia do zarządzania kapitałem ludzkim nasze możliwości w zakresie rozwoju pracowników byłyby bardzo ograniczone, dlatego zdecydowaliśmy się na wdrożenie systemu mHR" – dodaje.

Już 13 listopada, wraz z wydawnictwem Wolters Kluwer rozpoczynamy cykl konferencji „Perspektywy HR 2014”. Wśród tematów jakie będą omawiane na kolejnych konferencjach znajdziemy m.in.:

• sukcesy, wyzwania i prezentacje dobrych praktyk organizacji działających w zmiennym otoczeniu biznesowym
• koncentracja działań w obszarach kształtowania wizerunku pracodawcy
• przywództwo w organizacji
• kształtowanie kultury organizacyjnej w firmie

Zapraszamy!

3 października podczas dorocznego święta Domu Aniołów Stróżów BPSC SA zostało uhonorowane dyplomem „Przyjaciel Dzieci Miasta Katowice”. Zarząd Domu Aniołów Stróżów – katowickiej organizacji wspierającej dzieci w jednej z najbardziej zagrożonych społecznie dzielnic, Załęża – wyróżnia wybranych partnerów, którzy na przestrzeni ostatniego roku szczególnie zaktywizowali swoje działania na rzecz wsparcia organizacji.

Dzięki tej współpracy grupa dzieciaków spędziła kilka wakacyjnych dni na wycieczce w Krakowie, a przez letnie miesiące realizowany był program uliczny realizowany przez profesjonalnego streetworkera. Przed nami kolejne projekty… Pomoc mile widziana, zapraszamy :)

Analiza rynku ERP w 2012r., przeprowadzona przez Biuro Badawczo-Analityczne DiS, potwierdza mocną pozycję BPSC na rynku oprogramowania wspomagającego zarzadzanie. Jako jedyna polska firma znajdujemy się w pierwszej „piątce” dostawców w segmencie dużych ERP. Niezmiennie, od 2009 roku, utrzymujemy pozycję lidera pod względem wszystkich pozyskanych dotąd projektów wdrożeniowych w segmencie dużych firm w Polsce. Od wielu lat wiedziemy prym na tym rynku, pozyskując rocznie najwięcej nowych kontraktów. Z naszymi rozwiązaniami, sprzedawanymi pod nazwą Impuls, trafiliśmy już do 570 przedsiębiorstw. Analizy niezależnych podmiotów badawczych potwierdzają bardzo dobrą kondycję BPSC SA, która w tym roku obchodzi 25-lecie istnienia.

Poland Tokai Okaya Manufacturing Sp. z o.o., japoński producent podzespołów wykorzystywanych m.in. do produkcji paneli i telewizorów LCD, zdecydował się na rozszerzenie współpracy z firmą BPSC SA. Firma, która korzysta z systemu Impuls 5 BPSC, wdraża moduły wspomagające zarządzanie procesem produkcji.

W dniach 17 - 21 czerwca w katowickim Rondzie Sztuki oraz Galerii Sztuki BWA 64 studentów malarstwa, projektowania graficznego i grafiki broniło swych prac dyplomowych.

Jak co roku, obronom prac towarzyszył współorganizowany przez BPSC konkurs na Najlepszy Dyplom, będący łącznikiem świata sztuki i biznesu. W tegorocznej, 8 edycji konkursu nagrodzeni zostali:

Justyna Jędrzejowska - Kierunek Grafika
Hanna Sitarz - Kierunek Malarstwo
Marcin Kasperek - Kierunek Projektowanie graficzne

Wszystkie prace można oglądać do 17 lipca w katowickim BWA, jak i w Galerii ASP w Rondzie Sztuki.

Jako partner wydarzenia, BPSC SA serdecznie zaprasza na Warsztaty "Jak prowadzić oszczędny biznes". Będzie można się dowiedzieć między innymi: jak znaleźć efektywne źródła finansowania inwestycji, jakie są możliwości skorzystania z dofinansowania UE przy realizacjach inwestycyjnych, oraz nauczyć się pozyskiwania cennych informacji potrzebnych do budowy rozwoju firmy za pomocą narzędzi IT. Zapraszamy!

Więcej informacji

"Poland Tokai Okaya Manufacturing Sp. z o.o., japoński producent podzespołów wykorzystywanych m.in. do produkcji paneli i telewizorów LCD, zdecydował się na rozszerzenie współpracy z firmą BPSC S.A.  Firma, która korzysta z systemu Impuls 5 BPSC, wdraża moduły wspomagające zarządzanie procesem produkcji. System ma wesprzeć plany szybkiego rozwoju spółki w Polsce i dostarczyć danych na temat rentowności produkcji."

"Menedżerowie, którzy zdecydowali się na współpracę z BPSC SA podkreślają, że pozwoliło im to uniknąć rozwiązań nieużytecznych" 

Zachęcamy do przeczytania - jeszcze gorącego! - wywiadu z Prezesem Ignacym Miedzińskim.

BPSC SA w marcu bieżącego roku zostało wyróżnione statuetką "Najbardziej Wymagającego Partnera Oracle" oraz "Certyfikatem Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach".

Czy w ramach rachunku ekonomicznego można wykazać wpływ pozyskania zintegrowanego systemu klasy ERP na zmianę kondycji przedsiębiorstwa? Odpowiedzi na powyższe pytanie udziela Maryla Pawlik, Dyrektor Działu Handlowego w BPSC SA.

 

Dwa nasze wdrożenia systemu mHR walczą w konkursie portalu Decyzji-IT na "5 najciekawszych wdrożeń HRM w Polsce". Polecamy Państwa uwadze wdrożenia 5 i 6.

Link do konkursu

Zapraszamy do obejrzenia naszego nowego video case study. W materiale odpowiedzi na pytania co wpłynęło na decyzję o wdrożeniu systemu Impuls 5 oraz jakie korzyści osiągnęła firma Ekoplon.

Rozwój i upowszechnianie aplikacji ERP/MRP, edukacja nowych specjalistów oraz budowa sieci kooperacyjnych - to zadania stawiane przed Śląskim Klastrem IT.

Powrót Lorem Ipsum

Informacje dla prasy Skontaktuj się z nami

Gdy większość polskich firm marzy o podboju Ameryki lub w najlepszym wypadku zachodniej Europy, chojnowska firma stawia na Afrykę. W ubiegłym roku podpisała pierwszy intratny kontrakt z rządem Tanzanii. Dziś zarząd Feerum mówi wprost: nie byłoby to możliwe, gdyby nie wcześniejsze inwestycje w informatykę. To dzięki nim produkujemy lepiej i taniej niż zachodni konkurenci.


33 mln dolarów – tyle wyniosła wartość umowy, którą zawarło Feerum z National Food Reserve Agency Zjednoczonej Republiki Tanzanii. To jednak nie koniec pasma sukcesów. W I kwartale br. przychody spółki ze sprzedaży wyniosły 19,5 mln zł, co oznacza wzrost o 74% w porównaniu do pierwszych trzech miesięcy 2016 roku.


Ten sukces to z jednej strony efekt dobrej strategii, z drugiej zasługa gruntownej informatyzacji. – Wiedzieliśmy, że afrykański rynek jest w naszym zasięgu, jednak pod warunkiem skrócenia czasu produkcji i dostaw oraz ograniczenia kosztów. To mogliśmy osiągnąć tylko dzięki inwestycjom w technologie - wspomina dzisiaj Piotr Wielesik, członek zarządu Feerum.


Z 9 miesięcy do 3 tygodni


Kilka lat temu zarząd Feerum podejmuje brzemienną decyzję o wdrożeniu systemu wspierającego zarządzanie przedsiębiorstwem. Firma stawia na system ERP Impuls EVO śląskiej firmy BPSC oraz jego integrację z oprogramowanie projektowym SolidWorks CAD/PDM. Projekt realizuje DPS Software. Dzięki informatyzacji, Feerum udało się to, co wcześniej wydawało się niemożliwe: diametralnie skrócić czas wprowadzenia produktu na rynek i tym samym ograniczyć koszty. Obecnie od stworzenia projektu do przekazania go do produkcji wystarczą dwa dni, wcześniej ten proces trwał miesiąc. Wdrożenie do produkcji zupełnie nowej konstrukcji silosu skrócono z kolei z dziewięciu miesięcy do trzech tygodni. Tyle czasu mija obecnie od stworzenia koncepcji do pojawienia się gotowego produktu na rynku. Jest to możliwe m.in. dzięki automatyzacji pracy. Przed wdrożeniem systemu konstruktorzy nawet połowę swojego czasu pracy tracili na wprowadzanie projektów do systemu ERP.


- Wyobraźmy sobie, że w projekcie suszarni, która składa się z 1300 elementów, nagle trzeba wymienić trzy. Teraz nie stanowi to dla nas żadnego problemu.
Teraz przeprojektowanie rodziny silosów kosztuje 10 proc. wartości produkcji silosu i trwa zaledwie dwa tygodnie. To są dla firmy wymierne oszczędności. Dzięki wdrożeniu mogliśmy zwiększyć skalę produkcji bez konieczności zwiększania zatrudnienia. – zwraca uwagę Piotr Wielesik.


Na drodze do Fabryki 4.0


Specyfika produkcji Feerum powoduje, że zakładu nie opuszczają gotowe wyroby – suszarnie, silosy, przenośniki montowane są u klienta. Skalę dobrze pokazuje afrykański projekt. Do Tanzanii wysłane zostanie w sumie około 1000 kontenerów, zawierających kilka milionów elementów. Trzeba je przewieźć a następnie złożyć. Firma ma na to zaledwie 18 miesięcy. - W momencie wysyłki nasze produkty są standardowo rozłożone, więc potencjalne błędy logistyczne wynikające z braku informatyzacji, sporo by nas kosztowały, zarówno jeśli chodzi o koszty transportu czy materiałowe, jak i trudniej mierzalne koszty wizerunkowe. – tłumaczy Piotr Wielesik.


Dzięki wdrożeniu systemu ERP, chojnowskiej fabryce bardzo blisko do idei Fabryki 4.0, w której wszystko dzieje się automatycznie. Już dzisiaj proces tworzenia konstrukcji jest od początku do końca skomputeryzowany, a wykonaniem elementów zajmują się zrobotyzowane gniazda produkcyjne. Przez Internet nadzoruje się i diagnozuje obiekty do suszenia i przechowywania zbóż.


- Czujemy się silniejsi dzięki możliwościom, jakie daje nam nowy system. Kiedyś byliśmy słabsi od firm zachodnich, bo dysponowały one lepszymi systemami zarządzania, dzięki którym były bardziej wydajne. Teraz nasze rozwiązania niejednokrotnie są lepsze od tych, którymi dysponuje zagraniczna konkurencja. System pomaga nam już drugi rok, szczególnie w ostatnich kilku miesiącach bardzo mocno czujemy jego wsparcie w zakresie precyzji wykonywania produktów czy jakości procesów logistycznych. – mówi Daniel Janusz, prezes Feerum.

W produkcji liczy się obecnie „tu i teraz”, a klienci oczekują pojedynczych, krótkich serii dopasowanych do konkretnych, specyficznych potrzeb. Co ciekawe, polskie firmy są cichymi bohaterami takich usług i coraz częściej realizują zlecenia dla odbiorców nie tylko na rynku europejskim, ale również w Afryce czy na Bliskim Wschodzie.


Lokalne rozwiązania, globalne zyski


Feerum to producent elewatorów zbożowych do suszenia i magazynowania produktów roślinnych. W ubiegłym roku firma podpisała intratny, rządowy kontakt z Tanzanią. Firma dostarczy na afrykański rynek w sumie około 1000 kontenerów zawierających kilka milionów elementów. Nie byłoby to możliwe bez wcześniejszej informatyzacji firmy zrealizowanej we współpracy z firmami BPSC (dostawca systemu ERP) oraz DPS Software (dostawca platformy Solid Works). Dzięki niej udało się diametralnie skrócić czas wprowadzenia produktu na rynek. Obecnie od stworzenia projektu do przekazania go do produkcji wystarczą dwa dni, wcześniej ten proces trwał miesiąc. Wdrożenie do produkcji zupełnie nowej konstrukcji silosu skrócono z dziewięciu miesięcy do trzech tygodni. Tyle czasu mija obecnie od stworzenia koncepcji do pojawienia się gotowego produktu na rynku.


Jeszcze nigdy produkcja nie była tak dopasowana do oczekiwań klienta. Nie ma w tym jednak nic dziwnego. Dziś klient chce być traktowany indywidualnie, te oczekiwania siłą rzeczy dotyczą więc również przemysłu i pojawiają się już na poziomie wytwarzania produktów. Patrząc na to co udało się zrobić Feerum, nietrudno nie zauważyć, że idea Przemysłu 4.0. nie jest wcale tak odległa jak mogłoby się to wydawać. Wiele firm już kilka lat temu zbudowało fundamenty, dzięki którym dziś produkcja krótkich serii produktów „na indywidualne zamówienie” staje się opłacalna.


Dobrym przykładem polskiego przedsiębiorstwa, które postawiło na model produkcji „tu i teraz” może być mielecki Agmar, jeden z wiodących europejskich dostawców obudów metalowych dla sektora telekomunikacyjnego, energetycznego oraz IT. Spółce udaje się z sukcesem łączyć produkcję wielkoseryjną z produkcją w krótkich seriach, na indywidualne zlecenie klienta, zachowując w tym drugim przypadku zalety produkcji masowej. Jak się okazało nie tylko na polskim rynku zapotrzebowanie na tego typu usługi jest spore, bo firma realizuje obecnie zlecenia dla klientów z rynku europejskiego, Bliskiego Wschodu czy Afryki. Trudno byłoby to osiągnąć bez odpowiedniego poziomu informatyzacji, dlatego Agmar już kilka lat temu zdecydował się na wymianę posiadanego wówczas oprogramowania na bardziej zaawansowany system ERP. Spółka postawiła na system Impuls EVO.


- Kluczowa przy wyborze systemu była możliwość rozliczania produkcji realizowanej zarówno w trybie ciągłym, jak i w trybie równoległej realizacji kilku zleceń produkcyjnych połączonych wspólnymi elementami, półproduktami - wyjaśnia Marcin Kowalski, kierownik ds. wdrożeń informatycznych w firmie Agmar.


Przykładem może być chociażby wdrożenie mechanizmu, w którym w trakcie procesu produkcyjnego zadawanych jest nawet kilkaset zleceń na realizację półwyrobów tworzących produkt finalny - odbywa się to w postaci np. zaetykietowania oraz złożenia w odpowiednim miejscu hali produkcyjnej. Następnie system podpowiada, kiedy w kolejnym zleceniu dany element zostanie wykorzystany.


- W naszej bazie danych znajduje się obecnie około 78 tysięcy indeksów materiałowych, półwyrobowych i wyrobowych. Wprowadziliśmy własną indeksację, opieramy się na szablonach zawartych w systemie i na tej bazie zbudowaliśmy technologie. Są one bardzo mocno zagnieżdżone - struktura produktu finalnego może mieć nawet 25 poziomów zagłębień. Nasz wyrób końcowy może składać się z kilkuset, ale też ponad tysiąca zleceń produkcyjnych. To wymaga dużej elastyczności - przekonuje Marcin Kowalski.


Szansa dla mniejszych


Na polskim rynku można wyróżnić kilka kategorii producentów i dostawców. Ci najwięksi najchętniej zrealizują zamówienia o nakładach liczonych w dziesiątkach czy setkach tysięcy sztuk danego wyrobu. W przypadku mniejszych zleceń pojawia się problem, bo najczęściej są one nieopłacalne dla obydwu stron. Producent co prawda może zrealizować mniejsze i bardziej zindywidualizowane zamówienia, ale w takim wypadku czas oczekiwania znacznie wzrasta lub cena za taką usługę jest niebotyczna. To szansa dla tych firm, które szukając niszy skoncentrują się na produkcji mniejszych serii. Przemysław Kędzierski, Product Owner obszaru Produkcja w BPSC, firmie która ma na swoim koncie ponad 400 wdrożeń oprogramowania wspierającego zarządzanie produkcją mówi wprost:


- Duże firmy produkcyjne koncentrują się na największych odbiorcach i ekonomii skali, co wynika przede wszystkim z faktu, że produkcja krótkich i bardzo zróżnicowanych serii jest skomplikowanym procesem także od strony projektowania i testowania. To obszar do zagospodarowania przez nieco mniejsze przedsiębiorstwa, które są w stanie dosyć szybko przeorganizować swoją produkcję i polegać na profesjonalizacji tego typu usług i zindywidualizowanych wyrobach. Przykład Feerum czy Agmaru wskazuje jednak jasno: to wymaga dużej elastyczności w projektowaniu produkcji, co wprost zależy od poziomu informatyzacji.


Bez systemu wspierającego zarządzanie, produkowanie krótkich serii skutkowałoby ogromnymi kosztami. Dopiero zastosowanie oprogramowania pozwala na rezerwację unikalnych zasobów - narzędzi, maszyn, czy np. pracowników z unikalnymi uprawnieniami. Dzięki temu harmonogram produkcji może ustawić zlecenia produkcyjne pod dostępność danego zasobu w określonym momencie. System pozwala również wskazać w każdym konkretnym momencie, czy jest już możliwość wykonania konkretnego zlecenia produkcyjnego. Sprawdza również, co wchodzi technologicznie w skład półproduktu w ramach zlecenia, przelicza w odniesieniu do stanu magazynowego i daje bieżący dostęp do wiedzy, ile sztuk półwyrobu jesteśmy w stanie wykonać w danej chwili.


- Przy produkcji konkretnych elementów oprogramowanie samodzielnie wylicza ze zleceń produkcyjnych co jest potrzebne, sprawdza stany magazynowe, blokuje je oraz wydaje dyspozycje umieszczenia w odpowiednim miejscu hali produkcyjnej. Dzięki temu harmonogram produkcji może ustawić zlecenia produkcyjne pod dostępność danego zasobu w określonym momencie, a systemowe narzędzia pozwalają wstecznie rozliczać niektóre elementy wykorzystane do produkcji różnych wyrobów - wyjaśnia ekspert Agmar.


Sytuacja rynkowa sprzyja producentom, bo chętni na mniejsze i bardziej zindywidualizowane zamówienia coraz częściej zgłaszają się także zza granicy. Jednocześnie rozwój technologii spowodował łatwiejszy dostęp do zaawansowanego oprogramowania czyniąc produkcję krótkoseryjną bardziej opłacalną. Era zindywidualizowanej produkcji „tu i teraz” nie jest wcale ideą odległą. Dzieje się - dosłownie - tu i teraz. Polscy producenci w pewnym sensie wypełnili luki pozostawione przez wielkie koncerny i stali się ekspertami od realizacji zleceń w krótkim czasie, na zaawansowanym poziomie i w przystępnej cenie.

Niedotrzymanie warunków umowy, komplikacje, opóźnienia, wyższe koszty - to hasła, których żadne przedsiębiorstwo przechodzące cyfrową transformację nie chce usłyszeć. Niestety takie scenariusze się zdarzają, a wtedy organizacje doszukują się uchybień po stronie dostawcy systemu ERP oraz konsultantów nadzorujących wdrożenie. Co tak naprawdę decyduje o sukcesie lub porażce? I czy można się przed tym zabezpieczyć?


Według raportu Panorama Consulting Group aż 36% respondentów nie było w stanie określić czy projekt wdrożeniowy zakończył się sukcesem czy porażką. Dane świadczą chociażby o tym, że przedsiębiorstwa nie do końca wiedzą, jakich korzyści powinny się spodziewać przechodząc cyfrową transformację. Z tej perspektywy można zaryzykować stwierdzenie, że wynik większości wdrożeń ERP zależy od organizacyjnego zarządzania zmianami, które finalnie decyduje o całym procesie transformacji i rentowności inwestycji.


Najtrudniejszy pierwszy krok


Pierwszy krok do rozpoczęcia procesu transformacji ma na celu przeprowadzenie oceny posiadanych zasobów software’owych i dokonanie kwalifikacji, na jakim etapie cyfryzacji znajduje się przedsiębiorstwo. To z pozoru banalne działanie pomaga zidentyfikować obszary w obrębie organizacji, które powinny zostać zmienione w pierwszej kolejności a pominięcie tego kroku może w późniejszym okresie spowodować efekt domina.


- Jeżeli nie ma solidnej podstawy, cała „konstrukcja” jaką jest budowanie cyfrowej infrastruktury przedsiębiorstwa runie w gruzach albo jej budowa będzie ciągnęła się w nieskończoność - wyjaśnia Sławomir Kuźniak, Dyrektor ds. Zarządzania Produktem z BPSC - śląskiej spółki, która ma na swoim koncie ponad 400 zrealizowanych wdrożeń w branży produkcyjnej i ponad 300 w dystrybucji i usługach.


- Doświadczenie pokazuje, że przygotowanie się do implementacji systemu, poprzez określenie celów biznesowych oraz korzyści, jakie chcemy osiągnąć dla wielu firm nie jest sprawą oczywistą, a standardem w polskim biznesie jest „inwestowanie dla samego inwestowania”. Zdarza się, że cyfrowa transformacja staje się bardziej odbiciem rynkowych mód i najpopularniejszych tendencji, niż odpowiedzią na faktyczne potrzeby przedsiębiorstwa - co często weryfikujemy podczas wymiany oprogramowania - tłumaczy Sławomir Kuźniak


Choć zgodnie z danymi firmy analitycznej Panorama Consulting Group 57% przedsiębiorstw uznaje zrealizowane wdrożenie za sukces, to opóźnienia i dodatkowe koszty zdarzają się bardzo często. Powodem jest nieumiejętne określenie priorytetów i wyznaczenie kluczowych obszarów wymagających optymalizacji oraz podejście waterfallowe do samej implementacji, a co za tym idzie skupianie się na bardzo szczegółowych elementach nie patrząc na całość rozwiązania. Zatem zmiana podejścia na „zwinne” w samej implementacji pozwala na sterowanie zakresem uruchomienia nowego oprogramowania i bieżące wyznaczanie kierunków, w jakich ta implementacja powinna pójść. Pozwala to na szybkie reagowanie na kluczowe elementy, które powinny być zoptymalizowane, a nie skupianie się na pojedynczych elementach, które w końcowym rozrachunku okazują się zbędne lub wręcz kosztotwórcze.


Stawiaj pytania „co” i „w jaki sposób” a nie „ile”


To skuteczna strategia zarządzania zmianami - pomaga organizacjom sterować oczekiwaniami i definiować obszary, które wymagają usprawnień, a w efekcie wpłynąć na sukces projektu i rentowność inwestycji. Bywa jednak, że firmy nastawiają się na spektakularne efekty w bardzo krótkim okresie, tymczasem liczenie zwrotu z inwestycji w przypadku systemów ERP nie do końca ma sens, a przynajmniej nie wtedy gdy za wszelką cenę chcemy odpowiedzieć na pytanie „ile”.


- Jeżeli dostawca twierdzi, że wdrożenie systemu pozwoli zaoszczędzić określoną sumę pieniędzy w określonym czasie, to powinien to wprost zadeklarować w umowie. W innym wypadku pozostaje to w sferze domysłów, a co gorsze powoduje w odbiorcach przeświadczenie o braku profesjonalizmu i fałszywych obietnicach. - zwraca uwagę Adam Stańczyk, Business Solution Owner z BPSC


Rozpoczynanie transformacji z wygórowanymi oczekiwaniami jest na ogół pierwszą cegiełką do „wdrożeniowych niepowodzeń”, które mogą przybierać wiele form, od całkowitej porażki operacyjnej po drobne modyfikacje, jakie należy wprowadzić. Wszystko rozbija się o konfrontacje oczekiwań z rzeczywistością i faktycznymi możliwościami zarówno po stronie przedsiębiorcy, jak i dostawcy.


To pracownicy zweryfikują wdrożenie


Warto zwrócić uwagę również na fakt, że coraz więcej realizowanych projektów wdrożeniowych dotyczy wymiany informacji pomiędzy maszynami a oprogramowaniem bez udziału człowieka, a kolejne zamiany technologiczne powodują, że w najbliższym czasie wyzwaniem dla branży stanie się chociażby inne podejście do implementacji systemów opartej o techniki zwinne lub wdrożenie metod visual management.


- Firma to pracownicy i to oni ostatecznie staną się recenzentem wdrożonego systemu o czym często się zapomina. Doświadczenie pokazuje, że jedną z barier w cyfrowej transformacji przedsiębiorstw są tzw. „bariery mentalne” zespołu, wynikające z obawy przed zmianą. To pole dla metod visual management, które generalnie dotyczą zarządzania zespołami ludzkimi. Obraz okazuje się dużo łatwiejszą formą prezentacji danych, dlatego też w odniesieniu do realizacji produkcji staje się powoli sposobem na oswojenie zespołu z technologią, podnoszenie jakości, optymalizację procesów i wspieranie pracy ludzi w przedsiębiorstwach - szczególnie tych, w których duże znaczenie odgrywa analiza danych pozyskiwanych bezpośrednio z hal produkcyjnych - wyjaśnia Przemysław Kędzierski, Product Owner obszaru Produkcja z BPSC.


Przedsiębiorcy i dostawcy niejednokrotnie zastanawiali się dlaczego część ERP kończy się niepowodzeniem. Prawda jest taka, że wynik większości wdrożeń ERP zależy od organizacyjnego zarządzania zmianami i tego, jak organizacja oraz jej pracownicy przygotowani są do wejścia w proces zmian.

561 mld dolarów będzie wart rynek Internetu Rzeczy w 2022 r. - wynika z wyliczeń analityków MarketsandMarkets. Oznacza to, że w ciągu 5 lat wzrośnie on blisko trzykrotnie. Firma szacuje, że w 2017 r. sprzedaż rozwiązań IoT sięgnie 170 miliardów.


Głównym czynnikiem wzrostu ma być rozwój technologii sieci bezprzewodowych, a także coraz częstsze wdrażanie platform chmurowych oraz zaawansowanej analityki danych przez przedsiębiorstwa. Nie bez znaczenia będzie również spadek cen technologii. To o tyle istotne, że im bardziej złożone zastosowanie IoT, tym korzystanie z Internetu Rzeczy droższe


- Aby lodówka komunikowała się z Internetem nie potrzeba ani zaawansowanego czujnika, ani łączności LTE, do transmisji wystarczy nawet sieć 2G. W przypadku hal produkcyjnych, gdzie dane pomiędzy urządzeniami, maszynami a oprogramowaniem wspierającym zarządzanie muszą być przekazywane w czasie rzeczywistym, wymagania są już znacząco wyższe. Dotyczy to zarówno transmisji danych, jak i zaawansowania samych czujników - zwraca uwagę Lucjan Giza, Dyrektor R&D w firmie BPSC dostarczającej systemy wspierające zarządzanie firmami produkcyjnymi.


Według Ericssona, pod koniec ubiegłego roku w ekosystemie IoT działało 5,6 mld urządzeń, z czego tylko ok. 400 mln współpracowało z sieciami mobilnymi, a pozostałe z sieciami bliskiego zasięgu takimi jak Wi-Fi, Blutooth czy ZigBee. W 2021 r. tych urządzeń ma być już blisko 3 razy więcej.


Rynek IoT rozwija się szybko nie tylko za Oceanem. Również w Polsce widać coraz większe zainteresowanie tą technologią. Zdaniem IDC w Polsce w przyszłym roku sprzedaż rozwiązań ma sięgnąć 3,1 mld dolarów. Choć na tle globalnego rynku to niewielka wartość, to średni wzrost rok do roku na poziomie 19%, jest znaczący. Analitycy wskazują, że w 2018 r. największą wartość będzie miał rynek monitorowania pojazdów (344 mln USD), smart grid (227 mln USD) oraz produkcji (183 mln USD).


- IoT pełni istotną rolę w koncepcji Przemysłu 4.0, a tę ziszcza już część polskich fabryk. Coraz więcej realizowanych przez nas projektów uwzględnia obszar komunikacji pomiędzy maszynami. Firmom zależy na automatyzacji procesu planowania i pełnej informacji na temat produkcji, bo w istotny sposób wpływa to na obniżenie jej kosztów - zauważa Sławomir Kuźniak, Dyrektor ds. Zarządzania Produktem z BPSC.


Choć rynek IoT rośnie, to analitycy MarketsandMarkets zwracają uwagę na kilka czynników, które mogą wpłynąć na jego wolniejszy rozwój. Po stronie zagrożeń wskazują obawy związane z bezpieczeństwem informacji oraz brak standardów wymiany informacji. To, że są one słuszne, wskazują wyniki analizy przeprowadzonej przez unijną agencję bezpieczeństwa. ENISA zwróciła uwagę, że ze względu na brak stosownych regulacji i przepisów dotyczących wymaganych zabezpieczeń, ekosystem IoT nie jest bezpieczny. To ułatwia działalność cyberprzestępcom. W ubiegłym roku wykorzystali oni blisko 200 tys. zhakowanych urządzeń IoT do ataku na system informatyczny należący do francuskiego dostawcy usług sieciowych. Były one w stanie „zapchać” łącze o przepustowości ponad 1,5 terabajta na sekundę.


Eksperci zwracają także uwagę na to, że Internet Rzeczy nie jest panaceum na problemy - efekty zastosowania tej technologii zależą od wielu czynników. W obszarze produkcji jest to np. ogólny poziom informatyzacji i dostęp do systemów takich jak ERP czy MES


- Nie sztuką jest zebrać dane z maszyn, sztuką jest je przetworzyć i przeanalizować. Dopiero wówczas możemy mówić o prawdziwych korzyściach z wdrożenia IoT: możliwości skrócenia czasu wprowadzania nowych produktów na rynek czy obniżenia kosztów produkcji - przekonuje Sławomir Kuźniak z BPSC.

Śrubena Unia, żywiecki producent i dostawca śrub i elementów złącznych, chce w najbliższym czasie znacząco zwiększyć swoje przychody. Firma planuje wejść na nowe rynki oraz rozpocząć produkcję nowych, bardziej przetworzonych wyrobów o większej marżowości. Ma w tym pomóc informatyzacja firmy i wdrożenie systemu ERP wspierającego zarządzanie przedsiębiorstwem.


Cyfryzacja to jeden z najważniejszych elementów realizowanego przez spółkę trzyletniego planu inwestycyjnego. Zdaniem przedstawicieli firmy, zastąpienie funkcjonującego od 17 lat oprogramowania nowym systemem ERP Impuls EVO, to warunek konieczny do tego, by firma mogła uzyskać efekty z realizacji innych inwestycji. - Przykładem może być chociażby odtworzenie parku maszynowego na wydziale produkcji na zimno, w ramach którego zakupiliśmy dwie nowe maszyny pięciooperacyjne firmy Sacma oraz Nedschrroef. Bez nowego systemu ERP pełne wykorzystanie ich możliwości stanęłoby pod znakiem zapytania – zwraca uwagę Prezes Andrzej Herma ze Śrubena Unia.


Dostarczony przez śląską firmę BPSC system Impuls EVO wspiera wszystkie obszary funkcjonowania żywieckiej fabryki śrub i elementów złącznych: m.in. finanse i księgowość, kadry, płace, gospodarkę magazynową, dystrybucję, zarządzanie relacjami z klientami, produkcję, a także zarządzanie pracownikami. Obecnie z systemu korzysta ponad 100 użytkowników, docelowo z części funkcjonalności systemu korzystać będą mogli wszyscy pracownicy firmy.


- Doszliśmy do wniosku, że organizacja procesu produkcji i sprzedaży powinna ulec znacznej poprawie. Decyzja o wymianie systemu ERP miała więc na celu m.in. redukcję poziomu zapasów, kosztów materiałowych oraz nakładów pracy, a także poprawę terminowości. Istotnym celem wdrożenia jest też zwiększenie poziomu kontroli księgowej. Dzięki temu będziemy mogli zredukować zapasy i zmniejszyć koszty materiałowe,lepsza kontrola należności i zobowiązań,pozwoli nam też utrzymać płynność finansową na wyższym poziomie – wylicza Prezes Andrzej Herma ze Śrubena Unia.

W najbliższym czasie firma planuje rozwój na nowych rynkach, a także rozpoczęcie produkcji nowych, bardziej przetworzonych wyrobów o większej marżowości. Obecnie znajduje się w trakcie wyboru oferty na wykonanie nowych linii automatycznych do procesów trawienia, fosforanowania i glejtowania wyrobów na wydziale mycia i konserwacji oraz uruchamiania pieca SECO\WORWICK typu ACLE. Pozwoli on dodatkowo zwiększyć zdolności produkcyjne na wydziale obróbki cieplnej elementów złącznych.

Jak donoszą analitycy Capgemini, dzięki inteligentnym fabrykom wskaźnik jakości produkcji w ujęciu globalnym będzie dwunastokrotnie wyższy niż w latach 90-tych. Oznacza to znaczące zwiększenie opłacalności. W najbardziej pesymistycznej prognozie specjaliści zakładają, że w ciągu najbliższych 5 lat inteligentne fabryki zwiększą wartość globalnej gospodarki o ponad 500 mld dolarów, w optymistycznym scenariuszu będzie to jednak aż 1,5 biliona. Czy polscy producenci dołożą swoją cegiełkę?


Raport Capgemini zwraca uwagę, że obecnie 67% przedsiębiorstw produkcyjnych podjęło już inicjatywy na ścieżce do realizacji koncepcji inteligentnych fabryk. Mimo że to długa, kręta i wyboista droga, eksperci z francuskiej firmy konsultingowej prezentują swoje najnowsze wyliczenia i przekonują, że na jej końcu na przedsiębiorców czeka „garniec pełen złota”. Inteligentne fabryki pozwalają zwiększyć wydajność produkcji dzięki niższym kosztom wytworzenia, łatwiejszej realizacji produkcji krótkich serii czy poprawie konkurencyjności firm w dłuższej perspektywie.


Więcej za mniej


Aby oszacować wpływ inteligentnych fabryk na finanse producentów, specjaliści z Capgemini przeprowadzili analizę kosztów i korzyści dla producenta samochodów i ciężarówek z przychodami na poziomie 1 miliarda dolarów rocznie i 5% marżą operacyjną. W optymistycznym scenariuszu firma ta wdrażając koncepcję inteligentnej fabryki mogłaby podnieść marżę operacyjną do 10,4% w ciągu 5 lat, co uplasowałoby ją w grupie najlepszych marż operacyjnych w przemyśle samochodowym, przenosząc tym samym przeciętnego gracza do ligi liderów wśród producent samochodów.


Specjaliści oszacowali również kluczowe koszty w inteligentnej fabryce w porównaniu do fabryki tradycyjnej. Wyliczono, że dzięki zastosowaniu swoistego technologicznego mixu oprogramowania i inteligentnych maszyn przedsiębiorstwa będą mogły obniżyć koszty logistyki i zarządzania o 50%, jak również obniżyć liczbę roboczogodzin na etapie kompletowania zamówień nawet o 20%.


Nieprawdopodobne wskaźniki?


Sceptycy mogą powiedzieć, że takie wartości są niemożliwe do osiągniecia a już na pewno nie w Polsce, gdzie poziom informatyzacji przedsiębiorstw wciąż pozostawia wiele do życzenia. Według danych GUS w przypadku firm zajmujących się przetwórstwem przemysłowym, ponad 22 tysiące dużych przedsiębiorstw wciąż nie posiada żadnego narzędzia informatycznego umożliwiającego lepsze zarządzanie i optymalizację kosztów produkcji, nawet na podstawowym poziomie. Jednak aby przekonać się, że globalne dane nie są wyssane z palca warto spojrzeć na rodzime spółki, które na ścieżkę cyfryzacji już wkroczyły. Dobrym przykładem może być Defro, firma będąca jednym z największych producentów kotłów centralnego ogrzewania. Kilka lat temu przedsiębiorstwo zdecydowało się na wdrożenie systemu wspierającego zarządzanie przedsiębiorstwem, dostarczonego przez śląską firmę BPSC. Efekty?


- W momencie wdrażania systemu Impuls zatrudnialiśmy blisko 250 osób, teraz 550, asortyment kotłów CO wzrósł w tym czasie z 46 indeksów wyrobu gotowego do blisko 1000. Prowadzenie działalności na taką skalę bez zaawansowanego systemu informatycznego byłoby niemożliwe. Bez wątpienia jednym z motorów napędowych wzrostu z jakim mamy do czynienia w ostatnich latach była informatyzacja – zwraca uwagę Wojciech Różalski, dyrektor zarządzający DEFRO.


Najtrudniejszy pierwszy krok


Inteligentna fabryka, w której wszystkie procesy nadzoruje zaawansowane oprogramowanie, przez co są one na bieżąco analizowane oraz optymalizowane, to kierunek rozwoju całej branży produkcyjnej a pierwszym krokiem do jego realizacji jest implementacja systemu klasy ERP. Z danych GUS wynika, że obecnie 31% firm w Polsce wykorzystuje tego rodzaju oprogramowanie. Wśród przedsiębiorstw przemysłowych produkujących urządzenia elektryczne i maszyny odsetek ten wynosi już 50%. Choć w zakresie cyfryzacji jest jeszcze sporo do zrobienia, to właśnie decyzja o wdrożeniu systemu wspierającego zarządzanie przybliża przedsiębiorstwa do Fabryki 4.0.


Z podobnego założenia wyszedł również podkarpacki Stomet, produkcyjno-usługowa spółka specjalizująca się w projektowaniu, produkcji i serwisie urządzeń związanych z przetwórstwem gumy i tworzyw sztucznych. Przedsiębiorstwo w latach 2010 – 2016 zwiększyło przychody netto ze sprzedaży produktów i usług niemal dwukrotnie z 18 do 34 mln zł a do końca 2019 r. firma chce zwiększyć przychody o kolejne 10 mln zł, realizacja tych planów jest uwarunkowana cyfrową transformacją, którą w ostatnim czasie przeszła firma.


- W tym roku chcemy kupić kolejne 6 zaawansowanych technologicznie maszyn produkcyjnych i udoskonalić wykorzystywane rozwiązania techniczne oraz metody wytwarzania. Inwestycja w oprogramowanie wspierające zarządzanie ma nam pomóc w zwiększeniu mocy produkcyjnych i efektywności spółki – tłumaczy Mariusz Kopiec, Prezes Zarządu Stomet. Firma właśnie zakończyła pierwszy etap implementacji systemu wspierającego zarządzanie przedsiębiorstwem i jest w trakcie wdrożenia drugiego etapu, podczas którego uruchomione zostaną dodatkowe funkcjonalności systemu, takie jak: ewidencja halowa produkcji, integracja z Teamcenter, harmonogramowanie produkcji, zarządzanie projektami, zarządzanie obiegiem informacji, mobilna obsługa magazynów, gospodarka narzędziowa oraz budżetowanie.


Złoto dla wytrwałych


- Podstawą dla Przemysłu 4.0 jest silna infrastruktura pozwalająca na automatyzację i informatyzację produkcji, którą stanowią systemy ERP. Ta warstwa technologiczna stanowi fundament do inwestycji w bardziej inteligentne technologie, a przede wszystkim daje możliwość automatycznego gromadzenia danych produkcyjnych, umożliwiając między innymi produkowanie zindywidualizowanych wyrobów i krótkich serii z zachowaniem zalet produkcji masowej, co z kolei wyraża się w poprawie wskaźników produktywności i jakości przedsiębiorstw – wyjaśnia Sławomir Kuźniak, Dyrektor ds. Zarządzania Produktem z firmy BPSC, śląskiego dostawcy oprogramowania wspierającego zarządzanie, który ma na koncie ponad 700 zrealizowanych wdrożeń systemów ERP, w tym ponad 400 w sektorze produkcji.


Warto przytoczyć również opinię Ruhira Sharma, głównego stratega banku Morgan Stanley, który w publikacji na łamach New York Times’a pisze, że Polska może być dumna z rozwoju przemysłu. Ekspert w swojej analizie zauważa, że przemysł, to gałąź w światowej gospodarce, która się kurczy, i mimo, że Chiny są tu niekwestionowanym liderem, udział niektórych państw w światowym eksporcie cały czas rośnie – to m.in. Korea Płd., Czechy czy właśnie Polska.

Mielecki producent pojazdów elektrycznych liczy na zamówienia zagraniczne i chce zwiększyć produkcję. Ma w tym pomóc inwestycja w system ERP Impuls EVO, który będzie wspierał zarządzanie przedsiębiorstwem i kontrolował produkcję na nowo wybudowanej hali produkcyjnej o powierzchni 6,3 tys. m2.


Melex to firma o międzynarodowym zasięgu, a produkowane przez nią pojazdy zyskały już miano kultowych. Założone w latach 70-tych przedsiębiorstwo oferuje obecnie ponad 100 modeli z kategorii pojazdów bagażowych, pasażerskich i specjalnych, a kolejne planowane modele elektrycznych pojazdów miejskich mają stać się najnowocześniejszymi w tym segmencie rynku. W ich produkcji ma pomóc zaawansowane oprogramowanie produkcyjne oraz nowoczesna hala produkcyjna.


Na drodze do Przemysłu 4.0


Na początku tego roku spółka rozpoczęła projekt wdrożenia systemu ERP Impuls EVO, dostarczonego przez śląskiego dostawcę oprogramowania dla przedsiębiorstw produkcyjnych, firmę BPSC. Głównym założeniem projektu było usprawnienie procesów produkcyjnych przy pomocy ekranów dotykowych umieszczonych na halach produkcyjnych. Informują one o przebiegu procesów produkcyjnych na hali, przekazując m.in. dane związane z postępem prac na poszczególnych stanowiskach, wielkością produkcji, poziomem braków oraz wskaźnikami, które w bezpośredni sposób wpływają na wzrost efektywności.


- Z naszych dotychczasowych doświadczeń wynika, że wprowadzenie ekranów dotykowych i panelu pracownika na produkcji skutkuje zwiększeniem wydajności produkcji. Wdrożenie systemu ERP pozwoli Melex przygotować się na wyzwania, jakie stawia firmom produkcyjnym Przemysł 4.0. Wizualizacja danych w czasie rzeczywistym jest niezbędnym elementem tego procesu - wylicza Joanna Dąbrowiecka, Dyrektor Działu Serwisu Oprogramowania z BPSC.


Obok wdrożenia ekranów dotykowych i zarządzania produkcją, projekt objął również moduły takie jak: środki trwałe, kadry płace, finanse, dystrybucję, transport, narzędziownię, odzież roboczą, gospodarkę materiałową i magazynową, CRM, intrastat oraz budżetowanie.


- Okazało się, że wiele modyfikacji standardu oprogramowania nie było potrzebnych, co jest efektem i gruntownej analizy przedwdrożeniowej, i bogatej funkcjonalności systemu. Mimo wysokiego tempa, realizacja projektu przebiegła bardzo sprawnie. Liczymy na to, że inwestycja pozwoli nam zrealizować ambitne założenia dotyczące zwiększenia produkcji w następnych latach. Tym bardziej, że już obecnie większość naszej produkcji to eksport – tłumaczy Dariusz Gujda – Dyrektor Finansowy z firmy Melex.


System ERP to nie jedyna inwestycja zrealizowana przez Melex. Firma właśnie przeprowadza się do nowej siedziby i kończy budowę nowej hali produkcyjnej o powierzchni 6,3 tys. m2.

Mimo, że wciąż daleko nam do miana najbardziej zrobotyzowanego kraju europejskiego, to wkrótce może się to zmienić. Międzynarodowa organizacja IFR typuje nas jako jeden z dwóch najszybciej rozwijających się europejskich rynków w tym segmencie. Tylko w latach od 2010 do 2015 roku liczba robotów wzrosła o 40% w Czechach i o 26% w Polsce.


Produkcja wraca do Europy a wraz z nią roboty


Specjaliści z Międzynarodowej Federacji Robotyki zakładają, że w latach 2017-2019 w krajach Europy Środkowo-Wschodniej sprzedaż robotów przemysłowych utrzyma się na stałym poziomie około 14% rok do roku. Jednym z powodów jest reindustrializacja Europy.


- Coraz więcej producentów decyduje się na przeniesienie swojej produkcji z powrotem do Europy, bo przy wysokim poziomie automatyzacji, można obniżyć koszty wytwarzania produktów na tyle, że rynek azjatycki przestaje być opłacalny. Koszty pracy znacznie tam wzrosły a tempo automatyzacji jest znacznie wolniejsze niż na innych rynkach. Produkując w Europie, nie ma też problemów z logistyką i szybką dostawą produktów do odbiorcy, co jest zmorą offshoringu – zwraca uwagę Sławomir Kuźniak, Dyrektor ds. Zarządzania Produktem w firmie BPSC, która ma na swoim koncie ponad 700 zrealizowanych wdrożeń systemów wspierających zarządzanie produkcją.


Nie bez powodu np. Infineon, niemiecki producent półprzewodników, chce zainwestować w ciągu najbliższych 5 lat aż 105 milionów w przeniesienie produkcji z Singapuru do nowoczesnej fabryki w Niemczech. Wykorzystanie robotów oraz możliwości, jakie daje druk 3D spowodowały również, że Adidas po niemal 20 latach od momentu, gdy firma zamknęła swoją ostatnią niemiecką fabrykę, postanowił przywrócić część produkcji w kraju. Nowa inwestycja zrealizowana została w Ansbach, gdzie otwarto prototypowy zakład nazwany Speedfactory.


Ruszyły inwestycje


Jednak to nie w Niemczech a w Czechach i w Polsce robotyzacja – zdaniem ekspertów IFR – będzie postępować najszybciej. Dlaczego? Obecnie aż 70% wykorzystywanych na świecie robotów pracuje w przemyśle samochodowym, elektronicznym, metalowym oraz maszynowym. Polska staje się motoryzacyjnym zagłębiem – swoje fabryki otworzył tutaj ostatnio Volkswagen, chiński producent samochodów elektrycznych Jiangxi Special Electric Motor również rozważa inwestycję a niebawem zakład produkcyjny w Jaworze otworzy Mercedes. To wpływa na inwestycje. Na początku tego roku pojawiła się informacja o decyzji amerykańskiego koncernu Whirpool Corporation, który zdecydował o przeniesieniu z francuskiego Amiens produkcji suszarek bębnowych do Łodzi. Z kolei duński koncern meblowy Jysk właśnie zadecydował, że przenosi produkcję do krajów Europy Wschodniej, w tym również do Polski. W modernizację zakładów produkcyjnych inwestują także polskie firmy.


- Musimy z jednej strony walczyć o inwestycje, z drugiej rozwijać rodzime produkty. To trudne o tyle, że zachodnie zakłady produkcyjne są zazwyczaj lepiej zautomatyzowane i zinformatyzowane. Badania pokazują, że są one znacznie bliższe realizacji idei Przemysłu 4.0, czyli inteligentnej, zautomatyzowanej fabryki niż polskie przedsiębiorstwa. To oznacza, że mimo niższych kosztów pracy, za zachodnią granicą można produkować relatywnie tanio. Polskie firmy zaczynają to rozumieć i inwestować zarówno w robotyzację i automatyzację linii produkcyjnych, jak i oprogramowanie wspierające zarządzanie produkcją, umożliwiające komunikację z maszynami i przetwarzanie danych w czasie rzeczywistym. Widzimy to doskonale na przykładzie dużych i średnich firm, które w tej chwili wymieniają systemy ERP wdrożone kilka czy kilkanaście lat temu – tłumaczy Sławomir Kuźniak z BPSC.


Inwestycje w inteligentne oprogramowanie, to globalny trend a jak wskazują dane z najnowszego raportu Capgemini, jedynie 16% przebadanych firm przyznaje się obecnie do tego, że nie realizuje, ani nie zamierza realizować w najbliższym czasie żadnych działań w tym obszarze.


Roboty stworzą miejsca pracy


W ostatnich latach dużo mówi się o zawodach zagrożonych robotyzacją. Tymczasem jak wynika z danych i prognoz IFR, automatyzacja pracy i wykorzystanie robotów będą przyczyniały się do tworzenia nowych miejsc pracy a nie rosnącego bezrobocia.


- Pozytywny wpływ, jaki ma na rynek zatrudnienia coraz większa liczba wykorzystywanych robotów można już zaobserwować w najbardziej uprzemysłowionych gospodarkach, gdzie z jednej strony zrobotyzowane są całe hale produkcyjne, z drugiej wykorzystywane jest oprogramowanie wspierające zarządzanie, a do tego wciąż potrzebni są specjaliści, którzy nadzorują cały proces produkcji – wyjaśnia Sławomir Kuźniak z BPSC. - Automatyzacji przede wszystkim sprzyja demografia. Tak naprawdę, dzięki rosnącej liczbie robotów, przedsiębiorstwa będą mogły się rozwijać a tym samym tworzyć nowe miejsca pracy. Zakładając, że roboty zastępowałyby ludzkich robotników, kraje z najwyższymi wskaźnikami inwestycji w automatyzację powinny mierzyć się dzisiaj z rosnącym bezrobociem, a tak nie jest – przekonuje ekspert BPSC.


Dla przykładu amerykański przemysł samochodowy zainstalował powyżej 60 tys. robotów przemysłowych tylko na przestrzeni lat 2010-2015. W tym samym czasie liczba pracowników w tym sektorze wzrosła o 230 tys. Równie imponujący wzrost zanotowano w niemieckich fabrykach, gdzie liczba robotów wzrosła do 93 tys. jednostek w stosunku do 14 tys. w 2010 roku, a zatrudnienie z 93 do 813 tys.


Firma analityczna Transparency Market Research przewiduje, że w 2024 roku udział europejskich krajów tylko w rynku robotów współpracujących sięgnie 35%. Według IDC wartość tego rynku oraz powiązanych z nim usług w Europie Środkowej i Wschodniej w 2016 roku przekroczyła 2 mld dolarów, z czego 1,2 mld dolarów stanowiły wydatki na sprzęt, zaś ponad 0,5 mld koszty usług, takich jak między innymi szkolenia, wdrożenia sprzętu, integracja systemu oraz konsultacje. Do 2020 wartość ta prawie się podwoi.

Firma chce zwiększyć przychody o 30% w ciągu trzech lat


Stomet, jedna z najszybciej rozwijających się polskich firm produkcyjnych, rozpoczęła gruntowną informatyzację. Firma zakończyła pierwszy etap wdrożenia systemu wspierającego zarządzanie przedsiębiorstwem. Impuls EVO dostarczony przez śląską firmę BPSC ma pomóc w zwiększeniu mocy produkcyjnych przedsiębiorstwa i poprawieniu efektywności.


Podkarpacki Stomet to produkcyjno-usługowa spółka specjalizująca się w projektowaniu, produkcji i serwisie urządzeń związanych z przetwórstwem gumy i tworzyw sztucznych. Ich odbiorcą są firmy działające w branży motoryzacyjnej, AGD, wytwarzające wyroby z gumy, tworzyw sztucznych i metalu. W latach 2010 - 2016, przychody netto Stometu ze sprzedaży produktów i usług, zwiększyły się niemal dwukrotnie z 18 do 34 mln zł. Do końca 2019 r. firma chce zwiększyć przychody o kolejne 10 mln zł. Pomóc ma w tym modernizacja parku maszynowego i gruntowna informatyzacja.


- W tym roku chcemy kupić 6 zaawansowanych technologicznie maszyn produkcyjnych i udoskonalić wykorzystywane rozwiązania techniczne oraz metody wytwarzania. Inwestycja w oprogramowanie wspierające zarządzanie ma nam pomóc w zwiększeniu mocy produkcyjnych i efektywności spółki - tłumaczy Mariusz Kopiec, Prezes Zarządu Stomet.


Pierwsze efekty


Firma zakończyła już pierwszy etap wdrożenia systemu ERP Impuls EVO. Informatyzacją objęte zostały obszary finansów i księgowości, kadr i płac, środków trwałych, gospodarki materiałowej, zarządzania produkcją oraz sprzedaży i dystrybucji oraz CRM.


- Naszym głównym celem było zintegrowanie w ramach jednego systemu wszystkich modułów obsługujących najważniejsze w firmie procesy, a dodatkowym czynnikiem decydującym o wyborze Impulsa była możliwość rozszerzenia w przyszłości oprogramowania o nowe funkcjonalności wspierające zarządzanie, co jest istotne szczególnie z perspektywy planowanych inwestycji. Nie bez znaczenia były również przeprowadzone analizy, które wykazały korzystny całkowity koszt użytkowania systemu w długiej perspektywie czasowej - wyjaśnia Maciej Romerowicz, Kierownik Projektu ERP z firmy Stomet. - Efekty implementacji systemu są widoczne zwłaszcza w obszarze dostępu do informacji. Pozyskiwanie informacji z każdego obszaru obsługiwanego przez system stało się o wiele łatwiejsze i powszechne - dodaje.


W trakcie trwającego obecnie drugiego etapu wdrożenia uruchomione zostaną dodatkowe funkcjonalności systemu, takie jak: ewidencja halowa produkcji, integracja z Teamcenter, harmonogramowanie produkcji, zarządzanie projektami, zarządzanie obiegiem informacji, mobilna obsługa magazynów, gospodarka narzędziowa oraz budżetowanie.


Kierunek wymiana


Projekt realizowany przez Stomet potwierdza rynkowy trend, jakim jest wymiana wdrażanego kilka nawet kilkanaście lat temu oprogramowania, które dziś przestaje być wydajne i nie pozwala na szybkie dostosowanie się do potrzeb rynku. W BPSC już co trzeci projekt przedsprzedażowy dotyczy wymiany oprogramowania.


- Stomet był w stanie całkiem sprawnie funkcjonować w oparciu o dotychczasowe rozwiązanie informatyczne. Jednak było to oprogramowanie, które cechował wysoki stopień technologicznej zaszłości, znaczne ubytki funkcjonalne oraz czasochłonne i mało sprawne pozyskiwanie danych w nim gromadzonych - wyjaśnia Antoni Żołnierczyk, Główny Księgowy z firmy Stomet


- Warto również dodać, że oparcie przyszłego funkcjonowania spółki o dotychczasowe oprogramowanie, stawało się coraz bardziej ryzykowne ze względu na nadchodzące zmiany o charakterze organizacyjnym. Implementacja nowego, bardziej funkcjonalnego oprogramowania wspomagającego zarządzanie przedsiębiorstwem stała się więc koniecznością - przekonuje Prezes Mariusz Kopiec.


Wymiana systemów ma miejsce nie tylko w Polsce. Jak wynika z badań firmy analitycznej Panorama Consulting, już w ubiegłym roku 17% firm zdecydowało się na nowy system ERP z powodu chęci wymiany dotychczasowego rozwiązania. Na dalszych miejscach znalazły się poprawa wydajności biznesowej czy integracja systemów.

FLOWAIR, firma specjalizująca się w produkcji nowoczesnych rozwiązań grzewczo-wentylacyjnych, rozpoczęła wdrożenie systemu ERP Impuls EVO wspierającego zarządzanie. Ma on pomóc firmie we wprowadzeniu nowych produktów na rynek i ekspansji na rynku polskim oraz za granicą.


FLOWAIR poszerza w tym roku swoje portfolio produktów o urządzenia chłodząco-grzewczo-wentylacyjne z odzyskiem ciepła typu rooftop aby tym samym zwiększyć swój udział w rynku. Ma w tym pomóc gruntowna informatyzacja firmy. System ERP dostarczony przez BPSC, jednego z największych polskich producentów oprogramowania biznesowego, ma wesprzeć FLOWAIR w obszarze zarządzania produkcją, finansami, środkami trwałymi, gospodarką materiałową a także relacjami z klientami oraz kadrami i płacami.


-Przy jednoczesnym zaawansowanym wdrażaniu nowej linii produktów, otwieraniu nowej hali produkcyjnej, zakup i wdrożenie oprogramowania klasy ERP stało się koniecznością. Nowe urządzenie typu rooftop, bardzo zaawansowane technicznie, skomplikowane produkcyjnie i logistycznie ze względu na wiele elementów składowych, wymaga lepszego zarządzania produkcją i przedsiębiorstwem - zwraca uwagę Eliza Rumpca, dyrektor marketingu we FLOWAIR.


Pomorskie przedsiębiorstwo, będące jedną z najszybciej rozwijających się polskich firm, inwestuje w IT, bo chce wykorzystać sprzyjającą koniunkturę. W 2015 roku nastąpiło odrodzenie polskiego rynku budowlanego a nowopowstające budynki mieszkalne, komercyjne i przemysłowe przeważnie wymagają zastosowania energooszczędnych produktów grzewczo-wentylacyjno-chłodniczych. Prognozowany wzrost rynku HVAC (HVAC to akronim angielskiej nazwy Heating, Ventilating, Air Conditioning) ma w latach 2016-2017 wynieść 17,6%.


-Liczymy na to, że Impuls EVO pozwoli nam wprowadzić nowe produkty na produkcję we właściwy sposób i umożliwi śledzenie ich losów począwszy od pierwszego montażu, poprzez sprzedaż, wysyłkę, aż po dokładną analizę ich cyklu życia - przekonuje Eliza Rumpca, dyrektor marketingu we FLOWAIR.


FLOWAIR to powstała w 2003 r. firma w 100% z polskim kapitałem dostarczająca produkty grzewczo-wentylacyjno-chłodnicze, m.in. nagrzewnice dedykowane do obiektów średnio i wielkokubaturowych, do obiektów agrarnych, kurtyny powietrzne, urządzenia rooftop z odzyskiem ciepła oraz urządzenia umożliwiające wentylację bezkanałową z odzyskiem ciepła. Firma bardzo mocno związana jest z Pomorskim Parkiem Naukowo- Technologicznym-dzięki współpracy z nim powstało wiele ciekawych i innowacyjnych produktów. Od końca 2004 roku FLOWAIR prowadzi działalność na rynkach zagranicznych, głównie w zakresie dostaw urządzeń własnej produkcji. Obecnie prowadzi sprzedaż na 30 rynkach Europy i Azji.

Zgodnie z najnowszymi danymi GUS, 31% firm w Polsce wykorzystuje oprogramowanie klasy ERP. Wśród przedsiębiorstw przemysłowych produkujących urządzenia elektryczne i maszyny odsetek ten wynosi już 50%. Ruch w branży jest spory, bo oprócz nowych użytkowników, wiele firm, które wdrożyło systemy kilka, a nawet kilkanaście lat temu, obecnie decyduje się na ich wymianę.

Powód? Firmy idą w kierunku większej specjalizacji, siłą rzeczy ich wymagania względem systemów informatycznych rosną. Co ciekawe, nie dotyczy to tylko największych przedsiębiorstw, czego najlepszym przykładem jest GT85 Polska - polski producent myjni przemysłowych oraz maszyn dla różnych gałęzi przemysłu, wyróżniony niedawno przez miesięcznik Forbes oraz Puls Biznesu. Ze względu na szybki rozwój biznesu i niewystarczającą funkcjonalność wykorzystywanego do tej pory oprogramowania, firma podjęła decyzję o wymianie systemu ERP.

Wymiana pokoleniowa

Lubelska spółka jest dobrym przykładem tego, jak zmieniają się potrzeby informatyczne firmy ze względu na rozwój działalności. GT85 Polska, to obecnie jedna z najszybciej rozwijających się firm w Polsce. Założone w 1999 r. przedsiębiorstwo, będące na początku przedstawicielstwem angielskiej firmy produkującej smary, w 2007 r. zmieniło profil swojej działalności tworząc pierwsze myjnie ultradźwiękowe. Następnie dwukrotnie - w 2011 r. oraz 2014 r. - modernizowało i rozbudowywało park maszynowy. Zaczęło rozwijać się na tyle szybko, że wymiana systemu stała się nieodzowna.

-Do niedawna z powodzeniem używaliśmy konkurencyjnego systemu ERP we wszystkich obszarach funkcjonowania przedsiębiorstwa. Jednak rozwój naszej działalności w kierunku produkcji urządzeń myjących pociągnął za sobą konieczność wykorzystania znacznie bardziej wyspecjalizowanego rozwiązania wspierającego produkcję, a istniejący system przestał już wystarczać - opowiada Grzegorz Niezgoda, technolog budowy maszyn w GT85 Polska i lider wdrożenia systemu BPSC. W związku z powyższym, firma rozpoczęła poszukiwania zaawansowanego rozwiązania z powodzeniem wykorzystywanego przez firmy o podobnym profilu działalności

-Na oprogramowanie BPSC Impuls EVO zdecydowaliśmy się po wielu konsultacjach z firmami produkcyjnymi, które z powodzeniem wykorzystują system tej klasy - zwraca uwagę Grzegorz Niezgoda.

Zakres projektu obejmował implementację modułów: CRM, gospodarka materiałowa, finanse i księgowość, kadry i płace, zarządzanie produkcją oraz dystrybucję. W związku z chęcią poprawy zarządzania samą produkcją, firma zdecydowała się na wdrożenie MOM czyli Mobilnego Obrotu Magazynowego, Elektronicznej Rejestracji Procesu Produkcji oraz Raportu PZM, narzędzia sprawdzającego się w bilansowaniu potrzeb przedsiębiorstw, których technologia produkcji zawiera sporą ilość półwyrobów, tak jak w przypadku GT85 Polska.

Większa specjalizacja = większe wymagania

Wymagania funkcjonalne w trakcie wdrożenia poszerzono także o raport PZM. Co prawda istniał on we wcześniej wykorzystywanym systemie, jednak nie był dobrze zintegrowany z pozostałymi funkcjonalnościami, przez co firma właściwie z niego nie korzystała.

-Ponieważ GT85 Polska jest szybko rozwijającym się przedsiębiorstwem, wdrożenie PZM znacznie ułatwia planowanie zapotrzebowania na części produkowane oraz kupowane. PZM to narzędzie systemu Impuls, które bardzo dobrze sprawdza się w bilansowaniu potrzeb tych przedsiębiorstw, których technologia produkcji zawiera sporą ilość półwyrobów. Rozszerzenie zakresu wdrożenia o Raport Planowania Zapotrzebowania Materiałowego, miało na celu przede wszystkim usprawnienie procesu generowania zleceń produkcji półwyrobów. Narzędzie może być również wykorzystywane do generowania zamówień zakupu - wyjaśnia Adam Stańczyk, analityk biznesowy z BPSC.

Wdrożenie systemu ERP pozwoliło uzyskać stały dostęp online do każdego materiału wykorzystywanego w procesie produkcyjnym. Impuls EVO umożliwił kontrolę minimalnych stanów magazynowych produkcji i stworzenie wirtualnego magazynu przyprodukcyjnego gwarantującego łatwy dostęp do materiałów i półfabrykatów na stanowiskach produkcyjnych, co pozwala ograniczać koszty produkcji. Dzięki temu, że rejestracja za pomocą ekranów dotykowych odbywa się w czasie rzeczywistym, do systemu trafiają bieżące informacje o przepływie materiałów i detali na hali produkcyjnej.

-Zintegrowany system udostępnia pracownikom informacje analityczne on-line, a dostęp do danych jest ograniczony uprawnieniami w zależności od konkretnych stanowisk. Pozwala to na dostęp wyłącznie do niezbędnego zakresu informacyjnego dla poszczególnych pracowników, którzy według własnych potrzeb ustawiają i filtrują dane - wyjaśnia Barbara Dybowska, Project Manager z BPSC

-Najbardziej efektywną formą przeglądania danych są formatki analityczne. Dane z nich mogą być drukowane, lub eksportowane do arkuszy Excel, a duże zakresy danych są prezentowane w formie raportów - podsumowuje Barbara Dybowska z BPSC.

System angażujący cały zespół

To nie jedyne efekty wdrożenia nowego oprogramowania. Dzięki temu, że z systemu ERP obok przedstawicieli kadry zarządzającej i menedżerów, korzystają również pracownicy niższego szczebla, implementacja wpłynęła na jakość zarządzania.

Jak mówi Grzegorz Niezgoda z GT85 Polska -W tym momencie posiadamy 16 „pływających” licencji biurowych oraz 6 licencji ekranów dotykowych, jednak w związku z pracą zmianową, system używany jest przez około 30 pracowników biurowych w obszarach kadr, finansów, magazynu, sprzedaży, marketingu, technologii produkcji etc. Po pełnym wdrożeniu Elektronicznej Rejestracji Procesu Produkcji, możemy powiedzieć, że każdy pracownik naszej firmy będzie korzystał z systemu według kompetencji i potrzeb swojego stanowiska, a wszyscy pracownicy produkcji będą mieli z nim kontakt za pośrednictwem „przewodnika zlecenia” - karty wydawanej do każdego zlecenia produkcyjnego - wyjaśnia ekspert.

Wdrożenie systemu ERP przynosi więc wymierne korzyści również w sferze zarządzania. Przykładem może być dostęp do ewidencji czasu pracy załogi na konkretnym zleceniu. To spora zmiana w stosunku do prowadzonego dotychczas „ręcznego” monitorowania danych, które było przyczyną wielu przekłamań oraz błędów.

Czas wymiany

GT85 Polska, to kolejna już firma, która zdecydowała się na wymianę systemu wspierającego zarządzanie przedsiębiorstwem. Na przestrzeni ostatnich lat rynek, a wraz z nim także systemy wspierające zarządzanie zmieniły się na tyle, że dziś następuje ich pokoleniowa wymiana. Według analizy firmy BPSC, już 30% prowadzonych procesów przedsprzedażowych stanowią projekty, których celem jest właśnie wymiana wykorzystywanego do tej pory przez klientów oprogramowania. Nie jest to tylko lokalna specyfika. Dane te potwierdzają globalne badania Ventana Research, z których wynika, że aż 45% badanych przedsiębiorstw chce w najbliższym czasie korzystać z bardziej wydajnych systemów ERP.

Prezes Zarządu Rafał Orawski podkreśla, że w 2017 dla BPSC najważniejsza będzie realizacja założonych celów, zarządzanie produktem i koncentracja na klientach.

Po przejęciu przez Forterro, grupę europejskich firm tworzących systemy ERP i świadczących związane z nim usługi, Biuro Projektowania Systemów Cyfrowych SA (BPSC) ogłosiło dzisiaj szczegóły dotyczące planowanych zmian.

Według Rafała Orawskiego, Prezesa Zarządu BPSC, „pewne rzeczy ulegną zmianie, inne pozostaną takie same”. 

-Przez ostatnie kilka miesięcy blisko współpracowaliśmy z naszymi nowymi właścicielami, w celu zrestrukturyzowania i udoskonalenia BPSC. Proces ten potwierdził, że wybraliśmy odpowiedniego partnera. Zyskaliśmy wsparcie finansowe oraz doświadczenie międzynarodowej grupy firm. Mimo to zachowaliśmy niezależność jako lokalna, autonomiczna jednostka gospodarcza. - podkreśla Prezes Orawski.

Z pomocą swojego zespołu zarządzającego Rafał Orawski określił trzy obszary strategicznych zmian, które, jak sądzi, pomogą BPSC budować na dotychczasowych sukcesach firmy. Są nimi: realizacja, zarządzanie produktem oraz koncentracja na klientach.

-Mówiąc o realizacji mam na myśli zmobilizowanie zespołu do pracy jako jedna drużyna mająca osiągnąć wspólne cele. - wyjaśnia Prezes Orawski. -Oznacza to poprawę planowania i procesu wykonania, jak również nacisk na działanie. „Realizacja” to także zaangażowanie w bardziej przewidywalne i zyskowne przedsięwzięcia. Przede wszystkim musimy być stabilnym i godnym zaufania długoletnim partnerem dla naszych klientów.

Prezes Orawski mianował Sławomira Kuźniaka osobą odpowiedzialną za zarządzanie produktem. Do jego obowiązków należeć będzie tworzenie roadmapy dla każdego z produktów BPSC, w tym decydowanie o tym co i kiedy będzie rozwijane przez firmę. Sławomir Kuźniak wybrał już pierwsze obszary, na których BPSC skoncentruje swoje działania. Są nimi:

  1. Wysoka jakość – jako priorytet przy udostępnianiu kolejnych wersji produktów (systemu).
  2. Usystematyzowanie części podstawowej systemu, a tym samym uproszczenie jego ofertowania i aktualizacji.
  3. Współpraca z klientem na każdym etapie tworzenia nowej wersji oprogramowania.
  4. Wprowadzenie cykliczności udostępniania nowych wersji oprogramowania.

-Jest wiele rzeczy, nad którymi musimy pracować, ale jakość to nasz najwyższy priorytet - powiedział Sławomir Kuźniak. -Nasi klienci polegają na systemie Impuls EVO w prowadzeniu swojej codziennej działalności. Naszym celem jest, aby kolejną wersję systemu cechowała najwyższa możliwa jakość.

Andrzej Morawski, nowy Wiceprezes ds. Sprzedaży BPSC będzie odpowiedzialny za koncentrację na klientach. -Zawsze byliśmy dla naszych klientów silnym partnerem. Mówiąc, o większym skoncentrowaniu się na klientach mówimy zatem nie tyle o zmianie, co o podjęciu dodatkowych działań w tym obszarze. - zapewnił Andrzej Morawski.

Wiceprezes Morawski, którego zespół opiekunów klienta ma za zadanie dbać o relacje z klientami, podkreśla, że bycie liderem w obsłudze klienta wymaga zmian w całej firmie. -Stawianie klienta w centrum uwagi przejawia się między innymi w decyzjach, które podjęliśmy w kwestii zarządzania produktem. Natomiast w usługach dokładnie przyglądamy się naszemu modelowi zaangażowania i szukamy sposobu zapewnienia klientowi osiągnięcia korzyści z użytkowania rozwiązań BPSC w krótszym niż dotychczas czasie.

Andrzej Morawski wspomniał także, że BPSC ma zamiar wprowadzić szerszą ofertę edukacyjną w ramach standardowej umowy serwisu i utrzymania. -Dobrze przeszkoleni klienci odniosą większe korzyści z naszych rozwiązań - dodał.

Prezes Orawski i jego zespół planują przedstawić te i inne plany firmy bardziej szczegółowo podczas XVII dorocznego Forum BPSC, które odbędzie się w dniach 5-7 kwietnia w Zakopanem. -Nadal będziemy pracować nad długofalową strategią naszej spółki - powiedział Orawski, -Ale mam nadzieję pokazać, że w krótkim czasie stworzyliśmy solidny plan finansowy na rok 2017, któremu towarzyszą określone inicjatywy strategiczne pozwalające nam na dostarczenie klientom większej wartości.

-Inaczej mówiąc, mamy konkretny plan i jesteśmy gotowi do jego realizacji – podsumował Rafał Orawski.

Zgodnie z raportem Markets & Markets Manufacturing Execution System Market, wartość globalnego rynku rozwiązań klasy MES będzie zwiększać się rok do roku średnio o 13%. W 2020 r. osiągnie poziom 18 mld dolarów. Popyt na oprogramowanie będzie rósł nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także w Europie. Nic dziwnego, na polskim rynku w pełni zautomatyzowanych jest obecnie jedynie 15% fabryk.

Zdaniem autorów raportu, firmy produkcyjne decydują się coraz częściej na wdrożenie systemów MES, bo te są stosunkowo tanie, a korzyści wynikające z ich implementacji są znaczące.

Odkrywanie możliwości

Choć wskaźniki takie jak zwiększenie efektywności produkcji o 15-25%, zredukowanie czasu przestoju maszyn o 30-50%, czy też skrócenie czasu wprowadzenia nowego produktu na rynek o 20-50% wydają się mało realne, to doświadczenia pokazują, że dzięki wykorzystaniu danych zgromadzonych w systemach ERP i MES, te wartości są możliwe do uzyskania.

-Na podstawie analizy danych zbieranych z poziomu hali produkcyjnej możliwe jest wykrywanie i rozwiązywanie niedostrzegalnych dotąd problemów, związanych choćby ze zużyciem maszyn, zmęczeniem komponentów czy optymalizacją wykorzystania zasobów wytwórczych - zwraca uwagę Adam Stańczyk z firmy BPSC, która ma na swoim koncie ponad 700 zrealizowanych wdrożeń systemów wspierających zarządzanie przedsiębiorstwem.

Analitycy Markets&Markets wskazują, że jednym z istotniejszych powodów, dla których przedsiębiorstwa produkcyjne inwestują w rozwiązania klasy MES, jest obietnica wygenerowania sporych oszczędności. Systemy MES zbierające dane w czasie rzeczywistym wprost ze stanowisk produkcyjnych i umożliwiające ich transfer do obszaru biznesowego, to obecnie najprostsza droga do minimalizacji przestojów i awarii maszyn oraz efektywnego monitoringu czasu pracy urządzeń i zespołu na linii produkcyjnej - zauważają.

-Dzięki ich funkcjonalnościom można uzyskać natychmiastową informację o stopniu realizacji produkcji, podejmować na bieżąco właściwe decyzje i reagować na nieprawidłowości pojawiające się w czasie procesu produkcyjnego. Pozyskane dane pozwalają na analizę kluczowych wskaźników efektywności produkcji i uzyskanie prawdziwego obrazu wykorzystania zdolności produkcyjnych - przekonuje Adam Stańczyk, analityk biznesowy z BPSC.

Firmy wciąż planują w Excelu

Już w 2015 roku rynek rozwiązań klasy MES wyceniany był na niemal 7 mld dolarów, kolejne 11 mld, które mają zarobić dostawcy tych rozwiązań na przestrzeni najbliższych lat, to efekt niskiego nasycenia firm produkcyjnych systemami informatycznymi oraz olbrzymiej ilości niewykorzystanych danych produkcyjnych. Znamienne są wyniki badań przeprowadzone przez śląską firmę BPSC, która zinformatyzowała do tej pory kilkaset zakładów produkcyjnych. Zapytała ona ponad 180 decydentów w dużych i średnich firmach o planowanie produkcji. Okazało się, że choć 67% przedsiębiorstw produkcyjnych posiada systemy ERP, to niemal połowa z nich ma ograniczoną funkcjonalność. W przypadku rozwiązań klasy MES, te dane były znacznie gorsze. Co ciekawe, aż 47% firm przyznało się do tego, że planuje produkcję w arkuszu kalkulacyjnym.

Rynek MES napędza także wymiana systemów ERP, która ma obecnie miejsce na rynku.

-Firmy, które wdrożyły oprogramowanie kilka czy kilkanaście lat temu, decydują się na implementację nowych narzędzi, bo te dotychczas wykorzystywane nie przystają do nowej rzeczywistości. Zdarza się, że firma urosła w tym czasie kilka czy nawet kilkanaście razy, siłą rzeczy potrzebuje więc zupełnie innego wsparcia IT. Skoro przedsiębiorcy inwestują już w oprogramowanie - najczęściej z własnych środków - to skłaniają się ku rozwiązaniom zintegrowanym łączącym funkcjonalności oprogramowania klasy ERP, MRP czy MES. - zwraca uwagę Adam Stańczyk z BPSC.

Hybryda z największym potencjałem?

Specjaliści z Markets & Markets przewidują, że w prognozowanym okresie największą dynamikę wzrostu zanotują rozwiązania oferowane w modelu hybrydowym. W kolejnych latach firmy produkcyjne będą koncentrowały się na automatyzacji procesów, stąd nie tylko prognozowana 13% dynamika wzrostu w segmencie rozwiązań klasy MES, ale także - jak wskazuje Allied Market Research - szacowany na ponad 7% wzrost wartości rynku systemów ERP.

GT85 Polska, producent myjni przemysłowych oraz maszyn dla przemysłu, wdrożył system Impuls EVO wspierający zarządzanie przedsiębiorstwem. To kolejna już firma, która zdecydowała się na wymianę systemu klasy ERP ze względu na szybki rozwój biznesu i niewystarczającą funkcjonalność wykorzystywanego do tej pory oprogramowania.

GT85 Polska, to jedna z najszybciej rozwijających się firm w Polsce, wyróżniona w ostatnim czasie m.in. przez miesięcznik Forbes oraz Puls Biznesu. Założone w 1999 r. przedsiębiorstwo, będące na początku przedstawicielstwem angielskiej firmy produkującej smary, w 2007 r. zmieniło profil swojej działalności tworząc pierwsze myjnie ultradźwiękowe. Następnie dwukrotnie - w 2011 r. oraz 2014 r - modernizowało i rozbudowywało park maszynowy. Zaczęło rozwijać się na tyle szybko, że wymiana systemu stała się nieodzowna.


-Do niedawna z powodzeniem używaliśmy konkurencyjnego systemu ERP we wszystkich obszarach funkcjonowania przedsiębiorstwa. Jednak rozwój naszej działalności w kierunku produkcji urządzeń myjących pociągnął za sobą konieczność wykorzystania znacznie bardziej wyspecjalizowanego rozwiązania wspierającego produkcję. Istniejący system przestał już wystarczać - opowiada Grzegorz Niezgoda, technolog budowy maszyn w GT85 Polska i lider wdrożenia.


Firma zdecydowała się na wdrożenie systemu Impuls EVO dostarczonego przez śląską firmę BPSC.

-Na oprogramowanie BPSC zdecydowaliśmy się po wielu konsultacjach z firmami produkcyjnymi, które z powodzeniem wykorzystują system tej klasy - dodaje Grzegorz Niezgoda z GT85 Polska.

Produkcja na sterydach

Zakres projektu obejmował implementację modułów: CRM, gospodarka materiałowa, finanse i księgowość, kadry i płace, zarządzanie produkcją oraz dystrybucję. W związku z chęcią poprawy zarządzania samą produkcją, firma zdecydowała się na wdrożenie MOM czyli Mobilnego Obrotu Magazynowego, Elektronicznej Rejestracji Procesu Produkcji oraz Raportu PZM, narzędzia sprawdzającego się w bilansowaniu potrzeb przedsiębiorstw, których technologia produkcji zawiera sporą ilość półwyrobów, tak jak w przypadku GT85 Polska.

-Wdrożenie systemu ERP pozwoliło uzyskać nam stały dostęp online do każdego materiału wykorzystywanego w procesie produkcyjnym. Możliwa stała się kontrola minimalnych stanów magazynowych produkcji i stworzenie wirtualnego magazynu przyprodukcyjnego gwarantującego łatwy dostęp do materiałów i półfabrykatów na stanowiskach produkcyjnych - wyjaśnia ekspert GT85 Polska.

System umożliwił również rejestrowanie i natychmiastowy dostęp do ewidencji czasu pracy załogi na konkretnym zleceniu czy stanowisku. To spora zmiana w stosunku do prowadzonego dotychczas „ręcznego” monitorowania danych, które było przyczyną przekłamań i błędów.

Nastał czas wymiany

GT85 Polska, to kolejna już firma, która zdecydowała się na wymianę systemu ERP. Według analizy firmy BPSC, już 30% prowadzonych procesów przedsprzedażowych stanowią projekty, których celem jest właśnie wymiana wykorzystywanego do tej pory przez klientów oprogramowania.

-Spora część tych systemów została wdrożonych wiele lat temu, w zupełnie innej rzeczywistości gospodarczej i technologicznej, jeszcze przed erą analityki, digitalizacji oraz mobilnej rewolucji. Od tamtej pory wiele się zmieniło, same organizacje z niewielkich firm przekształciły się w średnie lub duże przedsiębiorstwa, niekiedy wielofirmowe i działające poza granicami kraju. By móc konkurować z zachodnimi koncernami, muszą mieć wsparcie informatyczne na podobnym poziomie jak one. Siłą rzeczy dziś potrzebują zupełnie innych rozwiązań - tłumaczy Maryla Pawlik, dyrektor działu sprzedaży w BPSC.

Wymiana systemów to nie tylko lokalny trend. Jak wynika z globalnych badań Ventana Research, aż 45% badanych przedsiębiorstw chce w najbliższym czasie korzystać z bardziej wydajnych systemów ERP.

81% firm odnotowało korzyści z wdrożenia systemu wspierającego zarządzanie przedsiębiorstwem - wynika z raportu firmy analitycznej Panorama Consulting. Jednak poziom satysfakcji firm jest tym wyższy, im lepszej jakości dane zostały zaimplementowane.

Według raportu Panorama Consulting ERP 2016, to właśnie jakość danych jest dominującym czynnikiem, który wpływa na czas implementacji systemów ERP, a tym samym ocenę wdrożenia przez firmy. W porównaniu do ubiegłych lat, na problem z danymi wskazuje więcej respondentów, co spowodowane jest m.in. znacznym przyrostem informacji, a także - za sprawą rewolucji mobilnej - „uwolnieniem” informacji zaszytych wcześniej w stacjonarnych i dość hermetycznych systemach. Według analityków, firmy które poświęciły czas na opracowanie planu migracji danych, są zdecydowanie mniej narażone na późniejsze komplikacje i opóźnienie całego procesu wdrożeniowego.

Jesteś tym, co jesz

Stwierdzenie, że jesteśmy tym, co jemy z powodzeniem możemy odnieść również do system klasy ERP - staje się on tym, co wchłonie. Skoro z założenia jest on narzędziem kontrolującym i wspierającym wszystkie obszary funkcjonowania firmy, to jakość całego procesu - przetwarzania informacji i wyciągania z nich wniosków - zależy w ogromnej mierze od danych, którymi aplikacja została „nakarmiona”.

- Można powiedzieć, że systemy informatyczne są uzależnione od jakości danych, podobnie jak samochody od dobrej jakości paliwa. Jeśli zasilimy aplikację nieaktualnymi informacjami, to będzie on generował błędne wnioski. Niestety, firmy często nie dysponują aktualnymi danymi, co wynika ze stosunkowo niewielkiej automatyzacji przedsiębiorstw i zakładów produkcyjnych, a co za tym idzie możliwości popełnienia zwykłego ludzkiego błędu w momencie wprowadzania danych - tłumaczy Adam Stańczyk, analityk biznesowy ze śląskiej firmy BPSC, która ma na swoim koncie ponad 700 zrealizowanych projektów wdrożeniowych ERP w dużych i średnich przedsiębiorstwach.

Najsłabsze ogniwo

Jak wynika z analizy Panorama Consulting, dane są największą barierą w realizacji wdrożeń i w największym stopniu odpowiadają za niezrealizowanie projektów w planowanym wcześniej terminie. Na tę kwestię wskazało aż 15% badanych. Problemem jest też brak aktualizacji informacji. Skalę dobrze pokazują statystki Data Geonomics Index. Wynika z nich, że aż 41 proc. danych globalnych przedsiębiorstw nie było modyfikowanych od 3 lat, zaś 12 proc. w ciągu 7 minionych lat nigdy nie zostało nawet otwartych. Liderzy IT twierdzą, że jedynie 20 proc. zbieranych przez nich danych wykorzystuje się do usprawniania procesów biznesowych, a 33 proc. z nich klasyfikuje się jako ROT, czyli Redundant, Obsolete or Trivial: zbędne, przestarzałe i nieistotne.

Nadzieja w IoT?

Zdaniem ekspertów, jakość a przede wszystkim szybkość dostarczania i przetwarzania danych mogłoby poprawić szybkie wdrażanie Internetu Rzeczy. Komunikacja pomiędzy maszynami i przekazywanie danych online bez pośrednictwa człowieka zwiększyłoby ich aktualność i nie generowałoby również zbędnych informacji. Jednak na razie IoT to wciąż technologia niszowa - dla przykładu, w przemyśle zaledwie 8% firm deklaruje wykorzystanie tych rozwiązań - chociaż coraz więcej przedsiębiorstw dostrzega w tej technologii potencjał.

-W Polsce Internet Rzeczy to oczywiście technologia niszowa, ale możemy zaryzykować stwierdzenie, że jesteśmy w „przededniu” wielkich zmian. Dziś wchodzimy w etap, który ma przygotować firmy na takie zjawiska jak Big Data, Cloud Computing czy Internet Rzeczy. Etap ten będzie oznaczał otwarcie świata maszyn - zarówno tych na produkcji, jak i w przestrzeni magazynowej czy logistycznej na komunikację z oprogramowaniem wspierającym zarządzanie - zwraca uwagę Adam Stańczyk, analityk biznesowy w BPSC.

Zadowoleni z wdrożeń

Nie bez powodu w badaniu jako kluczowe korzyści implementacji systemów ERP wymieniano lepszy dostęp do informacji (14%), wyższą jakość danych (11%) oraz zwiększoną wydajność (11%). Dodatkowo respondenci wskazywali także na zwiększoną interakcję, w tym również z klientami, co zauważyło 8% badanych.

Warto podkreślić, że ogółem 57% firm przebadanych przez Panorama Consulting uznaje, że wdrożenie zakończyło się sukcesem. Zaledwie 7% przyznało się do porażki. To stosunkowo niewiele, jednak biorąc pod uwagę możliwości, jakie niesie za sobą wykorzystanie aktualnych danych wyniki te mogą być jeszcze lepsze.

Badane przedsiębiorstwa oceniły również współpracę z dostawcami aplikacji wspierających zarządzanie. Tutaj wyniki prezentowały się podobnie, 54% z nich określiło swoje doświadczenia jako bardzo dobre lub dobre, co oznacza 9% wzrost w porównaniu do ubiegłego roku, a zaledwie 10% przedsiębiorców przyznało się do tego, że relacje z dostawcą nie spełniły ich oczekiwań.

BPSC wzmacnia koncentrację na rynku ERP w Polsce

Austin, Texas i Chorzów, Polska, 3 luty 2017 - Forterro, grupa europejskich firm dostarczających oprogramowanie ERP oraz związane z nimi usługi ogłosiła dzisiaj, że do jej grona dołączyło Biuro Projektowania Systemów Cyfrowych SA (BPSC), wiodący polski dostawca oprogramowania ERP dla średnich i dużych firm produkcyjnych, dystrybucyjnych i usługowych. Szczegóły transakcji nie zostały ujawnione.

- Forterro jest grupą firm ERP, których produkty tworzone były w ojczystych językach w oparciu o lokalne wymogi i potrzeby branżowe użytkowników - mówi prezes Forterro Jeff Tognoni - “Wszystkie charakteryzuje niezrównany poziom “dopasowania” które sprawia, że ciągle wygrywają one z systemami międzynarodowych dostawców. Nie inaczej jest z BPSC. Wiodąca pozycja rynkowa firmy, a także duża i lojalna baza klientów jest świadectwem wartości lokalnych i branżowych rozwiązań ERP.”

BPSC jest pierwszą inwestycją Forterro w Europie Środkowo-Wschodniej i piątą na rynku oprogramowania. Forterro przejęło także szwedzkiego producenta ERP Jeeves (oraz jego wcześniejszego partnera Infocube), szwajcarską spółkę ERP SolvAxis, oraz francuskiego dostawcę ERP Sylob.

Tognoni ogłosił, że firma BPSC została czwartą europejską jednostką Forterro i, tak jak pozostałe jednostki będzie prowadzona we współpracy z lokalnym zespołem zarządzającym. “Z niecierpliwością oczekujemy rozpoczęcia prac z polskim zespołem, dzięki którym będziemy mogli odkryć nowe możliwości wynikające z fuzji i uczynić je naszym priorytetem” dodał.

Rafał Orawski, Prezes Zarządu BPSC potwierdza. “Spodziewamy się, że zasoby oraz doświadczenie rynkowe, które wniesie Forterro wzmocnią zarówno naszą firmę, jak i jej produkty” mówi. Dodaje także, że chociaż cieszy się możliwością wprowadzenia znaczących zmian, to “Głównym priorytetem BPSC będzie nadal dbanie przede wszystkim o klientów firmy”.

 

O BPSC

Firma Biuro Projektowania Systemów Cyfrowych SA (BPSC) mająca swoją siedzibę w Chorzowie jest wiodącym dostawcą polskiego oprogramowania ERP dla średniego rynku firm produkcyjnych, dystrybucyjnych i usługowych w Polsce. Produktem flagowym BPSC jest Impuls EVO, rozwiązanie, które łączy funkcjonalności takie jak MRP, logistyka, finanse, sprzedaż i zarządzanie zasobami ludzkimi tworząc system ERP, który odpowiada na potrzeby ponad 700 firm z różnych branż w całej Polsce. Ostatnio firma wprowadziła także rozwiązanie do zarządzania talentami - mHR EVO. W celu uzyskania dodatkowych informacji zapraszamy na stronę www.BPSC.com.pl

 

O FORTERRO

Forterro jest grupą firm dostarczających oprogramowanie ERP dla małych i średnich przedsiębiorstw dla rynków wyspecjalizowanych geograficznie lub branżowo. Firma Forterro, której siedziba zlokalizowana jest w Austin w Teksasie i wspierana jest przez inwestycje Battery Ventures zarządza swoimi jednostkami w Szwecji, Szwajcarii, Francji i Polsce, a także lokalnymi oddziałami oraz centrami badawczymi i rozwojowymi na całym świecie. Poprzez swój ciągle rosnący ekosystem wskaźników i kapitału Forterro współpracuje z lokalnymi zespołami zarządzającymi w celu wzmocnienia działalności operacyjnej firm swojego portfolio i oferowanych przez nie rozwiązań. Aby dowiedzieć się więcej zapraszamy na stronę www.forterro.com.

Już ponad 600 tys. użytkowników korzysta z systemów ERP wspierających zarządzanie przedsiębiorstwem - wynika z najnowszego raportu biura badawczo – analitycznego DiS. Do tej pory najwięcej wdrożeń w dużych firmach zrealizowała śląska firma BPSC. W ubiegłym roku liczba użytkowników systemu Impuls EVO wzrosła do 144 tysięcy.

DiS przeanalizował wdrożenia 77 zintegrowanych systemów wspierających zarządzanie pochodzących od 64 dostawców i wdrożonych w ponad 20 tys. firm.

Coraz więcej użytkowników w dużych firmach

Jak wynika z przygotowanego zestawienia, w latach 2010-2015 liczba firm korzystających z aplikacji ERP wzrosła o 35%. Na przestrzeni ostatnich 2 lat znacząco – z 450 do ponad 600 tys. – wzrosła także liczba końcowych użytkowników. W największym stopniu – w dużych, liczących ponad 250 pracowników przedsiębiorstwach. O ile jeszcze w 2010 roku z systemów ERP korzystało około 240 tys. użytkowników w dużych firmach i ok. 180 tys. w średnich, o tyle w ubiegłym roku z aplikacji wspierających zarządzanie korzystało już ok. 400 tysięcy pracowników dużych firm, ponad 200 tys. użytkowników ERP-ów reprezentowało sektor średnich firm.

DiS zwraca uwagę, że w 2015 r. w sektorze systemów ERP dla dużych firm liczba użytkowników końcowych wzrosła o ok. 18 tysięcy, podczas gdy wśród średnich ERP analogiczny wskaźnik zwiększył się o ok. 15 tysięcy. W obszarze dużych ERP oznaczato wprawdzie ogromny spadek w 2015 r., który jednak musiał wystąpić po rekordach z 2014 r., kiedy to oprogramowanie dla ok. 100 tysięcy użytkowników końcowych wdrożyła śląska firma BPSC.

Wbrew pozorom nie tylko w segmencie małych i średnich firm mamy do czynienia z informatycznym opóźnieniem. Także duże przedsiębiorstwa nie są w wystarczającym stopniu zinformatyzowane. Z naszych danych wynika, że choć 67% przedsiębiorstw produkcyjnych posiada systemy ERP, to niemal połowa z nich ma ograniczoną funkcjonalność. Co ciekawe, aż 47% firm przyznaje się do tego, że planuje produkcję w arkuszu kalkulacyjnym. – zwraca uwagę Jarosław Iwanek, dyrektor ds. konsultingu i analiz w firmie BPSC.

Jego zdaniem wciąż znaczący jest odsetek firm pozbawionych dostępu do bardziej zaawansowanych narzędzi planowania produkcji - S&OP (Sales and Operations Planning), MPS (Master Production Scheduling) czy MRP (Material Requirements Planning). Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w przypadku rozwiązań klasy MES, które zbierają informacje online bezpośrednio ze stanowisk produkcyjnych i transferują je do obszaru biznesowego.

Rozmawiamy z wieloma firmami, które dopiero teraz zaczynają poważnie myśleć o informatyzacji tych obszarów – kwituje Jarosław Iwanek z BPSC.

BPSC liderem wdrożeń

Śląska firma, zdaniem DiS, utrzymała pozycję lidera wdrożeń systemów ERP w dużych firmach. W 2015 r. BPSC zrealizowało ich w sumie 28, co odpowiada udziałom w rynku na poziomie 36,4%. Na Impuls EVO decydował się m.in. ALVO Medical, producent elementów wyposażenia sal szpitalnych, MPS International, producent kosmetyków, butelek i środków czystości oraz Fabryka Sprzętu Okrętowego Meblomor S.A. Z danych DiS wynika, że w ubiegłym roku z aplikacji Impuls korzystało już 674 przedsiębiorstw i ponad 144 tys. osób.

BPSC wiedzie prym zarówno pod względem liczby aktywnych, czyli eksploatowanych wdrożeń, odpowiadając za 26,7% udziałów w rynku dużych wdrożeń ERP, jak i liczby użytkowników końcowych. Pod tym względem udział BPSC w rynku wyniósł aż 36,1%. W przypadku nowych użytkowników, system śląskiej spółki, odpowiada za niemal połowę całego polskiego rynku „dużych systemów” - aż 47,2%.

Jak wskazują analitycy DiS – liczba użytkowników końcowych oraz liczba przedsiębiorstw stosujących system ERP, są najbardziej obiektywnymi wskaźnikami świadczącymi o potencjale rynkowym produktu ERP oraz jego producenta.

Dobry czas dla lokalnych dostawców

DiS prognozuje stały rozwój rynku ERP. Do 2020 r. z aplikacji wspierających zarządzanie ma korzystać już ponad 28 tys. firm. Liczba użytkowników zbliży się do poziomu 700 tys.

Zdaniem autorów raportu stymulująco na rozwój polskiego rynku ERP wpływają dotacje – zarówno krajowe jak i europejskie. DiS zwraca także uwagę na to, że od kilku lat przedstawicielstwa zagranicznych dostawców systemów ERP stopniowo redukują personel a także swoje polskie biura. Korzystają na tym polscy dostawcy.

Firma Rolnik, jeden z największych na polskim rynku przetwórców owocowo-warzywnych rozwija wykorzystywane przez siebie oprogramowanie biznesowe. Niebawem platformę ERP Impuls EVO uzupełni system WMS dostarczony również przez BPSC SA.

 

Oczekiwania zarządzających firmą Rolnik dotyczą uporządkowania procesów magazynowych. Oprogramowanie klasy WMS ma wspomóc zarządzanie terminami przydatności (informacja o zaleganiu), śledzenie partii wyrobów (traceability) czy pełną identyfikowalność asortymentu w magazynie z dokładnością do partii wyrobu i terminu przydatności.

 

- Liczymy, że zintegrowane środowisko systemu ERP wzbogacone o oprogramowanie WMS usprawni również procesy ekspedycyjne. Realizacja ekspedycji odbywać się będzie wg reguły FEFO (First Expired First Out), wprowadzimy także kontrolę załadunków, zyskując wiedzę czy ładowane palety są powiązane z tym samym samochodem poprzez wskazanie wspólnej rampy. – zauważa Adam Szyrajew, Główny Informatyk w firmie Rolnik.

 

Firma Rolnik powstała w 1991 r. Firma zatrudnia 500 osób. W portfolio ma 250 pozycji asortymentowych z segmentu przetwórstwa warzyw. Rolnik ok. 20 proc. swojej produkcji eksportuje. Od 10 lat firma korzysta z oprogramowania klasy ERP Impuls.

 

- Logistyka zmierza w kierunku wspierania człowieka i jego decyzji maszynami. Wynika to z konieczności redukcji kosztów, a więc także zapasów magazynowych, potrzeby planowania stanów magazynowych w czasie i dążenia do automatyzacji procesów handlowych. Trzeba jednak pamiętać o tym, że choć technologia może zminimalizować ryzyko pomyłek, zminimalizować koszty wszędzie tam, gdzie to możliwe, to tylko dzięki integracji danych z wielu źródeł jest to wykonalne. Taka świadomość przyświeca w informatyzacji firmy Rolnik – podsumowuje Robert Pisek, Dyrektor Centrum Kompetencyjnego WMS w BPSC SA.

 

Za 4 lata wydatki firm na analitykę danych wzrosną do ponad 203 mld dolarów

Według raportu „Worldwide Semiannual Big Data and Analytics Spending Guide”, autorstwa firmy analitycznej IDC, wartość globalnego rynku Big Data przekroczy w tym roku próg 130,1 mld dolarów. W najbliższych latach jego wartość będzie rosnąć w dwucyfrowym tempie, w 2020 roku osiągają poziom ponad 203 mld dolarów. Koniunkturę napędzają zwłaszcza dwie branże: bankowość oraz przemysł.

Zdaniem analityków firmy IDC motorem napędowym wzrostu wydatków na analitykę Big Data będą duże firmy rozumiane jako przedsiębiorstwa zatrudniające ponad 500 pracowników. W 2020 roku prognozowana skala ich inwestycji w analitykę biznesową ma wynieść aż 154 mld dolarów, czyli około 75,8 proc. całego rynku. Pozostała część przypadnie w udziale małym i średnim firmom, które zdaniem IDC, pozostaną kluczowymi podmiotami inwestującymi w analitykę danych.

Banki prześwietlą klienta

„Dostępność danych, pojawienie się technologii nowego typu oraz biznesowa transformacja, polegająca na stale rosnącym udziale danych w procesach biznesowych, sprzyjają rozwojowi całego tego rynku i usług w obszarze Big Data” – mówi Dan Vesset, Group Vice President z działu Analityki i Zarządzania Informacją w IDC. „Prognozujemy, że w tym roku rynek Big Data wzrośnie o 11,3 proc w porównaniu z rokiem ubiegłym. Wówczas globalne wydatki firm na analitykę danych wyniosły 122 mld dolarów. Średnie tempo wzrostu tego rynku do 2020 roku szacujemy na poziomie 11,7 proc. Rocznie.” – dodaje Dan Vesset.

Największym odbiorcą Big Data będzie sektor bankowy. Na zakup tych rozwiązań banki mają przeznaczyć jeszcze w tym roku ponad 17 mld dolarów. Nie bez powodu - dzięki danym, bank ma nie tylko możliwość przeprowadzenia procesu scoringowego klienta w ciągu dosłownie kilku minut. Big Data pozwala też na zautomatyzowanie procesów bankowych i usprawnienie pracy samego banku. Jednak, jak przekonują eksperci, analityka oznacza szereg korzyści przede wszystkim dla klienta.

„Jeszcze kilka lat temu osoby ubiegające się o kredyt musiały przedstawić w placówce banku tony dokumentów. Dzisiaj całym procesem zarządzają skomplikowane algorytmy, które analizują wiele różnych parametrów za nas.” – tłumaczy Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies, największej platformy Big Data Europie, specjalizującej się w analityce i monetyzacji danych. „Profil internauty często dostarcza bankowcom cenniejszych informacji niż dokumenty o klientach zgromadzone w teczkach czy w bankowych systemach CRM. Dlatego kluczowe dla banku jest pozyskiwanie danych o swoim kliencie z wielu różnych źródeł, nie tylko własnych, lecz również tych zewnętrznych. To zaś wymaga integracji z systemami klasy DMP, czyli Data Management Platforms, które pozwalają branży bankowej na skuteczniejsze rozpoznanie potrzeb swojego klienta.” – dodaje Piotr Prajsnar.

Według raportu „Banks Betting Big on Big Data and Real-Time Customer Insight”, autorstwa SAP, aż 86 proc. największych banków na świecie deklaruje, że w najbliższych latach priorytetem będzie dla nich zorientowanie działań na konsumenta („customer centricity”), w tym przede wszystkim: dopasowanie oferty do konkretnych osób. Klucza do sukcesu banki upatrują właśnie w wykorzystaniu analityki Big Data.

„Dla banku kluczowa jest integracja jego systemu CRM z platformą DMP. Załóżmy, że w swoim systemie CRM bank posiada 10 mln potencjalnych klientów. Przeważnie nie wie jednak dokładnie, którzy z nich mogą być aktualnie zainteresowani ofertą kredytową czy zakupem mieszkania. Dzięki wymianie informacji pomiędzy CRM i DMP, czyli uwzględnieniu analityki Big Data w relacjach z klientami, odsłaniają się przed bankiem nowe zależności, które wcześniej nie były mu znane.” – mówi Piotr Prajsnar. „Wykorzystując Big Data, systemy scoringowe banku mogą przetwarzać informacje o internautach, pozyskane przede wszystkim z plików cookies, jak również profili w mediach społecznościowych czy portali zakupowych (np. historii zakupów). Analiza profilu internauty na Facebooku, a także np. grona jego znajomych, może pomóc bankowi w ocenie wiarygodności finansowej klienta i zminimalizować ryzyko związane np. z udzieleniem pożyczki klientowi, który może jej nie spłacić.”dodaje Piotr Prajsnar.

Big Data w produkcji

Ale nie tylko banki będą odbiorcą rozwiązań Big Data. Firma analityczna prognozuje również duży popyt na technologie analityczne ze strony przemysłu. Do końca tego roku firmy zajmujące się produkcją dyskretną i procesową będą odpowiadały za ponad 20% wydatków na analitykę biznesową. „Firmy sukcesywnie wdrażać będą narzędzia analityczne, choćby po to, by skuteczniej przewidywać zakłócenia produkcji.” – prognozuje Andrzej Morawski, wiceprezes zarządu śląskiej firmy BPSC, która zrealizowała do tej pory blisko 700 wdrożeń systemów ERP, m.in. w firmach produkcyjnych.

Popyt na rozwiązania analityczne będzie napędzał Przemysł 4.0, idea, której podstawą jest analiza danych oraz Internet Rzeczy. Przemysł 4.0 zakłada wytworzenie danego produktu najpierw w wirtualnym świecie. Dzięki przetwarzaniu danych z wielu źródeł może być on dowolnie konfigurowany i co najważniejsze – opłacalny w produkcji.

„Jeśli udałoby się w pełni zautomatyzować przepływ informacji, analizować dane z wielu źródeł, to produkt można byłoby wytworzyć znacznie taniej i szybciej, do minimum zmniejszając jednocześnie liczbę awarii czy zużytego do produkcji materiału.” – zwraca uwagę Dawid Paruzel z BPSC.

To zainteresowanie biznesową analityką już jest widoczne. Na przestrzeni ostatnich lat w polskich zakładach produkcyjnych zrealizowano ogromną liczbę inwestycji informatycznych, podnoszących poziom automatyzacji produkcji czy robotyzacji. Dzięki nim, przedsiębiorstwa produkcyjne wytwarzają dziś ogromne ilości danych. I odczuwają coraz silniejszą potrzebę otwarcia świata maszyn – zarówno tych na produkcji, jak i w przestrzeni magazynowej czy logistycznej - na komunikację z oprogramowaniem wspierającym zarządzanie oraz analizę danych.

„Coraz częściej skupiamy się z jednej strony na automatyzacji procesu planowania produkcji oraz zarządzania jej procesami z poziomu platformy ERP, a z drugiej strony na dostępie oprogramowania biznesowego do pełnej i przekrojowej informacji o realizacji produkcji poprzez zastosowanie rozwiązań klasy MES. Dopiero w takiej rzeczywistości informatycznej możliwe będzie m.in. skrócenie czasu wprowadzania nowych produktów na rynek czy obniżenie kosztów produkcji, co pozwoli nam zwiększyć konkurencyjność w stosunku do azjatyckich gospodarek.” – zwraca uwagę Adam Stańczyk, analityk biznesowy z BPSC.

Big Data zwiększy inwestycje w bezpieczeństwo

Niestety, to rosnące uzależnienie od informatyki ma swoją cenę. Nawet minuta przerwy w dostępie do cyfrowych informacji oznacza bowiem wymierne straty dla przedsiębiorstw. Zdaniem ekspertów z Ponemon Institute minuta niedostępności globalnej sieci kosztuje przedsiębiorstwa na świecie średnio 9 000 dolarów, godzina zaś 540 000 dolarów. W przypadku największych korporacji kwoty te będą odpowiednio wyższe. Zapotrzebowanie na technologie Big Data może więc wpłynąć także na inwestycje w bezpieczeństwo IT. Zwłaszcza, że problemy z zachowaniem ciągłości funkcjonowania biznesu (BCM) nie są obce również polskim firmom. Jak wynika z danych Atmana, największego operatora centrum danych w Polsce, w pierwszym półroczu minionego roku ponad połowa badanych firm doświadczyła przerw w dostępie do Internetu lub energii elektrycznej. Aż 41% przedsiębiorstw musiało z tego powodu poważnie ograniczyć bądź całkowicie wstrzymać działalność. I to nie na kilkanaście minut czy kilka godzin. Zdarzało się, że nawet na kilka dni.

„Z jednej strony Internet to same korzyści, jak obniżenie kosztów i przyśpieszenie wymiany informacji. Jednak warto pamiętać o tym, że w im większym stopniu gospodarka jest uzależniona od Internetu, tym straty związane z brakiem dostępu do niego są wyższe. Bez redundancji sieci telekomunikacyjnych, backupu danych gromadzonych na serwerach, a w dobie rosnącej cyberprzestępczości stosowania zaawansowanych zabezpieczeń, na przykład przed atakami DDoS, ryzyko przerw w ciągłości biznesowej będzie rosło. Wraz z nimi także straty.” – zauważa Ewelina Hryszkiewicz z Atmana.

Jeszcze nigdy nie inwestowano tak dużych pieniędzy w oprogramowanie wspierające zarządzanie pracownikami. W ubiegłym roku spółki dostarczające takie rozwiązania pozyskały z rynku 2,4 miliarda dolarów. W tym roku może paść kolejny rekord. Tylko w I kwartale br. inwestorzy wyłożyli 591 mln dolarów. To niemal dwa razy więcej niż w analogicznym okresie 2014 r. Inwestorzy chętnie wykładają pieniądze, bo w obliczu deficytu pracowników, HR staje się coraz ważniejszy. Widać to także w Polsce.

Jeszcze 4 lata temu na inwestycje w spółki technologiczne dostarczające rozwiązania wspierające zarządzanie ludźmi przeznaczono zaledwie nieco ponad 350 milionów dolarów – wynika z raportu CB Insights. Wartość inwestycji szybko zaczęła rosnąć w 2013 r. – wówczas przeznaczono na inwestycje ponad 600 milionów dolarów. Rok później wartość transakcji przekroczyła już jednak próg 1,5 mld dolarów, by w ubiegłym sięgnąć kwoty 2,4 miliarda dolarów.

Nie powinno to jednak dziwić, bo również polski rynek, który po okresie upojenia się systemami wspierającym zarządzanie logistyką, produkcją czy finansami, dziś coraz chętniej sięga po aplikacje HR. Systemy wspierające zarządzanie pracownikami zostały wdrożone m.in. przez PKP Energetyka, Grupę PZU czy Synthos. Jak tłumaczy Adam Chrobasik, szef pionu HR w tej giełdowej firmie, ogromna oszczędność czasu to tylko jedna z korzyści wdrożenia aplikacji.

„Nie musimy obrabiać tysięcy tabelek, aby ustalić potrzeby szkoleniowe w firmie – mamy do dyspozycji przejrzyste raporty, możemy więc poświęcić czas na organizację szkoleń, poszukiwanie odpowiedniego dostawcy itd. Natomiast podstawową kwestią jest podnoszenie świadomości pracowników co do posiadanych kompetencji i zmiana behawioralna w stosunku do ocen pracowniczych i szkoleń, które nie są już „za karę”. Wybór szkoleń jest dziś świadomy, dzięki czemu cieszą się one zainteresowaniem pracowników.” – przekonuje.

Trzy najlepsze miesiące

Analizując skalę inwestycji w spółki dostarczające aplikacje HR na przestrzeni ostatnich czterech lat widać, że wartość inwestycji wzrosła w tym czasie niemal 8-krotnie. To dobitnie pokazuje jak szybko rośnie rola oprogramowania wspierającego zarządzanie kapitałem ludzkim.

„HR to obszar, który przez wiele lat zaniedbywano i którego przez wiele lat nie traktowano strategicznie. Jeśli informatyzowano firmę, to przede wszystkim w obszarze finansów, logistyki czy produkcji. Teraz mamy do czynienia z rynkiem pracownika, na rynku brakuje specjalistów, firmy szukają więc rozwiązań, które pozwoliłyby im przyśpieszyć rekrutację, zwiększyć wydajność pracowników i zatrzymać talenty w firmach. To siłą rzeczy wpływa na zwiększenie inwestycji w spółki, które takie rozwiązania dostarczają.” – tłumaczy Anna Węgrzyn, wieloletni praktyk HR z firmy BPSC, która wdrożyła system wspierający zarządzanie personelem m.in. w giełdowym Sythosie, Maspexie czy Centrum Nauki Kopernik.

Jak wynika z raportu CBInsights, wiele wskazuje na to, że ten rok może być dla firm technologicznych jeszcze lepszy niż poprzedni. Tylko w I kwartale zrealizowano aż 106 transakcji na kwotę 591 mln dolarów. Startup SnagAJob pozyskał z rynku 100 milionów dolarów, a serwis pośrednictwa pracy Hired 40 milionów dolarów. To dokładnie tyle, ile Checkr dostarczający aplikację weryfikującą pracowników pod kątem ich zobowiązań finansowych, kryminalnej przeszłości, czy historii jazdy samochodem. Po rekordowym II kwartale 2015 r., były to trzy najlepsze miesiące w historii dostawców oprogramowania HR wspierających wybrane procesy HR.

Zarządzanie talentami w cenie

Jak wskazuje raport CBInsights, nie każda firma dostarczająca aplikacje HR może liczyć na duże wsparcie inwestorów. Choć najwięcej firm tworzy rozwiązania wspierające rekrutację, sporo jest też serwisów rekrutacyjnych, to jednak największe wsparcie otrzymują firmy, które tworzą rozwiązania wspierające wszystkie podprocesy HR.

„W małych firmach wystarczą rozwiązania „wyspowe”, takie jak np. aplikacje rekrutacyjne. W średnich i dużych przedsiębiorstwach wsparcie potrzebne jest już właściwie w każdym obszarze – od etapu planowania, poprzez rekrutację i onboarding pracownika, dopasowania go do stanowiska, rozwój kariery, realizację ocen, powiązanie efektywnością indywidualnej z poziomem wynagrodzeń. Bez analizy informacji z tych kilku obszarów trudno uzyskać całościowy obraz pracownika w organizacji. Nie bez powodu to w takich rozwiązaniach inwestorzy dostrzegają największy potencjał.” – zwraca uwagę Anna Węgrzyn z BPSC.

Ekscesy nie wystraszyły inwestorów

Na przestrzeni ostatnich 5 lat największe dofinansowanie pozyskał Zenefits dostarczający oprogramowanie do zarządzania pracownikami w małych i średnich firmach. Firma pozyskała z rynku aż 584 mln dolarów – niemal dwukrotnie więcej niż w latach 2012 – 2016 zdobyli jej konkurenci. To o tyle ciekawe, że spółka miała w ostatnim czasie spore problemy. Ten najszybciej rosnący dostawca oprogramowania w modelu SaaS został najpierw oskarżony o realizowanie działań niezgodnych z prawem, a następnie o alkoholowe ekscesy, które miały miejsce w siedzibie firmy. Nie przestraszyło to jednak inwestorów, którzy uwierzyli w firmę i dofinansowali ją w maju br. kwotą pół miliarda dolarów.

Oprócz Zenefit, ponad 100 milionów dolarów dofinansowania pozyskało 7 firm. Obok OneSource Virtual, czy chińskiego FXiaoKe są to m.in. GlassDoor, który jest znany jako doskonałe źródło informacji na temat pracodawców i wynagrodzeń, Paycor, twórca aplikacji wspierającej rekrutację, onboarding pracowników i monitoring czasu pracy oraz Namely, dostawca rozwiązania do zarządzania talentami.

Co z tą Polską?

Jak wynika z obserwacji śląskiej firmy BPSC, potrzeby klientów za oceanem są niemal takie same jak w Polsce.

„Zwracają oni przede wszystkim uwagę na moduły analityczne, które wspierają ocenę efektywności procesów HR a także kalkują stan zabezpieczenia w kwalifikacje stanowisk szybko rotujących czy ryzyko odejść określonych grup pracowników na podstawie różnych zmiennych - sygnałów ostrzegawczych.” – zwraca uwagę Anna Węgrzyn.

Pracodawcy chcą też wykorzystać potencjał Y-greków i zachęcić ich do samodzielnego poszukiwania informacji, wiedzy w intranetowych zasobach firmy.

„Oczywiście nie mogą to być stare katalogi zapisane na komputerowym dysku. Musi być w tym jakaś historia, ważny jest element gry, zabawy, by Y-greki nie utracili zainteresowania samorozwojem i nie nudzili się w pracy.” – dodaje Anna Węgrzyn.

1963 godziny – średnio tyle godzin przepracował w ubiegłym roku statystyczny Polak. Jak wynika z danych OECD, to najwięcej od 6 lat.

Od 2005 r. czas pracy w Polsce systematycznie się skracał. Jeszcze 11 lat temu pracowaliśmy rocznie 1994 godziny, ale już w 2013 r. liczba przepracowanych godzin spadła do 1918. Od dwóch lat daje się zauważyć tendencję wzrostową, jednak o ile dwa lata temu wzrost godzin pracy był ledwo zauważalny, o tyle w ubiegłym roku, był już znaczący. Wówczas spędziliśmy w pracy średnio 1963 godzin – o kilka procent więcej niż dwa lata wcześniej. To sytuuje nas wśród najbardziej zapracowanych społeczeństw.

Więcej nie znaczy lepiej

Mniej od nas pracują nie tylko sąsiedzi: Czesi (1779), Słowacy (1754) czy Litwini (1860). W rankingu OECD, pod względem liczby przepracowanych godzin, zajmujemy 7 miejsce na 38 państw. Rekordzistą zestawienia jest Meksyk, mieszkańcy tego kraju przepracowują w ciągu roku 2246 godziny. Ze statystyk wynika, że do najdłużej pracujących społeczeństw należą Koreańczycy, Chilijczycy, Rosjanie, Grecy i mieszkańcy Kostaryki.

Czy 1963 godzin rocznie to dużo? Teoretycznie nie. Jeśli przyjmiemy, że w ubiegłym roku mieliśmy w kalendarzu 252 dni robocze, to okaże się, że pracujemy średnio niecałe 8 godzin dziennie. Jednak statystyki zaburzają osoby pracujące w niepełnym wymiarze godzin – gdy weźmiemy je pod uwagę, to okaże się, że w pracy spędzamy nieco więcej czasu niż na etacie.

„Teoretycznie pracujemy mniej niż nasi ojcowie, którzy przecież przychodzili do pracy także w soboty. Dziś mało kto pamięta o tym, że w czasach PRL tydzień pracy liczył 6 a nie 5 dni jak obecnie. Dopiero w 1981 r. wprowadzono zasadę, dzięki której co druga sobota stała się dniem wolnym od pracy.” - zauważa Anna Węgrzyn z BPSC, firmy dostarczającej rozwiązania wspierające zarządzanie pracownikami. „W praktyce dziś pracujemy znacznie bardziej intensywnie w wymagającym środowisku. Ryzyko przepracowania i związane z tym koszty psychospołeczne są więc wyższe” – ostrzega Anna Węgrzyn.

 

Pracownicy szukają przerywników

Patrząc na statystyki OECD, nie trudno nie zauważyć dużego rozdźwięku pomiędzy Polską, a krajami rozwiniętymi. Holendrzy w tym samym czasie przepracowali 1419, Norwedzy 1424, a Francuzi 1482 godziny w roku, nie mówiąc o naszych zachodnich sąsiadach, którzy przepracowali w ubiegłym roku zaledwie 1371 godzin. W praktyce oznacza to, że pracują nawet 1 dzień krócej niż my. Teoretycznie nie ma w tym nic dziwnego - musimy gonić rozwinięte gospodarki unijne, siłą rzeczy musimy więc pracować więcej. Problem jednak w tym, że czas pracy rzadko przekłada się na wydajność.

„Niestety, firmy na ogół nie dysponują narzędziami, którymi można byłoby zwymiarować efektywność konkretnego pracownika, dlatego rzadko jesteśmy rozliczani z efektów, a najczęściej z czasu pracy. W pracy też zwyczajnie czasami się nudzimy - szczególnie gdy nasze obowiązki nie do końca odpowiadają naszym kompetencjom, predyspozycjom, zainteresowaniom. W innej sytuacji – gdy wymagania stanowiska przekraczają w danym momencie nasze możliwości spadek efektywności powoduje towarzyszący temu stres. Tracą na tym wszyscy – pracodawcy, bo każda godzina pracy przecież kosztuje - i pracownicy, bo siedzą w pracy dłużej niż powinni.” - tłumaczy Anna Węgrzyn z BPSC.

 

Potrzebna jest zmiana

Jej zdaniem potrzebna jest fundamentalna zmiana sposobu w jaki pracujemy. Problemem wielu przedsiębiorstw jest to, że nie traktują one pracowników jako najcenniejszego kapitału. W firmach brakuje dostępu do nowoczesnych narzędzi, a także gruntownej wiedzy na temat mocnych stron pracowników, ich kompetencji, kwalifikacji, co siłą rzeczy wpływa na gorszą organizację, niższą wydajność pracy i czas spędzany w biurze.

„Jeśli jesteśmy dopasowani do stanowiska, doskonale znamy swoją ścieżkę rozwoju, to pracujemy efektywniej i nie uciekamy przed obowiązkami. W przeciwnym razie cała para „idzie w gwizdek” – zauważa Anna Węgrzyn z BPSC.

Różnice pomiędzy organizacją pracy dobrze pokazują doświadczenia jednego z pracowników, który miał okazję pracować na tym samym stanowisku - zarówno w Niemczech, jak i w Polsce – W Niemczech w ciągu 6 godzin pracy dziennie byłem w stanie serwisować od 1 do 12 maszyn, a ograniczeniem była wyłącznie lokalizacja. W Polsce moja wydajność to serwisowanie jednej takiej samej maszyny z takimi samymi uszkodzeniami w ciągu 1 do 2 tygodni pracy przy znacznie zwiększonej liczbie godzin dziennie, bo zwykle od 10 do 12 – zauważa na jednym z internetowych forów.

Europa skraca czas pracy

Na przestrzeni ostatnich lat pojawia się coraz więcej głosów za skróceniem czasu pracy. Dwa lata temu prof. John Ashton, jeden z najbardziej wpływowych lekarzy brytyjskich i prezydent Fakultetu Zdrowia Publicznego w brytyjskiej Krajowej Izbie Lekarskiej, przekonywał do wprowadzenia czterodniowego tygodnia pracy z powodów zdrowotnych. Ze skróceniem czasu pracy eksperymentują zarówno kraje, takie jak Szwecja czy Francja, jak i przedsiębiorcy. Niedawno Amazon ogłosił uruchomienie programu pilotażowego w amerykańskim Seattle. Ma on sprawdzić efektywność pracowników, którym skróci się czas pracy do 30 godzin w tygodniu, zmniejszając jednocześnie pensje o 25%. Testerzy będą pracować od poniedziałku do czwartku od 10 rano do 14, a do tego czasami będą dostawać nieregularne godziny dodatkowe.

Wszystkie te próby wypadają jednak blado, gdy przypomnimy sobie prognozy ekonomisty Johna Maynarda Keynesa, który w 1930 r. prognozował, że postęp technologiczny sprawi, że w 2030 r. ludzie będą pracować 15 godzin w tygodniu.

BPSC: już co trzecie wdrożenie ERP to wymiana systemu na nowy

Fakt, że firma posiada system ERP wcale nie musi oznaczać, iż jest z niego w pełni usatysfakcjonowana. Na przestrzeni ostatnich lat rynek a wraz z nim także aplikacje wspierające zarządzanie zmieniły się na tyle, że dziś następuje ich pokoleniowa wymiana. W BPSC już 30% prowadzonych procesów przedsprzedażowych stanowią projekty, których celem jest wymiana wykorzystywanego do tej pory przez klientów oprogramowania.

Teoretycznie rynek systemów ERP jest w Polsce nasycony, zwłaszcza w segmencie dużych przedsiębiorstw. Jak wynika z danych GUS, w ubiegłym roku z aplikacji wspierających zarządzanie korzystało ponad 82% firm zatrudniających ponad 250 pracowników. Choć wydawałoby się, że dostawcy powinni szukać w takiej sytuacji nowych źródeł przychodów, to w rzeczywistości jest inaczej – suche liczby nie mówią bowiem wszystkiego.

- Spora część tych systemów została wdrożonych wiele lat temu, w zupełnie innej rzeczywistości gospodarczej i technologicznej, przed erą analityki, digitalizacji wszystkich informacji oraz wyzwaniami związanymi z deficytem specjalistów. Od tamtej pory wiele się zmieniło, same organizacje z niewielkich firm przekształciły się w średnie lub duże przedsiębiorstwa, niekiedy wielofirmowe i działające poza granicami kraju. By móc konkurować z zachodnimi koncernami – precyzyjnie planować i optymalizować koszty czy wykorzystanie przestrzeni magazynowej - muszą mieć wsparcie informatyczne na podobnym poziomie jak one. Siłą rzeczy dziś potrzebują zupełnie innych rozwiązań - tłumaczy Maryla Pawlik, Dyrektor Działu Sprzedaży w BPSC.

Jak wynika z analiz śląskiego dostawcy oprogramowania już co trzeci prowadzony przez BPSC proces przedsprzedażowy systemu Impuls EVO dotyczy wymiany dotychczas stosowanej aplikacji wspierającej zarządzanie firmą u klienta. Dla porównania jeszcze 5 lat temu poziom ten sięgał 5% przypadków.

 

Idzie nowe

Jednym z najistotniejszych powodów wymiany systemu jest większa funkcjonalność nowych rozwiązań. Szczególny ton ewolucji aplikacji wspierających zarządzanie nadaje technologia web’owa, a w konsekwencji mobilna. Dzisiejszy ERP nie jest - jak kiedyś – systemem dla kadry kierowniczej, ale dla wszystkich pracowników, co oznacza, że jest znacząco łatwiejszy w obsłudze. Służy on zarówno handlowcom korzystającym z informacji dotyczących historii zamówień danego klienta, jak i szeregowym pracownikom potrzebującym wypełnić np. wniosek urlopowy. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest znaczący rozwój obszarów raportowo-analitycznych w ramach systemu ERP oraz interfejsów predefiniowanych dla poszczególnych funkcji pracownika w organizacji. W dużej mierze przejmują one rolę rozwiązań wspierających podejmowanie decyzji zarządczych, co jeszcze 5-10 lat temu było wyłączną domeną oprogramowania klasy Business Intelligence.

Dobrze widać znaczenie nowych funkcjonalności np. w branży produkcyjnej, gdzie coraz większą uwagę poświęca się np. kwestiom: planowania i optymalizacji produkcji oraz pozyskiwania jak największej ilości danych o realizacji poszczególnych procesów. Stare aplikacje tego jednak nie umożliwiają, z kolei nowe mogą zbierać nie tylko informacje ze wszystkich obszarów działalności przedsiębiorstwa, ale także źródeł zewnętrznych, tworząc z rozwiązaniami chmurowymi, Big Data potężną platformę ułatwiającą podejmowanie decyzji zarządczych.

- Dzięki temu, że dysponujemy kompletem danych, możemy znacznie lepiej zarządzać obszarem HR, logistyką czy produkcją. W obszarze produkcji wiemy więc nie tylko, że maszyna pracuje, ale także znamy jej najważniejsze wskaźniki i korelacje między nimi. W obszarze HR wiemy nie tylko to, że pracownik wykonuje swoje obowiązki efektywnie, ale możemy też stwierdzić dlaczego tak się dzieje i na tej podstawie podjąć działania rozwojowe. Na rynku od pewnego czasu mówi się, że wchodzimy w kolejną erę ERP – erę digital. Nie bez powodu – zwraca uwagę Jarosław Iwanek Dyrektor Działu Konsultingu i Analiz w BPSC.

Właściwie cały czas dostawcy ERP wprowadzają w swoich rozwiązaniach nowe moduły. W ostatnim czasie ze względu na zmiany demograficzne, rosnący deficyt specjalistów na rynku, systemy ERP wzbogaciły się np. o funkcje związane z zarządzaniem kapitałem ludzkim. Przykładem może być choćby mapa poliwalencji, która ułatwia dobór pracowników do gniazd produkcyjnych.

- Skomplikowana sytuacja na rynku pracy powoduje, że przedsiębiorstwa muszą z jednej strony prowadzić intensywną rekrutację, z drugiej przywiązywać, większą niż do tej pory, wagę do rozwoju osób już zatrudnionych i lepszego ich dopasowania do stanowiska. Statystyki są nieubłagane i wyraźnie wskazują na niedopasowanie kompetencyjne, którego efektem jest niska wydajność pracowników. Przy skali działalności dużych i średnich firm poprawa tych wskaźników bez wdrożenia zaawansowanych narzędzi informatycznych jest praktycznie niemożliwa. – zwraca uwagę Jarosław Iwanek.

To wszystko sprawia, że presja na wymianę aplikacji jest coraz większa. Jak wynika z badań Ventana Research, aż 45% badanych przedsiębiorstw chce w najbliższym czasie korzystać z bardziej wydajnych systemów ERP.

 

Więcej za mniej

Ale nie tylko bogatsza funkcjonalność przemawia za nowymi aplikacjami. Istotnym aspektem są też koszty. Wbrew pozorom starsze systemy mogą okazać się znacznie droższe w eksploatacji. Nie tylko ze względu na brak dalszego wsparcia ze strony producenta czy znaczącą liczbę modyfikacji, ale także problemy w integracji z nowymi rozwiązaniami. To wszystko sprawia, że starsze systemy na ogół są po prostu znacznie mniej wydajne i stabilne a zatem droższe w utrzymaniu.

- Choć duże firmy są na ogół dobrze zinformatyzowane, to dziś szukają sposobów optymalizacji kosztów. Zdarza się, że podejmują decyzję o wymianie systemu ERP tylko dlatego, że nowe rozwiązanie będzie znacząco tańsze w serwisowaniu. – tłumaczy Maryla Pawlik, z firmy BPSC która zrealizowała ponad 650 wdrożeń w firmach produkcyjnych, dystrybucyjnych i handlowych.

Jej zdaniem dziś, w dobie rosnącej popularności chmury obliczeniowej, rozwiązania IT są też budowane w inny sposób niż kiedyś, dzięki czemu znacznie łatwiej integrują się z innymi rozwiązaniami, a to także przekłada się na niższe koszty utrzymania. Dzieje się tak dlatego, że muszą one wchodzić w interakcje z całym ekosystemem, w którym znajdują się portale społecznościowe, platformy sprzedażowe i inne, zewnętrzne aplikacje. Większość z tych narzędzi funkcjonuje w środowisku chmurowym, siłą rzeczy, również system ERP musi dziś korzystać z dobrodziejstw cloud computingu i przetwarzać – przynajmniej część danych – w chmurze.

Wymiana systemów ma miejsce nie tylko w Polsce. Jak wynika z badań firmy analitycznej Panorama Consulting, już w ubiegłym roku 17% firm zdecydowało się na nowy system ERP z powodu chęci wymiany dotychczasowego rozwiązania. Na dalszych miejscach znalazły się poprawa wydajności biznesowej czy integracja systemów.

- Jest taka stara biznesowa maksyma: „nie można rozwiązywać jutrzejszych problemów wczorajszymi metodami” - zwraca uwagę Jarosław Iwanek z BPSC.

Harmonijna współpraca, zakładająca obustronne korzyści to fundament trwającej już 10 lat współpracy BPSC SA z katowicką Akademią Sztuk Pięknych. Same kontakty ze światem sztuki sięgają początków blisko 30 letniej historii firmy. Doskonałym przykładem jest logo BPSC SA, którego pierwszą profesjonalną kreację graficzną stworzył Tomasz Struk, wybitny malarz i grafik, a także przyjaciel firmy. Do dziś za identyfikację wizualną BPSC SA odpowiadają osoby związane z Akademią Sztuk Pięknych.

Współpracę BPSC SA ze światem debiutujących artystów plastyków należy rozpatrywać w aspekcie zaangażowania biznesu w lokalne życie społeczne. Według nas przedsiębiorstwa osiągające rynkowy sukces, i co za tym idzie pewną stabilizację funkcjonowania, mają obowiązek „rozglądać się dookoła” w poczuciu pewnej odpowiedzialności. Dlatego fundujemy doroczne nagrody dla najlepszych dyplomantów katowickiej ASP w ramach programu „Najlepszy dyplom”, dofinansowujemy organizację wystaw, a naszą siedzibę zdobi kolekcja prac absolwentów. Działania te mają przede wszystkim ułatwić młodym artystom przejście z etapu edukacji do „dorosłej” pracy twórczej. Co nie jest łatwe - już samo przygotowanie pracy końcowej i zdobycie dyplomu jest wielkim wysiłkiem finansowym.

Mamy nadzieję, że absolwenci opuszczający mury Akademii robią to ze świadomością, że zawsze rozważymy możliwość wsparcia interesującej inicjatywy. Zaangażowanie BPSC w obszarze mecenatu zostało uhonorowane przez władze katowickiej Akademii Sztuk Pięknych tytułem Sponsora Młodej Sztuki.

BPSC: już co trzecie wdrożenie ERP to wymiana systemu na nowy

Fakt, że firma posiada system ERP wcale nie musi oznaczać, iż jest z niego w pełni usatysfakcjonowana. Na przestrzeni ostatnich lat rynek a wraz z nim także aplikacje wspierające zarządzanie zmieniły się na tyle, że dziś następuje ich pokoleniowa wymiana. W BPSC już 30% prowadzonych procesów przedsprzedażowych stanowią projekty, których celem jest wymiana wykorzystywanego do tej pory przez klientów oprogramowania.

Teoretycznie rynek systemów ERP jest w Polsce nasycony, zwłaszcza w segmencie dużych przedsiębiorstw. Jak wynika z danych GUS, w ubiegłym roku z aplikacji wspierających zarządzanie korzystało ponad 82% firm zatrudniających ponad 250 pracowników. Choć wydawałoby się, że dostawcy powinni szukać w takiej sytuacji nowych źródeł przychodów, to w rzeczywistości jest inaczej - suche liczby nie mówią bowiem wszystkiego.

- Spora część tych systemów została wdrożonych wiele lat temu, w zupełnie innej rzeczywistości gospodarczej i technologicznej, przed erą analityki, digitalizacji wszystkich informacji oraz wyzwaniami związanymi z deficytem specjalistów. Od tamtej pory wiele się zmieniło, same organizacje z niewielkich firm przekształciły się w średnie lub duże przedsiębiorstwa, niekiedy wielofirmowe i działające poza granicami kraju. By móc konkurować z zachodnimi koncernami - precyzyjnie planować i optymalizować koszty czy wykorzystanie przestrzeni magazynowej - muszą mieć wsparcie informatyczne na podobnym poziomie jak one. Siłą rzeczy dziś potrzebują zupełnie innych rozwiązań - tłumaczy Maryla Pawlik, Dyrektor Działu Sprzedaży w BPSC.

Jak wynika z analiz śląskiego dostawcy oprogramowania już co trzeci prowadzony przez BPSC proces przedsprzedażowy systemu Impuls EVO dotyczy wymiany dotychczas stosowanej aplikacji wspierającej zarządzanie firmą u klienta. Dla porównania jeszcze 5 lat temu poziom ten sięgał 5% przypadków.

Idzie nowe

Jednym z najistotniejszych powodów wymiany systemu jest większa funkcjonalność nowych rozwiązań. Szczególny ton ewolucji aplikacji wspierających zarządzanie nadaje technologia web’owa, a w konsekwencji mobilna. Dzisiejszy ERP nie jest - jak kiedyś - systemem dla kadry kierowniczej, ale dla wszystkich pracowników, co oznacza, że jest znacząco łatwiejszy w obsłudze. Służy on zarówno handlowcom korzystającym z informacji dotyczących historii zamówień danego klienta, jak i szeregowym pracownikom potrzebującym wypełnić np. wniosek urlopowy. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest znaczący rozwój obszarów raportowo-analitycznych w ramach systemu ERP oraz interfejsów predefiniowanych dla poszczególnych funkcji pracownika w organizacji. W dużej mierze przejmują one rolę rozwiązań wspierających podejmowanie decyzji zarządczych, co jeszcze 5-10 lat temu było wyłączną domeną oprogramowania klasy Business Intelligence.

Dobrze widać znaczenie nowych funkcjonalności np. w branży produkcyjnej, gdzie coraz większą uwagę poświęca się np. kwestiom: planowania i optymalizacji produkcji oraz pozyskiwania jak największej ilości danych o realizacji poszczególnych procesów. Stare aplikacje tego jednak nie umożliwiają, z kolei nowe mogą zbierać nie tylko informacje ze wszystkich obszarów działalności przedsiębiorstwa, ale także źródeł zewnętrznych, tworząc z rozwiązaniami chmurowymi, Big Data potężną platformę ułatwiającą podejmowanie decyzji zarządczych.


- Dzięki temu, że dysponujemy kompletem danych, możemy znacznie lepiej zarządzać obszarem HR, logistyką czy produkcją. W obszarze produkcji wiemy więc nie tylko, że maszyna pracuje, ale także znamy jej najważniejsze wskaźniki i korelacje między nimi. W obszarze HR wiemy nie tylko to, że pracownik wykonuje swoje obowiązki efektywnie, ale możemy też stwierdzić dlaczego tak się dzieje i na tej podstawie podjąć działania rozwojowe. Na rynku od pewnego czasu mówi się, że wchodzimy w kolejną erę ERP - erę digital. Nie bez powodu. - zwraca uwagę Jarosław Iwanek, Dyrektor Działu Konsultingu i Analiz w BPSC.

Właściwie cały czas dostawcy ERP wprowadzają w swoich rozwiązaniach nowe moduły. W ostatnim czasie ze względu na zmiany demograficzne, rosnący deficyt specjalistów na rynku, systemy ERP wzbogaciły się np. o funkcje związane z zarządzaniem kapitałem ludzkim. Przykładem może być choćby mapa poliwalencji, która ułatwia dobór pracowników do gniazd produkcyjnych.

- Skomplikowana sytuacja na rynku pracy powoduje, że przedsiębiorstwa muszą z jednej strony prowadzić intensywną rekrutację, z drugiej przywiązywać, większą niż do tej pory, wagę do rozwoju osób już zatrudnionych i lepszego ich dopasowania do stanowiska. Statystyki są nieubłagane i wyraźnie wskazują na niedopasowanie kompetencyjne, którego efektem jest niska wydajność pracowników. Przy skali działalności dużych i średnich firm poprawa tych wskaźników bez wdrożenia zaawansowanych narzędzi informatycznych jest praktycznie niemożliwa. - zwraca uwagę Jarosław Iwanek.

To wszystko sprawia, że presja na wymianę aplikacji jest coraz większa. Jak wynika z badań Ventana Research, aż 45% badanych przedsiębiorstw chce w najbliższym czasie korzystać z bardziej wydajnych systemów ERP.

Więcej za mniej

Ale nie tylko bogatsza funkcjonalność przemawia za nowymi aplikacjami. Istotnym aspektem są też koszty. Wbrew pozorom starsze systemy mogą okazać się znacznie droższe w eksploatacji. Nie tylko ze względu na brak dalszego wsparcia ze strony producenta czy znaczącą liczbę modyfikacji, ale także problemy w integracji z nowymi rozwiązaniami. To wszystko sprawia, że starsze systemy na ogół są po prostu znacznie mniej wydajne i stabilne a zatem droższe w utrzymaniu.

- Choć duże firmy są na ogół dobrze zinformatyzowane, to dziś szukają sposobów optymalizacji kosztów. Zdarza się, że podejmują decyzję o wymianie systemu ERP tylko dlatego, że nowe rozwiązanie będzie znacząco tańsze w serwisowaniu. - tłumaczy Maryla Pawlik, z firmy BPSC która zrealizowała ponad 650 wdrożeń w firmach produkcyjnych, dystrybucyjnych i handlowych.

Jej zdaniem dziś, w dobie rosnącej popularności chmury obliczeniowej, rozwiązania IT są też budowane w inny sposób niż kiedyś, dzięki czemu znacznie łatwiej integrują się z innymi rozwiązaniami, a to także przekłada się na niższe koszty utrzymania. Dzieje się tak dlatego, że muszą one wchodzić w interakcje z całym ekosystemem, w którym znajdują się portale społecznościowe, platformy sprzedażowe i inne, zewnętrzne aplikacje. Większość z tych narzędzi funkcjonuje w środowisku chmurowym, siłą rzeczy, również system ERP musi dziś korzystać z dobrodziejstw cloud computingu i przetwarzać - przynajmniej część danych - w chmurze.

Wymiana systemów ma miejsce nie tylko w Polsce. Jak wynika z badań firmy analitycznej Panorama Consulting, już w ubiegłym roku 17% firm zdecydowało się na nowy system ERP z powodu chęci wymiany dotychczasowego rozwiązania. Na dalszych miejscach znalazły się poprawa wydajności biznesowej czy integracja systemów.

- Jest taka stara biznesowa maksyma: „nie można rozwiązywać jutrzejszych problemów wczorajszymi metodami” - zwraca uwagę Jarosław Iwanek z BPSC.

W związku z podjęciem w ubiegłym roku przez Prezesa Ignacego Miedzińskiego i Prezesa Franciszka Szwedę decyzji o niekandydowaniu do Zarządu BPSC SA nowej kadencji Rada Nadzorcza powołała na stanowisko Prezesa Zarządu Rafała Orawskiego, dotychczasowego Wiceprezesa ds. Finansowych. Pozostali członkowie Zarządu: Barbara Górecka oraz Andrzej Morawski pozostają na swoich dotychczasowych stanowiskach. Prezes Miedziński będzie nadal wspierał obecny Zarząd w roli doradcy.

Rafał Orawski jest absolwentem Akademii Ekonomicznej (aktualnie Uniwersytet Ekonomiczny) w Katowicach, uzyskał również tytuł Executive MBA na Uniwersytecie Warszawskim. Od 13 lat związany z BPSC SA, początkowo na stanowisku Głównego Księgowego, później Dyrektora Finansowego. Ostatnie 7 lat pełnił obowiązki Wiceprezesa Zarządu ds. Finansowych.

Jeśli myślisz o karierze za granicą, nie wyjeżdżaj do Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Stanów Zjednoczonych. Nawet jeśli kochasz Azję unikaj Malezji, Japonii czy Hong Kongu. Postaw na Danię, Norwegię, Kostarykę albo na naszych południowych sąsiadów – to tam pracownicy są najszczęśliwsi.

Słońce, piękne plaże, doskonały klimat – jeśli pracować, to tylko w Kostaryce. Z badań przeprowadzonych przez firmę Universum na grupie ponad 250 tys. osób wynika, że to właśnie w tym kraju satysfakcja z pracy jest najwyższa. W skali od 1 do 10, ankietowani przyznali Kostaryce blisko 7,5 punktu. Dzięki temu to państwo wyprzedziło w rankingu kraje Europy Zachodniej: Danię, Austrię czy Niemcy. Najgorzej ocenianym pod względem satysfakcji z pracy krajem jest Japonia, którą oceniono zaledwie na nieco ponad 4,5 punktu. Biorąc pod uwagę tamtejszy kult pracy, ten słaby wynik nie dziwi. Kraj Kwitnącej Wiśni zebrał niższe noty niż Algieria, Maroko, Nigeria a nawet Chiny, które nie mają przecież najlepszej opinii na rynku pracy.

Pieniądze? To nie wszystko

Zaskoczeń jest więcej. Np. słynąca z backpakerskich opowieści o idealnym miejscu pracy Australia zajęła w rankingu dopiero 20 miejsce. Teoretycznie nie najgorzej, ale lepszym miejscem do pracy, jak się okazuje, jest Rosja z notą bliską 6,5 pkt. Rozczarowująca dla marzących o karierze w bogatych krajach arabskich może być pozycja Kataru, Arabii Saudyjskiej czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Satysfakcję pracowników oceniono w tych państwach na mniej niż 6 punktów w dziesięciostopniowej skali.

- Pieniądze, atmosfera, fajny szef to nie wszystko. Ważne jest także wykorzystanie własnego potencjału i dopasowanie do stanowiska – komentuje Anna Owoc, odpowiedzialna w firmie BPSC za sprzedaż systemu mHR EVO wspierającego zarządzanie kapitałem ludzkim

- Stopień zadowolenia jest tak naprawdę barometrem efektywności przedsiębiorstwa. Jeśli wiemy po co pracujemy i czujemy, że robimy to dobrze, to jesteśmy zadowoleni, a to w konsekwencji przekłada się na naszą efektywność. Nie zmuszajmy naszych pracowników do wyścigu szczurów, skoro chcą pozostać świetnymi specjalistami. Posłuchajmy ich. Być może praca zdalna w Tajlandii w domku na drzewie sprawi, iż nasz pracownik będzie usatysfakcjonowany, co oznacza, że również efektywny. Takiego podejścia jednak musimy się jeszcze nauczyć – zarówno pracownicy, jak i pracodawcy – radzi Anna Owoc z BPSC.

Nielojalny jak Polak

W rankingu Universum nasz kraj sklasyfikowano poza pierwszą dwudziestką. Znaleźliśmy się w grupie państw, w których satysfakcja z pracy należy do najniższych, a skłonność do zmiany pracodawcy do najwyższych. Jak przekonują autorzy raportu, tylko 12% ankietowanych w Polsce nie myśli o zmianie swojego obecnego pracodawcy. Dla porównania u naszych południowych sąsiadów - Czechów - ta liczba jest niemal dwukrotnie wyższa, a w Belgii lojalność względem swojego pracodawcy deklaruje ponad 30% pracowników.

- Pracodawcy w Polsce trochę zaspali, HR traktowali przez wiele lat po macoszemu, inwestując przede wszystkim w rozwój pozostałych obszarów przedsiębiorstwa – finansów, produkcji czy logistyki. Brak narzędzi do analizy potencjału pracowników, dopasowania do stanowiska sprawia, iż nie są oni dziś atrakcyjni szczególnie dla młodszego pokolenia pracowników. Dla nich nowe technologie nie są już gadżetem, ale pewnym standardem – zwraca uwagę Anna Owoc z BPSC.

Za miedzą trawa zawsze zielona

Na pocieszenie dodajmy, że Wielka Brytania czy Irlandia do których często porównujemy nasz rynek pracy nie wypadają znacząco lepiej. W obu krajach poziom satysfakcji z pracy jest wyższy, ale nieznacznie. Wysoka jest także skłonność do zmiany pracodawcy. Lojalność deklaruje mniej niż 15% pracowników.

W latach 2009 -2014 wydajność pracy rosła w Polsce o ponad 3% - wynika z najnowszego raportu OECD. Lepszym wynikiem może pochwalić się tylko Litwa.

Choć średni wzrost wydajności w Polsce był niemal trzykrotnie wyższy niż w krajach UE, to w ogólnym rankingu wciąż zajmujemy jedno z ostatnich miejsc.

Wzrost produktywności to jeden z kluczowych mierników konkurencyjności krajów i czynnik decydujący o wzroście gospodarczym i w efekcie o jakości życia. Wydajność pracy jest najczęściej obliczana jako realny PKB podzielony przez liczbę pracowników lub liczbę przepracowanych godzin pracy. Takie kryterium przyjęło także OECD w swoim najnowszym raporcie „Compendium of Productivity Indicators 2016”.

Gonimy Europę, ale za wolno

W rankingu OECD Polska zajęła drugie miejsce pod względem wzrostu wydajności pracy w latach 2009-2014. Wyniósł on ponad 3% (wartość wytworzonych dóbr w przeliczeniu na godzinę pracy), lepsza okazała się tylko Litwa, gdzie zanotowano wzrost na poziomie bliskim 4%. Zaraz za nami, na trzecim miejscu podium znalazła się Łotwa z podobnym wskaźnikiem wzrostu jak Polska.

Dla porównania w krajach UE średni wzrost wydajności wyniósł nieco ponad 1% a w wysokorozwiniętych gospodarkach często wzrost nie przekroczył nawet tego poziomu. Tak było np. Holandii, Finlandii, Belgii czy we Włoszech.

OECD pokusiło się również o analizę wzrostu wydajności w poszczególnych krajach w latach 1995-2014. Polska wypada dobrze także w dłuższej perspektywie czasowej. W rankingu zajęliśmy piąte miejsce z blisko 4% wzrostem wydajności pracy rok do roku. Liderem zestawienia jest-ponownie - Litwa, drugie miejsce przypadło Łotwie, a trzecie Korei.

Produktywność pracy rośnie, jeżeli realny PKB zwiększa się szybciej, niż liczba pracowników (przepracowanych godzin). Z reguły jest ona tym wyższa, im więcej inwestuje się w kapitał ludzki oraz innowacje i nowe technologie. Dobrze ilustruje to przykład Niemiec i Holandii, gdzie wiele osób pracuje w niepełnym wymiarze pracy czy we Francji, gdzie obowiązuje krótszy dzień pracy. Mimo to w tych krajach udaje się utrzymać wzrost wydajności. W krajach Europy Środkowo-Wschodniej wskaźnik produktywności napędzany jest z reguły dłuższym dniem pracy i niższym wskaźnikiem zatrudnienia w niepełnym wymiarze pracy-W ciągu roku Niemcy pracują o kilkaset godzin krócej niż my, a mimo to wytwarzają dobra o znacznie wyższej wartości. Niestety, to nie tylko kwestia lepszej organizacji pracy, wyższej motywacji, ale też inwestycji w nowe technologie, które my zaczęliśmy wprowadzać z opóźnieniem-zauważa Anna Węgrzyn, wieloletni praktyk HR odpowiedzialna w firmie BPSC za rozwój systemów wspierających zarządzanie kapitałem ludzkim.

Mimo imponującego-na tle innych krajów-wskaźnika wzrostu wydajności, w ogólnym rankingu produktywności wypadamy bardzo słabo. W 2014 r. na pierwszym miejscu znalazł się Luksemburg. Średnia wartość wytworzonych produktów w przeliczeniu na godzinę pracy wyniosła ponad 90 dolarów. Nieco gorszy wynik osiągnęła Norwegia (ponad 80 dolarów) oraz Belgia (blisko 70 dolarów). Ranking zamyka Meksyk (20 dolarów). Polska zajmuje 6 miejsce-niestety od końca - z wynikiem 30 dolarów.

Gospodarka zwalnia

Jak wynika z danych OECD, od połowy lat 90-tych obserwuje się spadek produktywności w niemal wszystkich analizowanych krajach. Dotyczy to także Polski, choć na tle innych krajów ta zmiana jest marginalna. Dla przykładu - w 1973 r. Niemcy mogły pochwalić się 5% wzrostem wydajności, w 2015% oscylował on już w okolicach 1%. Podobnie w Japonii, gdzie wzrost w 1973 r. wynosił 6,7% a dziś trudno jest utrzymać dodatni wynik. Nie inaczej jest we Włoszech czy w Stanach Zjednoczonych.

Dlaczego wydajność rośnie wolniej skoro inwestuje się coraz więcej środków w nowe technologie, a pracownicy są coraz bardziej wykwalifikowani? Okazuje się, że wprowadzenie do fabryk komputerów i oprogramowania było zdecydowanie większą zmianą w porównaniu np. do współcześnie rozwijanych technologii takich Big Data czy Business Intelligence. Choć mają one wpływ na wzrost wydajności, to nie jest on już tak znaczący-W latach 90-tych informatyzacja zakładów produkcyjnych była totalną rewolucją. Wdrożenie systemu ERP w większości przypadków gwarantowało niemal skokowy wzrost wydajności. Można by przytoczyć długą listę przykładów rodzinnych firm, które dzięki dobrym decyzjom biznesowym, rosnącemu popytowi wewnętrznemu oraz zewnętrznemu w powiązaniu z decyzją o informatyzacji przekształciły się w duże przedsiębiorstwa zatrudniające kilkuset pracowników. Dziś to właśnie te firmy coraz śmielej wdrażają zaawansowane oprogramowanie produkcyjne, magazynowe czy HR’owe, i to właśnie w tym segmencie rynku generowana jest największa część tego wzrostowego trendu wydajności-przyznaje Maryla Pawlik, Dyrektor ds. sprzedaży w firmie BPSC SA, która zrealizowała ponad 650 wdrożeń systemów wspierających zarządzanie w dużych i średnich przedsiębiorstwach produkcyjnych, handlowych oraz usługowych.

Zapracowani, niedopasowani

Na wolniejszy wzrost wydajności wpływają także zmiany demograficzne - starzenie się społeczeństwa oraz niedopasowanie. Raport zwraca uwagę na to, że w krajach OECD znacząca liczba pracowników posiada albo za niskie, albo za wysokie kwalifikacje w stosunku do wymagań na swoim stanowisku. To przekłada się na niższą produktywność-Potencjał pracowników w dużej mierze jest marnowany dlatego, że na przestrzeni ostatnich lat przedsiębiorstwa wolały inwestować w rozwiązania wspierające zarządzanie produkcją czy logistyką, a nie ludźmi. Dziś w większości nie mają one narzędzi dzięki którym można szybko i precyzyjnie zmierzyć luki oraz nadwyżki kompetencyjne, ocenić efektywność pracownika i zaplanować jego rozwój. Jeśli nie znamy silnych i słabych stron pracownika i tym samym nie powierzamy mu zadań adekwatnych do jego możliwości, to trudno liczyć na jego wyższą wydajność.

A wyzwań na rynku pracy jest coraz więcej-zwraca uwagę Anna Węgrzyn, wieloletni praktyk HR odpowiedzialna w firmie BPSC za rozwój systemów wspierających zarządzanie kapitałem ludzkim.

Zdaniem praktyków źródła problemu tkwią też w systemie edukacji. Od kandydata do pracy i pracownika wymaga się, aby „dzielił się wiedzą”, „współpracował”, „był komunikatywny”, „otwarty na zmiany”, „kreatywny”, „umiał przekonywać do własnego zdania” czy „wywierać wpływ na innych” itd. Tymczasem w procesie edukacji stosuje się do weryfikacji wiedzy i umiejętności szablony, kartkówki, kolokwia, egzaminy, które tę - tak pożądaną - „kreatywność” wtłaczają w ramy standardowych rozwiązań, odpowiedzi zgodnych z kluczem itp.

Opublikowany w ubiegłym roku raport McKinsey Global Institute zwraca uwagę, że aby utrzymać tempo wzrostu, produktywność musi rosnąć o 80 procent szybciej niż obecnie. Potrzebna jest fundamentalna zmiana sposobu w jaki pracujemy. Dlaczego? Dotychczasowy wzrost był efektem systematycznego wzrostu zatrudnienia oraz wyższej produktywności. Niestety, globalne zatrudnienie spowalnia już od ponad dwóch dekad - Liczba pracowników spada w Niemczech, Japonii, we Włoszech i w Rosji. Ten sam proces rozpocznie się już za 10 lat w Chinach i Południowej Korei. Skoro jedna z nóg na której opiera się wzrost słabnie, siłą rzeczy gospodarka nie może biec w takim samym tempie jak do tej pory- zwraca uwagę Anna Węgrzyn.

Przez wiele lat ogromne możliwości systemów ERP nie były wykorzystywane, głównie ze względu na ograniczenia technologiczne. Dziś rewolucja mobilna, chmura i Big Data pozwalają systemom ERP rozwinąć skrzydła. Co więcej, mogą one stać się istotnym elementem cyfrowej transformacji przedsiębiorstw, pomagając uniknąć scenariusza w którym zakłada się, że aż 40% firm zniknie z rynku w ciągu najbliższych 5 lat z powodu niedostosowania się do nowych realiów.

Były wczesne lata 90-te. Przedsiębiorcy zaczęli dostrzegać korelację pomiędzy informatyzacją a możliwościami rozwoju biznesu i coraz częściej wdrażać systemy wspierające zarządzanie firmą. Na początku informatyzowano przede wszystkim obszary finansów, zarządzania relacjami z klientami, produkcji i wsparcia sprzedaży. Rosnący popyt z jednej i rywalizacja dostawców z drugiej strony sprawiły jednak, że aplikacje ERP stawały się coraz bardziej zaawansowane i stopniowo obejmowały coraz więcej procesów zachodzących w przedsiębiorstwach. W pewnym momencie pozwoliły one na rejestrowanie danych z niemal wszystkich obszarów działalności firmy. Początkowo menedżerowie się tymi możliwościami zachłysnęli, jednak wysoki koszt pozyskania i przetwarzania informacji spowodował, że zaczęto szukać biznesowego złotego środka. Z pewnych danych zaczęto wiec świadomie rezygnować. System ERP musiał się siłą rzeczy do tej sytuacji dostosować - jego możliwości dopasowano do reszty informatycznego ekosystemu. To trochę tak jakby możliwości mocnego silnika ograniczyć wprowadzając blokadę prędkości.

Na przestrzeni ostatnich lat wiele się jednak zmieniło. Koszt pozyskania informacji spadł znacząco, jednocześnie za sprawą Internetu Rzeczy i mobilnej rewolucji wzrosła liczba źródeł danych. System ERP może dziś nie tylko zbierać informacje ze wszystkich obszarów działalności przedsiębiorstwa, ale także źródeł zewnętrznych, tworząc z rozwiązaniami chmurowymi, Big Data potężną platformę ułatwiającą podejmowanie decyzji zarządczych.

Dzięki przetwarzaniu w chmurze i mobilnej rewolucji system może zbierać dane z różnych obszarów i to w tym samym czasie. Dzięki temu, że dysponujemy kompletem danych, możemy znacznie lepiej zarządzać obszarem HR, logistyką czy produkcją. W obszarze produkcji wiemy więc nie tylko, że maszyna pracuje, ale także znamy jej najważniejsze wskaźniki i korelacje między nimi. W obszarze HR wiemy nie tylko to, że pracownik wykonuje swoje obowiązki efektywnie, ale możemy też stwierdzić dlaczego tak się dzieje i na tej podstawie podjąć działania rozwojowe.

Nowa rzeczywistość

Na rynku od pewnego czasu mówi się, że wchodzimy w kolejną erę ERP – erę digital. Nie bez powodu. System ERP ma dzisiaj wspierać cyfrową transformację biznesu. To jeden z najważniejszych dzisiaj trendów. Technologia mobilna, chmura obliczeniowa, Big Data zmienia sposób w jaki firmy komunikują się z klientami, partnerami czy dostawcami, w jaki sposób konkurują i tworzą rozwiązania. Dobitnie pokazują to przykłady Ubera, Airbnb czy Alibaby. W ciągu kilku lat pojawiły się nowe modele biznesowe, które zaskoczyły funkcjonujących na rynku od lat liderów. Obecną atmosferę dobrze ilustrują wyniki badań przeprowadzonych przez Światowe Centrum na Rzecz Cyfrowej Transformacji Biznesu (Global Center for Digital Business Transformation – DBT Center). To wspólna inicjatywa Cisco oraz Międzynarodowego Instytutu Rozwoju Zarządzania w Lozannie. Badanie, które przeprowadzono na grupie blisko 1000 decydentów z kilkunastu krajów daje dość jednoznaczną prognozę: w ciągu najbliższych pięciu lat cyfrowa rewolucja wyprze z rynku około 40 procent firm posiadających obecnie silną pozycję w swoich branżach. "Cyfrowy wir" dotknie praktycznie wszystkie firmy niezależnie od ich wielkości, przy czym wpływ na największe firmy będzie o wiele większy i istotniejszy niż na firmy MSP.

Oddech nadchodzących, zachodzących w błyskawicznym tempie zmian jest już odczuwalny. Do 2020 roku na świecie będzie 50 miliardów podłączonych do sieci urządzeń. To o 50 razy więcej niż 5 lat temu. Obecnie jedynie 1% przedmiotów w fizycznym świecie jest ze sobą połączonych. Co stanie się, gdy połączymy pozostałe 99%? Do 2020 roku liczba globalnie generowanych danych wzrośnie dziesięciokrotnie – do 44 Zetabajtów. Danych jest coraz więcej i coraz trudniej je analizować. Umiejętność zadania pytania i oceny, czy odpowiedź jest poprawna, może decydować o przewadze konkurencyjnej firm. Aby zachować rynkową konkurencyjność liderzy cyfrowej transformacji do 2018 roku zwiększą ilość wychodzących danych do najmniej 500 – krotnie. Sukces gospodarki cyfrowej będzie zależał od zdolności do budowania wychodzących i wpływających do przedsiębiorstwa.

Pamiętajmy także o wchodzącym na rynek pracy pokoleniu wychowanym w symbiozie z technologią. Oczekuje ono, żez każdego miejsca i o każdej porze będzie mogło komunikować się, łączyć z siecią i korzystać z jej zasobów. To determinuje sposób w jaki rozwiązania IT powinny być tworzone. Aplikacja musi dostarczać dane na żądanie. System ERP musi też posiadać bardzo intuicyjny interfejs, tak, by użytkownicy przyzwyczajeni do korzystania z mediów społecznościowych chętnie z tego narzędzia korzystali. Ważna jest też możliwość interakcji pomiędzy użytkownikami za pośrednictwem platform społecznościowych. To jednak tylko początek listy wymagań jakie musi spełnić dziś aplikacja wspierająca zarządzanie.

Współpraca zamiast konfliktu

Wpływ cyfrowej transformacji biznesu na technologię jest znacznie większy niż mogłoby się wydawać. Z jednej strony gołym okiem widać, że wymaga ona nowych rozwiązań: społecznościowych, mobilnych, opartych o analitykę i chmurę. Z drugiej dostosowania już istniejących rozwiązań do nowych wymagań, tak, by nie blokowały one cyfryzacji przedsiębiorstwa.

Cyfrowa transformacja biznesu wymaga aplikacji, które przyśpieszą podejmowanie decyzji i sprawią, że informacje staną się przeźroczyste w całej organizacji. To wymaga współpracy. Oznacza to, że rozwiązania IT nie tylko muszą być elastyczne i do siebie pasować, ale również muszą wchodzić w interakcje z całym ekosystemem, w którym znajdują się portale społecznościowe, platformy sprzedażowe i inne, zewnętrzne aplikacje. Większość z tych narzędzi funkcjonuje w środowisku chmurowym, co również wymusza na dostawcach systemów ERP dostosowanie swoich rozwiązań do tego modelu. Jeszcze do niedawna wybór pomiędzy systemem ERP „na żądanie” a ERP chmurowym był dość prosty bo dwu-biegunowy. Dziś ERP i chmura przenikają się wzajemnie. Według IDC, do 2020 roku wydatki przedsiębiorstw na oprogramowanie, sprzęt, implementację i zarządzanie usługami chmurowymi wyniosą 500 miliardów dolarów. Do 2018 roku liczba chmur branżowych wrośnie do ponad pięciuset w porównaniu. Dziś wynosi nieco ponad 100.

Ważny w tym kontekście jest jeszcze jeden aspekt: współpraca z konkurencją. Przedsmak tego co musi nastąpić widać było doskonale już we wrześniu 2015 r., gdy w trakcie konferencji firmy Apple i premiery iPada Pro, na scenie pojawił się odwieczny wróg - przedstawiciel Microsoftu. Powód? Office - produkt giganta z Redmond współpracuje z najnowszym dzieckiem Apple. Na tablecie można korzystać z Worda, Excela i PowerPointa zoptymalizowanych pod kątem produktu Apple. To doskonała ilustracja zachodzących na rynku zmian. Konkurenci łączą siły, bo nie mają innego wyjścia.

Muszą coraz częściej ze sobą współpracować. Tim Cook, CEO Apple mówi wprost „Apple i Microsoft mogą współpracować ze sobą w szerszym zakresie niż rywalizować. Myślę, że to jest kierunek, którego chcą od nas przedsiębiorstwa”.

Czasy jednolitych struktur zarządzania zdają się odchodzić w niepamięć. Rywalizacja pomiędzy systemami przybrała nową formę. Firmy podążają raczej w kierunku zdecentralizowanych systemów hybrydowych łączących rozwiązania proponowane przez kilku dostawców. Zarówno firmy oferujące te rozwiązania jak i klienci są przygotowani, że jeden dostawca nie dostarcza już całościowych rozwiązań i w jego interfejsie mogą znajdować się produkty innych producentów. Oznacza to, że firma sięgając po jedno rozwiązanie może mieć chmurę Microsoft, korzystać z rozwiązań Oracle a jednocześnie BPSC. Pewnego rodzaju „nielojalność” wobec jednego dostawcy wynika w dużym stopniu ze zmiany pokoleniowej, która również wpływa na biznes. Przedsiębiorcy z tzw. pokolenia Y znacznie szybciej podejmują decyzję o zmianie. Nawet w przypadku tak dużych projektów wdrożeniowych jak oprogramowanie wspierające zarządzanie przedsiębiorstwem skłonność do zmiany może być z czasem coraz większa. To również mobilizuje dostawców do wzięcia udziału w grze, którą można porównać do układania wielkich puzzli z IT.

4 trendy już dzisiaj kształtujące przyszłość systemów ERP:

Internet of Things - czyli koncepcja pozwalająca obiektom – np. samochodom, czy urządzeniom przesyłać dane w sieci bez wymaganej interakcji człowieka. Komunikacja maszyn z aplikacją ERP pozwala znacząco wyeliminować opóźnienia i przyśpieszyć proces produkcji.

Technologie ubieralne - przykładem mogą być okulary Google Glass, które pozwalają na nagrywanie filmów, wykonywanie zdjęć i tworzenie dokumentacji wszelkich odstępstw produkcji od ustalonych standardów bez konieczności angażowania pracowników do sporządzania pisemnych notatek. Mogą oni tworzyć dokumentację nie przerywając pracy – czyli w scenariuszu „hands free”. Na takie rozwiązanie zdecydował się już nawet jeden z potentatów branży motoryzacyjnej – BMW.

Z kolei inteligentne zegarki, mniej podatne na uszkodzenia czy zagubienie są alternatywą dla smartfonów czy urządzeń PDA. Dodatkowo mogą być wyposażone w czujniki monitorujące poziom promieniowania UV czy temperaturę, co jest przydatne dla pracowników produkcji.

Analityka Big Data – przedsiębiorstwa produkcyjne stają się w coraz większym stopniu zależne od IT, w efekcie czego wytwarzają ogromne ilości danych, które jak dotąd nie były w żaden sposób wykorzystywane. W dobie wzajemnie połączonych urządzeń IoT zbierających informacje z procesów produkcyjnych i od samych pracowników, ilość generowanych informacji wzrasta w jeszcze większym tempie. Firmy sukcesywnie wdrażać będą narzędzia analizujące te dane celem choćby skuteczniejszego przewidywania zakłóceń produkcji.

Era kontekstu (poniekąd powiązana z analityką Big Data) – dzisiejszy biznes operuje w „wielokanałowym” świecie. Oznacza to wykorzystanie technologii, która „rozumie” sytuację w jakiej się znajdujemy oraz to jakich informacji, w jakiej formie potrzebujemy. Dla przykładu, inżynier serwisujący urządzenie klienta może otrzymać pełny pakiet danych, z historią relacji z klientem, historią jego zakupów i instrukcją serwisową włącznie, co znacznie przyspiesza planowanie pracy.

Zaledwie miesiąc został dużym firmom na dostosowanie się do obowiązku przekazywania danych podatkowych w postaci Jednolitego Pliku Kontrolnego. Ale to nie w lipcu a pod koniec roku rewolucja podatkowa dotknie większość firm. W przestrzeni gospodarczej wiele dużych przedsiębiorstw funkcjonuje bowiem jako grupy kapitałowe złożone ze średnich i małych spółek a te zostaną objęte obowiązkiem raportowania w JPK z początkiem roku. O półtora roku szybciej niż zakładano. Oznacza to konieczność szybkiego dostosowania systemów informatycznych do nowych przepisów.

Jednolity Plik Kontrolny to rządowy pomysł na uszczelnienie systemu podatkowego i przyśpieszenie wykrywania nieprawidłowości. Firma doradcza PwC szacuje, że w ubiegłym roku luka w należnym podatku VAT wyniosła prawie 53 mld zł i była o 12 mld wyższa niż w 2014 r. Nowelizując ordynację podatkową z 10 września 2015 roku, fiskus nałożył więc na przedsiębiorców obowiązek przekazywania ksiąg podatkowych i dowodów księgowych w postaci pliku składającego się z 7 struktur logicznych: ewidencji zakupu i sprzedaży VAT, faktur VAT, wyciągów bankowych, ksiąg rachunkowych, magazynu, podatkowej księgi przychodów i rozchodów oraz ewidencji przychodów. To prawdziwa rewolucja, bo dane nie dość, że są bardzo szczegółowe - do wypełnienia będzie 361 obowiązkowych pól i 190 opcjonalnych (dla porównania dzisiejsza deklaracja VAT zawiera 40 pól) - to jeszcze muszą być zapisane w konkretnym formacie pliku.

MISiom zostało pół roku

W praktyce oznacza to konieczność dostosowania systemów informatycznych i to znacznie szybciej niż mogłoby się wydawać. Pierwotnie zakładano, że obowiązkiem zostaną objęte z dniem 1 lipca 2016 r. duże przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 250 pracowników lub generujące obroty powyżej 50 mln euro obrotu rocznie. Firmy z sektora MŚP miały zostać obowiązkiem dopiero w lipcu 2018 r. W maju br. sejm jednak zdecydował, że przyśpieszy cały proces o półtora roku. Co więcej, dane trzeba będzie przesyłać nie na żądanie, jak pierwotnie zakładano, ale automatycznie, co miesiąc. To na tyle duża zmiana, że końcówka roku może być źródłem sporego stresu zarówno dla przedsiębiorców, jak i dostawców systemów informatycznych. Powód? Część firm, które teoretycznie miały zostać objęte obowiązkiem raportowania w Jednolitym Pliku Kontrolnym od lipca, w praktyce będą miały ten obowiązek od stycznia. Dlaczego?

-Wiele polskich firm, także dużych i rozpoznawalnych marek, funkcjonuje w naszej przestrzeni gospodarczej, jako podmioty wielofirmowe, często składające się ze średnich i małych spółek. Dlatego ogromna fala wdrożeń w kontekście JPK czeka nas - dostawców oprogramowania i przedsiębiorców - pod koniec roku - zwraca uwagę Dawid Paruzel z katowickiej firmy BPSC dostarczającej systemy wspierające zarządzanie dla dużych i średnich przedsiębiorstw.

Część firm deklaruje, że z uwagą monitoruje przepisy związane z Jednolitym Plikiem Kontrolnym i trzyma rękę na pulsie. Dotyczy to zwłaszcza tych przedsiębiorstw, które korzystają z zewnętrznej obsługi księgowej

-Już od dłuższego czasu śledzimy zmiany, jakie wprowadzają nowe regulacje Ministerstwa Finansów. Jednolity Plik Kontrolny nie jest dla nas zaskoczeniem, ale duża w tym zasługa naszego biura księgowego - przyznaje Marta Kruszyńska z Cloud Technologies, małej giełdowej spółki, która specjalizuje się w Big Data marketingu.

Takie firmy jak Cloud Technologies należą jednak do wyjątków. W wielu przypadkach kwestię dostosowania się do nowych regulacji pozostawia się na ostatnią chwilę. Potwierdzają to badania PwC z których wynika, że na 3 miesiące przed wprowadzeniem nowego obowiązku raportowania danych finansowych, 30 procent badanych firm nie wiedziało o JPK a 46% przyznało, że czasu na dostosowanie się do nowych regulacji jest za mało.

W Sylwestra przed monitorem?

Czas jest o tyle istotny, że zmiany prawne pociągają za sobą zmiany w systemach informatycznych. Wraz ze wzrostem zaawansowania tychże oraz zwiększeniem i spiętrzeniem w jednym czasie liczby nowych regulacji rośnie ryzyko, że nie uda się firmom na czas dostosować się do nowych zmian

-Trzeba mieć świadomość, że im większe, bardziej złożone oprogramowanie - a więc takie jak np. system ERP wspierający zarządzanie - tym trudniejsze jest wprowadzanie w nim zmian. Takie aplikacje to naczynia połączone - jedna zmiana ma wpływ na działanie pozostałych. Musimy więc zmierzyć się tutaj z analizą wielu funkcji oprogramowania. Konieczne jest przeprowadzenie bardziej wyczerpujących testów. Co więcej, w przypadku systemu wspomagającego zarządzanie firmą, zmiana oprogramowania musi pojawić się jednocześnie w różnie funkcjonujących realiach informatycznych kilkuset przedsiębiorstw. To musi potrwać - zwraca uwagę Dawid Paruzel z BPSC.

Niedawno katowicka firma przeprowadziła analizę liczby zgłoszeń serwisowych i konsultacji w poszczególnych miesiącach. Aby uzyskać rzetelny obraz sytuacji porównano wyniki z dwóch ostatnich lat i zestawiono zapytania z ponad 600 firm produkcyjnych, handlowych i dystrybucyjnych. Nie pozostawiają one złudzeń i dobrze ilustrują problem z jakim muszą mierzyć się przedsiębiorcy i dostawcy systemów IT. Różnice pomiędzy względnie spokojnym (kwiecień - wrzesień) a gorącym okresem (październik - luty) sięgają ponad 200%. Pociąga to za sobą nie tylko spiętrzenie wydatków w jednym czasie związanych z koniecznością dostosowania się do nowych przepisów, ale także niepotrzebny stres, bo zmiany wprowadza się zwykle w pośpiechu.

Mimo, że BPSC ma już gotowy produkt spełniający wymagania JPK i rozpoczyna właśnie program dystrybucji rozwiązania, to jej przedstawiciele nie mają złudzeń, co do tego, że koniec roku będzie wyjątkowo gorący

-Ustawa o rachunkowości wymusza na kadrowcach i księgowych wprowadzanie zmian w systemach informatycznych w jednym czasie, na początku każdego roku. Ten trend sezonowości konsultacji nie jest korzystny dla nikogo. Ani dla przedsiębiorcy - użytkownika systemu ERP - ani dla dostawcy. Gdyby zmiany prawne były wprowadzane w cyklu rocznym, np. co miesiąc, wówczas konsultacje zewnętrzne byłyby potrzebne w mniejszym stopniu. Nagromadzenie zmian w jednym momencie oznacza zwykle gorszą dostępność serwisu. W styczniu, mimo tego, że podwajamy zespół, na konsultację trzeba trochę poczekać, w lipcu ta sama sprawa zostałaby załatwiona od ręki - tłumaczy Dawid Paruzel z BPSC.

Księgowi zapłacą

W praktyce oznacza to wyższe koszty. Dotkną one nie tylko przedsiębiorstwa objęte obowiązkiem Jednolitego Pliku Kontrolnego, dostawców oprogramowania (zwłaszcza tych, którzy dostarczają aktualizacje oprogramowania za darmo), ale także biura księgowe

-Wprowadzenie nowych regulacji oznacza więcej pracy dla księgowych. Jej koszty będziemy musieli wliczyć w koszty prowadzenia działalności, bo podwyżki cen usług nie wchodzą w grę. Klient nie rozlicza nas przecież z czasu pracy, interesuje go konkretny produkt, który dostarczamy - tłumaczyZofia Morawska z Biura Rachunkowego Asset.

Jej zdaniem biura księgowe będą musiały ponieść również koszty dostosowania systemów informatycznych

-W większości przypadków dostawcy oprogramowania nie chcą udostępniać aktualizacji umożliwiającej zapisywanie danych w JPK za darmo. A jeśli nawet, to należy liczyć się z kosztami serwisowymi - dodaje Zofia Morawska.

Wyjątkiem są firmy, które mają podpisane z dostawcami systemów IT umowy przewidujące darmowe wprowadzanie aktualizacji. Dotyczy to jednak głównie dużych i średnich firm

-Dostosowanie oprogramowania do nowych regulacji traktujemy jako zobowiązanie wynikające wprost z większości umów utrzymaniowych, które podpisaliśmy z klientami. Mają oni wybór: mogą zdecydować się na pełną aktualizację oprogramowania dającą również dostęp do nowych funkcji systemu lub pozyskać wyłącznie pakiet instalacyjny JPK. Obie opcje są darmowe - tłumaczy Dawid Paruzel z BPSC.

Dużym firmom pozostał niecały miesiąc na dostosowanie swoich systemów informatycznych do nowych regulacji. Jeśli tego nie zrobią, grozi im odpowiedzialność karno-skarbowa. Od mandatów w wysokości 2,8 tys. zł po kary sięgające 17 mln zł za notoryczne unikanie i utrudnianie kontroli podatkowej. Małe i średnie firmy mają jeszcze na spełnienie wymagań fiskusa pół roku.

Niezależni, odważni, bliższa jest im kultura startupów niż korporacyjna machina? Niekoniecznie. Jak wynika z badania Reputation Institute, młode pokolenie ufa przede wszystkim korporacjom. To zły znak dla mniejszych firm, które borykają się z pozyskaniem specjalistów.

Firma doradcza zapytała millenialsów, które marki są z ich punktu widzenia najbardziej godne zaufania. Z listy ponad 700 przedsiębiorstw wytypowano 10, którym przedstawiciele młodego pokolenia przyznali najwyższe noty. W badaniu oceniano szacunek, zaufanie do marki w siedmiu obszarach: w tym m.in. produktów i usług, innowacji oraz miejsca pracy.

Wyniki? Dość zaskakujące biorąc pod uwagę, że millenialsom obca jest kultura korporacji. Wśród 10 firm najbardziej docenianych przez pokolenie Y, czyli osoby w wieku 18 – 34 lat, znalazły się wyłącznie globalne firmy. Zwyciężył Samsung, na podium znalazły się także Nike oraz Johnson & Johnson. Kolejne miejsca zajęły: Intel, Sony, Lego, Walt Disney, Nintendo, Rolex oraz Canon.

-Te wyniki nie powinny dziwić jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że to duże firmy są najbardziej aktywne, zarówno jeśli chodzi o komunikację w mediach społecznościowych - naturalnym środowisku Ygreków - jak i wykorzystanie nowych technologii w obszarze HR. Startupy kuszą świetną atmosferą, innowacyjnymi produktami, ale to korporacje inwestują w rozwój pracowników najwięcej. To nie tylko kwestia budżetu, ale wyższej świadomości – tłumaczy Anna Węgrzyn, wieloletni praktyk HR, w firmie BPSC dostarczającej rozwiązania wspierające zarządzanie kapitałem ludzkim.

To o tyle istotne, że jak wynika z danych Reputation Institute, wysoka pozycja w rankingu oznacza nie tylko tego, że millenialsi chętniej kupią produkty firm o bardzo dobrej reputacji, ale też chętniej podejmą w nich pracę. To ważny sygnał dla mniejszych firm.

-Dla pracowników z pokolenia Y najważniejsze są możliwości rozwoju, dlatego już na początku muszą mieć jasno wytyczone cele. To ludzie, którzy chcą mieć aktywny kontakt z pracodawcą i być informowani na bieżąco o tym, co robią dobrze i do czego powinni się bardziej przyłożyć, a sposób przekazywania tych informacji wymaga od menedżerów innego podejścia i formy niż komunikacja z poprzednimi pokoleniami. W tym kontekście np. papierowe arkusze ocen czy brak zdefiniowanych ogólnie dostępnych ścieżek rozwoju z sekwencją stanowisk, wymagań, warunków to anachronizm a wiele firm wciąż z nich przecież korzysta – tłumaczy Anna Węgrzyn z BPSC.

Z badań Deloitte wynika, że aż 44% millenialsów chce zmienić swojego pracodawcę w ciągu najbliższych dwóch lat. Ogółem aż 66% przedstawicieli pokolenia Y deklaruje chęć zmiany pracodawcy. Głównym powodem zmiany pracy nie są wbrew pozorom pieniądze (jedynie 4% wskazuje wynagrodzenie jako kluczowy element ich kariery w pierwszych 5 latach pracy), ale brak możliwości awansu, zbyt duża liczba nadgodzin, fakt, że kultura organizacji nie sprzyja pracy zespołowej oraz mała elastyczność pracy. 64% millenialsów gdyby miało taką możliwość, chciałoby okazjonalnie pracować z domu, a 66% zmieniłoby godziny swojej pracy.

-Tak jak korporacje realizują swoje cele, tak i to pokolenie realizuje swoje, nie zawsze pokrywające się z celami organizacji – komentuje Anna Węgrzyn z BPSC.

Nawet 30 procentowy wzrost wydajność pracowników produkcyjnych odnotował w ostatnich miesiącach jeden z czołowych polskich producentów mebli łazienkowych. Stało się to możliwe dzięki wdrożeniu ekranów dotykowych zintegrowanych z systemem ERP. Poprawiła się także efektywność pracy parku maszynowego – o około 15%.

Deftrans to producent mebli łazienkowych, które pod markę Defra sprzedawane są nie tylko w polskich sieciach wyposażenia mieszkań ale trafiają również do ponad 30 krajów na całym świecie, m.in. do Francji, Niemiec, Czech czy RPA. 6 lat temu firma wdrożyła zintegrowane oprogramowanie ERP – system Impuls, wspierający zarządzanie przedsiębiorstwem. Wraz z rozwojem firmy, której przychody wzrosły w tym czasie z 20 do ponad 100 mln zł, platforma ERP była systematycznie rozbudowywana m.in. o moduł WMS działający w dwóch magazynach Deftransu, EDI czy rozwiązania wspierające wielofirmowość. Niedawno firma zdecydowała o wdrożeniu na hali produkcyjnej ekranów dotykowych działających pod kontrolą systemu Impuls EVO.

-Zależało nam na tym, by uzyskać informacje na jakim etapie znajduje się dane zlecenie produkcyjne, kto je wykonał, w jakim czasie i na ile efektywnie. Dzięki ekranom dotykowym zintegrowanym z systemem ERP wiemy kto wykonuje zlecenie, wiemy też kiedy maszyna nie pracuje i z jakich powodów - awarii, przezbrojenia czy np. przerwy pracownika. Co ważne, wszystkie informacje dostarczane są na bieżąco. Szef produkcji ma podgląd online na wydział maszynowy zza swojego biurka – tłumaczy Sławomir Zieleziński, Szef Działu IT w firmie DEFTRANS.

Hala produkcyjna jak na dłoni

Spółka uruchomiła 25 ekranów na 4 wydziałach produkcyjnych. Zostały one zainstalowane przy każdej z maszyn. Efekty ich wdrożenia są na tyle obiecujące, że jeszcze w tym roku liczba ekranów wzrośnie do 35. Zostaną one wprowadzone także na wydziale lakierniczym Deftransu.

-Ekrany dotykowe działają mobilizująco. Operator wie, że wprowadzając informacje i wykonując dobrze pracę – przekraczając określone poziomy wydajnościowe - może liczyć na dodatkową gratyfikację. Zanotowaliśmy przyśpieszenie wykonywanych działań na wszystkich 4 etapach produkcji.
Oceniamy, że efektywność pracowników zwiększyła się średnio o 15-20%, w przypadku niektórych stanowisk pracy wzrost sięgnął nawet 30% -
zauważa Sławomir Zieleziński.

Rejestrując informacje na ekranie dotykowym, operator dostarcza także wielu istotnych informacji o pracy maszyn. Dzięki nim Deftrans przenalizował ile czasu traci się na przezbrajanie maszyn na jednym z wydziałów - rozkroju. Wyniki były zaskakujące.

Okazało się, że przestoje 4 maszyn działających w systemie dwuzmianowym były tak duże, że bez większego problemu możemy zwiększyć ich wykorzystanie o 15%. Oznacza to, że na 8 zmian niejako „w gratisie” otrzymujemy jedną zmianę do dyspozycji. Wystarczy, że operator będzie pobierał rozkroje bez konieczności ich wprowadzania. W przypadku maszyny o wartości sięgającej nawet miliona złotych oznacza to naprawdę duże oszczędności – przekonujeSławomir Zieleziński.

Maszyna pod rentgenem

Dzięki informacjom z ekranów dotykowych pracownicy produkcji wiedzą też która maszyna jest wydajniejsza, jaki miała czas przestoju i z jakich powodów

-Wiemy jaką maszynę kupić w przyszłości, jesteśmy też w stanie określić co można poprawić na produkcji, by zwiększyć jej efektywność – tłumaczy Sławomir Zieleziński.

Ekrany dotykowe wymusiły również uporządkowanie procesu produkcyjnego, bo wymuszają 100% zachowanie kolejność działań. Jeśli pracownik będzie chciał zrealizować działania w innej kolejności, otrzyma informację o konieczności modyfikacji procesu.

Deftrans planuje kolejne działania optymalizujące realizację procesów produkcyjnych. Do najważniejszych należą: wdrożenie harmonogramowania produkcji oraz wprowadzenie rolotoków, które umożliwią przekazywanie elementów między działami.

Internet Rzeczy to w polskich przedsiębiorstwach raczej puste hasło niż realna potrzeba – wynika z danych Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Zaledwie 3% firm korzysta z Internetu Rzeczy. Niewiele więcej, bo 6% przedsiębiorstw zamierza w przyszłości wprowadzić rozwiązania M2M.

Internet Rzeczy to prawdziwa rewolucja dzięki której firmy będą produkowały taniej i szybciej, miasta staną się bardziej przyjazne, a jakość naszego życia ulegnie zdecydowanej poprawie. Od kilku lat przekonują o tym dostawcy rozwiązań IoT a także firmy analityczne. Jak się okazuje do wzajemnej komunikacji maszyn i urządzeń polskie firmy podchodzą jednak dość sceptycznie.

Choć o Internecie Rzeczy słyszał co czwarty przedstawiciel działającego w Polsce przedsiębiorstwa, to z tego rozwiązania korzysta obecnie zaledwie 3% firm. Największym odbiorcą IoT są duże przedsiębiorstwa – do wykorzystywania tej technologii przyznaje się 8% dużych organizacji, zatrudniających powyżej 50 pracowników. Najmniejszym odbiorcą – wbrew pozorom nie są wcale mikroprzedsiębiorstwa - ale firmy zatrudniające od 10 do 49 pracowników. W tej grupie zaledwie 2% korzysta z rozwiązań M2M (machine to machine), ale nawet te, które wdrożyły Internet Rzeczy, stosują tę technologię w ograniczonym zakresie. Aż 94% z nich wykorzystuje w urządzeniach M2M zaledwie dwie karty SIM. Tylko 3% firm korzysta z 3 lub więcej kart SIM.

- Internet Rzeczy to nadal stosunkowo młode rozwiązanie, z którym rynek dopiero się oswaja. Widać to nawet w dużych firmach, w szczególności na halach produkcyjnych, gdzie mimo zrealizowanych w ostatnich latach inwestycji informatycznych, postępującej automatyzacji produkcji czy robotyzacji, maszyny praktycznie nie komunikują się z oprogramowaniem wspierającym zarządzanie – zauważa Adam Stańczyk, Analityk Biznesowy w BPSC, firmie która wdrożyła do tej pory system ERP w ponad 600 przedsiębiorstwach produkcyjnych i handlowych. Jego zdaniem dane z maszyn wciąż często wpisuje się do systemu ręcznie, w dodatku otrzymywane informacje nie pozwalają na wyciągnięcie istotnych wniosków, bo są to zwykle dane czysto techniczne

– Internet Rzeczy to w tej chwili przede wszystkim rozwiązanie konsumenckie, w biznesie, jeśli stosuje się IoT, to zazwyczaj w podstawowym wymiarze – dodaje Adam Stańczyk z BPSC

Przemysł 4.0 pod znakiem zapytania

Rzeczywiście, obecnie najwięcej firm wykorzystuje Internet Rzeczy w obszarze transportu i logistyki – np. do pomiaru zużycia paliwa czy powiadamiania o zdarzeniach drogowych, 29% firm korzysta z IoT w obszarze handlu, a 1% wykorzystuje Internet Rzeczy do monitoringu pojazdów i budynków oraz zarządzania ruchem. W przyszłości, według danych UKE zmieni się niewiele. Najpopularniejszym obszarem zastosowania technologii IoT pozostanie transport (52% badanych widzi tutaj zastosowanie Internetu Rzeczy) oraz handel (41% wskazań). Rosnącą kategorią ma stać się ochrona i monitoring zapasów (37% firm w tym obszarze widzi zastosowania IoT) oraz monitoring zużycia energii elektrycznej, gazu i mediów (32% odpowiedzi).

Okazuje się, że im potencjalnie bardziej zaawansowane rozwiązanie, tym mniejsza chęć do jego wdrażania. Dla monitoringu zarządzania ruchem, przestrzenią czy transportem publicznym zastosowanie widzi 13% ankietowanych. Zaledwie 8% firm deklaruje wykorzystanie IoT w przemyśle. Stawia to pod znakiem zapytania realizację koncepcji Przemysłu 4.0 czyli reindustrializacji Europy. Ma ona szansę się dokonać dzięki modernizacji fabryk i wdrożeniu nowoczesnych technologii w zakresie analizy danych (Big Data), systemów zarządzania cyklem produktów czy popularyzacji robotów. Te rozwiązania nie są dla firm produkcyjnych niczym nowym, sęk jednak w tym, że głównym wyzwaniem jest zapewnienie pomiędzy urządzeniami i maszynami komunikacji. Dopiero dzięki niej możliwe będzie m.in. skrócenie czasu wprowadzania nowych produktów na rynek i obniżenie kosztów produkcji, co umożliwi nam zwiększenie konkurencyjności w stosunku do azjatyckich gospodarek.

- Choć informatyzacja przedsiębiorstw postępuje, to jest to powolny proces. Z systemów ERP wspierających zarządzanie, korzystała w ubiegłym roku co piąta firma, co plasuje nas na jednym z ostatnich miejsc w Europie, a liczba firm pozbawionych dostępu do bardziej zaawansowanych narzędzi planowania produkcji - S&OP (Sales and Operations Planning), MPS (Master Production Scheduling) czy MRP (Material Requirements Planning) jest znacznie mniejsza. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w przypadku rozwiązań klasy MES, które zbierają informacje online bezpośrednio ze stanowisk produkcyjnych i transferują je do biznesu. Bez nich idei Przemysłu 4.0 nie da się wdrożyć. Do wdrożenia IoT w przemyśle jeszcze daleka droga – przekonuje Adam Stańczyk z BPSC.

Niebezpieczny ekosystem

Przedsiębiorstwa, które wykorzystują Internet Rzeczy zwracają uwagę, że ta technologia daje możliwość monitorowania istotnych parametrów (96% wskazań) oraz zwiększa poczucie bezpieczeństwa (70%). Wśród największych zagrożeń związanych z Internetem Rzeczy, firmy wymieniają bezpieczeństwo. Aż 69% badanych wskazuje na możliwość ataku na urządzenia IoT, 31% na nieuprawniony dostęp do informacji oraz danych, dla 28% wdrożenie IoT oznacza mniejsze poczucie bezpieczeństwa. Jak wskazują eksperci, te obawy nie są bezpodstawne.

– Internet Rzeczy to sieć naczyń połączonych, w której niedostępność jednego elementu implikuje cały szereg negatywnych konsekwencji. Firma decydująca się na wdrożenie Internetu Rzeczy musi dysponować infrastrukturą, która zagwarantuje nieprzerwany obieg i dostęp do informacji, tym samym bezpieczeństwo całego cyfrowego ekosystemu. Niestety, praktyka pokazuje, że polityka w tym zakresie jest pełna luk. Ostatnio jeden z dostawców hostingu przez ponad tydzień nie mógł poradzić sobie z awarią, przez co klienci stracili dostęp do swoich danych. To tylko wierzchołek góry lodowej i wyzwań z jakimi należy się zmienić wdrażają IoT - zauważa Ewelina Hryszkiewicz, kierownik produktu z Atmana, największego operatora centrum danych w Polsce.

W ubiegłym roku Atman przeprowadził badania z których wynika, że aż ponad połowa firm miała problem z dostępem do Internetu lub energii elektrycznej. Co ciekawe, nie były to zwykle krótkotrwałe awarie. 41% przedsiębiorstw musiało z ich powodu przerwać lub ograniczyć działalność.

O zagrożeniach w obszarze Internetu Rzeczy mówi też raport Cisco. Firma przeprowadziła analizęaż 115 000 podłączonych do Internetu urządzeń, działających w środowiskach klientów. Wyniki badania nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do realnej wagi zagrożeń. Aż 106 000 spośród 115 000 analizowanych urządzeń miało luki w oprogramowaniu pozwalające na niepożądaną ingerencję. Oznacza to, że aż 92% podłączonych do sieci urządzeń jest podatnych na ataki. Co ciekawe, wśród zagrożonych przedsiębiorstw nie brak także tych działających w newralgicznych branżach, jak finanse, medycyna czy handel. Cisco wskazuje, że nie trudno znaleźć przypadki, w których firmy z tych sektorów korzystały z oprogramowania starszego niż sześć lat. 8% spośród wszystkich przeanalizowanych urządzeń osiągnęło już maksymalną „dojrzałość”, w 31% przypadkach czas ich wymiany nadejdzie w ciągu maksymalnie czterech lat.

IoT? W polskich firmach nieprędko

Badania UKE nie pozostawiają złudzeń: na szybką popularyzację Internetu Rzeczy w polskich firmach nie ma co liczyć. Wykorzystanie rozwiązań M2M deklaruje w przyszłości zaledwie 6% ogółu firm. Tylko w przedsiębiorstwach zatrudniających 50 i więcej pracowników ten wskaźnik jest wyższy i wynosi 12%.

 

Rekrutacja pracowników to dla pracodawców nie tylko stres, ale coraz częściej także strata czasu i wysokie koszty. Na przestrzeni ostatnich 4 lat wydatki związane z pozyskaniem pracownika wzrosły o 40% - wynika z raportu Saratoga Human Capital Benchmarking 2015 autorstwa PwC. Wniosek? Coraz bardziej opłaca się zatrzymać pracownika w firmie i inwestować w jego rozwój niż szukać nowego.

Zgodnie z wyliczeniami twórców raportu firma, która chce zatrudnić nową osobę, musi liczyć się ze średnimi kosztami rekrutacji na poziomie 2640 zł. Jeśli przedsiębiorstwo działa w branży produkcyjnej, to koszt rekrutacji rośnie znacząco - nawet do 4300 zł. To jednak dopiero początek wydatków

-Należy liczyć się z tym, że na początku pracownik nie będzie wykonywał swoich obowiązków ze 100% wydajnością. Potrzebuje przynajmniej kilku tygodni na wprowadzenie do firmy i zaadoptowanie się do jej oczekiwań i kultury organizacyjnej. Szacuje się, że pracownik dopiero po 3 miesiącu pracy zaczyna przynosić firmie zysk. - zauważa Anna Węgrzyn, kierownik projektu mHR EVO w BPSC SA i wieloletni praktyk HR.

Warto pamiętać też o tym, że rekrutacja wcale nie musi zakończyć się sukcesem.

-Może się okazać, że wybór danego kandydata był nietrafiony. Wówczas koszty całego procesu diametralnie rosną. Nietrafiona rekrutacja może też wpływać destrukcyjnie na atmosferę w zespole, do którego trafia pracownik, jakość i ilość wykonanej pracy i w konsekwencji na wyniki całej firmy. - dodaje Anna Węgrzyn z BPSC.

Koszty rosną już od kilku lat

PwC podkreśla, że nakłady na rekrutację zewnętrzną rosną nieprzerwanie od 2011 r., wydłuża się też czas niezbędny do pozyskania nowego pracownika. Obecnie wynosi on 33 dni, na przestrzeni ostatnich czterech lat zwiększył się o 43%. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka: to m.in. zwiększona rotacja pracowników, deficyt osób o pożądanych kompetencjach a także wieloetapowe procesy weryfikacji kandydatów.

Nie bez znaczenia jest także odpływ wielu, bardziej przedsiębiorczych Polaków w wieku produkcyjnym za granicę, który zmniejszył podaż kompetencji na rynku pracy. Ewelina Rypińska-Cywińska, Partner Zarządzający w firmie doradczej Exellon zwraca uwagę, że tylko w samej Wielkiej Brytanii mieszka blisko milion naszych rodaków. Zmienia się także struktura naszej gospodarki a w konsekwencji zapotrzebowanie na określone kompetencje

-Problemy o charakterze społeczno - demograficznym oraz rynku pracy, z którymi dziś stykają się kraje Europy Zachodniej - stale zwiększający się odsetek osób w wieku poprodukcyjnym w stosunku do osób aktywnych zawodowo, czy też problem z obsadzeniem stanowisk nie wymagających wysokich kwalifikacji, a zatem także niezbyt atrakcyjnie opłacanych - dosięgają także nas. Wzrost kosztów rekrutacji jest w tej sytuacji nieunikniony. - zauważa Ewelina Rypina-Cywińska, Partner Zarządzający w Exellon.

Można byłoby je zmniejszyć gdyby analizowano skuteczność całego procesu rekrutacji. Z badań przeprowadzonych w ubiegłym roku przez firmę BPSC wynika jednak, że robi to zaledwie połowa firm i to w ograniczonym zakresie. W większości dlatego, że HR-owcy nie mają do tego odpowiednich narzędzi.

-Jeśli rekruterzy nie wiedzą które metody i kanały rekrutacji sprawdzają się najlepiej, jacy kandydaci aplikują do firmy, to w obliczu deficytu specjalistów i udziału kandydatów w kilku projektach rekrutacyjnych jednocześnie, szanse na szybką, efektywną i tanią rekrutację maleją. - zauważa Anna Węgrzyn z BPSC.

Rezygnacja? To jakby stracić ponad 50 tys. zł

To jednak i tak nie rozwiązałoby wszystkich problemów. Wyniki badania PwC wskazują, że w firmach rosną nie tylko koszty rekrutacji, ale też absencji oraz rezygnacji pracowników. W ciągu ostatnich czterech lat oba te wskaźniki wzrosły o odpowiednio 21% i 14%. Wynika to w dużej mierze z większej otwartości pracowników na zmianę pracodawcy. Coraz liczniejsze na rynku pracy pokolenie Y czy Z chętniej zmienia pracodawcę, który nie spełnia ich oczekiwań.

-Powoli do lamusa odchodzą postawy dotychczas dość często reprezentowane przez pracowników, którzy w czasie choroby nadal wykonywali swoje obowiązki służbowe. Także firmy patrzą bardziej dalekowzrocznie wysyłając pracowników na zwolnienie, by nie dopuścić do rozprzestrzenienia się choroby. - zwraca uwagę Ewelina Rypina-Cywińska z Exellon.

Według danych PwC przeciętny koszt rezygnacji pracownika wyniósł 50 300 zł a absencji 10 500 zł. To sygnał dla pracodawców, że muszą zmienić strategię zarządzania pracownikami.

-W sytuacji, gdy rośnie chęć do zmiany pracodawcy a jednocześnie wzrastają koszty zewnętrznej rekrutacji, firmy powinny przede wszystkim postawić na rekrutację wewnętrzną, rozwój kompetencji już zatrudnionych osób i zwiększenie poziomu dopasowania do stanowiska, bo to jedna z przyczyn absencji i rezygnacji z pracy. Nie da się jednak tego zrobić bez informatyzacji i narzędzi analitycznych. Liczba danych i zmiennych już w tej chwili jest ogromna a przecież cały czas się zwiększa. - tłumaczy Anna Węgrzyn z BPSC.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Cedefop, Europejskie Centrum Kształcenia Zawodowego, Polska znajduje się w pierwszej dziesiątce państw o najwyższym poziomie niedopasowania kompetencyjnego. Aż 39% Polaków wykonuje zadania poniżej swoich kompetencji. W przypadku liderów zestawienia jest on niemal dwukrotnie niższy.

Nie najgorszy poziom edukacji oraz niskie koszty życia to nasze najmocniejsze atuty w walce o talenty – wynika z najnowszego raportu IMD World Talent. Chociaż Polska w ogólnym rankingu zajęła nienajgorsze, 32 miejsce na 61 sklasyfikowanych państw, to diabeł - jak zawsze - tkwi w szczegółach. W obszarze szkoleń pracowników zajęliśmy już dalekie, 42 miejsce a w obszarze umiejętności rozwijania i przyciągania talentów, ostatnią 61 pozycję.

„World Talent Report” to cykliczny ranking oceniający atrakcyjność państw w obszarze rozwoju i przyciągania talentów a także analizujący zaangażowanie poszczególnych państw w rozwój kapitału ludzkiego.

Za Czechami, przed Ukrainą

Najnowszy raport przygotowywany przez jedną z najważniejszych światowych szkół biznesu – szwajcarski International Institute for Management Development - sklasyfikował Polskę na 32 miejscu w ogólnym zestawianiu, co oznacza wzrost o cztery pozycje względem poprzedniego roku. Mimo awansu, trudno jednak o powody do zadowolenia. Mimo wszystko zostaliśmy sklasyfikowani w rankingu niżej niż w 2013 i 2010 r., gdy zajmowaliśmy lepsze, 30 miejsce. W regionie wyprzedza nas Łotwa, Litwa, Czechy, jesteśmy za to klasyfikowani wyżej niż Ukraina, Rumunia czy Bułgaria, która zajęła w rankingu ostatnie miejsce. Palma pierwszeństwa niezmiennie od lat, należy do Szwajcarii, zaraz za nią plasuje się Dania. Trzecie miejsce na podium przypadło Luksemburgowi.

-W rankingu ogólnie nie wypadamy słabo, trudno jednak o powody do optymizmu w sytuacji, gdy w Polsce coraz dotkliwiej odczuwalny jest brak specjalistów a rodzime, dynamicznie rozwijające się przedsiębiorstwa w kolejnych latach będą potrzebować dodatkowych, wykwalifikowanych rąk do pracy – zwraca uwagę Marcin Orocz, dyrektor sprzedaży rozwiązań HR w chorzowskiej firmie BPSC

-Na przestrzeni ostatnich lat nie poprawiliśmy swojej pozycji w rankingu a fakt, że funkcjonujemy dziś w globalnej gospodarce oznacza nie ryzyko migracji utalentowanych pracowników do krajów, które stwarzają lepsze warunki do rozwoju. Co więcej, jeśli nie uda się nam poprawić konkurencyjności w obszarze zarządzania i rozwoju talentów, zachodnie korporacje nie będą miały skrupułów, by fabryki i centra usług lokować u naszych sąsiadów, choćby w Czechach, które notowane są w rankingu wyżej od nas – dodaje Marcin Orocz.

Dobra edukacja, gorzej ze szkoleniami i pozyskiwaniem talentów

IMD ocenił 61 krajów w 3 obszarach: inwestycji i rozwoju, atrakcyjności zewnętrznej oraz przygotowania gospodarek do zmieniających się wyzwań na rynku pracy. Wyniki w tych kategoriach determinują miejsce danego kraju w rankingu głównym. W żadnym z powyższych trzech rankingów składowych nie udało się nam niestety dostać do pierwszej dwudziestki.

W obszarze inwestycji i rozwoju IMD sklasyfikowało Polskę na 30 pozycji, co oznacza spadek aż o osiem miejsc. Instytut oceniał tutaj m.in. inwestycje w rozwijanie talentów, jakość edukacji, aktywność firm w obszarze szkoleń i aktywizacji zawodowej kobiet. Ponadto, wziął pod uwagę jakość opieki zdrowotnej. O ile całkiem dobrze wypadamy jeśli chodzi o nakłady na edukację, to już znacznie gorzej w obszarze szkoleń pracowników (42 miejsce) oraz praktyk zawodowych (32 miejsce).

-Pamiętajmy, że to na pracodawcach spoczywa dzisiaj obowiązek dopasowania umiejętności pracowników do stanowisk. Niestety, w większości przypadków polityka zarządzania talentami jest skierowana do wybranych, najważniejszych dla firmy pracowników, a ze względu na sytuację na rynku musi zostać skierowana do wszystkich - zgodnie z założeniem, że talenty są w każdym z nas, trzeba je tylko umieć zidentyfikować, ocenić i rozwinąć. Jeśli firmy tego nie zrozumieją i nie postawią HR wyżej w firmowej strategii, to przegrają walkę o pracowników – alarmuje Anna Węgrzyn z BPSC.

Kłopot z motywacją

Drugim obszarem analizowanym przez IMD jest tzw. atrakcyjność zewnętrzna. To zdolność danego kraju do przyciągania wyspecjalizowanych pracowników zza granicy. W tym przypadku istotne znaczenie mają koszty życia, średnie wartości wynagrodzeń i podatków czy bezpieczeństwo oraz ochrona własności prywatnej. IMD analizuje tutaj także skuteczność działań poszczególnych firm, ukierunkowanych na pozyskiwanie i utrzymanie specjalistów. W obszarze atrakcyjności zewnętrznej zajęliśmy dalekie, 52 miejsce, co oznacza awans o 1 pozycję. Wynika to ze słabych notowań w obszarze umiejętności pozyskania i utrzymywania talentów. Dla firm nie jest to priorytet, co skazało nas w rankingu IMD na ostatnie, 61 miejsce. Dość nisko oceniono także motywację pracowników (36), jakość życia (49 miejsce) oraz brak umiejętności przyciągania specjalistów zza granicy (42 miejsce).

-Wyniki badań IMD potwierdzają to o czym mówi się od dawna: przedsiębiorstwa nie potrafią zarządzać talentami, bo bardzo często nie są ich w ogóle w stanie zidentyfikować. Firmowy grafik może być doskonałym, kreatywnym menedżerem i władać biegle 4 językami, ale żeby mógł się sprawdzić i rozwinąć w nowej roli, firma po pierwsze musi zidentyfikować jego potencjał, kwalifikacje i kompetencje a także staranie zaplanować działania rozwojowe. W sytuacji, gdy obszar HR nie jest zinformatyzowany, oceny roczne przeprowadza się raz w roku w postaci papierowej ankiety a szkolenia realizuje w oderwaniu od potrzeb pracowników, trudno o poprawę wskaźników – zwraca uwagę Anna Węgrzyn z BPSC.

Wiemy niemało

Ostatnim analizowanym przez ekspertów z IMD obszarem jest dojrzałość i umiejętność odpowiadania gospodarek na zmieniające się trendy rynku pracy. Instytut przeanalizował przyrost siły roboczej, aktualny poziom umiejętności pracowników czy doświadczenie i kompetencje kadr menadżerskich. Analitycy starali się też odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób system edukacji i kształcenie kierunkowe odpowiada potrzebom firm szukających pracowników. Pod uwagę wzięli także mobilność studentów, określając stopień ich napływu do danego państwa. W tym obszarze zajęliśmy dalekie, 44 miejsce, o pozycję wyżej sklasyfikowano Polskę w rankingu przyrostu siły roboczej. Nieźle oceniono natomiast kompetencje kadry menedżerskiej (20 miejsce), jej międzynarodowe doświadczenie (17) oraz umiejętności językowe (również 17 pozycja) i koszty życia – w tym obszarze zajęliśmy wysokie, siódme miejsce.

-Pozyskanie i rozwój talentów to globalny problem. Według danych Adecco w Europie pozostaje nieobsadzonych 3,7 milionów stanowisk a tylko w Niemczech brakuje 90 tys. inżynierów. w Chinach do 2020 r. może zabraknąć 20 milionów pracowników z wyższym wykształceniem. W Indonezji do 2030 r. aż 113 milionów może wynieść niedobór wyszkolonych pracowników. Czeka nas sporo pracy jeśli chcemy awansować w kolejnej edycji raportu. Aby osiągnąć poprawę wskaźników sugerowałbym rozpocząć od pracy u podstaw. Różnego rodzaju konferencje organizowane w Polsce, poświęcone tematyce motywacji pracowników – od produkcyjnych do zarządu - pokazują, że jesteśmy tak mocno zajęci pchaniem taczek, że zapominamy ich załadować. Na każdym szczeblu organizacji priorytetem powinno być znalezienie czasu na to, by w pędzie realizacji celów, móc spojrzeć na swoją pracę z dystansu i zastanowić się nad tym, co można by poprawić. Mamy najlepiej wykształconych ludzi w Europie, ale w tej chwili ten potencjał nie jest wykorzystywany w należyty sposób. Brakuje dopasowania kompetencji do danego stanowiska, a co za tym idzie rodzą się różnego rodzaju frustracje, które pchają ludzi do emigracji lub ciągłego poszukiwania tego wymarzonego miejsca pracy. Doświadczenie podpowiada, że dobry opis stanowiska, przygotowanie mapy kompetencji i właściwe dopasowanie ludzi do stanowisk oraz wyznaczenie im ścieżki rozwoju, może to zmienić. Przemyślana strategia skutkuje przygotowaniem dopasowanego planu szkoleń i inwestycjami w człowieka, które mają szansę się zwrócić. Pracodawcy powinni zrozumieć, że odpowiedzialna inwestycja w kadry przynosi wymierne korzyści zarówno w krótko- jak i długookresowej perspektywie. – komentuje Marcin Orocz, dyrektor ds. sprzedaży rozwiązań HR w BPSC SA 

Z początkiem 2017 roku, w związku z unijną dyrektywą, firmy notowane na giełdzie, zatrudniające powyżej 500 osób i posiadające bilans przekraczający 20 mln euro lub obroty powyżej 40 mln, zostaną objęte obowiązkiem raportowania danych pozafinansowych, także tych w obszarze HR. W Polsce tego typu raporty przygotowuje – według danych Deloitte - zaledwie 40 spółek mimo, iż od pewnego czasu bardzo interesują one inwestorów. Nowe regulacje to dla firm spore wyzwanie, przede wszystkim jednak, duża szansa.

Już w listopadzie 2014 r. pojawiły się unijne zapowiedzi o konieczności zwrócenia większej uwagi na społeczną odpowiedzialność biznesu. W 2017 roku zamienią się one w konkretne wymogi stawiane polskim przedsiębiorcom. W związku z z wejściem w życie unijnej dyrektywy ws. ujawniania danych pozafinansowych (Dyrektywa 2014/95/UE), obowiązek tak znowelizowanej sprawozdawczości będzie obejmował m.in. prezentację ocen ryzyka, wskaźników związanych z przeciwdziałaniem korupcji, wpływu działalności firmy na środowisko naturalne oraz aspektów pracowniczych, w tym respektowania praw człowieka.

Inwestorzy liczą na informacje

Szacuje się, że w skali Unii Europejskiej przepisy te dotyczyć będą ok. 6.000 podmiotów, w Polsce obowiązek ujawniania danych pozafinansowych dotyczyć będzie ok. 250-300 firm.Wszystko celem skutecznej oceny ryzyka inwestycyjnego. Na rynku amerykańskim czy japońskim, taki obowiązek rozszerzonej sprawozdawczości funkcjonuje od lat, w Europie należy jednak do rzadkości. Obecnie raporty pozafinansowe prezentują przede wszystkim firmy giełdowe należące do RESPECT Index czyli spółek społecznie odpowiedzialnych. W obszarze HR informują one np. dlaczego i ile zatrudniają osób danej płci, jaka jest fluktuacja pracowników, jakie pracownicy posiadają wykształcenie i na jakich zasadach pracują.

Z danych wynika, że aż 100% spółek odpowiedzialnych społecznie zidentyfikowało i udokumentowało swój wpływ na środowisko naturalne, w tym ponad połowa z nich zmierzyła swój wpływ pośredni. 96% spółek określiło cele w zakresie ograniczenia lub niezwiększenia stopnia zużycia paliw i energii a 87% spółek bada nastroje i poziom zaangażowania swoich pracowników (w 2014: 78%). Choć raporty różnią się szczegółowością, to wszystko wskazuje na to, że dla inwestorów mają one duże znaczenie.

Widać to doskonale gdy przyjrzymy się indeksom spółek należących do RESPECT Index. Od pierwszej publikacji 19 listopada 2009 roku do grudnia 2015 roku kurs ich akcji wzrósł o 31%, podczas gdy wartość WIG zwiększyła się o 11%. - Obserwujemy coraz większe zainteresowanie tym indeksem wśród polskich i międzynarodowych inwestorów, co mam nadzieję zwróci uwagę kolejnych spółek na kwestie społecznej odpowiedzialności biznesu – stwierdził Paweł Tamborski, prezes Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych podczas ogłoszenia nowego RESPECT Index w grudniu ubiegłego roku.

Zainteresowanie danymi pozafinansowymi wśród inwestorów zagranicznych widać było już wcześniej. Kiedy w połowie listopada 2014 roku wiceprezes GPW Grzegorz Zawada wizytował San Francisco podczas roadshow spotkał się z zupełnie nieoczekiwanym obrotem wydarzeń. Był zmuszony do natychmiastowego zaktualizowania przygotowanej prezentacji i nawiązania kontaktu z pracownikami, którzy mogliby mu powiedzieć cokolwiek na temat RESPECT Indexu. Nie spodziewał się bowiem, że indeks będzie interesował amerykańskich inwestorów w nie mniejszym stopniu niż cała nowa strategia polskiej giełdy.

Potrzebę raportowania danych pozafinansowych odzwierciedla doskonale raport Deloitte dotyczący oczekiwań inwestorów. Zgodnie z nim 62,5% ankietowanych jest zdania, że działania podejmowane przez spółkę w sferze odpowiedzialności społecznej mogą mieć wpływ na jej finansowy wynik. Aż 78% inwestorów wskazało, że obecny poziom ujawniania informacji pozafinansowych przez firmy jest niewystarczający a 93% uważa, że te ujawniane obecnie mają charakter niematerialny i nieistotny. Aż 92% respondentów zgadza się, że dane finansowe i pozafinansowe powinny być mocniej zintegrowane. Nie powinno to jednak dziwić. Niemal wszystkie firmy zwracają np. uwagę na kluczową rolę kapitału ludzkiego, podkreślając, że efektywniejsze gospodarowanie kapitałem ludzkim przekłada się na wzrost produktywności firmy, jej rozwój, budowanie przewagi konkurencyjnej a co za tym idzie zwiększanie atrakcyjności firmy w oczach inwestorów. Tylko jednak nieliczne przedsiębiorstwa wiedzą jak dokonywać skutecznego pomiaru kapitału ludzkiego i potrafią wykazać w raporcie dla inwestorów, że spółka aktywnie prowadzi propracowniczą politykę. Wynika to z tego, że raportowanie takich danych nie jest wcale proste.

Dane, których nie ma

Obecnie przedsiębiorstwa sprawnie gospodarują kapitałem rzeczowym czy finansowym i znajduje to swoje odzwierciedlenie w giełdowych raportach. W obszarze HR jest już z tym jednak gorzej. Problem polega na tym, że po pierwsze, informacje HR-owe zazwyczaj nie są zintegrowane i posiadają wielu właścicieli. To sprawia, że w dobie olbrzymich ilości danych gromadzonych przez organizację z różnych obszarów jej funkcjonowania, liczba informacji ilościowych analizowanych przez HR wciąż jest znikoma.

Po drugie, obszar zarządzania kapitałem ludzkim w większości organizacji oparty jest na informacjach jakościowych trudnych do wykorzystania przy podejmowaniu decyzji. Choć organizacje niemal masowo deklarują ogromne znaczenie kapitału ludzkiego, to w praktyce zazwyczaj nie mają świadomości jakie jego parametry są kluczowe. Co za tym idzie, wykazanie wartości kapitału ludzkiego i jego znaczenia w raportach lub sprawozdaniach finansowych jest dość karkołomnym zadaniem.

Oczywiście, organizacje dysponują także miarami ilościowymi, ale te sprowadzają się w zasadzie do liczby zatrudnionych pracowników i kosztów ich pracy – również w odniesieniu do pracowników działów HR. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest też brak możliwości skutecznego pomiaru efektywności działów personalnych. W coraz trudniejszym otoczeniu konkurencyjnym, zmiennym otoczeniu gospodarczym, odchudzaniu organizacji, brakuje więc nie tylko przydatnych danych ale i sposobów ich interpretacji. W takiej sytuacji trudno oszacować rzeczywiste koszty decyzji i ich konsekwencji w dłuższym okresie. Stawia to profesję HR-owca w mniej wiarygodnym świetle prowadząc nawet do pomijania jego wniosków w podejmowaniu kluczowych dla przedsiębiorstwa decyzji. Nie dysponując danymi liczbowymi ciężko „przekrzyczeć” konkretne informacje finansowe pochodzące np. z działu sprzedaży czy biura inwestycji wewnętrznych. Skąd więc wziąć dane i jak je raportować?

Prognoza zamiast wróżby

Mając świadomość specyfiki kapitału ludzkiego i konieczności wykazania jego wartości chociażby w raporcie pozafinansowym trzeba pokusić się o zastosowanie „złotego środka”. Rynek HR podpowiada dzisiaj wypracowanie nieinwazyjnych wskaźników efektywności funkcji HR i zasobu ludzkiego. Praktyka pokazuje, że najprościej zebrać je, skorelować i analizować w ramach systemu informatycznego do zarządzania kapitałem ludzkim. Pozwala to na wyciąganie wniosków, podejmowanie na bieżąco decyzji i działań operacyjnych oraz przygotowanie organizacji do przyszłych wyzwań w oparciu o obiektywne dane, symulacje a nie tylko zdrowy rozsadek i intuicję.Przykład? System informatyczny zbiera dane o efektywności i kompetencjach z okresowych ocen pracowników zatrudnionych w organizacji a dział personalny może swobodnie wiązać je z efektywnością poszczególnych stanowisk czy komórek wewnątrz firmy. Tę relację można już oprzeć na systemie liczbowym. Ponadto HR może wybierać, które procesy chce ze sobą korelować i ustawiać progowe wartości dla osiąganych wyników. System potrafi wspierać matematyczne traktowanie procesów zarządzania kapitałem ludzkim. Wystarczy podać kilka przykładowych wskaźników, które sugeruje, jak np. liczbę stanowisk, wymiar etatów, wskaźnik utraconych korzyści, średni czas zabezpieczenia środowiska pracy, liczbę pracowników, która ukończyła w konkretnych terminach szkolenia bądź koszty poniesione w wyniku zwolnień zgłaszanych przez pracowników.

Przydatna w wymiernym obliczaniu wartości procesów HR aplikacja działa jak integrator poszczególnych wskaźników efektywności zarówno pracownika jak i członka kadry zarządzania personelem. Co istotne, zawiera mechanizm do budowania wskaźników, pobierania i analizowania zgromadzonych danych, układania wybranych pomiarów w czytelną mapkę i przede wszystkim do predykcji czyli symulowania jak przy obecnym stanie rzeczy polityka pracownicza wpłynie na wydajność finansową firmy i jakie jej elementy należy zmodernizować, by prognoza była możliwa do zaakceptowania.

Taka przejrzystość firmy zaprezentowana w gotowym raporcie powinna w większym stopniu zadowolić oczekujących konkretnych i wychodzących w przyszłość informacji inwestorów ceniących społeczną odpowiedzialność biznesu.

Wykorzystując dane o efektywności, kompetencjach, zatrudnionych w organizacji pracownikach, efektach ocen okresowych, można uzyskać dane o kosztach uzupełniania luki kompetencyjnej, czasie jej uzupełnienia, możemy prognozować średnią płacę dla danej grupy. Na podstawie średniego czasu niezbędnego do zapełnienia wakatu dla stanowiska lub grupy stanowisk, liczby stanowisk nieobsadzonych, niedoboru zatrudnienia, kosztów projektów rekrutacyjnych łatwiej planować zatrudnienie i podjąć decyzję o rozwijaniu własnych talentów lub pozyskania ich z zewnątrz. Można także w ten sposób prognozować zwolnienia i odejścia pracowników.

W organizacji jest bardzo dużo danych: obok liczby stanowisk i profili kompetencyjnych, są to wskaźniki dopasowania kompetencyjnego, luk i nadwyżek, informacje o działaniach rozwojowych, ścieżkach kariery i satysfakcji z pracy. Nowe przepisy dają szansę, by wreszcie je wykorzystać nie tylko z pożytkiem dla inwestorów, ale także samej organizacji oraz jej pracowników. Warto pamiętać, że spółki notowane w indeksach odpowiedzialności społecznej i zrównoważonego rozwoju jak choćby Dow Jones Sustainability Index czy FTSE4Good stanowią źródło podejmowania decyzji inwestycyjnych w przypadku ponad 20% profesjonalnie zarządzanych światowych aktywów. W podobnym kierunku będzie musiał podążać również warszawski parkiet.

3 lata temu wstrzymano projekt wdrożenia systemu zarządzającego działaniami amerykańskich sił powietrznych. Powód? Koszty, które wzrosły z 2 do 5 mld dolarów. Według danych Panorama Consulting, aż 55% wdrożeń ERP przekracza założony budżet, a w 53% przypadków także zaplanowany wcześniej harmonogram. Te wskaźniki można byłoby znacząco poprawić, gdyby udało się wyeliminować błędy, które pojawiają się już na etapie wyboru dostawcy.

Na początku miało być pięknie. Nowy system ECSS miał zastąpić 200 aplikacji wspierających zarządzanie częściami majątku US Navy oraz działaniami amerykańskich sił lotniczych. Jak stwierdził Departament Obrony USA, nowa aplikacja miała sprawić, że siły powietrzne będą działały tak, jak dobrze funkcjonująca korporacja. 6 lat później punkt widzenia na te kwestie był już nieco inny. Gdy dokonano oceny projektu wdrożeniowego, zaczęto rozważać rozwiązania alternatywne, w tym m.in. modernizację już istniejących systemów i rezygnację z projektu. W 2012 r. ostatecznie zdecydowano o zamknięciu programów pilotażowych wdrożenia A i B oraz wstrzymaniu programów C i D, które miały być kolejnymi etapami implementacji. Nie bez powodu. Jak się okazało, koszt rozwiązania zbudowanego na bazie aplikacji Oracle, wzrósł na przestrzeni kilku lat z początkowych 2 do 5 mld dolarów. Było więc się o co bić.

Błędy młodości

Przykładów pokazujących, że wdrożenia systemów informatycznych nie mieszczą się w zakładanym budżecie, harmonogramie i nie przynoszą spodziewanych korzyści, nie brakuje także na polskim rynku, choć z pewnością nie są one tak spektakularne jak ten przytoczony powyżej. Doświadczeni wdrożeniowcy mówią wprost: problemy przy realizacji dużego, złożonego projektu informatycznego są nieuniknione i nie da się ich całkowicie wyeliminować. Podczas realizacji wdrożenia chodzi o to, by przewidzieć ryzyka, zminimalizować ich wpływ na harmonogram, koszty i w konsekwencji także efekty całego projektu.

-Z wdrożeniem systemu ERP jest trochę tak, jak z przygotowaniem potrawy. Podobnie jak świeże, doskonałej jakości naturalne składniki i wspaniała książka kucharska nie gwarantują sukcesu w kuchni, tak wydajny sprzęt, funkcjonalny system i sprawdzona metodyka nie wystarczają do tego, by wdrożenie zakończyło się sukcesem. W obu przypadkach o powodzeniu projektu decydują także ludzie. Ich motywacje, umiejętności i nastawienie do zadań mają bardzo istotny wpływ na to czy wdrożenie zakończy się wyborną ucztą czy informatycznym zakalcem – zwraca uwagę Andrzej Boryka, Dyrektor Działu Wdrożeń w firmie BPSC, która zrealizowała do tej pory ponad 650 projektów wdrożeniowych swojego systemu ERP Impuls EVO w dużych i średnich firmach.

O tym jak ważny jest czynnik ludzki już na etapie wyboru dostawcy, świadczy przykład jednego z przetargów. Zaproszono do niego ponad 20 różnych firm oferujących systemy wspomagające zarządzanie przedsiębiorstwem. Nie dość, że ocena tak wielu rozwiązań jest niebywale czasochłonna, to w dodatku zupełnie niepotrzebna. Wybór powinien ograniczyć się do 3-4 firm, które gwarantują bezpieczeństwo współpracy, a dodatkowo mogą wykazać się wdrożeniami zrealizowanymi w danej branży oraz kompetencjami. Te są o tyle istotne, że jeśli ktoś zrealizował kilkaset wdrożeń w danej branży, to jest w stanie nie tylko zwiększyć szansę powodzenia projektu wdrożeniowego, ale też podpowiedzieć pewne rozwiązania czy wręcz przeorganizować procesy biznesowe. Wie bowiem, że w innych firmach o podobnej strukturze określone rozwiązanie się sprawdziło.

Biznesowe Quo Vadis

Wiele potencjalnych problemów wdrożeniowych wynika z błędów popełnionych na etapie przygotowań

-Przygotowując się do wdrożenia, firma musi przede wszystkim jasno uświadomić sobie „kim jest” jako organizacja, czego oczekuje w najbliższej przyszłości, jakie są jej mocne oraz słabe strony i które obszary zarządzania wymagają ulepszenia w pierwszej kolejności. Pomysł pod tytułem: wrzućmy do realizacji i budżetu wszystko co się da, to gwóźdź do trumny projektu - zauważaMaryla Pawlik z BPSC.

Trudno zdefiniować oczekiwania, mocne i słabe strony bez dogłębnej analizy. Im lepiej przedsiębiorstwo określi swoje wymagania i potrzeby, tym mniejsze będzie ryzyko zmierzenia się z nieprzewidywanymi kosztami czy niedotrzymaniem terminu wdrożenia. Niestety, firmy lubią na tym etapie wprowadzać oszczędności. Jak wynika z danych Panorama Consulting, w aż 18% przypadków, koszty wdrożenia były wyższe niż pierwotnie zakładano ze względu na zwiększenie zakresu realizowanego wdrożenia, a w 16% z uwagi na konieczność zastosowania dodatkowych rozwiązań technologicznych. Tego można było uniknąć na etapie analizy przedwdrożeniowej.

O tym, że firmy nie zawsze wybiegają myślami w przyszłość, świadczą doskonale przykłady firm, które musiały dokonać informatycznej rewolucji dlatego, że kilka lat wcześniej zdecydowały się na implementację ograniczonego funkcjonalnie rozwiązania.

W sytuacji gdy istnieją realne szanse rozwoju przedsiębiorstwa, zawsze będzie to działanie krótkowzroczne

-Mamy przykłady wielu klientów, którzy ostatnie lata spowolnienia gospodarczego wykorzystały bardzo dobrze i z małych firm przekształciły się w spółki średniej wielkości, działające na rynkach międzynarodowych. Gdyby kilka lat temu nie zdecydowały się na wdrożenie zaawansowanego systemu ERP, tak szybki rozwój nie byłby możliwy. Aby nie przeliczyć się z kosztami na początku wdrażały najważniejsze funkcjonalności, ale już na początku stawiały na rozwiązanie, które zapewni możliwość swobodnej rozbudowy w przyszłości – zauważa Maryla Pawlik z BPSC.

Zdarza się, że zakres projektu ulega zmianie z dość prozaicznych powodów, np. ze względu na zmiany organizacyjne (które można było przewidzieć) czy nie uświadomione wcześniej potrzeby. Sęk w tym, że im później postulowane są zmiany, tym mocniej wpływają one na koszty i harmonogram wdrożenia. Co więcej, zdarza się, że mimo zgodności systemu z deklarowaną funkcjonalnością, satysfakcja użytkowników jest niższa niż się spodziewano. Niestety, to cena jaką płaci się często za pośpiech i brak dobrej analizy przedwdrożeniowej

-Trzeba pamiętać o tym, że inwestycja w system ERP jest inwestycją wieloletnią - w warunkach polskich powyżej 5 lat - i przez taki pryzmat należy patrzeć dokonując wyboru aplikacji. Kupno czegoś „na szybko” i tanio a tym samym z ograniczeniami rozwojowymi, kończy się kosztownym zakupem innego rozwiązania i dodatkowymi kosztami po stronie firmy. Związane są one z zaangażowaniem pracowników, poświęconym na realizację nieplanowanego projektu czasem a nawet przestojami w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa- zwraca uwagę Maryla Pawlik z BPSC.

Błędy na etapie planowania i zarządzania projektem wdrożeniowym dobrze obrazuje przykład firmy FoxMeyer. Swego czasu był to czwarty pod względem wielkości dystrybutor farmaceutyków na rynku amerykańskim. Obroty firmy FoxMeyer sięgały 5 mld USD rocznie. Na fali sukcesów zdecydowano się na wdrożenie zintegrowanego systemu, który miał wspierać przede wszystkim zarządzanie gospodarką magazynową. W obliczu przewidywanych korzyści, które miały przecież wynikać z uruchomienia zintegrowanego rozwiązania rozpoczęto agresywną kampanię marketingową, zdecydowano się obniżyć ceny sprzedawanych farmaceutyków, a jednocześnie zawarto nowe umowy dystrybucyjne.

W miarę realizacji projektu rzeczywiste postępy prac coraz bardziej odbiegały od założonego planu. Sytuację dodatkowo pogorszyły częste zmiany wymagań funkcjonalnych oraz zmiana procesów biznesowych wynikająca z zawartych kontraktów. W miarę pogarszania się sytuacji przedstawiciele firmy wdrożeniowej sugerowali ograniczenie zakresu funkcjonalnego i rozbicie projektu na etapy. Jednak dyrektor generalny i szef IT firmy FoxMeyer naciskali wręcz na rozszerzenie zakresu wdrożenia. Ta decyzja przyspieszyła porażkę wdrożenia, co dodatkowo zakłóciło funkcjonowanie firmy.

Rola przywództwa

Dla sukcesu projektu niezmiernie ważne jest zapewnienie „silnego” zarządzania projektem i odpowiednie zaangażowanie zasobów przedsiębiorstwa. W 16% przypadków analizowanych przez Panorama Consulting, niedocenienie tego aspektu jest przyczyną zwiększenia kosztów wdrożenia. Niestety, jeśli za koordynację wdrożenia odpowiadają osoby niedoświadczone lub umocowane niewystarczająco wysoko w strukturach organizacyjnych firmy, to ryzyko niepowodzenia wdrożenia rośnie. Projekty zakończone powodzeniem charakteryzują się zwykle powołaniem kompetentnego kierownika projektu, wspieranego przez dobrze zaznajomionych z zakresem wdrożenia ekspertów dobranych spośród pracowników firmy z różnych działów – np. zakupów, produkcji czy działu handlowego. Chodzi tu nie tyle o kompetencje techniczne i biznesowe, co również przywódcze. Złą, ale powszechną praktyką jest uaktywnienie kierowników działów funkcjonalnych dopiero na etapie szkoleń lub testowania. W takich przypadkach wdrożenie zamiast się kończyć rozpoczyna się od początku.

Zdarzają się sytuacje, w których wdrożenie jest traktowane przez pracowników jako coś, co żywotnie zagraża ich interesom. Rozwiązanie informatyczne daje pełną informację o realizowanych zadaniach i procesach, część osób może więc czuć się zagrożona wprowadzeniem systemowych mechanizmów kontroli i nadzoru. O tym, że nie można tego problemu lekceważyć świadczą przykłady firm produkcyjnych, w których cała wiedza o planowaniu produkcji i materiałów opiera się na intuicji i umiejętnościach 2 lub 3 osób, nierzadko posiadających ogromne kompetencje techniczne. Tacy pracownicy mogą dążyć do udowodnienia, że nie istnieje system, który mógłby efektywnie wspomóc ich pracę i skutecznie paraliżować projekt wdrożeniowy.

-Pamiętajmy, że pracownicy kierują się różnymi motywacjami a każda nowość – co naturalne - wywołuje niechęć. Opór można w znaczący sposób złagodzić identyfikując liderów, dla których wdrożenie systemu jest szczególnie istotne. Liderzy to lokomotywy, które są w stanie przekonać do wdrożenia niezdecydowanych i malkontentów.przekonuje Maryla Pawlik z BPSC.

Problem przywództwa jest szczególnie istotny w dużych, wieloddziałowych firmach. W małej lub średniej, prywatnej firmie o prostej strukturze zarządzania, problemy pojawiają się zdecydowanie rzadziej.

Wybór systemu i szczegóły jego wdrożenia to decyzja prezesa, będącego najczęściej właścicielem firmy. Podział odpowiedzialności jest tutaj klarowny i prosty a obieg informacji zdecydowanie sprawniejszy. Inaczej wygląda to w strukturach wielofirmowych czy wielooddziałowych, (np. spółkach skarbu państwa), gdzie struktury zarządzania są „bardziej rozległe” a odpowiedzialność podzielona na wiele osób i szczebli. W tym przypadku nie zawsze istnieje możliwość szybkiego zidentyfikowania interesów grupowych.

Komunikuj albo zgiń

Jednak nawet silne przywództwo nie zagwarantuje sukcesu projektu jeśli firma nie zakomunikuje pracownikom w klarowny sposób celów projektu i jego spodziewanych efektów. Zwłaszcza wtedy, gdy wdrożeniu towarzyszy przeorganizowanie procesów biznesowych. Dobrym pomysłem jest karta projektu zawierająca spis wszystkich korzyści towarzyszących wprowadzeniu systemu ERP, FAQ – czyli najczęściej zadawane pytania, informacje na temat ewentualnych zmian organizacyjnych, a także włączenie pracowników w proces wdrożeniowy. Organizacje muszą mieć pewność, że pracownicy są świadomi tego, że ich pytania oraz opinie są ważne i będą szczegółowo rozpatrywane przez menadżerów i członków zarządu.

Jeśli mamy taką możliwość, to warto rozciągnąć projekt wdrożeniowy w czasie

-Na początku wdrożyliśmy kluczowe moduły Impulsa, stopniowo poznając system i identyfikując kolejne obszary, w których mógłby być on pomocny. Jak się okazało, był to bardzo dobry pomysł, bo wdrożenie to duży wysiłek dla organizacji. W projekt zaangażowany jest dział IT, decydenci, pracownicy. Jeśli dzieje się zbyt dużo w jednym czasie, osoby kluczowe dla wdrożenia będą przeciążone i nie będą mogły poświęcić wystarczająco dużo czasu każdemu z wdrażanych modułów – przekonuje jeden z klientów BPSC.

Choć powyższe wskazówki nie gwarantują stuprocentowego sukcesu projektu, to na pewno zwiększą szanse na to, że wdrożenie zakończy się wyborną ucztą a nie informatycznym zakalcem.

Większość firm produkcyjnych wykorzystuje narzędzia informatyczne do planowania, zarządzania i optymalizacji produkcji, jednak mało która korzysta z zaawansowanych rozwiązań. Niemal co czwarte przedsiębiorstwo przyznaje się do stosowania Excela, tylko 2% firm posiada system APS. Nic więc dziwnego, że rozwiązania IT rzadko spełniają oczekiwania planistów i kierowników produkcji.

BPSC przeprowadziło badanie na grupie 350 polskich przedsiębiorstw produkcyjnych, reprezentujących m.in. branżę metalową, tworzyw sztucznych, maszynową, meblarską czy tekstyliów. Respondentami byli dyrektorzy, kierownicy oraz planiści produkcji. Głównym założeniem badania było określenie nie tyle „czy”, a jakie narzędzia informatyczne pomagające w planowaniu i zarządzaniu produkcją są wykorzystywane przez polskich przedsiębiorców.

"Proces planowania produkcji jest często nazywany „jądrem funkcjonowania przedsiębiorstwa”. Od niego zależy zarówno jakość i terminowość dostaw wyrobów gotowych, wydajność produkcji, jak i poziom stanów magazynowych czy koszt produktu. Postanowiliśmy więc sprawdzić jak organizacje radzą sobie z planowaniem." – tłumaczy Maryla Pawlik z chorzowskiej firmy BPSC, dostarczającej rozwiązania wspierające zarządzanie przedsiębiorstwem.

ERP wciąż najpopularniejszy

Do stosowania narzędzi informatycznych w planowaniu produkcji przyznaje się zdecydowana większość przedsiębiorstw produkcyjnych. Najczęściej wykorzystywanym narzędziem informatycznym w produkcji są systemy klasy ERP. Posiada je 77% badanych firm. Co ciekawe, na drugim miejscu znalazł się MS Excel, z którego jak się okazuje korzysta co czwarta firma. 19% ankietowanych wykorzystuje do planowania produkcji własną aplikację.

"Ciekawym zjawiskiem jest to, że tylko 2% badanych deklaruje posiadanie i wykorzystywanie w planowaniu produkcji systemów APS służących do zaawansowanego harmonogramowania zleceń produkcyjnych. Niestety, z naszych doświadczeń wynika, że liczba firm pozbawionych dostępu do zaawansowanych narzędzi planowania produkcji - S&OP (Sales and Operations Planning), MPS (Master Production Scheduling) czy MRP (Material Requirements Planning) – jest znacząca." – komentuje Maryla Pawlik, dyrektor sprzedaży w firmie BPSC.

Mają, ale nie wykorzystują

Z badań przeprowadzonych przez BPSC wynika, że w większości przedsiębiorstw do tworzenia planu produkcji wykorzystuje się kilka źródeł danych, gromadzonych i przetwarzanych w różnych aplikacjach informatycznych. Nic więc dziwnego, że stosowane narzędzia nie spełniają potrzeb planistów. Tylko 53% z nich jest zadowolonych z tego w jaki sposób rozwiązania IT wspierają obsługę zakłóceń w procesie planowania, 35% uznaje za satysfakcjonujący poziom w jaki narzędzia IT uwzględniają dostępność zasobów produkcyjnych. Z dostępu do danych o planowanych kosztach produkcji zadowolonych jest 30% ankietowanych, zaledwie 19% usatysfakcjonowanych jest ze sposobu w jaki system uwzględnia zasoby mocy produkcyjnych.

"Firmy z jednej strony są zadowolone z posiadanych rozwiązań, z drugiej mają przekonanie, że narzędzia informatyczne nie do końca spełniają ich potrzeby. Ta rozbieżność spowodowana jest wykorzystywaniem do tworzenia planów produkcyjnych nie jednego, a wielu różnych aplikacji informatycznych, które często nie są ze sobą zintegrowane." – wyjaśnia Maryla Pawlik z BPSC.

Niska ocena narzędzi IT jest też efektem ich ograniczonego wykorzystywania. Choć 77% przedsiębiorstw produkcyjnych deklaruje posiadanie systemu ERP, to tylko 43% przedsiębiorstw wykorzystuje go do ustalenia dostępności zasobów produkcyjnych. 7% wykorzystuje w tym celu własną aplikację, 14% bazy danych a 29% arkusz Excel. W przypadku danych o kosztach produkcji aż 34% ankietowanych korzysta z Excela.

Inwestować chce co czwarta firma

Mimo że firmy produkcyjne wykorzystują narzędzia informatyczne w niewielkim stopniu, to aż 70% z nich w tym roku w ogóle nie planuje inwestycji w narzędzia do planowania produkcji. 25% firm, które rozważa nabycie takich narzędzi, chce skupić się głownie na rozbudowaniu swoich zasobów o systemy klasy MES (25% ankietowanych) i APS (75% wskazań).

7,5% - średnio taką część swoich przychodów przeznaczają firmy produkcyjne na wdrożenie systemu ERP. Inwestycja w oprogramowanie zwraca się zwykle po 3-4 latach a średni czas wdrożenia wynosi 18 miesięcy – wynika z raportu Panorama Consulting. To krócej niż w pozostałych branżach.

Firma analityczna zapytała w sumie ponad dwa tysiące przedsiębiorstw produkcyjnych o doświadczenia związane z wdrożeniem systemu wspierającego zarządzanie firmą, efekty, a także powody jego implementacji. Najwięcej, bo aż 18% firm wskazało na konieczność zastąpienia starego rozwiązania nowym, lepszym systemem. 15% ankietowanych przyznało, że główną przyczyną wdrożenia była potrzeba dalszego rozwoju firmy, niemożliwa do realizacji bez nowoczesnych narzędzi IT. Wśród istotniejszych powodów implementacji wskazywanych przez przedstawicieli firm produkcyjnych były także: chęć zapewnienia lepszej obsługi klientów, wyższej wydajności oraz spełnienia wymagań stawianych przez regulatora.

Producent czyli klient najbardziej wymagający

Analitycy Panorama Research przyjrzeli się także harmonogramowi wdrożeń. Średni czas implementacji systemu wspierającego zarządzanie w branży produkcyjnej (od analizy przedwdrożeniowej do testów i nadzoru nad uruchomionym oprogramowaniem) wyniósł 18 miesięcy i był o trzydzieści procent krótszy w porównaniu do innych branż, gdzie średni czas wdrożenia ERP przekracza dwa lata.

To o tyle ciekawe, że wymagania firm produkcyjnych są znacznie wyższe. Według danych firmy analitycznej, liczba aplikacji ERP ściśle dostosowywanych do specyfiki firmy jest w branży produkcyjnej ponad dwukrotnie wyższa niż w pozostałych sektorach. Aż 26% przedsiębiorstw produkcyjnych modyfikuje przynajmniej 50% kodu źródłowego aplikacji. Dla porównania, w innych branżach tylko 11% firm dopasowuje systemy w takim samym stopniu.

Jak wyjaśniają analitycy Panorama Consulting, tak duży poziom kastomizacji wynika nie tylko z mocnej specjalizacji firm produkcyjnych, ale także faktu, że większość dostawców systemów ERP nie jest w stanie specjalizować się w tworzeniu dedykowanych rozwiązań dla różnych branż. Na poziom kastomizacji istotny wpływ ma zarówno wybór systemu (na rynku są rozwiązania lepiej i gorzej dostosowane do potrzeb przedsiębiorstw produkcyjnych), same możliwości parametryzacji systemu bez udziału zespołu programistycznego, a także kompetencje.

Uniknąć kosztownej kastomizacji

Firmy produkcyjne nie są jednak skazane na tak znaczące modyfikacje oprogramowania w trakcie implementacji systemu.

Ogromne znaczenie ma wiedza i doświadczenia konsultantów obszaru produkcji, gospodarki magazynowej i dystrybucji. Te trzy obszary działalności przedsiębiorstwa mogą "wygenerować" bardzo dużą liczbę modyfikacji. Prawidłowo wykonana analiza, prawidłowo zidentyfikowane problemy, przy dużym doświadczeniu konsultantów, rozbudowanej funkcjonalności systemu pozwalają uniknąć jego kosztownych modyfikacji. Zmiana 50% kodu źródłowego oznacza przebudowę całego systemu z pełnymi tego konsekwencjami, długim okresem tworzenia oprogramowania, wdrożenia, testów i nie jest to kierunek w którym należy podążać.” - komentuje Ireneusz Krak, odpowiadający za rozwój oprogramowania Impuls EVO w firmie BPSC SA, która zrealizowała do tej pory kilkaset wdrożeń systemów ERP w firmach produkcyjnych.

Analitycy Panorama Consulting zwracają uwagę na trzy scenariusze, których efektem może być kastomizacja ERP: pierwszy to zmiana procesów biznesowych, tak, by wykorzystać możliwości systemu, drugi to dostosowanie funkcjonalności ERP do procesów biznesowych, trzeci to zmiana procesów biznesowych niezależnie od wdrożenia ERP a następnie konfiguracja oprogramowania

Od tego, który scenariusz przedsiębiorstwo wybierze, zależy w dużej mierze czas realizacji projektu, jego koszt a także efekt wdrożenia.” – zauważa Maryla Pawlik z BPSC.

Zwrot z inwestycji

Według raportu Panorama Consulting, w przypadku zdecydowanej większości firm, bo aż w 60% przypadków, koszty wdrożenia ERP zwracają się po 3-4 latach. 20% przedsiębiorstw dostrzega zwrot z inwestycji w ciągu 2 lat od momentu implementacji aplikacji. Wśród najczęściej wymienianych korzyści z wdrożenia ERP są dostępność informacji oraz lepsze interakcje zarówno pomiędzy pracownikami, jak i procesami, wyższa wydajność przedsiębiorstwa oraz lepsza wiarygodność danych.

Wyniki badań pokrywają się z analizą przeprowadzoną przez Innovation Experts na zlecenie firmy BPSC. Firma doradcza rozpatrywała konkretny przypadek przedsiębiorstwa realizującego program inwestycyjny, który obejmował transformację w sferze asortymentu produktów, parku maszynowego, nieruchomości produkcyjnych i magazynowych. Wdrożenie systemu Impuls było istotnym elementem wprowadzanych zmian.

9 mln zł w kieszeni

W analizowanym przypadku system istotnie podniósł wartość ekonomiczną całego programu inwestycyjnego. W scenariuszu powolnego rozwoju firmy bez ekspansji rynkowej, inwestycja w system Impuls zwiększyła wartość firmy na dzień podejmowania decyzji o jego zakupie i wdrożeniu o 759 tys. złotych. Wewnętrzna stopa zwrotu IRR wyniosła 74,8% a okres zwrotu inwestycji około 17 miesięcy. W scenariuszu ekspansji rynkowej inwestycja w system ERP zwiększyła wartość firmy na dzień podejmowania decyzji o jego zakupie i wdrożeniu o 8,99 mln złotych. Wewnętrzna stopa zwrotu IRR wyniosła 388% a okres zwrotu z inwestycji zaledwie 2 miesiące.

Z przeprowadzonej analizy wynika, że bez systemu firma nie byłaby w stanie zwiększyć złożoności prowadzonej działalności a tym samym doprowadzić do pełnego wykorzystania nabytego majątku trwałego. W pięcioletniej perspektywie oznaczałoby to straty na poziomie blisko 9 mln zł” – tłumaczy Maryla Pawlik z BPSC.

Według danych Innovation Experts, usunięcie z programu inwestycyjnego systemu ERP przyczyniłoby się do obniżenia rentowności nowego majątku a to z kolei doprowadziłoby albo do wymuszenia powstania „manualnego” ERP, albo do utrwalenia stałej nieefektywności wykorzystania posiadanego majątku.

W przypadku tym przychody zostałyby zatrzymane na określonym poziomie a firma doświadczałaby szeregu zaburzeń operacyjnych i opóźnień.

Coraz więcej firm decyduje się na przeniesienie produkcji z Azji na Stary Kontynent. Dla Polski to spora szansa, bo nasze fabryki należą do najnowocześniejszych w Europie. Jak jednak zwrócili uwagę uczestnicy śniadań biznesowych zorganizowanych przez BPSC, barier do przezwyciężenia jest jednak sporo.

Czy optymalizacja produkcji jest zawsze możliwa? Jak dokładnie rozliczyć koszty produkcji wyrobu gotowego? Jak zredukować czas produkcji oraz dostaw? Jak poradzić sobie z presją płacową, szczególnie w grupie wysoko wykwalifikowanych pracowników? To tylko niektóre z pytań, na które próbowano znaleźć odpowiedź podczas „Produkcji Made in Poland”, cyklu dwugodzinnych spotkań poświęconych informatyzacji i uelastycznieniu produkcji. Wzięło w nich udział ponad 40 szefów produkcji oraz dyrektorów finansowych odpowiedzialnych za rentowność produktów w największych firmach produkcyjnych.

„Wśród uczestników były zarówno firmy, które nie posiadały aplikacji wspierającej zarządzanie, jak i takie, które korzystają z takiego rozwiązania od wielu lat. To sprawiło, że spotkania były doskonałą platformą wymiany doświadczeń. Jak się okazało, nawet firmy z wdrożonym systemem ERP, często nie korzystają z niego w pełni i mogą zwiększyć korzyści wynikające z jego stosowania.” – tłumaczy Jarosław Iwanek, Dyrektor ds. Konsultingu w BPSC.

Uczestniczący w spotkaniach menedżerowie byli zainteresowani zarówno tematyką rozwiązań MES i kwestią integracji tych systemów z aplikacjami ERP, jak i samymi systemami wspierającymi zarządzanie. Ta tematyka była szczególnie interesująca dla tych firm, które do tej pory korzystają z systemów rozproszonych i produkują pod zamówienie klienta. Największe zainteresowanie wzbudziło jednak harmonogramowanie produkcji. To właśnie dzięki dobrze ułożonym procesom umożliwiającym produkcję krótkich serii, skróceniu czasu dostarczania gotowych produktów do nabywcy i większej elastyczności, polskie firmy mają szansę konkurować na europejskim rynku.

Ciekawe były spostrzeżenia firm, które wdrożyły systemy ERP. Ich przedstawiciele zwracali uwagę, że system wspierający zarządzanie przedsiębiorstwem nie tylko ułatwił organizację pracy, ale przede wszystkim wygenerował konkretne oszczędności. Takie elementy jak harmonogramowanie produkcji, pętla zapotrzebowania materiałowego czy planowanie czasu pracy wprost przekładają się na niższe koszty – zauważali.

„Cieszę się, że nasz cykl dał szersze wyobrażenie o procesie przygotowania firmy do wdrożenie zaawansowanego oprogramowania. Często spotykałam się z opiniami, że możliwość wymiany doświadczeń w mniej formalnej – niż np. konferencje – formule spotkań daje szansę na uniknięcie w przyszłości pomyłek, które przytrafiły się innym uczestnikom śniadań.” – zauważa Alina Janczak, Dyrektor Regionalny w BPSC SA

Spotkania z cyklu „Produkcja Made in Poland” zostały zorganizowane w 9 miastach zachodniej Polski. Patronat medialny nad wydarzeniem objęły Logistyka Produkcji, Automatyka i Log24.pl. Partnerem merytorycznym był Oracle.

Od 1 lipca br. duże przedsiębiorstwa będą zobligowane do przekazywania danych podatkowych w postaci Jednolitego Pliku Kontrolnego. Nowe przepisy mają uszczelnić system, ale będą wymagać zmian w systemach informatycznych. Dostawcy jednak uspokajają: lipiec to bardzo dobry termin na wprowadzanie zmian prawnych. Najwięcej modyfikacji w systemach IT związanych z nowymi regulacjami wprowadza się zawsze pod koniec i na początku roku. To efekt wadliwej konstrukcji prawa.

Według danych BPSC, firmy dostarczającej systemy wspierające zarządzanie przedsiębiorstwem, liczba konsultacji udzielanych klientom rośnie każdego roku mniej więcej od października i osiąga najwyższy poziom w styczniu i w lutym – Klienci pytają wówczas najczęściej o modyfikacje systemu w związku ze zmianami prawnymi. O to kiedy będą gotowe, czy zdążymy je wprowadzić i w jaki sposób zamierzamy je dostarczyć – czy w postaci aktualizacji oprogramowania czy też wprowadzenia nowej wersji – tłumaczy Dawid Paruzel, dyrektor Centrum Serwisu Oprogramowania w BPSC, firmie dostarczającej systemy wspierające zarządzanie dla przedsiębiorstw.

W Sylwestra nie ma czasu świętować

BPSC przeprowadziło analizę liczby zgłoszeń serwisowych i konsultacji w poszczególnych miesiącach. Aby uzyskać rzetelny obraz sytuacji porównano wyniki z dwóch ostatnich lat i zestawiono zapytania z ponad 600 firm produkcyjnych, handlowych i dystrybucyjnych. Nie pozostawiają one złudzeń i dobrze ilustrują problem z jakim muszą mierzyć się przedsiębiorcy i dostawcy systemów IT. Różnice pomiędzy względnie spokojnym (kwiecień – wrzesień) a gorącym okresem (październik – luty) sięgają ponad 200%. Pociąga to za sobą nie tylko spiętrzenie wydatków w jednym czasie związanych z koniecznością dostosowania się do nowych przepisów, ale także niepotrzebny stres, bo zmiany wprowadza się zwykle w pośpiechu.

Zdaniem Dawida Paruzela z BPSC winę za to ponosi wadliwa konstrukcja prawa.

"Ustawa o rachunkowości wymusza na kadrowcach i księgowych wprowadzanie zmian w systemach informatycznych w jednym czasie, na początku każdego roku. Ten trend sezonowości konsultacji nie jest korzystny dla nikogo. Ani dla przedsiębiorcy – użytkownika systemu ERP - ani dla dostawcy. Gdyby zmiany prawne były wprowadzane w cyklu rocznym, np. co miesiąc, wówczas konsultacje zewnętrzne byłyby potrzebne w mniejszym stopniu. Nagromadzenie zmian w jednym momencie oznacza zwykle gorszą dostępność serwisu. W styczniu, mimo tego, że podwajamy zespół, na konsultację trzeba trochę poczekać, w lipcu ta sama sprawa zostałaby załatwiona od ręki." – tłumaczy Dawid Paruzel z BPSC.

Problem jest jednak znacznie poważniejszy. Według wyliczeń firmy Grant Thornton, w 2014 r. w Polsce weszło w życie ponad 25 tyś. stron maszynopisu nowych ustaw, rozporządzeń, które tworzą lub zmieniają obowiązujące przepisy prawa. To o 11% niż w 2013 r. i 745% więcej niż 20 lat temu. Wraz ze wzrostem zaawansowania systemów IT oraz zwiększeniem i spiętrzeniem w jednym czasie liczby nowych regulacji rośnie ryzyko, że nie uda się na czas dostosować do nowych zmian.

"Trzeba mieć świadomość, że im większe, bardziej złożone oprogramowanie – a więc takie jak np. system ERP – tym trudniejsze jest wprowadzanie w nim zmian. Takie aplikacje to naczynia połączone – jedna zmiana ma wpływ na działanie innych. Musimy więc zmierzyć się tutaj z analizą wielu funkcji oprogramowania. Konieczne jest przeprowadzenie bardziej wyczerpujących testów. Co więcej, w przypadku systemu wspomagającego zarządzanie firmą, zmiana oprogramowania musi pojawić się jednocześnie w różnie funkcjonujących realiach informatycznych kilkuset przedsiębiorstw. To musi potrwać." – zwraca uwagę Dawid Paruzel z BPSC.

Przedsiębiorcy czekają na JPK

W tym kontekście nowe przepisy, wprowadzające z dniem 1 lipca br. obowiązek dostarczania danych podatkowych w postaci Jednolitego Pliku Kontrolnego, wydają się bułką z masłem. Wszak wakacje to idealny termin na wprowadzanie zmian, w którym liczba zapytań znacząco spada. Ale i tutaj wiele zależeć będzie od tego czy urzędowe wytyczne pojawią się w zapowiadanych terminach. W przypadku nowych regulacji czas na przygotowanie modyfikacji uzależniony jest bowiem od tego jak długi jest okres vacatio legis między uchwaleniem przepisów a ich wejściem w życie - W kontekście oprogramowania to czas między pewnością jak muszą wyglądać przygotowywane modyfikacje a koniecznością ich udostępnienia klientom.

Ten czas zazwyczaj jest bardzo krótki, np. regularnie nowe wzorce formularzy PIT pojawiają się bardzo późno, czyli w grudniu - tłumaczy Dawid Paruzel z BPSC. Choć firma przygotowała już oprogramowanie pod kątem eksportu JPK w postaci pliku .xml, to na opracowanie jego definicji trzeba poczekać do chwili opublikowania precyzyjnych wytycznych przez Ministerstwo Finansów. Jeśli nie będzie żadnych opóźnień ze strony urzędników, gotowy produkt powinien być dostępny na przełomie kwietnia i maja.

"Termin ogłoszenia wytycznych i udostępnienia oprogramowania jest o tyle istotny, że przedsiębiorcy już od początku roku pytają o JPK - Chcieliby zobaczyć produkt oraz „dotknąć” wyników zanim kontrola skarbowa nakaże im udostepnienie JPK. Interesuje ich także to, w jakiej formie dostarczymy rozwiązanie." – zwraca uwagę Dawid Paruzel z BPSC.

Uszczelnić system

Ujednolicenie formatu przekazywanych danych ma tylko w pierwszym roku przynieść budżetowi państwa 200 mln zł oszczędności. Będzie to możliwe dzięki większej skuteczności kontroli podatkowej i szybszym wykrywaniu nieprawidłowości.

Na razie obowiązkiem objęte zostaną tylko duże przedsiębiorstwa. Małe i średnie firmy, które prowadzą księgi podatkowe przy użyciu programów komputerowych, do końca czerwca 2018 r. mogą, ale nie muszą przekazywać danych w formacie JPK. Od lipca 2018 r. obowiązkiem przekazywania danych w postaci JPK będzie objęty każdy przedsiębiorca. Niedostarczenie danych w formacie zgodnym z JPK wiązać się będzie z odpowiedzialnością karno – skarbową.

Ministerstwo Finansów już od dawna próbuje uszczelnić system kontroli. W 2006 r. zakupiło 200 aplikacji ACL, które miały umożliwić pobieranie danych podatnika z każdego systemu finansowo-księgowego. Nie przyniosło to jednak efektów ze względu na przekazywanie przez podatników danych np. w bezużytecznym dla kontroli skarbowej formacie PDF.

Selfa GE S.A. wdrożyła system Impuls EVO opracowany przez chorzowską firmę BPSC. Jest on wykorzystywany w dwóch zakładach realizujących skrajnie różne procesy produkcyjne: jeden z nich wytwarza elementy grzejne i realizuje produkcję długoseryjną, drugi wytwarza panele fotowoltaiczne w systemie Just in Time.

Impuls EVO wspiera zarządzanie produkcją od strony zleceń produkcyjnych, technologii, spływu detali z produkcji, rozliczania jej kosztów, planowania zakupów materiałów, aż po gospodarkę materiałową i zarządzanie częścią finansowo-księgową. Partnerem wdrożeniowym projektu był Komputronik API.

Selfa GE S.A. to największy polski producent elementów grzejnych z tradycją sięgającą 1932 r. Elektryczne elementy grzejne dla firm spożywczych, farmaceutycznych i chemicznych, wykorzystywane w bojlerach, podgrzewaczach wody, kuchenkach elektrycznych, to jedna strona działalności firmy. Druga sfera działalności to fotowoltaika. Ultranowoczesna linia produkcyjna zlokalizowana jest w oddzielnym zakładzie produkcyjnym.

Zamówienia w terminie

Fabryki Selfy GE miały nieco inne oczekiwania co do systemu IT. W odróżnieniu od zakładu fotowoltaiki, w którym realizuje się niemal wyłącznie zamówienia długoseryjne, w zakładzie produkcji elementów grzejnych realizuje się także zamówienia krótkoseryjne. System czuwa tutaj nad całością procesu - od momentu wpłynięcia zamówienia aż po ostateczne wystawienie faktury i wydanie towaru.

"Jedną z ważniejszych zalet systemu Impuls jest techniczne przygotowanie produkcji. W systemie mamy wpisane technologie każdego elementu grzejnego, dzięki temu w każdej chwili dysponujemy informacjami na temat zapotrzebowania materiałowego, technicznego czy organizacyjnego. Gdy zamówienie trafia na produkcję, wiemy jaka będzie potrzeba materiałowa, jaki jest termin dostawy materiału czy półwyrobu. Dzięki temu bez problemu możemy w terminie zrealizować zamówienie." – opowiada Dariusz Pilawski, Kierownik Produkcji Elementów Grzejnych, Selfa GE S.A.

System podpowie trendy

System gromadzi potężną bazę wiedzy, która może być podstawą do przeprowadzania analiz biznesowych, organizacyjnych i technicznych. Wiedza historyczna w zderzeniu z najnowszymi danymi pozwala również na przewidywanie pewnych trendów rynkowych. Jak zauważa Zbigniew Kowala z firmy Komputronik API, partnera BPSC realizującego ten projekt, dobra znajomość wykorzystywanego przez firmę Selfa środowiska ERP, przełożyła się nie tylko na korzyści związane z obszarem analitycznym.

"W trakcie naszej pięcioletniej współpracy świadomość informatyczna użytkowników oraz administratora systemu firmy Selfa osiągnęła poziom pozwalający na pełną samodzielność obejmującą raportowanie, generowanie raportów czy własnych zestawień. Pozwala na to również czytelność tego oprogramowania oraz stopień przenikania informacji w bazach danych. Można powiedzieć, że obecnie nasz klient może, przy naszym wsparciu, samodzielnie rozwijać poszczególne obszary funkcjonalne Impuls EVO." – podkreśla Zbigniew Kowala, dyrektor operacyjny ds. systemów zintegrowanych w Komputronik API Sp. z .o.o.

Odmienne oczekiwania wobec systemu Impuls EVO pojawiły się w drugim z zakładów. Materiały do produkcji modułów fotowoltaicznych, muszą być tam dostarczane Just in Time.

"Część materiałów posiada także krótki termin przydatności do użycia, magazynowanie mija się więc z celem. Dzięki systemowi IT, mamy stałą kontrolę nad kosztami. Nie monitorujemy ich ręcznie, nie wprowadzany cen materiałów. Wszystko wyliczane jest automatycznie." – opowiada Michał Redliński, Dyrektor Techniczno-Produkcyjny Zakładu Fotowoltaiki, Selfa GE S.A.

Zaledwie 20% firm w Polsce wdrożyło do tej pory system informatyczny wspierający zarządzanie przedsiębiorstwem. To o połowę mniej niż wynosi unijna średnia. Jednym z najsłabiej zinformatyzowanych sektorów gospodarki jest przemysł.

Choć informatyzacja polskich firm postępuje, to z danych GUS wynika, że jest to powolny proces. Z systemów ERP wspierających zarządzanie, korzystało w ubiegłym roku zaledwie 20,9% wszystkich firm. Pod względem informatycznego zaawansowania plasuje to polskie firmy na jednym z ostatnich miejsc w Europie. Wyprzedzają nas nie tylko takie kraje jak Niemcy, Finlandia czy Austria, ale także Słowacja, Bułgaria, Grecja czy Czechy.Wkrajach Unii Europejskiej średnio 36% przedsiębiorstw posiada oprogramowanie wspierające zarządzanie, ale są też kraje, w których już niemal co druga firma została gruntownie zinformatyzowana.

W pogoni za liderami

"Na przestrzeni najbliższych kilku lat może to negatywnie odbić się na konkurencyjności polskich firm." zwraca uwagę Maryla Pawlik, dyrektor sprzedaży w chorzowskiej firmie BPSC, która zrealizowała do tej pory ponad 600 wdrożeń systemów ERP w dużych i średnich firmach produkcyjnych oraz handlowych

"Polskie firmy rywalizują o tego samego klienta z zachodnimi, dobrze zinformatyzowanymi firmami, ale bez wsparcia IT, nie będą w stanie równie szybko identyfikować szans i zagrożeń rynkowych, nie będą też potrafiły równie wydajnie optymalizować kosztów działalności." – ostrzega Maryla Pawlik z BPSC.

Teoretycznie, na przestrzeni ostatnich 5 lat w obszarze informatyzacji firm dokonał się spory postęp. Jeszcze w 2009 r. zaledwie 9% firm posiadało system wspierający zarządzanie firmą, w tym tylko nieco ponad połowa dużych przedsiębiorstw. W ubiegłym roku już 83,2% z nich posiadało system wspierający zarządzanie. Nieco gorzej wygląda sytuacja w średnich przedsiębiorstwach (53,5%) oraz małych firmach zatrudniających powyżej 10 pracowników (14,2%), ale poprawa i tak jest dostrzegalna. W 2009 r. te liczby kształtowały się odpowiednio na poziomie 23% (średnie firmy) i 5% (małe firmy). W zestawieniu z krajami unijnymi, nie wygląda to już jednak tak dobrze.

"To co niepokoi, to fakt, że mimo zrealizowanych inwestycji, firmy działające w innych krajach UE realizują ich więcej. W ciągu ostatnich 5 lat liczba firm w Europie, które wdrożyły system ERP zwiększyła się o 15%. W Polsce ten wzrost nie przekroczył 10%. W efekcie dystans dzielący nas od liderów zamiast maleć, rośnie, zwłaszcza, że część rozwiązań ERP wdrożonych w firmach, jest już przestarzała." – zwraca uwagę Maryla Pawlik z BPSC.

Przemysł maruderem

Oczywiście nie wszystkie przedsiębiorstwa są źle zinformatyzowane. Jak wynika z danych GUS, różnice w poziomie informatyzacji zależą w dużej mierze od rodzaju prowadzonej działalności. W krajach Unii Europejskiej liderem wdrożeń zintegrowanych systemów IT są przedsiębiorstwa z branży telekomunikacyjnej medialnej, produkcyjnej, dostawcy energii i firmy handlowe. W Polsce, telekomy i spółki medialne również należą do najlepiej zinformatyzowanych (średnio 65,7% firm z tych branż wdrożyło system wspierający zarządzanie), dość dobrze wypadają także przedsiębiorstwa wytwarzające i dostarczające energię elektryczną, gaz i wodę (44,4%). Jednak już handel i przemysł należą do branż słabo zinformatyzowanych. Oprogramowanie ERP posiada 34,4% firm z branży handlu i napraw oraz zaledwie 33,7% firm produkcyjnych. To wprawdzie więcej niż wynosi krajowa średnia, z drugiej jednak strony to właśnie w tych branżach system ERP jest szczególnie potrzebny.

"Brak systemu ERP oznacza - w bardzo dużym skrócie -że firma nie może optymalizować produkcji, logistyki czy finansów czy reagować na zmieniające się dynamicznie warunki ekonomiczne. W efekcie nie może produkować szybciej i taniej. Ma to duże znaczenie nie tylko w kontekście samego polskiego rynku i rosnącej konkurencji, ale także zagranicznych inwestycji. Inwestor decyduje się na przeniesienie produkcji do danego kraju przede wszystkim ze względu na niskie koszty a bez informatyzacji nie da się ich ograniczyć." – zauważa Maryla Pawlik z BPSC.

W branży produkcyjnej niekwestionowanym liderem wdrożeń są producenci elektroniki - 58.3% firm, posiada system ERP – oraz branża motoryzacyjna (51,9%). Dość dobrze wypadają także firmy z branży chemicznej i farmaceutycznej (46,4%).Najgorzej wypadają producenci odzieży i tekstyliów (15,4%), system ERP wdrożyło też relatywnie niewiele firm spożywczych (26,6%).

"Pamiętajmy, że ERP to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Z naszych doświadczeń wynika, że odsetekfirm pozbawionych dostępu do bardziej zaawansowanych narzędzi planowania produkcji - S&OP (Sales and Operations Planning), MPS (Master Production Scheduling) czy MRP (Material Requirements Planning) - jest znacznie większy. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w przypadku rozwiązań klasy MES, które zbierają informacje online bezpośrednio ze stanowisk produkcyjnych i transferują je do obszaru biznesowego. Rozmawiamy z wieloma firmami, które dopiero teraz zaczynają poważnie myśleć o informatyzacji tych obszarów." – zauważa Maryla Pawlik z BPSC. 

Analityka i zarządzanie efektywnością to dwa obszary, które spędzają sen z powiek przedstawicielom świata HR – wynika z badania przeprowadzonego przez firmę BPSC. Choć za większe wyzwanie w tym roku uznają oni przywództwo, szkolenia i rozwój, to właśnie w obszarze analityki HR i zarządzania efektywnością pracowników czują się najmniej przygotowani.

Spółka dostarczająca rozwiązania wspierające zarządzanie kapitałem ludzkim zapytała specjalistów, kierowników i dyrektorów HR o największe wyzwania przed jakimi obecnie stoją i poprosiła o wskazanie stopnia ich przygotowania w danym obszarze. Ankietowani bez chwili wahania wskazali na przywództwo (88%), kulturę i zaangażowanie (83%), szkolenia i rozwój (77%) oraz analitykę HR (73%) jako na te obszary, w których dostrzegają największe wyzwania. Najmniejsze znaczenie przypisali obszarom takim jak „maszyny jako talenty”, „pracownicy na żądanie” oraz „wszechobecne dane osobowe”. Ponad 20% badanych uznało je za nieistotne.

Analityka piętą achillesową

Ciekawe są wyniki pokazujące stopień przygotowania organizacji na wyzwania. Z badania przeprowadzonego przez BPSC wynika, że w największym stopniu firmy przygotowane są w obszarze przywództwa (43%) oraz szkoleń i rozwoju (41%). Na drugim biegunie znalazło się zarządzanie efektywnością (tutaj tylko 20% firm czuje się przygotowanych, by zmierzyć się z wyzwaniami w tym obszarze) oraz HR i analityka. Zaledwie 19% ankietowanych jest przygotowanych na to wyzwanie.

"Rosnące znaczenie analityki danych zauważyliśmy już kilka miesięcy temu analizując ogłoszenia o pracę skierowane do HR-owców. W ponad 20% analizowanych przez nas przypadków pracodawcy oczekiwali od kandydatów umiejętności analitycznych. Zwracali uwagę na umiejętność tworzenia raportów, prognoz i analiz m.in. w oparciu o dane zawarte w systemie ERP. W dalszym ciągu istotne są kwalifikacje w obszarze oceny efektywności i osiągnięć pracowników oraz monitorowania kluczowych wskaźników HR." – zwraca uwagę Anna Owoc, specjalista ds. kontraktów w BPSC.

Jej zdaniem wynika to z tego, że odchodzi się od postrzegania HR-u jako obszaru wyłącznie wspierającego realizację strategii przedsiębiorstw, coraz częściej ma on kreować, wpływać na wyniki firmy. Pracodawcy wracają do podstaw analizy i wyceny pracy, odchudzania działań i procesów HR oraz badania ich efektywności.

Polak, Amerykanin, dwa bratanki

Porównanie wyników badania BPSC z opublikowanym w ubiegłym roku raportem Deloitte „Deloitte Global Human Capital Trends 2015. Leading in the new world of work” pokazuje czytelną analogię: HR-owcy w Polsce I za granicą mierzą się z podobnymi wyzwaniami, ale w różnym stopniu są do nich przygotowani.

"W przypadku obu badań firmy wskazują, że czują się słabo przygotowane do sprostania najważniejszym dla nich wyzwaniom. W badaniu Deloitte, podobnie jak i w naszym, za najważniejsze uznano wyzwania w obszarze przywództwa oraz kultury i zaangażowania. W raporcie Deloitte w obu obszarach za bardzo ważne uznało je 78% respondentów, w naszym badaniu obszary te uzyskały wyniki na poziomie 88% oraz 83%" – analizuje Anna Owoc z BPSC.

W raporcie Global Human Capital Trends 2015 najmniejszą wagę respondenci przyznali wyzwaniom z obszaru maszyny jako talenty (55%) oraz wszechobecne dane osobowe (50%). Wyniki badania BPSC również pokazują niewielkie znaczenie tych obszarów. Podobnie małe znaczenie ma także obszar pracownicy na żądanie.

Luki większe w Polsce

Różnice pomiędzy wynikami międzynarodowymi a polskimi widać, gdy przyjrzymy się odpowiedziom ankietowanych o poziom przygotowania do wyzwań. Największą lukę w badaniu Deloitte zdiagnozowano w obszarze przywództwo - wynosi ona 36 pkt. W raporcie BPSC największą lukę zdiagnozowano w wyzwaniu dotyczącym analityki pracowników – osiąga ona poziom 54 pkt.

"W badaniach przeprowadzonych przez Deloitte luka ta ma 31 pkt i jest druga w kolejności ex aequo z luką w obszarze kultury i zaangażowania, która w naszym badaniu zajmuje dopiero 6 pozycję (26 pkt)." – analizuje Anna Owoc z BPSC. Dużą rozbieżność pomiędzy ważnością a przygotowaniem do stawieniu czoła wyzwaniu zanotowano także w obszarze zarządzania efektywnością (50 pkt.) W raporcie Deloitte to czwarta pozycja (29 pkt).

Najwięcej respondentów pochodziło z firm zatrudniających od 100 do 499 pracowników (ponad 50%), niecałe 30% stanowili zatrudnieni w przedsiębiorstwach liczących od 500 do 999 pracowników a nieco ponad 20% to członkowie organizacji, w przypadku których wartość zatrudnienia wynosiła 1000 lub więcej miejsc pracy. Dominowały firmy z sektora usług, choć spory udział miał też sektor produkcyjny. 57% ankietowanych spółek było częściami międzynarodowych korporacji zaś 43% stanowiły firmy powstałe w kraju.

Feerum S.A., jeden z największych w Polsce producentów kompleksowych elewatorów zbożowych, zdecydował się na zastosowanie ściśle współpracujących środowisk systemu ERP – Impuls EVO oraz CAD/PDM – SolidWorks. Wdrożenie – od początku zaplanowane jako projekt obejmujący dwa zintegrowane środowiska IT – dobiega właśnie końca.

Spółka, notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych, od lat specjalizuje się w projektowaniu, produkcji oraz montażu u klienta kompleksowych elewatorów zbożowych, służących do suszenia i magazynowania produktów roślinnych, takich jak m.in. zboża, rośliny strączkowe i oleiste czy kukurydza. Firma oferuje kompleksowe rozwiązania – od analizy potrzeb klienta, poprzez propozycję rozwiązań technologicznych, produkcję urządzeń, aż po uruchomienie obiektu i oddanie go do eksploatacji, oraz usługi posprzedażowe, serwis i dostarczanie komponentów do urządzeń.

"W 2014 roku nasza firma zakończyła realizację planu inwestycyjnego na lata 2013-2014 o łącznej wartości 34,4 mln zł, związanego z rozbudową mocy produkcyjnych, rozwojem sieci sprzedaży w kraju i za granicą oraz wprowadzeniem do oferty innowacyjnych produktów, zapewniających technologiczną przewagę rynkową i przyczyniających się do obniżenia kosztów produkcji. Ten skok w przyszłość musi odbywać się na solidnych podstawach informatycznych." - podkreśla Daniel Janusz, Prezes Zarządu Feerum S.A.


Wdrożenie oraz integracja z systemem ERP aplikacji SolidWorks CAD/PDM, zrealizowane przez firmę DPS Software, miało usprawnić przebieg pełnego procesu – od zamówienia, poprzez projektowanie i ofertowanie, zlecenie na produkcję po zarządzanie magazynem wysokiego składowania zapewnić ma firmie pełną integrację danych oraz uproszczenie procesów projektowych.

"Nie interesowało nas proste rozwiązanie, nasze wyobrażenie zintegrowanego oprogramowania miało przewidywać ogromną liczbę zmiennych, które mogą pojawić się w trakcie realizacji projektu. Oczekiwaliśmy również aby oprogramowanie odpowiadało na nasze potrzeby dokonywania zmian – często niewielkich, ale wpływających np. na zawartość listy materiałowej – na każdym poziomie struktur, bez konieczności ich przebudowywania. Specyfika naszej produkcji w pewnym zakresie dopuszcza takie odstępstwa od sztuki projektowania. Zarówno oczekiwania dotyczące pełnej struktury, jak i nietypowych modyfikacji zostały zrealizowane przez naszych dostawców IT, a model integracji zrealizowany przez firmy BPSC i DPS dobrze wpisał się w nasze oczekiwania." - podkreśla Piotr Wielesik, Członek Zarządu Feerum S.A.

System ERP objął obok zaawansowanych rozwiązań produkcyjnych również funkcjonalności finansowo-księgową, kadrowo-płacową, dystrybucyjną, magazynową (w tym również dla magazynu wysokiego składowania), transportową, a także środki trwałe i CRM.

"Dzięki wdrożeniu zintegrowanego rozwiązania możemy analizować rentowności projektów na poszczególnych kontach. Daje nam ono również możliwość ustalenia poziomu niewykorzystania zasobów produkcyjnych i rozliczenie rentowności do poziomu zlecenia." – dodaje Piotr Wielesik, Członek Zarządu Feerum S.A.

Feerum SA jest jednym z największych w Polsce producentów kompleksowych elewatorów zbożowych, służących do suszenia i magazynowania produktów roślinnych, takich jak m.in. zboża, rośliny strączkowe i oleiste czy kukurydza. Spółka oferuje w pełni kompleksowe rozwiązania – od analizy potrzeb klienta, poprzez propozycję rozwiązań technologicznych, produkcję urządzeń, aż po uruchomienie obiektu i oddanie go do eksploatacji, oraz usługi posprzedażowe, serwis i dostarczanie komponentów do urządzeń. Głównymi klientami Feerum są gospodarstwa rolne o powierzchni powyżej 100 ha, firmy skupujące zboże oraz zakłady przemysłowe m.in.: zakłady tłuszczowe, młyny, zakłady produkujące pasze oraz sektor biopaliw. Kluczowym rynkiem zbytu dla produktów Feerum jest rynek polski, jednak dynamicznie rozwija się sprzedaż poza granicami. Do najciekawszych kierunków ekspansji zagranicznej spółka zalicza Niemcy, Francję i Rumunię, a także rynki wschodnie (Ukraina, Kazachstan, Białoruś, Litwa) o tradycyjnie dużym udziale sektora rolnego w strukturze PKB oraz stosunkowo niskim udziale jego umaszynowienia.

Blisko 70% firm ma problem z pozyskaniem odpowiednich pracowników. Mimo to, tylko co druga firma monitoruje efekty procesów rekrutacyjnych – wynika z badań przeprowadzonych przez firmę BPSC.

Chorzowski dostawca systemów wspierających zarządzanie kapitałem ludzkim, zapytał HR-owców o to w jakim zakresie monitorują oni proces rekrutacji. Wytypowano 3 podstawowe obszary: ogólną skuteczność procesu rekrutacji, efektywność poszczególnych kanałów rekrutacji oraz trafność procedur rekrutacji i selekcji. W tym ostatnim przypadku punktem odniesienia był wskaźnik przedłużeń umów po okresie próbnym.

„Monitorowanie procesu rekrutacji pozwala odpowiedzieć na wiele pytań: jaki profil kandydatów aplikuje do firmy, czy jakaś grupa nie odpowiada na oferty mimo, że komunikacja jest do niej skierowana, ile czasu trwa rekrutacja na dane stanowisko, ilu kandydatów wzięło udział w rozmowach i która metoda rekrutacji się sprawdza. Informacje na ten temat ułatwiają HR-owcom uzasadnienie wydatków rekrutacyjnych przed zarządem i planowanie działań zwiększających skuteczność pozyskania pracowników.” – tłumaczy Błażej Migoń, dyrektor ds. rozwoju systemów HR w BPSC.

Z badań wynika jednak, że blisko w połowie firm w ogóle nie monitoruje się efektów procesu rekrutacji. 55% badanych przez BPSC przyznało że bada ogólną efektywność procesu a 52% analizuje skuteczność poszczególnych kanałów rekrutacji. Trafność procedur rekrutacji i selekcji na podstawie wskaźnika przedłużeń umów po okresie próbnym monitoruje zaledwie 38% firm.

„Wyniki są o tyle interesujące, że badaliśmy przede wszystkim średnie i duże przedsiębiorstwa zatrudniające kilkuset i więcej pracowników. Jeśli połowa z nich nie monitoruje efektywności rekrutacji, to zapewne w gronie firm MŚP, ten wskaźnik jest jeszcze niższy.” – tłumaczy Błażej Migoń.

Jego zdaniem jeśli to się nie zmieni, firmy będą miały coraz większy problem ze znalezieniem pracowników. Już teraz – jak wynika z badań BPSC – blisko 70% HR-owców uznaje to za duże wyzwanie.

Deficyt specjalistów pogłębia się a pracownicy biorą udział w kilku projektach rekrutacyjnych jednocześnie. W tej sytuacji szybkość rekrutacji, wiedza na temat efektywności poszczególnych kanałów jest nie do przecenienia. Może znacząco zwiększyć skuteczność pozyskania wartościowych pracowników.” – dodaje Błażej Migoń z BPSC.

Głównym powodem braku monitorowania skuteczności procesu rekrutacji jest brak narzędzi analitycznych. W przypadku pomiaru efektywności kanałów rekrutacji na problem wskazuje niemal 60% HR-owców badanych przez BPSC. Co ciekawe, zaledwie 15% z nich nie widzi potrzeby analizowania takich informacji. Niemal tyle samo ankietowanych zwraca uwagę na niewystarczającą liczbę szkoleń w zakresie oceny procesów rekrutacji.

Przedsiębiorstwa oceniają zazwyczaj poziom satysfakcji ze szkolenia, trenera i dostawcę usług, ale znacznie rzadziej monitorują efekty szkoleń, poziom nabytych po szkoleniu umiejętności, nie mówiąc o zwrocie z inwestycji. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez firmę BPSC powodem takiego stanu rzeczy najczęściej jest brak odpowiednich narzędzi.

Niemal wszystkie firmy ankietowane przez chorzowskiego dostawcę systemów wspierających zarządzanie kapitałem ludzkim oceniają szkolenia. To dobra informacja. Zła jest taka, że zazwyczaj robią to w ograniczonym zakresie. Niemal 80 % firm ocenia prowadzącego. 70% badanych dokonuje ogólnej oceny szkolenia, niemal tyle samo ankietowanych ocenia dostawcę usług. Im głębiej w las, tym jednak ciemniej. Poziom nabytych po szkoleniu umiejętności monitoruje 39% badanych organizacji. Jedynie 34% respondentów analizuje stosowanie w praktyce efektów szkolenia, a tylko 7% weryfikuje ROI. Z czego to wynika?

Głównym powodem na który wskazują ankietowani HR-owcy jest duża pracochłonność takiego procesu i brak narzędzi, dzięki którym można byłoby szybko dokonać kompleksowej oceny i analizy szkoleń. Na ten problem zwraca uwagę ponad połowa ankietowanych przez BPSC HR-owców. W przypadku oceny efektów szkolenia brak narzędzi jest przeszkodą dla ponad co trzeciego przedsiębiorstwa.

"Mimo zrealizowanych w ostatnim czasie przez przedsiębiorstwa inwestycji, HR to wciąż mocno zaniedbany obszar w firmach. Choć budżety szkoleniowe rosną a przedsiębiorstwa szkolą pracowników na coraz niższych stanowiskach, to wiele wskazuje na to, że budżety rozwojowe się marnują. Jeśli firma nie wie czy pracownicy uczestniczyli we właściwych szkoleniach i czy ich efektywność wzrosła, to trudno spodziewać się, że działania rozwojowe będą miały pozytywny wpływ na organizację i jej wyniki. Z powodu braku informacji, danych wejściowych trudno będzie też podjąć w przyszłości racjonalne decyzje i zwiększyć efektywność polityki HR." – tłumaczy Anna Węgrzyn, kierownik projektu mHR w BPSC, wieloletni praktyk HR.

Niektóre firmy zaczynają zdawać sobie sprawę z istniejącego problemu i posiłkują się narzędziami informatycznymi. Przykładem może być Grupa Impel czy Grupa Maspex Wadowice, jedna z największych firm spożywczych w Europie Środkowo-Wschodniej, która w ubiegłym roku wdrożyła system informatyczny, który ma wspierać proces diagnozy potrzeb szkoleniowych pracowników, zarządzanie szkoleniami, budżetem oraz pozwolić na ocenę efektywności całego procesu. To jednak wyjątki.

Z badań przeprowadzonych przez BPSC na początku br. wynika, że jedynie 19% HR-owców jest gotowa na to, by zmierzyć się z wyzwaniami związanymi z analizą danych.

Od marca br. dynamika wzrostu produkcji przemysłowej jest coraz mniejsza. To nie jedyny problem z jakimi borykają się przedsiębiorstwa produkcyjne. Z badan przeprowadzonych przez firmę BPSC wynika, że aż 76% z nich zmuszonych jest zmieniać plan produkcji z powodu awarii maszyn. Co więcej, przedsiębiorstwa na ogół nie są przygotowane do szybkiej modyfikacji planów, co wpływa na przestoje, opóźnienia i wyższe koszty produkcji.

Po rekordowym marcu, w którym produkcja przemysłowa wzrosła o 8,8%, w kolejnych miesiącach dało się odczuć wyraźne spowolnienie. W październiku wzrost produkcji wyniósł jedynie 2,4%. Te wahania to duży problem dla firm produkcyjnych, bo większość z nich nie jest przygotowana na błyskawiczną zmianę harmonogramu produkcji.

"Z wyników badań, które przeprowadziliśmy wyłania się obraz przedsiębiorstwa, w którym planowanie produkcji sprowadza się do szybkiego reagowania na pojawiający się nagle brak zasobów. Wygląda na to, że firmy w niewielkim stopniu przewidują ich brak. Głównym wyzwaniem biznesowym staje się usprawnienie procesu planowania oraz zarządzanie awariami." – tłumaczy Adam Stańczyk, analityk w BPSC, firmie dostarczającej systemy informatyczne wspierające m.in. zarządzanie produkcją.

Zmieniają plany głównie z powodu awarii

Według danych BPSC aż 76% firm produkcyjnych zmuszona jest zmieniać plan produkcji z powodu awarii maszyn. Równie istotnym problemem jest nieterminowa realizacja dostaw surowców czy materiałów do produkcji. Skarży się na nią 67% firm. Tyle samo przedsiębiorstw musiało zmodyfikować harmonogram produkcji z powodów tzw. „wrzutek produkcyjnych”. Sporym problemem w planowaniu produkcji okazały się być „wąskie gardła” (46%) oraz opóźnienia we współpracy, na które wskazało 34% badanych.

Z raportu BPSC wynika, że z powodu różnych zakłóceń, w 78% firm zmianie ulega do 30% zaakceptowanych planów produkcyjnych. W 22% przedsiębiorstw zmiany przekraczają 30% a w niektórych przypadkach sięgają nawet 100%.

Planiści potrzebują wsparcia

Zdaniem ankietowanych problem można byłoby zminimalizować skracając czas tworzenia harmonogramów, szczególnie w sytuacji kiedy zaistnieje konieczność modyfikacji planu produkcyjnego, co często powoduje przestoje i opóźnienia.

"Wyzwaniem dla planistów jest uwzględnienie niedostępności urządzenia w planie produkcji, określenie rzeczywistego stopnia wykorzystania mocy produkcyjnych czy analiza dostępności zasobów. Chodzi tu o szybką odpowiedź na pytanie czy posiadamy właściwy środek produkcji - np. surowiec, materiał, ludzi, gniazda produkcyjne - we właściwej ilości i o właściwym czasie." – tłumaczy Adam Stańczyk z BPSC.

Planowanie w arkuszu kalkulacyjnym

Wyniki badań pokazują jednak, że duża część firm jest do tego nieprzygotowana od strony technologicznej. Aż 45% badanych firm przyznaje, że nie posiada narzędzi informatycznych umożliwiających przygotowywanie kilku wersji planu produkcyjnego (tzw. symulacji planów produkcyjnych).

"Z danych wynika wprawdzie, że 67% przedsiębiorstw produkcyjnych posiada systemy ERP, jednak niemal połowa z nich ma ograniczoną funkcjonalność. Co ciekawe, wciąż aż 47% firm planuje produkcję w arkuszu kalkulacyjnym a tylko 3% przedsiębiorstw korzysta z rozwiązań APS. Wpływa to na brak możliwości prognozowania produkcji i w konsekwencji na jej koszty." – przekonuje Adam Stańczyk z BPSC.

W badaniu organizowanym przez firmę Marketer IT wzięło udział 180 przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 100 pracowników.

Menedżerowie zarządzający najszybciej rozwijającymi się firmami w Europie Centralnej nie mają złudzeń: to dostęp do wykwalifikowanych specjalistów był motorem ich dotychczasowego wzrostu - wynika z badania Deloitte. W przyszłym roku zarządzanie talentami będzie jednym z najważniejszych czynników, które mogą wpłynąć na wyniki firm.

Firma doradcza zapytała finalistów rankingu Deloitte Technology Fast 50 – menedżerów najszybciej rozwijających się firm technologicznych w Europie Centralnej - o czynniki, które zdecydowały o rozwoju ich biznesu. Aż 60,5% ankietowanych przez Deloitte menedżerów (niemal co trzeci był z Polski), przyznało, że w największym stopniu do osiągniętego sukcesu przyczyniła się wykwalifikowana kadra. Drugim czynnikiem (44,7%), na które wskazali było silne i konsekwentne przywództwo.

"Obszar HR był przez wiele lat niedoceniany przez przedsiębiorstwa i rzadko traktowany strategicznie. Wyniki badania zwiastują zasadniczą zmianę, co oczywiście cieszy." – komentuje Anna Węgrzyn, wieloletni praktyk HR i kierownik projektu mHR w firmie BPSC.

Park wabikiem na pracownika

Deloitte zapytało też o potencjalne zagrożenia, jakie mogłyby ograniczyć wzrost generowanych przychodów w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Ankietowani menedżerowie nie mieli złudzeń: to problemy z pozyskiwaniem dobrze wykwalifikowanych pracowników (63,2%). Dostęp do specjalistów okazał się większym wyzwaniem niż dostęp do kapitału, działania ze strony konkurencji, otoczenie gospodarcze czy regulacje prawne.

"Znalezienie dobrych pracowników jest trudne." – przyznaje Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies, spółki będącej jednym z finalistów rankingu Deloitte. "Szukamy cały czas nowych sposobów na dotarcie do tych najlepszych, począwszy od niestandardowych metod rekrutacji, po kompleksowe przedsięwzięcia." – dodaje.

Jednym z ostatnich jest uruchomienie parku technologicznego adresowanego do programistów, którzy mają pomysł na innowacyjny projekt. Cloud Technologies zapewnia im nowoczesne biuro w sercu warszawskiego Powiśla, pełną infrastrukturę i wsparcie merytoryczne kilkudziesięcioosobowego zespołu. Najlepsi mają szansę wprowadzić swój produkt na rynek.

Informatyka receptą na kryzys?

Trudności z pozyskiwaniem pracowników o wysokich kwalifikacjach dotyczą przedsiębiorców nie tylko z branży technologicznej. Doskonałym przykładem może być branża motoryzacyjna, która od jakiegoś czasu boryka się z deficytem specjalistów. W tej chwili przekracza on już nawet 30%.

"Obecnie w regionie śląskim mamy około 500 otwartych wakatów, od najprostszych produkcyjnych, po wyspecjalizowane i menadżerskie. Kandydatów brakuje na każdym szczeblu." – tłumaczy Agnieszka Kolanowska, Regional Manager Randstad Polska.

Firmy sięgają więc coraz częściej nie tylko po nowe metody rekrutacji – jak Cloud Technologies – ale i narzędzia ułatwiające zarządzanie pracownikami. Grupa Maspex wdraża obecnie dla 1400 pracowników system informatyczny mHR, który będzie wspierał proces zarządzania szkoleniami pracowników. Realizacja projektu ma pomóc w wyposażeniu kadry managerskiej i specjalistów w zasób wiedzy umożliwiający realizację celów biznesowych firmy.

"Firmy zaczynają dostrzegać, że w pracownikach tkwi ogromna, do tej pory nie wykorzystana rezerwa intelektualna i chcą ją teraz w większym stopniu wykorzystać. Rozwiązania informatyczne bardzo w tym pomagają, bo oceniają obiektywnie, podpowiadając w którym kierunku rozwijać pracownika." – tłumaczy Anna Węgrzyn, wieloletni praktyk HR z firmy BPSC.

Deloitte przeprowadza badanie co roku. Biorą w nim udział właściciele najszybciej rozwijających się firm technologicznych w Europie Środkowej. W tym roku aż 19 z nich reprezentowało Polskę.

Pracodawcy coraz częściej poszukują HR-owców potrafiących analizować wskaźniki, którzy mogą być partnerem dla zarządu. Takie wnioski wynikają z analizy jaką przeprowadziła firma BPSC. To dobra informacja nie tylko dla działów HR, ale także pracowników.

Chorzowska spółka prześledziła aktualne ogłoszenia rekrutacyjne na stanowiska kierownicze w obszarze HR. W przypadku co siódmego, atutem kandydatów było dla pracodawcy wykształcenie ekonomiczne. Wśród pożądanych kierunków wykształcenia obok psychologii czy zarządzania zasobami ludzkimi, coraz częściej pojawia się zarządzanie, ekonomia i prawo.

Badacz danych

To jednak nie wszystko. W ponad 20% analizowanych przypadków pracodawcy oczekują od kandydatów umiejętności analitycznych. Pożądana jest umiejętność tworzenia raportów, prognoz i analiz m.in. w oparciu o dane zawarte w systemie ERP, istotne są kwalifikacje w obszarze oceny efektywności i osiągnięć pracowników i monitorowania kluczowych wskaźników HR.

"Dla rekrutujących znaczenie ma nie tylko znajomość zaawansowanych narzędzi informatycznych, ale także metod wartościowania stanowisk pracy. Odchodzi się od postrzegania HR-u jako obszaru wyłącznie wspierającego realizację strategii przedsiębiorstw, coraz częściej ma on kreować, wpływać na wyniki firmy. Widać, że pracodawcy wracają do podstaw analizy i wyceny pracy, odchudzania działań i procesów HR oraz badania ich efektywności." – komentuje Anna Węgrzyn, wieloletni praktyk HR i kierownik projektu mHR w BPSC.

Znaczenie analityki potwierdza także tegoroczny raport Deloitte „HR Trendy 2015”. Badani przez firmę doradczą menedżerowie zwrócili uwagę, że analityka w obszarze kadr i HR to jedno z największych wyzwań z jakimi muszą się zmierzyć. Luka zdolności organizacji do sprostania im wynosi -31.

HR partnerem dla zarządu

Co ciekawe, do obowiązków blisko 30% rekrutowanych na stanowiska kierowników i dyrektorów HR-owców ma należeć bliska współpraca z Zarządem. Nie chodzi tutaj bynajmniej o raportowanie, ale przede wszystkim o doradztwo w obszarze polityki personalnej i współtworzenie systemu informacji zarządczej.

"Firmom coraz bardziej zależy dziś na możliwości precyzyjnej oceny efektywności poszczególnych procesów HR oraz planowaniu. Hasło o strategicznej roli HR zaczyna mieć swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości." - tłumaczy Anna Węgrzyn z BPSC.

Jej zdaniem wynika to z jednej strony z trudnej sytuacji na rynku pracy, z drugiej dostrzeżenia przez zarządzających, że w ludziach tkwi ogromny, niewykorzystany do tej pory potencjał, który może być elementem przewagi konkurencyjnej.

Uczelnie tworzą nowe kierunki

Coraz większe znaczenie analityki biznesowej widać nie tylko w obszarze HR. Według raportu autorstwa McKinsey Global Institute badacz danych jest jednym z najbardziej pożądanych zawodów. Tylko na amerykańskim rynku zapotrzebowanie na specjalistów od badania danych na kierowniczych stanowiskach sięgnie 1,5 mln osób. W Polsce zainteresowanie analizą danych dostrzegły uczelnie. Szkoła Główna Handlowa w październiku zeszłego roku uruchomiła pierwszą edycję dwusemestralnych studiów podyplomowych: Inżynieria Danych – Big Data. Podobnie Instytut Podstaw Informatyki PAN zachęca do podjęcia studiów podyplomowych na kierunku „Metody i narzędzia nowoczesnej analizy danych w biznesie”.

"Zadaniem badaczy danych jest odnalezienie w gąszczu wskaźników takich informacji, które będzie można później przekuć w wiedzę albo zmonetyzować. Słowem: badacze danych to specjaliści od cyfrowych hieroglifów, którzy wiedzą, jak zasoby świata cyfrowego możemy wykorzystać do usprawnienia naszego codziennego życia online i offline." – tłumaczy Piotr Prajsnar, szef Cloud Technologies, prezes największej platformy Big Data w naszej części Europy.

BPSC, dostawca systemów wspierających zarządzanie przedsiębiorstwem i kapitałem ludzkim, chce zwiększyć sprzedaż swoich produktów za pośrednictwem kanału partnerskiego. Ma ona wzrosnąć nawet 3-krotnie w ciągu najbliższych dwóch lat.

BPSC od lat oferuje swoje systemy za pośrednictwem kanału partnerskiego a od ubiegłego roku intensywnie go rozbudowuje. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy do grona partnerów dołączył m.in. poznański Komputronik API (spółka zależna KOMPUTRONIK SA), Chodrom z Siedlec, Aplikom z Łodzi oraz Stigo z Krakowa, BAWI z Białegostoku, Bettersolutions z Gdańska. BPSC rozpoczęło także współpracę z firmą Doradztwo Personalne Manager (DPM), której działania koncentrują się na sprzedaży systemu mHR wspierającego zarządzanie kapitałem ludzkim.

"Do współpracy z BPSC przekonał nas nie tylko zaawansowany system ERP, który możemy oferować w modelu wdrożeniowym dostosowanym do potrzeb małych, średnich i dużych firm, a więc naszego docelowego klienta. Przemawiający był też dla nas przejrzysty model rozliczeń i pełne wsparcie handlowe. Na przestrzeni ostatnich miesięcy zrealizowaliśmy kilka wdrożeń systemu Impuls, co należy uznać za wynik bardzo satysfakcjonujący." – tłumaczy Zbigniew Kowala z Komputronik API.

Kilkanaście umów jeszcze w tym roku

Plany chorzowskiego dostawcy są jednak znacznie bardziej ambitne. Mimo szybkiej rozbudowy kanału partnerskiego, nie generuje on w tej chwili docelowego udziału w przychodach. Sprzedaż systemów Impuls EVO oraz mHR za pośrednictwem partnerów stanowi w tej chwili kilkanaście procent przychodów spółki.

"Wynika to z faktu, że partnerzy realizują projekty wdrożeniowe przede wszystkim w małych i średnich firmach. Głównie sprzedają flagowy system ERP oferowany w modelu wdrożeniowym dostosowanym do potrzeb rynku MŚP" – tłumaczy Arkadiusz Bała z BPSC.

Spółka chce to zmienić, zwiększając w ciągu najbliższych 2 lat sprzedaż za pośrednictwem kanału partnerskiego przynajmniej o 100% i kładąc większy niż do tej pory nacisk na sprzedaż systemu mHR.

Obecnie BPSC współpracuje z kilkudziesięcioma firmami, jeszcze w tym roku spółka chce zawrzeć co najmniej 10 nowych umów partnerskich, kilkanaście kolejnych w I kwartale 2016 r. Z kim? Przede wszystkim z firmami, które będą sprzedawać produkty BPSC do klientów końcowych.

"Staramy się nawiązać współpracę z firmami specjalizującymi się w szeroko rozumianym doradztwie i konsultingu. Liczymy na nie zwłaszcza w kontekście sprzedaży systemu mHR czyli rozwiązania wspierającego zarządzanie kapitałem ludzkim." – tłumaczy Arkadiusz Bała.

Usługi komplementarne

BPSC chce pozyskać też firmy, które posiadają własne aplikacje rozszerzające ofertę produktową chorzowskiego dostawcy. Mowa np. o systemach do projektowania, zarządzania odpadami itp. Ten model współpracy sprawdza się z powodzeniem od lat i chorzowski dostawca chce go kontynuować. Przykładem może być np. współpraca z Consorgiem, oferującym rozwiązania w zakresie budżetowania i controllingu oraz wspomagania zarządzania grupami kapitałowymi, czy 4TECH Systemy Informatyczne. Ta ostatnia firma jest producentem systemów klasy CMMS (Computerised Maintenance Management System) wspomagających działania służb utrzymania ruchu i odpowiedzialnych za gospodarkę remontową w przedsiębiorstwie. Wspólnie z 4Tech BPSC zrealizowało już wiele projektów informatycznych, np. w firmie Śrubena z Żywca, Procars z Tychów, SEJ-PEC z Jastrzębia czy Elda-Eltra Elektrotechnika ze Szczecinka.

"Chętnie podejmujemy współpracę np. z partnerami oferującymi rozwiązania klasy CAD/CAM czy też rozwiązania GIS-owe. Można wtedy osiągnąć ciekawy efekt synergii. Doskonale układa nam się również kooperacja z partnerami oferującymi swoim klientom infrastrukturę sprzętową. Mam tutaj na myśli np. firmy wyposażające magazyny w przesuwane regały czy też urządzenia identyfikujące." – przekonuje Arkadiusz Bała z BPSC.

Nawet kilkadziesiąt procent prowizji

Partnerzy mogą liczyć na wysokie, sięgające nawet kilkudziesięciu procent prowizje, pełne wsparcie handlowe, formalno-prawne i merytoryczne w trakcie prowadzenia całego procesu handlowego. Mogą też liczyć na wsparcie w działaniach telemarketingowych. Może to mieć znaczenie zwłaszcza dla mniejszych partnerów, nie posiadających własnych struktur telemarketingowych.

"Umowa partnerska jest skonstruowana tak, że z jednej strony pozwala w dowolny sposób angażować się partnerowi we współpracę z nami i stopniowo zdobywać niezbędne kompetencje, a z drugiej strony nie ogranicza niczego: jest bardzo elastyczna i jak sama nazwa mówi - partnerska." – przekonuje Arkadiusz Bała z BPSC.

Według raportu IDC "Poland Enterprise Application Software Market 2015–2019 Forecast and 2014 Vendor Shares", w ubiegłym roku wzrost sprzedaży BPSC wyniósł prawie 10%. Blisko połowa sprzedaży pochodziła z projektów realizowanych w dużych i bardzo dużych podmiotach. Źródłem wzrostów była również rosnąca sprzedaż systemu mHR.

Zaledwie co czwarta firma produkcyjna w Polsce korzysta z systemu informatycznego wspierającego zarządzanie przedsiębiorstwem – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Najgorzej zinformatyzowane są firmy odzieżowe i spożywcze, najlepiej te zajmujące się produkcją elektroniki, urządzeń elektrycznych i maszyn oraz motoryzacyjne. Ogólny bilans pokazuje jednak, że branża produkcyjna nie jest jeszcze nasycona rozwiązaniami IT wspierającymi zarządzanie.

Pozory mylą

Panuje przekonanie że najwięcej w oprogramowanie biznesowe inwestują firmy produkcyjne, a system ERP stał się standardem w dużych i średnich firmach. Badanie Głównego Urzędu Statystycznego mówi jednak co innego. Ponad połowa średnich firm zatrudniających od 50 do 250 pracowników nie korzysta z systemu wspierającego zarządzanie przedsiębiorstwem. Choć znacznie lepiej zinformatyzowane są duże, zatrudniające ponad 250 pracowników, firmy to i w tym segmencie nietrudno znaleźć maruderów - wciąż 17,8% z nich nie wdrożyło systemu ERP. W skali kraju, w sumie ponad 22 tysiące dużych firm zajmujących się przetwórstwem przemysłowym nie posiada rozwiązania informatycznego, dzięki któremu mogłyby optymalizować koszty produkcji na podstawowym poziomie. Potwierdza to doświadczenie BPSC SA, firmy, która do tej pory zrealizowała ponad 600 wdrożeń systemów IT w firmach handlowych, dystrybucyjnych oraz dużych i średnich firmach produkcyjnych.

"Na podstawie tych danych oraz własnych doświadczeń z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że odsetek firm, pozbawionych dostępu do bardziej zaawansowanych narzędzi planowania produkcji - S&OP (Sales and Operations Planning), MPS (Master Production Scheduling) czy MRP (Material Requirements Planning)- jest przynajmniej dwukrotnie większy. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w przypadku rozwiązań klasy MES które zbierają informacje online bezpośrednio ze stanowisk produkcyjnych i transferują je do obszaru biznesowego. Rozmawiamy z wieloma firmami, które dopiero teraz zaczynają poważnie myśleć o informatyzacji tych obszarów." – zauważa Maryla Pawlik, Dyrektor ds. Sprzedaży w BPSC SA

Maruderzy w przemyśle

Jeszcze ciekawsze są statystyki Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące poziomu informatyzacji w konkretnych branżach. Do sektorów, które najrzadziej korzystają z systemów ERP, GUS zaliczył m.in. budownictwo (10,8%) i handel detaliczny (15,2%) oraz branżę spożywczą (16,7%). Z systemów informatycznych wspierających zarządzanie rzadko korzystają także producenci odzieży, tekstyliów i wyrobów skórzanych (14,2%) - Słaby poziom informatyzacji może wynikać z dominacji na tym rynku mniejszych firm, które zaawansowanych systemów IT nie potrzebują.

"Dostrzegamy, że średnie firmy coraz częściej mają świadomość, że brak inwestycji w informatykę hamuje ich rozwój, większe firmy wiedzą, że taka inwestycja to konieczność i obejmują informatyzacją coraz szersze obszary." – tłumaczy Maryla Pawlik z firmy BPSC.

Potwierdzają to dane GUS - na przestrzeni roku, wzrost inwestycji w oprogramowanie ERP był najmniejszy w segmencie małych przedsiębiorstw. Najwięcej wydały na rozwiązania IT średnie firmy. Procent firm reprezentujących ten segment i posiadających system ERP wzrósł w ciągu roku z 37,8% do 48%.

Najlepiej zinformatyzowani

Kto jest liderem informatyzacji w przemyśle? Wśród najlepiej zinformatyzowanych firm GUS umieścił m.in. producentów komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych (52,5% z nich posiada systemy ERP) oraz producentów urządzeń elektrycznych, maszyn i urządzeń (43,6%). Powyżej średniej znalazły się także przedsiębiorstwa z branży chemicznej i farmaceutycznej. Co trzecie z nich (33,7%) posiada oprogramowanie wspomagające zarządzanie. Nie najgorzej wypada też sektor motoryzacyjny – 40,6% firm potwierdza, że korzysta z aplikacji ERP.

"GUS niestety nie mówi o tym z jakich systemów ERP korzystają firmy poszczególnych branż a pozyskanie takiej informacji miałoby bardzo duże znaczenie dla uzyskania pełnego obrazu informatyzacji. Z naszej znajomości rynku wynika, że wiele średnich firm wciąż korzysta z systemów „pudełkowych”, wdrożonych wiele lat temu." – zauważa Maryla Pawlik z BPSC.

Według firmy analitycznej IDC, w ubiegłym roku wartość rynku aplikacji biznesowych w Polsce wzrosła o 12,8% i wyniosła 273 miliony dolarów, głównie dzięki zamówieniom firm produkcyjnych i realizacji dużych projektów wdrożeniowych.

Firma Ficomirrors Polska (FMP), dostawca części dla czołowych marek motoryzacyjnych, kończy właśnie wdrożenie systemu mHR. 500 pracowników objętych zostało oprogramowaniem w takich obszarach jak zarządzanie kwalifikacjami, kompetencjami, efektywnością oraz szkoleniami. Oprogramowanie BPSC SA dedykowane jest zarówno pracownikom etatowym jak i tymczasowym.

Głównym celem stawianym przed wdrożeniem było przede wszystkim ujednolicenie polityki personalnej oraz efektywniejsze zarządzanie procesem ocen pracowniczych. Informacje o kompetencjach i kwalifikacjach pracowników, przechowywane w jednym miejscu, mają pozwolić na skuteczne zarządzanie ich rozwojem, a to natomiast przekładać się będzie na lepsze wyniki przedsiębiorstwa.

Wybrany zestaw funkcjonalności mHR uzupełnia aplikacja dedykowana zagadnieniom kompetencji zawodowych – tzw. Macierz Umiejętności. To rozwiązanie, które ma wesprzeć przede wszystkich osoby zarządzające procesami produkcyjnymi w szybkim i precyzyjnym doborze pracowników na pojawiające się wakaty – zarówno te chwilowe jak i związane z odejściem pracownika.

"Polska część Ficosa Group – Ficomirrors Polska zatrudnia ponad pół tysiąca osób, a znaczną ich część stanowią wykwalifikowani pracownicy produkcyjni. Dynamiczna rzeczywistość obsady poszczególnych stanowisk pracy sprawiła, że zdecydowaliśmy się na wdrożenie Macierzy Umiejętności. Aplikacja stanowiąca część systemu mHR uruchomiona została w oparciu o wykorzystywany przez nas od kilku lat system oceny pracowników – ILUO. Dzięki takiemu rozwiązaniu proces oceny jest sprawniejszy i mniej czasochłonny, a jednym z elementów końcowych jest m.in. raport umiejętności technicznych." – zauważa Justyna Sikora, Dyrektor ds. zasobów ludzkich w Ficomirrors Polska Sp. z o.o.

Firma Ficomirrors Polska (FMP), wchodząca w skład grupy Ficosa International, jest wiodącym producentem lusterek samochodowych, zbiorników do systemów spryskiwaczy szyb w Europie Środkowo-Wschodniej. Fabryka FMP powstała w 2001 roku w wyniku wykupienia części firmy Magneti Marelli przez grupę Ficosa International, będąca międzynarodową korporację zajmującą się badaniem, rozwojem, produkcją i komercjalizacją systemów zarówno do pojazdów osobowych, jak i ciężarowych.

Firma w Polsce zajmuje się głównie produkcją lusterek dla marek takich jak: Fiat, Alfa Romeo, Lancia, Iveco, VW, Ford, Skoda, BMW oraz zbiorników plastikowych dla Audi, GM, KIA, VW, Ford.

System mHR umożliwia kompleksową obsługę „miękkiego HR” i obejmuje wszystkie kluczowe zagadnienia, wykraczających poza zakres działania standardowych systemów kadrowo-płacowych. System wykorzystywany jest obecnie w ponad 30 przedsiębiorstwach w Polsce, m.in. przez Die-Tech, Synthos, Krajową Spółkę Cukrową SA, Grupę Maspex Wadowice, Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego, Organikę SA, Dom Maklerski BZ WBK, czy SP Jurajska.

Firmy motoryzacyjne chcą zatrudniać, ale coraz częściej nie mają kogo. W dodatku zaledwie co trzecie duże przedsiębiorstwo w branży korzysta z mapy umiejętności technicznych pracowników – wynika z badań przeprowadzonych przez firmę BPSC. To generuje niepotrzebne koszty, a w przyszłości może postawić pod znakiem zapytania płynność produkcji.

Najpierw Kia i Hyundai a ostatnio Jaguar – mimo doskonałych specjalistów, nowoczesnych zakładów, koncerny motoryzacyjne wybierają na lokalizację swoich fabryk Słowację lub Węgry. Przegrywamy z naszymi sąsiadami ze względu na niższe ulgi dla inwestorów i wysokie koszty pracy. Niestety, wszystko wskazuje na to, że te będą coraz wyższe. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez chorzowską firmę BPSC dostarczającą systemy wspierające zarządzanie pracownikami, przedsiębiorstwa nie potrafią optymalizować kosztów zatrudnienia.

BPSC wzięło pod lupę stopień wykorzystania w firmach motoryzacyjnych mapy umiejętności - kompetencji technicznych. To bardzo przydatne narzędzie dla firm o dużej rotacji pracowników, wielozmianowych i działających w systemie Just in Time, gdzie trzeba bardzo szybko znaleźć zastępstwo w momencie niedyspozycji czy choroby pracownika.

"Matryca daje pojęcie o faktycznym poziomie opanowania przez pracownika poszczególnych czynności na linii produkcyjnej czy gnieździe roboczym. Pozwala trafnie dopasowywać pracowników produkcji do gniazd produkcyjnych, planować ich rozwój na podstawie zidentyfikowanych luk umiejętności i podpowiadać kto może przeszkolić pracownika w danym obszarze. Wskazuje też na czynności lub na stanowiska, co do których istnieje poważne ryzyko, że w czasie niespodziewanych nieobecności lub dodatkowych zleceń, mogą one okazać się wąskim gardłem z uwagi na niskie zabezpieczenie w kwalifikacje." - tłumaczy Anna Węgrzyn, wieloletni praktyk HR, kierownik projektu mHR w BPSC.

Zmieniają pracodawców jak rękawiczki

Badania pokazują, że firmy motoryzacyjne korzystają z mapy umiejętności technicznych relatywnie rzadko, co ma ogromny wpływ na jakość procesu produkcji opartego o rygorystyczne normy i wymagania odbiorców, a także możliwość optymalizacji zatrudnienia. Na ponad 100 przebadanych dużych firm produkcyjnych, zaledwie co trzecia przyznała się do tego, że korzysta z tego rozwiązania.

"To zastanawiające o tyle, że w branży motoryzacyjnej firmy mają problem ze znalezieniem pracowników, a koszty pracy szybko rosną. Wynagrodzenia w branży motoryzacyjnej są najwyższe spośród wszystkich gałęzi przemysłu więc pracodawcom powinno zależeć na ich optymalizacji." – tłumaczy Anna Węgrzyn z BPSC.

Rzeczywiście, według raportu Sedlak & Sedlak mediana wynagrodzeń pracownika produkcji zatrudnionego w motoryzacji wyniosła w ubiegłym roku 4500 zł brutto. To o 1000 zł więcej niż płaci się w branży hutniczej i o blisko 1500 zł więcej niż w branży meblarskiej. Pensje w branży rosną i będą rosły, bo popyt na wykwalifikowanych pracowników jest coraz większy a tych brakuje.

"Obecnie w regionie mamy około 500 otwartych wakatów, od najprostszych produkcyjnych, po wyspecjalizowane i menadżerskie. Kandydatów brakuje na każdym szczeblu." – tłumaczy Agnieszka Kolanowska, Regional Manager w Randstad. Zwraca ona też uwagę, że nawet zrekrutowanie kandydata nie rozwiązuje problemu. Jak wynika z „Monitora Rynku Pracy”, badania prowadzonego przez firmę doradztwa personalnego Randstad, rotacja pracowników w Polsce jest nie tylko najwyższa w Unii Europejskiej, ale i najwyższa w pięcioletniej historii badania w naszym kraju.

Na rynek pracy wchodzi pokolenie Z, czyli ludzie młodzi, komunikujący się swobodnie w sieci, ale gorzej bezpośrednio. Mają oni zupełnie inne podejście do pracy niż ich rodzice.

"Pokolenie to żyje daną chwilą, najczęściej nie musi pracować. Jest ono prawdziwym wyzwaniem dla firm produkcyjnych, gdzie brak 1-2 osób powoduje zatrzymanie całej linii produkcyjnej. Coraz częściej zdarza się, że kandydat po 1-2 dniach pracy rezygnuje ze stanowiska. Powody są różne, od najbardziej błahych, jak "rozmyśliłem się", po poważne, związane z chorobą, czy też koniecznością zmiany planów prywatnych." – tłumaczy Agnieszka Kolanowska.

Nie stracić zleceń

Zdaniem Anny Węgrzyn z BPSC, obecna sytuacja wymaga od pracodawców zupełnie innego podejścia do kwestii zarządzania pracownikami. Deficyt specjalistów sprawia, że muszą oni posiadać bieżącą wiedzę na temat kwalifikacji i kompetencji pracowników. Muszą też ich lepiej motywować i to nie tylko finansowo, pamiętając jednocześnie o tym, że inaczej trzeba motywować „Zetkę”, a inaczej „Ygreka”. Nie będą jednak w stanie tego zrobić nie korzystając z tak podstawowych narzędzi jak mapa kompetencji.

"W obszarze zarządzania pracownikami tkwi wciąż spory, niewykorzystany potencjał. Mimo gruntownej informatyzacji zrealizowanej przez firmy produkcyjne w ostatnich latach, HR został zinformatyzowany w najmniejszym stopniu. To sprawia, że wiedza o zespole, jego umiejętnościach i kompetencjach, często gromadzona jest – jeśli w ogóle - albo na papierze, albo w arkuszu kalkulacyjnym. To oczywiście wpływa negatywnie na czas podejmowania decyzji operacyjnych na wydziałach produkcyjnych, jak i decyzji taktycznych dotyczących np. planów rozwoju pracowników, sposobu ich pozyskania a w konsekwencji na koszty pracy." – tłumaczy Anna Węgrzyn z BPSC.

To może grozić utratą zlecenia od firm motoryzacyjnych na rzecz dostawców zlokalizowanych w sąsiednich krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Ocenia się, że fabryki samochodów w Europie z uwzględnieniem Rosji, są w stanie wyprodukować ponad 26 mln samochodów rocznie. Przyjmując – bardzo optymistycznie – że popyt z 19 mln aut w roku ubiegłym wzrośnie do ponad 20, nadwyżka produkcji wciąż wyniesie kilka mln sztuk. Koncerny motoryzacyjne mają więc w czym wybierać.

Maturzyści na trójkę

Najlepiej radzą sobie z komunikacją i pracą zespołową, najgorzej z kreatywnością oraz innowacyjnością a także budowaniem relacji – takie wnioski wypływają z badania, które przeprowadzono na grupie 950 uczniów techników. Najbardziej niepokoi fakt, że kompetencje tegorocznych maturzystów są niższe niż ubiegłorocznych. Uczniom brakuje też umiejętności wywierania wpływu na innych i zorientowania na rynek - otoczenie gospodarcze, co może negatywnie wpłynąć na ich sytuację na rynku pracy.

O tym, że absolwenci szkół średnich i wyższych mają problem z odnalezieniem się na rynku pracy, mówi się od dawna. Pracodawcy zwracają uwagę na niskie kompetencje świeżo upieczonych absolwentów obarczając winą przede wszystkim system edukacji – niski poziom kształcenia i program niedostosowany do potrzeb rynku pracy. Jak jest naprawdę?

Wyniki z 20 szkół

Kuratorium Oświaty w Katowicach, realizując projekt „Mój wybór, mój zawód, moja kariera” postanowiło między innymi, wziąć pod lupę maturzystów sprawdzając w jakim stopniu są oni gotowi do tego, by sprostać wymaganiom rynku pracy – innymi słowy jakie kompetencje wymagane przez pracodawców posiadają a jakie powinni rozwijać. Ta część projektu realizowana była przez Górnośląską Wyższą Szkołę Handlową oraz BPSC SA, firmę świadczącą usługi doradcze w obszarze HR i dostawcę systemu mHR wspierającego zarządzanie pracownikami, który wykorzystano w projekcie.

Zadaniem BPSC było opracowanie narzędzi umożliwiających ocenę kompetencji oraz dobór testów badających predyspozycje przydatne w środowisku pracy absolwentów techników. Firma była też odpowiedzialna za realizację badań.

"Na bazie 25 kierunków kształcenia opracowaliśmy ponad 100 opisów stanowisk pracy w zawodach pokrewnych z kierunkami kształcenia. Zawierały one wykaz podstawowych zadań zawodowych oraz oczekiwanych kompetencji umożliwiających ich skuteczną realizację. Uwzględniliśmy także kompetencje opisane w podstawach programowych. Następnie uczniowie dokonali samooceny kompetencji na poziomie wskaźników behawioralnych czyli opisanych zachowań wymaganych na danym stanowisku, wykonali także testy predyspozycji ogólnych i zawodowych przy zastosowaniu obiektywnego systemu informatycznego. Z takich samych narzędzi korzystają przedsiębiorstwa przy okresowej ocenie czy też rekrutacji pracowników więc wyniki jakie uzyskaliśmy należy uznać za bardzo miarodajne." – zdradza kulisy przedsięwzięcia Anna Węgrzyn, kierownik projektu mHR w BPSC, doświadczony praktyk zarządzania zasobami ludzkimi.

Na przestrzeni dwóch lat w ramach projektu „Mój wybór, mój zawód, moja Kariera” przebadano w sumie 950 uczniów klas maturalnych z 20 szkół technicznych województwa śląskiego. Kompetencje oceniano w 5 stopniowej skali, gdzie 3 poziom rozwoju oznacza, że kompetencje są wystarczające na stanowisku, na którym może zostać zatrudniony absolwent bez stażu.

Średnia spada

W tym roku, podobnie jak i w ubiegłym roku najniżej ocenianą kompetencją była kreatywność oraz innowacyjność. Średnia ocena z 20 przebadanych szkół wyniosła 3,14. Stosunkowo słabo wypadło także budowanie relacji (3,33) i wywieranie wpływu (3,42). Najwyżej oceniono pracę zespołową (3,71) oraz umiejętności komunikacyjne (3,86). Co ciekawe, wyniki oceny kompetencji niezbędnych w środowisku pracy tegorocznych absolwentów są niższe niż uczniów klas z roku 2013/14. Być może jest to efekt rozszerzenia oceny uczniów o ocenę wykonywaną przez nauczycieli/wychowawców (180 stopni).

"Dobra informacja płynąca z badań jest taka, że średnia ogólna ocena rozwoju wszystkich kompetencji jest wyższa niż 3 a więc statystycznie jest to poziom wystarczający na stanowiskach proponowanych absolwentom szkół średnich. Zła, że średnia ogólna poziomu rozwoju kompetencji tegorocznych maturzystów jest niższa niż tych, którzy kończyli szkołę w ubiegłym roku. Dodatkowo w niektórych obszarach wykazane luki kompetencyjne są znaczące." – tłumaczy Anna Węgrzyn z BPSC.

Własny biznes? Nie chcę, nie umiem, nie orientuję się

Organizatorzy badania przyjrzeli się lukom kompetencyjnym czyli wynikom na poziomie 1 i 2. W ubiegłym roku nie stwierdzono luk w stosunku do wymagań stanowiska dla dwóch kompetencji: budowania relacji oraz umiejętności komunikacyjnych. W tym roku wynik dla tej ostatniej kompetencji też jest bardzo dobry – procent luk określono na poziomie zaledwie 0,6, niski procent luk uzyskano także dla kompetencji „otwartość na zmiany” oraz „wiara w siebie” (3,7%). Dla kompetencji „praca zespołowa” stwierdzono nawet nadwyżki kompetencji na poziomie 10%.

Cień na wyniki badań rzuca jednak wysoki poziom braku kompetencji „orientacja na rynek / otoczenie gospodarcze w tym własna działalność gospodarcza”. Na pytanie: „Co powinieneś zrobić/opracować, aby uruchomić własną, przynoszącą dochód działalność gospodarczą?” uczniowie bardzo często odpowiadali „Nie chcę”, „Nie wiem”, tylko nieliczni badani mieli jakikolwiek pojęcie o otoczeniu gospodarczym.

Twarde lądowanie na rynku pracy

W roku szkolnym 2014/2015 uzyskano wyższy procent luk, niż w roku ubiegłym dla kompetencji: budowanie relacji, praca zespołowa oraz orientacja na cel. Wysoki procent luk stwierdzono także dla kompetencji „radzenie sobie ze stresem” oraz „wywieranie wpływu” (8,6%).

"Poziom rozwoju kompetencji „wywieranie wpływu” ma istotne znaczenie dla funkcjonowania osoby w środowisku pracy, szczególnie na stanowiskach kierowniczych oraz specjalisty. Umiejętność zjednywania otoczenia, przekonywania do swoich poglądów to umiejętności przywódcze, których posiadanie decyduje o rozwoju kariery w organizacji. Choć kompetencja ta bazuje na pewnych predyspozycjach wrodzonych to istotne znaczenie dla jej rozwoju ma też otoczenie, rodzaj podejmowanych osobistych aktywności (szkolnych i poza szkolnych) sposób prezentacji rezultatów swojej obecnej pracy. Mam na myśli klasówki czy odpowiedzi ustne, referaty, prezentacje, dyskusje, burza mózgów, debaty, itd." – opowiada Anna Węgrzyn z BPSC.

Jeśli zsumujemy luki i tzw. „słabe 3”, to najsłabiej wypadają kompetencje: „orientacji na rynek/otoczenie gospodarcze w tym własna działalność gospodarcza” (24,3%), „radzenie sobie ze stresem” (18,4%), „poszukiwanie informacji” (17,9%) oraz „orientacja na cel” (17%). W porównaniu do ubiegłego roku wzrósł poziom luk kompetencyjnych związanych z orientacją na rynek – o blisko 4 pp.

"Wyniki badań to bardzo ważna wskazówka dla dyrekcji szkół i nauczycieli. Obok przekazywania wiedzy przedmiotowej niezmiernie istotne dla przyszłości absolwentów jest rozwijanie kompetencji, które mają duży wpływ na ich losy na rynku pracy. Maturzysta, który posiadł wiedzę techniczną nawet w stopniu bardzo dobrym, ale nie radzi sobie z poszukiwaniem informacji lub nie jest świadom pewnych rynkowych mechanizmów, może mieć duży problem ze znalezieniem pracy i/lub utrzymaniem się na stanowisku." – zauważa Anna Węgrzyn z BPSC.

Wszystkie szkoły uczestniczące w projekcie otrzymały precyzyjne raporty z badań. Raporty te poddane były analizie, której efektem powinny być działania polegające na modyfikacji programów/metod nauczania w celu eliminacji w kolejnych latach ujawnionych luk kompetencyjnych. Efekty będzie można zaobserwować w następnym roku szkolnym.

Jeśli studia to zaoczne

Przy okazji realizacji badania uczniów zapytano także o przyszłość. Duża grupa osób wybiera się na studia, przy tym większość osób ma zamiar studiować zaocznie. Prawie połowa uczniów z którymi rozmawiano deklarowała chęć lub miała już zaplanowany wyjazd za granicę do pracy, w tym cześć deklarowała, że jest to wyjazd na stałe. Najczęściej wymieniane kierunki wyjazdu za granicę do pracy to: Niemcy, Anglia, Szwecja,

Projekt badawczy był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki 2007-2013, Priorytet IX: „Rozwój wykształcenia i kompetencji w regionach”, Działanie 9.2. „Podniesienie atrakcyjności i jakości szkolnictwa zawodowego”.

Firmom coraz trudniej jest pozyskać pracowników w wyniku rekrutacji, dlatego próbują łowić i rozwijać talenty wewnątrz organizacji. Jak wynika z badań Bersin by Deloitte, budżety na ten cel rosną już piąty rok z rzędu.

Według firmy analitycznej, wydatki na podniesienie kwalifikacji pracowników rosną nieprzerwanie od 2010 r. Zauważalnym wzrostem zakończył się także ubiegły rok. Jak zwracają uwagę autorzy raportu, w dojrzałych organizacjach wydatki na działania podnoszące kompetencje osiągnęły poziom 1317 USD na pracownika, co oznacza 10% wzrost rok do roku. Sumarycznie, na przestrzeni ostatnich 5 lat, inwestycje w rozwój kompetencji wzrosły aż o 49%.

Średniacy inwestują w rozwój

Podobny trend widoczny jest także w Polsce. Choć zastrzyk unijnych funduszy, które napędzały rynek szkoleń się skończył, to wydatki na cele rozwojowe wcale nie maleją.

"W dużych firmach szkoli się pracowników na coraz niższych szczeblach. Programami rozwojowymi objęci są już nie tylko menedżerowie, ale też np. pracownicy na stanowiskach wykonawczych." – zauważa Albert Binda z firmy doradczo-szkoleniowej L.Grant HR Consulting, która realizuje projekty m.in. dla śląskich firm produkcyjnych.

W szkolenia inwestują też coraz częściej małe i średnie firmy. To zarówno centra usług, jak i polskie, często rodzinne spółki, które z kilkunastoosobowych firm przekształciły się w organizacje zatrudniające nawet kilkuset pracowników i myślą dziś o ekspansji zagranicznej.

"Dotychczasowe ręczne sterowanie już się nie sprawdza, właściciele widzą, że bez zmiany kultury organizacyjnej na bardziej przyjazną, opartą na zaufaniu i relacjach, rozwój firmy nie będzie możliwy. Zaczynają konkurować o wybitnych ekspertów i menedżerów z koncernami międzynarodowymi i nadrabiają wieloletnie zaległości szkoleniowe i rozwojowe." tłumaczy Małgorzata Majcherczyk, Partner w House of Skills, odpowiedzialna za produkty i narzędzia wspomagające ocenę oraz rozwój pracowników, w tym zarządzanie talentami.

Na informatycznym dopingu

Znaczący wzrost zainteresowania inwestycjami w rozwój pracowników dostrzegają także dostawcy narzędzi informatycznych wspierających realizację celów rozwojowych. Chorzowska firma BPSC wdrożyła niedawno swój system mHR m.in. w Grupie Impel i Centrum Nauki Kopernik a obecnie realizuje duży projekt w Grupie Maspex Wadowice, jednej z największych firm spożywczych w Europie Środkowo-Wschodniej. Wdrażany tam system będzie wspierał proces diagnozy potrzeb szkoleniowych pracowników, ułatwi zarządzanie budżetem, szkoleniami oraz pozwoli na ocenę efektywności całego procesu rozwojowego. Realizacja projektu ma pomóc w planowaniu indywidualnych ścieżek rozwoju i zbudowaniu kadry rezerwowej Grupy Maspex. Z mHR-a docelowo korzystać będzie aż 1400 pracowników.

"W ostatnich latach przedsiębiorstwa informatyzowały przede wszystkim obszar logistyki, finansów czy produkcji, obszar HR został wyłączony z inwestycji. Dziś firmy zaczynają dostrzegać, że o ile doskonale potrafią zarządzać finansami, to w obszarze HR radzą już sobie gorzej. Brakuje im wiedzy na temat kompetencji, kwalifikacji, predyspozycji pracowników, co stawia pod znakiem zapytania nie tylko efektywność szkoleń, ale całej polityki HR." – tłumaczy Anna Węgrzyn, wieloletni praktyk HR odpowiedzialny w firmie BPSC za rozwój systemu mHR.

Kompetencyjna pustynia

Firma analityczna Bersin by Deloitte wskazuje, że inwestycje w rozwój kwalifikacji rosną, bo umiejętności pracowników potrzebne do efektywnej realizacji zadań są w większości przypadków niewystarczające. Widać to bardzo dobrze także na polskim rynku. Zrealizowane przez Instytut Badawczy Randstad badania pokazują, że ponad 40% pracowników w Polsce jest niedopasowanych do stanowiska, posiada luki albo nadwyżki kwalifikacji.

Firmy przeznaczają też większe budżety na szkolenia, bo na rynku coraz bardziej doskwiera deficyt specjalistów. Brakuje spawaczy, mechaników czy szwaczek, ale także inżynierów. W tej sytuacji lepiej jest inwestować w rozwój i doskonalenie pracowników niż decydować się na kosztowną i nie zawsze skuteczną rekrutację. Zwłaszcza, że Polacy ze zmianą pracy nie mają problemu. Jak wynika z 20-tej edycji „Monitora Rynku Pracy”, badania prowadzonego przez firmę doradztwa personalnego Randstad, rotacja pracowników w Polsce jest nie tylko najwyższa w Unii Europejskiej, ale i najwyższa w pięcioletniej historii badania w naszym kraju.

Złote czasy dla pracownika?

Wiele wskazuje na to, że wzrost wydatków na szkolenia i podnoszenie kwalifikacji w najbliższych latach się utrzyma.

"Polskie firmy będą musiały walczyć o pracowników z zamożnymi, zachodnimi korporacjami. To oznacza, że po pierwsze muszą ich lepiej motywować i to nie tylko finansowo, po drugie zmienić swoje podejście do zarządzania pracownikami. Zamiast rozwijać i premiować tych najważniejszych, będą musiały zarządzać rozwojem wszystkich pracowników." - tłumaczy Anna Węgrzyn z BPSC SA.

Na ten problem zwracają też uwagę autorzy raportu KPMG „Wojna o talent – czas na zmianę kierunku”. Aż 59% ankietowanych przez firmę doradczą menedżerów uznało, że obecnie na rynku ma miejsce nowa wojna o talenty, diametralnie inna od tej, z którą mieliśmy do czynienia do tej pory. W ostatniej batalii celem było przede wszystkim pozyskanie wysoko wykwalifikowanej kadry, nie przyniosło to jednak spodziewanych efektów w postaci większej wydajności organizacji. Dziś ponad 2/3 HR-owców przyznaje, że potrzebna jest nowa strategia w zakresie zarządzania talentami, która uwzględnia wszystkich pracowników a nie tylko tych zatrudnionych na krytycznych stanowiskach.

W ubiegłym roku wartość rynku aplikacji biznesowych wzrosła o 12,8%, głównie dzięki realizacji dużych projektów wdrożeniowych i zamówieniom firm produkcyjnych – wynika z raportu firmy analitycznej IDC. Pozycję największego polskiego dostawcy oprogramowania dla dużych firm utrzymała chorzowska firma BPSC SA.

Bardzo mocna pozycja na rynku największych wdrożeń, rosnąca popularność wśród klientów średniej wielkości, zaawansowany funkcjonalnie produkt oraz przystosowany do polskich realiów poziom cenowy to według analityków IDC najważniejsze powody wysokiej pozycji BPSC w podsumowaniu roku 2014. Dostawca oprogramowania ERP oraz HRM uplasował się na trzeciej pozycji na rynku największych wdrożeń, jest również piątym graczem globalnego rynku oprogramowania biznesowego.

Według autorów „Poland Enterprise Application Software Market 2015-2019 Forecast and 2014 Vendor Shares” wartość rynku aplikacji biznesowych w Polsce wzrosła w ubiegłym roku o 12,8% i wyniosła 273 miliony dolarów. Głównym motorem wzrostu były inwestycje dużych firm. Najwięcej na oprogramowanie wydały firmy produkcyjne.

"Na przestrzeni 2-3 ostatnich lat firmy zamroziły inwestycje i uważnie analizowały rynek, starając się przede wszystkim nie dopuścić do utraty klientów. Dzisiaj, gdy udało im się obronić pozycję na rynku, uruchamiają budżety na wdrożenia systemów IT i co ciekawe, finansują projekty często z własnych środków." - tłumaczy Maryla Pawlik, Dyrektor ds. Sprzedaży w BPSC SA.

Patrząc na strukturę rynku najwięcej na oprogramowanie wydały firmy produkcyjne. Na kolejnych miejscach pod względem wydatków na oprogramowanie znalazły się firmy z branży handlowej, przedsiębiorstwa z branży energetycznej, gazowniczej, ciepłowniczej i wodno-kanalizacyjnej oraz urzędy centralne.

Jak zauważa Maryla Pawlik z BPSC SA rynek cały czas się rozwija i wbrew pozorom nie jest jeszcze nasycony.

"Choć duże firmy są na ogół dobrze zinformatyzowane, to dziś szukają sposobów optymalizacji kosztów. Zdarza się, że podejmują decyzję o informatycznej rewolucji i wymianie systemu ERP tylko dlatego, że nowe rozwiązanie będzie znacząco tańsze w serwisowaniu. Dostrzegalnym trendem jest też rosnące zainteresowanie zaawansowanymi systemami wspierającymi zarządzanie pracownikami. Wynika to z trudnej sytuacji na rynku pracy, konieczności rozwijania kompetencji pracowników i lepszego zarządzania talentami w organizacji." - tłumaczy Maryla Pawlik, Dyrektor ds. Sprzedaży w BPSC SA.

Jak wskazuje raport IDC wzrost sprzedaży BPSC wyniósł prawie 10%, a prawie połowa sprzedaży pochodziła z projektów realizowanych w dużych i bardzo dużych podmiotach. Źródłem wzrostów była również rosnąca sprzedaż systemu mHR.

Grupa użytkowników oprogramowania BPSC poszerzyła się w 2014 roku o 42 przedsiębiorstwa. Rozwiązania firmy trafiły w ubiegłym roku do takich klientów jak PZU Finanse, CN Kopernik, Grupa Maspex. Dostęp do oprogramowania BPSC ma obecnie prawie 138 tys. pracowników.

Guala Closures DGS Poland SA (dawna nazwa DGS SA), jeden ze światowych liderów zakrywek do opakowań szklanych uruchomił system Impuls EVO. To następca użytkowanych przez lata wcześniejszych wersji systemu ERP autorstwa BPSC SA.

Uruchomienie systemu Impuls EVO pozwoliło między innymi na znaczne zmniejszenie obiegu tradycyjnej papierowej dokumentacji na rzecz e-dokumentów. Stało się to możliwe dzięki wprowadzeniu modułów eDeklaracji i e-Faktury. O wyborze systemu zadecydowała również duża otwartość w obszarze konfigurowania aplikacji oraz tworzenia własnych raportów i widoków.

Decyzja o wdrożeniu Impuls EVO była naturalną konsekwencją wieloletniej współpracy. Dziesięć lat użytkowania jednego z najpopularniejszych systemów wspomagających zarządzanie pozwoliło Guala Closures DGS Poland przede wszystkim zoptymalizować procesy produkcyjne w obszarach technologii, zleceń oraz ewidencji. Gruntownie zmienił się również system rozliczania pracowników dzięki wprowadzeniu szczegółowej ewidencji pracy. System ERP wsparł także firmę w optymalnym wykorzystaniu gwałtownie rosnącej ilości danych, przyrastających wraz z rozwojem prowadzonego biznesu.

Firma przez lata współpracy z chorzowskim dostawcą oprogramowania osiągnęła również wysoki poziom samodzielności w rozwijaniu systemu oraz integrowaniu go z licznymi zewnętrznymi aplikacjami wykorzystywanymi w swojej działalności.

Firma Guala Closures DGS Poland SA (dawna nazwa DGS SA) jest światowej klasy producentem zakrywek do opakowań szklanych. W ciągu 22 lat firma wyprodukowała ponad 20 miliardów zakrywek PilferProof. Istotną część sprzedaży stanowi eksport, m.in. do Rosji, Ukrainy, Białorusi, Kazachstanu, Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. Współpraca obejmuje również producentów win w Australii i Nowej Zelandii.

W październiku 2011 roku, Guala Closures International, światowy lider wśród producentów zakrywek dla przemysłu alkoholowego, spożywczego i farmaceutycznego, nabyła 70% pakiet akcji DGS SA. Właścicielem 30% pakietu mniejszościowego jest Krzysztof Grządziel-aktualny prezes firmy i jej założyciel.

Grupa ATAL, jeden z liderów rynku deweloperskiego w Polsce, wdrożyła Elektroniczną Akceptację Faktur. Aplikacja opracowana przez firmę BPSC przyśpieszyła proces akceptacji dokumentów kosztowych i skróciła czas potrzebny na finansowe zamknięcie miesiąca.

Wdrożenie aplikacji rozpoczęło się w katowickiej filii spółki jesienią ubiegłego roku, w lutym br. zakończono realizację projektu w ostatnim oddziale firmy.

Elektroniczna Akceptacja Faktur to część systemu Impuls EVO wspomagającego zarządzanie przedsiębiorstwem, zapewniająca szybki dostęp do aktualnej informacji na temat poziomu kosztów w firmie: harmonogramu płatności czy wysokości naliczonego podatku VAT. EAF pozwala na szybkie rozliczenie projektów, zleceń czy zadań i ma bezpośredni wpływ na kontrolę budżetów i ewidencję kosztów.

Grupa ATAL zdecydowała się na wdrożenie aplikacji ze względu na specyfikę oraz skalę działalności. Spółka rozlicza miesięcznie około 3 tysięcy faktur kosztowych, głównie dotyczących zakupu materiałów i usług budowlanych. Dodatkowo realizacja projektów deweloperskich zlokalizowanych w 5 miastach, bezpośrednio przekładała się na proces akceptacji dokumentów kosztowych. Uznano, że zarządzanie kosztami wymaga dodatkowego wsparcia informatycznego.

"Dokładna ewidencja obrotu, przejrzystość finansowa i terminowość zawsze były dla nas bardzo ważne. Jeszcze większego znaczenia te kwestie nabrały w momencie rozpoczęcia przygotowań do debiutu giełdowego. Szukaliśmy rozwiązania, które pozwoliłoby nam przyśpieszyć obieg faktur." – tłumaczy Aleksandra Michalska, Główna Księgowa w ATAL S.A.

Aplikacja dostarczona przez BPSC pozwoliła ten cel osiągnąć. Obecnie większość faktur jest przesyłanych bezpośrednio do centrali. Każdy dokument na etapie kancelaryjnym jest skanowany i przesyłany do systemu Impuls, który wspiera zarządzanie firmą w obszarze gospodarki materiałowej, zasobów ludzkich i finansów. Dzięki tej automatyzacji dokument od razu staje się widoczny dla osoby zarządzającej sferą finansów. Wprowadzenie systemu powiadomień i alertów oraz dokładna informacja na temat lokalizacji faktury skróciły czas potrzebny na finansowe zamknięcie miesiąca w przedsiębiorstwie.

"Nasi dostawcy zapisują na fakturze informację, jakiej budowy ona dotyczy, dzięki czemu osoba odpowiedzialna za rozliczanie danej inwestycji od razu dostaje fakturę do weryfikacji." – opowiada Aleksandra Michalska.

Polskie firmy: obieg faktur to duży problem

Z badań przeprowadzonych przez firmę BPSC wynika, że ponad 50% firm ma problem z obiegiem faktur. Winę za taki stan rzeczy ponoszą przede wszystkim pracownicy, którzy nie przekazują na czas informacji kosztowych do działu finansowo-księgowego. Brak informacji na temat kosztów nie tylko uniemożliwia szybkie rozliczenie projektów, zleceń i zadań, ale ma bezpośredni wpływ na kontrolę stanu zobowiązań, planowanie płatności i przede wszystkim – na prawidłowe obliczenie podatku dochodowego czy podatku od towarów i usług.

"Jeśli wartość faktur kosztowych w firmie wynosi 1 mln zł, to nierozliczenie w terminie tylko 10% z nich przynosi straty na poziomie blisko 40 tys. zł, nie uwzględniając kosztów osobowych związanych choćby z poszukiwaniem i obiegiem dokumentów."– tłumaczy Sławomir Kuźniak, dyrektor koordynator w BPSC.

Oferowany przez BPSC system Elektronicznej Akceptacji Faktur wykorzystuje już ponad 100 przedsiębiorstw.

Grupa ATAL specjalizuje się w budownictwie kompleksów mieszkaniowych zlokalizowanych w obrębie największych miast w Polsce. Spółka jest jednym z liderów rynku, w pierwszym półroczu 2015 roku sprzedała 806 mieszkań. Obecnie ATAL realizuje inwestycje w Katowicach, Wrocławiu, Krakowie, Łodzi oraz Warszawie. W czerwcu br. firma zadebiutowała na Rynku Głównym Giełdy Papierów Wartościowych.

PZU Finanse, Spółka wchodząca w skład Grupy PZU, jednej z największych instytucji finansowych w Polsce oraz Europie Środkowo-Wschodniej będzie korzystać z obsługi finansowo-księgowej w oparciu o rozwiązania systemu Impuls EVO. Wdrożenie systemu autorstwa BPSC SA towarzyszy projektowi konsolidacji procesów księgowych, finansowych i podatkowych spółek zależnych Grupy w jednej organizacji.

Wdrożenie funkcjonalności finansowo-księgowych systemu Impuls EVO należało do jednych z najszybciej i najsprawniej przeprowadzonych. Wynikało to między innymi ze ścisłej współpracy kilkudziesięciu osób reprezentujących poszczególne centra spółek Grupy oraz ekspertów BPSC. Zakładało ono również pilotażowe uruchomienie systemu w wybranych spółkach Grupy, które brały udział w stabilizowaniu poszczególnych procesów.

"PZU Finanse łączy pozaubezpieczeniową księgowość spółek zależnych Grupy PZU. Takie rozwiązanie to gwarancja jednego standardowego procesu, z ewentualnymi, małymi wyjątkami, i jednego systemu finansowo-księgowego, na koniec dnia generującego wspólny raport" – wyjaśnia Tomasz Grabarczyk, Prezes Zarządu PZU Finanse. "Oczekiwany poziom usług świadczonych spółkom Grupy PZU mogliśmy szybko osiągnąć między innymi dzięki oprogramowaniu dobrze spełniającemu nasze oczekiwania oraz sprawnej współpracy z jego dostawcą, firmą BPSC SA."

Oprogramowanie dostarczone przez BPSC SA to funkcjonalność finansowo-księgowa systemu Impuls EVO z elementami obsługi środków trwałych, gospodarki materiałowej oraz kadr-płac w obszarze wspierającym integrację z rozwiązaniami tej klasy firmy SAP. Oprogramowanie typu work-flow obejmuje przede wszystkim system Elektronicznej Akceptacji Faktur. Rozwiązania pakietu Impuls EVO wykorzystywane są przez PZU Finanse od maja br.

BPSC rozwinęło system wspomagający zarządzanie przedsiębiorstwem – Impuls EVO - o moduł do obsługi grup kapitałowych. Pozwala on na tworzenie sprawozdań i analizowanie informacji finansowych z dokładnością do dowolnego klasyfikatora księgowego i firmy w ramach grupy kapitałowej. Dzięki swojej funkcjonalności system może zastąpić rozwiązanie klasy Business Intelligence.

"Wiele firm produkcyjnych, dystrybucyjnych czy handlowych dobrze wykorzystało ostatnie kilka lat. W okresie spowolnienia gospodarczego zamiast wstrzymywać inwestycje, część przedsiębiorstw realizowała projekty informatyczne i modernizowała linie produkcyjne. Dzięki temu ze średnich organizacji przekształciły się one w duże, wielofirmowe przedsiębiorstwa działające często także na rynkach zagranicznych. Nowe rozwiązanie w dużym stopniu ułatwi im zarządzanie finansami, raportowanie oraz analizę informacji w grupie kapitałowej" – tłumaczy Jarosław Iwanek, Dyrektor ds. Konsultingu i Analiz w BPSC SA

Moduł stworzony przez BPSC przetwarza i konsoliduje dane finansowe z rozproszonych źródeł. Dzięki możliwości prowadzenia ksiąg wielu podmiotów, „drillowania” danych, system dostarcza na tyle szczegółowych informacji, że może zastąpić rozwiązanie Business Intelligence.

W systemie można zdefiniować dowolną grupę kapitałową i analizować rozrachunki, kontrakty, sprawozdania czy wyłączenia – w podziale zarówno na grupę firm, jak i dany okres rozliczeniowy. Dzięki automatyzacji, system sumuje wartości rachunków zysków i strat z uwzględnieniem wyłączeń, co ułatwia sprawozdawczość dla grup kapitałowych.

"W systemie możemy zobaczyć kartotekę dowolnie skonfigurowanej grupy kapitałowej dla wszystkich firm jednocześnie lub dla wybranej. Jesteśmy też w stanie szybko przeanalizować rozrachunki według firm oraz zagregowanych danych dla zdefiniowanej grupy kapitałowej . Dla konkretnej grupy kapitałowej z danego roku możemy zobaczyć informację z dokładnością do każdego kontrahenta. Możemy za pomocą wbudowanych tabel przestawnych analizować dane, zobaczyć np. zapotrzebowania z każdej firmy z grupy i łączyć je w jedną analizę zamówień towarów/surowców dla grupy." – opowiada Jarosław Iwanek z BPSC.

Dużym ułatwieniem dla grup kapitałowych jest możliwość analizy zapotrzebowań i kontraktów. System pozwala prześledzić rodzaj kontraktu, posegregować go według rodzajów i firm. Moduł pozwala też na definiowanie wielofirmowych stanowisk kosztów i kursów funkcjonalnych pomiędzy firmami.

Mocną stroną funkcjonalności systemu Impuls EVO w tym zakresie jest możliwość budowania sprawozdań skonsolidowanych dla grup z automatycznym uwzględnieniem wyłączeń. Analiza tych sprawozdań odbywa się z poziomu jednej formatki z możliwością przejścia do danych źródłowych.

Virtu, producent dań gotowych wdrożył elektroniczną akceptację faktur. Aplikację do zarządzania obiegiem faktur kosztowych dostarczyło Biuro Projektowania Systemów Cyfrowych (BPSC). System zastąpił rozwiązanie wykorzystywane wcześniej przez spółkę.

"Zdecydowaliśmy się wdrożyć aplikację BPSC, bo system, z którego korzystaliśmy do tej pory był mało funkcjonalny i w dodatku trudny w integracji. Gdy przeprowadziliśmy kalkulację okazało się, że koszt połączenia rozwiązania z systemem wspierającym zarządzanie przewyższyłby zwrot z inwestycji." – tłumaczy Anna Giewon, Kierownik Działu Finansów, Virtu-Services Sp. z o. o.

Elektroniczna Akceptacja Faktur to aplikacja BPSC upraszczająca i przyśpieszająca akceptację oraz rozliczenie faktur kosztowych. System zmniejsza liczbę nierozliczonych faktur i skraca czas potrzebny na zamknięcie miesiąca z kilkunastu do kilku dni.

"Poprawie wskaźników sprzyja przede wszystkim to, że faktura na etapie kancelaryjnym jest skanowana i od razu staje się widoczna dla osoby zarządzającej sferą finansów. Dzięki mechanizmom ponagleń, a także dokładnej informacji na temat lokalizacji faktury możliwe jest znaczące skrócenie czasu potrzebnego na zamknięcie miesiąca w przedsiębiorstwie. W konsekwencji także na przyśpieszenie płatności." – tłumaczy Sławomir Kuźniak, dyrektor aplikacji internetowych z BPSC.

Potwierdzają to doświadczenia Virtu. "W systemie mogę zobaczyć, które faktury nie zostały jeszcze zatwierdzone. Dzięki aplikacji znacznie więcej informacji od razu trafia do systemu finansowo-księgowego. Plusem tego rozwiązania jest też to, że nie muszę obecnie przewozić faktur do zewnętrznego biura księgowego." – przekonuje Anna Giewon

Elektroniczna Akceptacja Faktur to kolejne już rozwiązanie BPSC wprowadzone przez Virtu. Wcześniej producent dań gotowych wdrożył system Impuls. Wspiera on obszar księgowości, finansów, środków trwałych, kadr i płac, dystrybucji, produkcji procesowej oraz gospodarki magazynowej. Virtu korzysta też z rozwiązania EDI oraz kolektorów kodów kreskowych. "Jesteśmy firmą produkcyjną działającą w sektorze spożywczym, monitorowanie stanu magazynowego jest więc dla nas bardzo ważne. Dzięki kolektorom kodów kreskowych możemy identyfikować wyroby z dokładnością do partii produktu. Impuls usprawnił cały przepływ materiałowy." – opowiada Anna Giewon.

Virtu to założona w 1992 r. firma specjalizująca się w produkcji garmażeryjnej. Dostarcza dania gotowe do wszystkich liczących się sieci detalicznych w Polsce. Wyroby tej marki dostępne są również na terenie Niemiec, Wielkiej Brytanii, Irlandii i Włoch.

Oferowany przez BPSC system Elektronicznej Akceptacji Faktur wykorzystuje już ponad 100 przedsiębiorstw.

Funkcjonalności systemu Impuls EVO dedykowane obsłudze procesów dystrybucji i gospodarki materiałowej zostały wzbogacone o nowe rozwiązania do planowania procesów zakupowych. Rozwinięcie to dedykowane jest zarówno specjalistom ds. zakupów, działom finansowo-księgowym, jak i kadrze zarządzającej.

Głównym założeniem wprowadzonej innowacji jest segmentacja, automatyzacja oraz integracja informacji zawartych w budżecie i procesie zakupowym. Istnieje możliwość tworzenia struktury budżetów, które powiązane są z grupami materiałowymi w module dystrybucji. Poszczególne „pod-budżety” dzielone są również na wybrane okresy rozliczeniowe – roczne, miesięczne czy tygodniowe. Zgodnie z tym układem plan główny rozbijany jest na budżety cząstkowe. Pozwala to osobom odpowiedzialnym za zakupy analizować poziom realizacji swoich planów poprzez zestawienie ich z wszystkimi dokumentami magazynowymi, zamówieniami zakupu oraz fakturami – zapłaconymi oraz niezapłaconymi. Stopień realizacji planu prezentowany jest w formie wykresów, co znacznie ułatwia analizę danych.

"Rozwiązanie to pełni również funkcję kontrolną, – zaopatrzeniowcy są informowani, jeśli kolejne składane zamówienie nie mieści się w założonym dla danego okresu budżecie" – tłumaczy Ireneusz Krak, Dyrektor ds. Rozwoju i Serwisu Aplikacji w BPSC SA. "Graficzna prezentacja wykorzystania budżetów to równolegle wygodne rozwiązanie raportowe dla zarządzających firmą" – dodaje Ireneusz Krak.

W pakiecie rozszerzającym dotychczasową funkcjonalność systemu Impuls EVO znalazły się również rozwiązania zestawiające planowane przyjęcia na magazyn surowców z planami pracy obsługi magazynu oraz dostępnością i przepustowością samego magazynu.

Gospodarka magazynowa systemu Impuls EVO uwzględnia obecnie również sytuację, kiedy zamówienia o długim terminie realizacji mogą posiadać terminy płatności liczone od momentu wysłania bądź dostarczenia towaru. W efekcie zamówienie wprowadzone do systemu w momencie wygenerowania pokazuje koszt w terminie zapłaty przewidzianej dla danego zamówienia. Takie rozwiązanie ułatwia służbom finansowym planowanie wydatków z dużym wyprzedzeniem, co jest szczególnie ważne jeśli zakupy generują konieczność dokonywania znacznych płatności.

Impuls EVO został wprowadzony na rynek w maju 2012 roku. System łączy w sobie funkcjonalności systemu ERP z rozwiązaniami takimi jak: MES (system realizacji produkcji), WMS (zarządzanie przestrzenią magazynową), HRM (zarządzanie kapitałem ludzkim) oraz BI (Business Intelligence).

Centrum Nauki Kopernik – jedna z najbardziej rozpoznawalnych instytucji kultury i promocji nauki – w połowie 2015 r. zacznie w pełni wykorzystywać system mHR. Eksperci BPSC docelowo wdrożą obszary funkcjonalne związane z opisem stanowisk, zarządzaniem kwalifikacjami, kompetencjami, efektywnością oraz szkoleniami, a także rozwojem pracowników.

Centrum Nauki Kopernik stanęło przed potrzebą pozyskania specjalistycznego narzędzia informatycznego, które pozwoliłoby np. na lepsze zarządzanie talentami organizacji.

System mHR, na który zdecydowała się instytucja, pomoże ustalić liczbę etatów dla pracowników zatrudnionych na umowę o pracę, ułatwi aktualizację opisów stanowisk w zakresie zadań i obowiązków oraz wymaganych kompetencji, szkoleń i kwalifikacji. Wesprze także rozwój kompetencji organizacyjnych oraz obiektywny system ocen pracownika w oparciu o wymagania danego stanowiska i kryteria efektywności. Dzięki niemu łatwiejsze stanie się planowanie, budżetowanie oraz realizacja i ocena efektywności szkoleń pracowników Kopernika. Oprogramowanie dostępne dla wszystkich pracowników zapewni możliwość planowania indywidualnych ścieżek rozwoju i budowania kadry rezerwowej. System mHR zostanie zintegrowany z modułem kadrowym systemu Symfonia firmy Sage wykorzystywanym przez Centrum Nauki Kopernik.

System mHR przyczyni się do doskonalenia procesów i działania młodej i stale rozwijającej się instytucji jaką jest Centrum Nauki Kopernik.

Optymalizacja procesów efektywnego zarządzania zasobami ludzkimi, skrócenie czasu i obniżenie kosztów operacji związanych z pozyskiwaniem i wykorzystywaniem informacji o pracownikach to główny cel zrealizowanego właśnie wdrożenia systemu mHR w Kanlux SA.

W oparciu o rozwiązanie BPSC realizowane będą procesy zarządzania kompetencjami, kwalifikacjami i efektywnością. System mHR wspierać będzie również obszary szkoleń, rekrutacji czy e-learningu. Już pierwsze tygodnie użytkowania systemu pozwoliły ograniczyć do minimum papierowy obieg dokumentów. Jak wskazują przedstawiciele Kanlux SA, system znacznie przyspieszył i usprawnił realizację wszystkich procesów zarządzania zasobami ludzkimi, których funkcjonalności znajdują się w mHR.

„Do systemu mHR, obok zakresu funkcjonalnego, przekonała nas modułowa struktura. Dzięki temu możliwe stało się wdrożenie tych funkcjonalności, które są adekwatne do naszych obecnych potrzeb. Jednocześnie mamy możliwość rozbudowy zakresu w przyszłości” – podkreśla Patrycja Łężak, Dyrektor ds. Zarządzania Zasobami Ludzkimi w Kanlux SA.

Kanlux SA jest jednym z wiodących przedsiębiorstw sektora oświetleniowego. Mała, rodzinna firma urosła na przestrzeni 26 lat do rangi międzynarodowego przedsiębiorstwa zatrudniającego w swoich spółkach kilkuset pracowników. W ofercie firmy znajduje się szeroki wachlarz nowoczesnych rozwiązań oświetleniowych skupionych wokół sześciu grup produktowych: opraw architektonicznych, opraw zewnętrznych, opraw domowych, źródeł światła oraz asortymentu uzupełniającego w postaci osprzętu elektroinstalacyjnego oraz aparatury modułowej.

Ponad 200 przedstawicieli firm produkcyjnych, dystrybucyjnych i handlowych wzięło udział w XV Forum Klientów BPSC. Partnerami trzydniowego spotkania były firmy Oracle, Avnet oraz Queris.

Spotkanie użytkowników rozwiązań BPSC odbyło się już po raz piętnasty. W tym roku zorganizowano je w nowej formule. Prelekcje podzielono na cztery ścieżki tematyczne, w ramach których poruszano zagadnienia związane z obszarami: technologii, produkcji i logistyki, finansów oraz HR. Drugi dzień wypełniły warsztaty produktowe prowadzone przez konsultantów BPSC.

"Dostosowaliśmy tematykę tegorocznej konferencji zarówno do potrzeb uczestników, jak i aktualnych trendów w obszarze informatyki dla przedsiębiorstw. Firmy stoją dziś m.in. przed koniecznością zwiększenia efektywności pracowników i bardziej skutecznego zarządzania talentami. Staraliśmy się więc podpowiedzieć, jak to zrobić za pośrednictwem narzędzi IT. Poruszyliśmy także temat grup kapitałowych, bo wielu naszych klientów dobrze wykorzystało ostatnie lata i z przedsiębiorstw MŚP przekształciło się w duże, wielokapitałowe, rozbudowane organizacje. A to wymaga innego podejścia do informatyki" – tłumaczy Andrzej Morawski, wiceprezes zarządu BPSC.

Podczas konferencji zaprezentowano również nowości produktowe, w tym rozwiązania mobilne autorstwa BPSC. Są one systematycznie rozwijane od momentu rynkowej premiery systemu Impuls EVO.

"System ma ułatwiać podejmowanie trafnych decyzji gromadząc, przetwarzając i kojarząc dane z wielu źródeł. I musi to robić niezależnie od miejsca, w którym jesteśmy" – wyjaśnia Andrzej Morawski.

To właśnie tematyka finansów – m.in. elektronicznej akceptacji faktur – spotkała się z największym zainteresowaniem zgromadzonych na Forum przedsiębiorców. Niezmiennie dużym zainteresowaniem cieszyły się też zagadnienia produkcyjne i logistyczne. W szczególności kwestie planowania produkcji, głównego harmonogramu produkcji (MPS) oraz integracji systemu ERP ze specjalistycznymi rozwiązaniami. Nie zabrakło również przykładów wykorzystania kodów kreskowych oraz integracji oprogramowania zarządzania magazynem z automatyką magazynową.

"W konferencji uczestniczę po raz pierwszy. Ponieważ jesteśmy przedsiębiorstwem litewskim, forum to dla mnie szansa przede wszystkim poznania firmy BPSC. Chciałbym więcej dowiedzieć się o sposobie obsługi klientów. Oczywiście zawsze na takich spotkaniach czeka się na nowości, jakie zaprezentuje dostawca" – komentuje Irena Stankeviciene reprezentująca Klar Glass Lietuva.

Według szacunków firmy Gartner globalne wydatki na nowe technologie rok do roku rosną o 2,4 proc, a w 2015 roku przekroczą próg 3,83 mld USD. Dynamika wydatków swój najwyższy poziom ma osiągnąć w segmentach urządzeń oraz oprogramowania dla firm, w tym głównie ERP oraz CRM. Jednak według badań Panorama Consulting aż 63 proc. firm stosujących właśnie systemy ERP oraz CRM otwarcie przyznaje się do trudności związanych z wdrażaniem pracowników do wykorzystania tych technologii. Z tego powodu kluczową funkcję pełni podtrzymywanie relacji i współpracy między dostawcą i zamawiającym, począwszy od samej oferty, przez wdrożenie, a skończywszy na obsłudze bieżącej oraz rozwoju systemu. Konferencje BPSC, dedykowane przedsiębiorcom, pokazują wyraźnie, że oprócz prezentacji biznesowych nowości, są również odpowiedzią na te potrzeby.

Timago International Group, największy w Polsce dystrybutor sprzętu rehabilitacyjnego i ortopedycznego, wdrożył system Impuls EVO Start autorstwa BPSC SA. System ERP ma wesprzeć Timago przede wszystkim w obszarze komunikacji pomiędzy kontrahentami a pracownikami firmy.

Decyzja o wdrożeniu systemu wspomagającego zarządzanie przedsiębiorstwem ma związek z szybkim rozwojem Timago. Firma zaopatruje obecnie ponad dziewięciuset stałych odbiorców hurtowych w kraju i w kilkunastu krajach europejskich. W tej sytuacji dotychczasowe rozwiązanie informatyczne przestało spełniać oczekiwania Zarządu spółki.

Impuls zamiast systemu dla MŚP

Firma stała przed wyborem wdrożenia systemu dedykowanego dla sektora MŚP lub zaawansowanego rozwiązania wykorzystywanego do tej pory przede wszystkim w dużych i średnich firmach produkcyjnych, dystrybucyjnych i usługowych, które umożliwiłoby dodawanie kolejnych funkcjonalności wraz z rozwojem skali działalności firmy. Zarząd Timago zdecydował się na to drugie rozwiązanie. Firma wybrała Impuls Evo Start – zaawansowany system ERP oferowany w modelu wdrożeniowym dostosowanym funkcjonalnie, budżetowo i czasowo do potrzeb mniejszych firm.

"Powodów takiej decyzji jest wiele, ale za główny uznałbym chęć sprawnego i rzetelnego przeprowadzenia procesu inwestycyjnego. Z własnego doświadczenia wiemy, że wybranie właściwego partnera odgrywa ogromne znaczenie w optymalizacji procesów firmowych, przyczynia się do lepszej sprawności i wydajności organizacji." – przekonuje Adam Jany, Prezes Zarządu Timago International Group.

"Bezpośrednia współpraca z konsultantami BPSC jest nieoceniona, w sytuacji, w której chcemy wdrożyć autorskie rozwiązania wynikające chociażby ze specyfiki działalności firmy Timago. W obrębie systemów dedykowanych MŚP wprowadzenie takiego rozwiązania byłoby zarówno utrudnione, jak i nieopłacalne." – dodaje Adam Jany.

Sposób na lepszą komunikację z kontrahentami

Wdrożenie objęło zarówno podstawowe obszary takie jak: finanse i księgowość, kadry i płace, środki trwałe, gospodarkę materiałową, dystrybucję i CRM, jak również mobilną obsługę magazynu. Dodatkowo Timago zdecydowało się na implementację kluczowych dla firmy modułów takich jak B2B oraz portalu handlowców. Zostały one specjalnie zmodyfikowane przez BPSC i zawierają unikalne w branży Timago rozwiązania z zakresu komunikacji z kontrahentami, a także wzajemnej wymiany informacji handlowych.

"Liczę na to, że Impuls EVO Start z rozbudowanymi modułami B2B i portalu handlowców umożliwi przede wszystkim sprawną komunikację pomiędzy pracownikami i kontrahentami firmy. Mam tutaj na myśli dostęp do aktualnych informacji w zakresie realizowanych zamówień, stanu obrotów i należności oraz możliwość wykorzystania szans wspólnego rozwoju w oparciu o nowe grupy produktowe. Nasi partnerzy oczekują rozwiązania, które poprzez udostępnienie bieżącej informacji i szeregu udogodnień wpłynie na obustronne korzyści handlowe." – mówi Adam Jany, Prezes Zarządu Timago International Group.

Timago International Group to kolejna już firma z sektora MŚP, która zdecydowała się na wdrożenie systemu Impuls Evo Start dostarczanego przez chorzowskiego producenta.

Szacuje się, że nawet 70% faktur w Polsce jest opłacanych po terminie. Polskie firmy są jednak coraz bardziej świadome korzyści jakie dają elektroniczne systemy zarządzania fakturami. Elektroniczna Akceptacja Faktur autorstwa BPSC SA została wdrożona już po raz setny.

Z badań przeprowadzonych przez firmę BPSC wynika, że – wbrew obiegowej opinii – opóźnienia w płatnościach to nie zawsze działanie celowe, obliczone na poprawę płynności finansowej. Firmy nie opłacają faktur w terminie bo... często dowiadują się o nich po fakcie.

"Z naszych doświadczeń wynika, że największe problemy w firmach związane są nie tyle z rozliczeniem kosztów, ile z uzyskaniem informacji na temat kosztów poniesionych, ale jeszcze niezewidencjonowanych." - przekonuje Sławomir Kuźniak z firmy BPSC dostarczającej systemy wspomagające zarządzanie przedsiębiorstwem.

Tę tezę potwierdzają wyniki badań przeprowadzonych przez spółkę. Ponad 50% ankietowanych przedsiębiorstw określiło problemy z obiegiem faktur jako częste lub bardzo częste.

Cierpią nie tylko kontrahenci

Winę za taki stan rzeczy ponoszą przede wszystkim pracownicy, którzy nie przekazują na czas informacji kosztowych do działu finansowo-księgowego. Nie przekazują, bo rozliczanie faktur z punktu widzenia pracownika, który bezpośrednio nie odpowiada za finanse, zwykle jest sprawą drugorzędną.

Ma to swoje konsekwencje nie tylko w postaci zaległości w płatnościach. Zdaniem Sławomira Kuźniaka opóźnienia w przekazywaniu informacji o poniesionych przez firmę kosztach negatywnie wpływa zarówno na działalność kontrahentów, jak i samego przedsiębiorstwa odpowiedzialnego za płatność. Brak informacji na temat kosztów nie tylko uniemożliwia szybkie rozliczenie projektów, zleceń i zadań, ale ma bezpośredni wpływ na kontrolę stanu zobowiązań, planowanie płatności i przede wszystkim – na prawidłowe obliczenie podatku dochodowego czy podatku od towarów i usług. Widać to szczególnie w większych firmach. Dla nich wielkość naliczonego podatku VAT ma ogromne oznaczenie.

"Jeśli wartość faktur kosztowych w firmie wynosi 1 mln zł, to nierozliczenie w terminie tylko 10% z nich przynosi straty na poziomie blisko 40 tys. zł, nie uwzględniając kosztów osobowych związanych choćby z poszukiwaniem i obiegiem dokumentów. Nietrudno sobie wyobrazić, że dużych firmach te straty mogą być dużo wyższe." - tłumaczy Sławomir Kuźniak, dyrektor aplikacji internetowych w BPSC.

Problem można wyeliminować

Z badań przeprowadzonych przez chorzowską spółkę wynika, że problem dotyczy przede wszystkim firm, które nie mają wdrożonego elektronicznego obiegu dokumentów. W przedsiębiorstwach, które posiadają system automatycznej akceptacji faktur liczba nierozliczonych dokumentów nie przekracza zwykle kilku procent. W jednej z firm ankietowanych przez chorzowskiego dostawcę, po wprowadzeniu takiego rozwiązania liczba niezaakceptowanych w terminie dokumentów kosztowych udało się zmniejszyć z 20% do zera.

"Poprawie wskaźników sprzyja przede wszystkim to, że faktura na etapie kancelaryjnym jest skanowana i od razu staje się widoczna dla osoby zarządzającej sferą finansów. Dzięki mechanizmom ponagleń, a także dokładnej informacji na temat lokalizacji faktury możliwe jest znaczące skrócenie czasu potrzebnego na zamknięcie miesiąca w przedsiębiorstwie. W konsekwencji także na przyśpieszenie płatności." tłumaczy Sławomir Kuźniak z BPSC.

Zarządzanie obiegiem faktur to jednak tylko jeden z elementów ewidencyjnej układanki. Daje firmie wiedzę o wydatkach związanych z poniesionymi kosztami. Sam koszt powstaje dużo wcześniej czyli przy samym zapotrzebowaniu (wniosku inwestycyjnym) wprowadzonym przez użytkownika. Aby zyskać pełną wiedzę o akceptacji kosztów, firmy użytkujące moduł EAF coraz częściej decydują się dodatkowo na implementację Elektronicznej Akceptacji Zapotrzebowań (Zamówień) oraz na Portal Dostawcy (Aukcyjny).

"Jesteśmy w stanie uruchomić pełny zestaw produktów WEB-owych obsługujący cały łańcuch związany z akceptację kosztów, powiązanych z kontrolą budżetów. Proces rozpoczynają zapotrzebowania, które użytkownicy systemu mogą wypełnić za pomocą przeglądarki w systemie Elektronicznej Akceptacji Zapotrzebowań poprzez wystawienie ich na Portalu Dostawcy (aukcyjny). Wybór ofert dokonuje się automatycznie poprzez system licytacji lub „ręczne” wskazanie oferty. Po wygenerowani Zamówień, akceptowanych w procesie obsługiwanym w Elektronicznej Akceptacji Zamówień następuje powiązanie tych Zamówień z fakturami w systemie Elektronicznej Akceptacji Faktur. Oczywiście w systemie Impuls EVO, wszystkie te aplikacje dostępne on-line, poprzez przeglądarkę www oraz oparte są o definiowalny wewnętrzny motor workflow." podkreśla Sławomir Kuźniak

Oferowany przez BPSC system Elektronicznej Akceptacji Faktur wykorzystuje już 100 przedsiębiorstw spośród ponad 600 użytkujących systemy ERP chorzowskiego dostawcy. Setny projekt wdrożeniowy został zrealizowany w firmie Wichary Technologies, dostawcy zaawansowanych technologicznie rozwiązań dla przemysłu.

"Procedury, nawet najlepiej przygotowane, na pewnym etapie rozwoju biznesu nie pozwalają zapanować nad ogromną ilością faktur kosztowych. Nasza firma, w efekcie gwałtownego rozwoju w ostatnich latach, znalazła się właśnie w takiej sytuacji. System, dzięki któremu każda wpływająca faktura kosztowa trafia w postaci elektronicznej do systemu informatycznego i dekretowane są pod jego kontrolą stał się nieodzowny. Elektroniczna Akceptacja Faktur powinna w przeciągu najbliższych miesięcy znacząco uporządkować kwestię obiegu faktur." mówi Artur Wichary, Dyrektor ds. Produkcji i Rozwoju, WICHARY Technologies Sp. z o.o.

Sensilab, jeden z największych producentów suplementów w Europie, wdrożył system wspierający zarządzanie magazynem opracowany przez chorzowską firmę BPSC. Uruchomienie systemu WMS pozwoliło spółce zautomatyzować procesy magazynowe.

To pierwszy projekt realizowany przez BPSC na taką skalę w sektorze farmaceutycznym. System wspiera wyjątkową dla tej branży liczbę procesów magazynowych, m.in. obsługę przyjęć zewnętrznych, kontrolę jakości, obsługę wydań do produkcji, obsługę identyfikacji kontroli, przyjęć wyrobów oraz ekspedycję.

„Pełna automatyzacja pozwala na szybką obsługę zadań magazynowych” – wyjaśnia Marcin Kurzak, Kierownik Controllingu, Informatyki i Wdrożeń Sensilab Polska Sp. z o.o. –S.K.A.

W przypadku wykrycia wady danej partii produktu i konieczności wycofania jej ze sprzedaży, Sensilab ma natychmiastowy dostęp do informacji dotyczących historii wytworzenia produktu, w tym również pochodzenia jego składowych.

Obok obsługiwanych działań kontroli jakości, wdrożenie systemu WMS pozwoliło firmie na zarządzanie niezwykle zaawansowanym systemem pracy wózków widłowych z poziomu aplikacji.

„W systemie wprowadzane są zlecenia przyjęcia i wydania, następnie wysyłane są one do wózka. Dzięki integracji WMS’a z zewnętrzną aplikacją automatyki przemysłowej, praca wózków jest całkowicie zautomatyzowana.” – wyjaśnia Marcin Kurzak – Kierownik Controllingu, Informatyki i Wdrożeń Sensilab Polska Sp. z o.o. –S.K.A.

Za kontakty handlowe z Sensilab odpowiada partner BPSC firma Ratio Systems.

Uruchomienie platformy e-Link, reorganizacja Centrum Serwisu i Kontaktów z Klientami oraz przejście na system bieżącego badania poziomu satysfakcji z obsługi serwisowej złożyły się na program optymalizacji tej części działalności BPSC SA. Wprowadzone innowacje gwarantują najwyższy poziom usług, potwierdzony w statystykach wdrożonego modułu oceny działu wsparcia.

Realizację programu doskonalenia jakości obsługi użytkowników oprogramowania rozpoczęło wdrożenie platformy wspierającej obsługę serwisową – e-Link. Umożliwiła ona m.in. wprowadzanie zgłoszeń serwisowych, a także bieżący wgląd w realizację zgłoszenia serwisowego. Równolegle zreorganizowany został dział wsparcia oraz wdrożono moduł oceny jakości obsługi serwisowej realizowanej przez Centrum Serwisu i Obsługi Klientów. Zastąpił on dotychczasowy model okresowych badań satysfakcji.

Nowy moduł oceny jakości pozwala weryfikować pracę konsultantów oraz określać działania zmierzające do dalszego podnoszenia standardów ich pracy. Po zamknięciu zgłoszenia serwisowego pracownicy firm wykorzystujących system Impuls oceniają poziom obsługi w 5 wymiarach – skuteczności i czasu realizacji zgłoszenia, sprawności komunikacyjnej konsultanta, jego kultury osobistej oraz zastosowanych procedur. Podsumowanie pierwszych miesięcy funkcjonowania systemu oceny wykazało, że w przedziale 100 punktowym – gdzie 0 oznacza najniższą ocenę a 100 najwyższą - średnia ocena dla wszystkich pytań osiągnęła 89 punktów.

"Dostawcy rozwiązań IT przywiązują dużą wagę do realizacji wdrożeń i często znacznie mniejszą do obsługi posprzedażowej. Postanowiliśmy więc uczynić z jakości obsługi element przewagi konkurencyjnej - kilka lat temu rozpoczęliśmy proces zmierzający do osiągnięcia możliwie najwyższego poziomu w tym obszarze" – podkreśla Dawid Paruzel, Dyrektor Centrum Serwisu i Obsługi Kontaktów z Klientami BPSC SA

"Dziś wszelkie kontakty użytkowników z naszym działem wsparcia, zarówno te dotyczące zgłoszeń błędów jak i konsultacje związane z użytkowaniem oprogramowania, są każdorazowo oceniane po zamknięciu takiej konsultacji" – dodaje Paruzel.

Z oprogramowania BPSC SA korzysta obecnie ponad 47 tysięcy użytkowników w firmach produkcyjnych, usługowych i dystrybucyjno-handlowych.

Grupa Nomax, największy w Polsce producent opakowań dla branży mięsnej, wdrożyła oprogramowanie wspierające zarządzanie magazynem. System klasy WMS opracowany przez BPSC uzupełnił wykorzystywane już wcześniej przez spółki Grupy funkcjonalności systemu Impuls. Za realizację projektu odpowiadał Queris – partner BPSC specjalizujący się w implementacji rozwiązań klasy MES oraz CMMS.

System WMS chorzowskiej firmy BPSC został wdrożony w kilku spółkach Grupy Nomax. Należą do nich m.in. Nomanet (producent siatek wędliniarskich), Novica (producent osłonek wędliniarskich) oraz Nomax Trading (wyłączny dystrybutor Nomanet i Novica). Projekt realizowano etapami w ciągu dwóch lat.

"Rozpoczęliśmy od wdrożenia systemu w najważniejszej ze spółek, w której jednocześnie kończyliśmy wdrażanie systemu MES. Na bazie tej implementacji zrealizowaliśmy roll-out w pozostałych firmach należących do Grupy. Największym wyzwaniem było wdrożenie w Nomax Trading, ze względu na sprzedaż realizowaną przez spółkę na dwa sposoby: B2B i B2C oraz powiązania pomiędzy centralą, lokalnym oddziałem oraz pozostałymi oddziałami firmy w Polsce." – relacjonuje Tomasz Zieliński, prezes Queris, spółki, która odpowiadała za realizację wdrożenia.

System WMS dostarczony przez BPSC uzupełnił dotychczas wykorzystywane w Grupie Nomax funkcjonalności systemu Impuls: finansowo-księgową, kadrowo-płacową, środków trwałych, gospodarki magazynowej, dystrybucji, czy zarządzania relacjami z klientem (CRM). Został on zintegrowany ze stworzonym przez Queris oprogramowaniem MES do zarządzania produkcją, podstawowymi elementami automatyki produkcyjnej oraz autorską aplikacją usprawniającą obieg dokumentów w firmie. W ramach wdrożenia Queris opracował także autorską aplikację TrayLabel, dzięki której możliwe jest projektowanie i drukowanie zaawansowanych graficznie i personalizowanych „pod klienta” etykiet marketingowych naklejanych na produkty i opakowania zbiorcze na ostatnim etapie produkcji.

"Wdrożenie oprogramowania WMS wspierającego zarządzanie magazynem, uporządkowało i zautomatyzowało procesy organizacyjne w Grupie Nomax. System – zgodnie z filozofią Kaizen - umożliwia skracanie procesów przez eliminację niepotrzebnych czynności lub reorganizację sposobów ich wykonywania. Jednocześnie elastyczność tego rozwiązania znacząco wspomogła wprowadzenie nowoczesnego systemu rozliczeń kosztów produkcji." – wylicza Tomasz Zieliński z Queris.

"Dzięki aplikacji BPSC, spółki z Grupy zyskały także pełną "cyfrowa wiedzę" o każdym etapie produkcji, którą można wykorzystać m.in. do analizy wydajności poszczególnych procesów." – dodaje Tomasz Zieliński.

Początki Grupy Nomax sięgają 1989 roku. Jej trzon tworzą takie spółki jak: Nomax (usługi finansowo-księgowe oraz zarządzanie strukturą Grupy), Nomanet (produkcja siatek wędliniarskich), Novica (produkcja osłonek tekstylnych), Nomax Trading (wyłączny dystrybutor produktów firm Nomanet i Novica), Silesiana (usługi brukarsko-budowlane) oraz Queris (aplikacje produkcyjne i integracja systemów bazodanowych) . Dzięki dynamicznemu rozwojowi, firmy produkcyjne - Nomanet i Novica oraz handlowa – Nomax Trading, umocniły pozycję lidera w sektorze opakowań dla przemysłu mięsnego.

BPSC, dostawca systemów wspierających zarządzanie, poszerza ofertę w zakresie rozwiązań do zarządzania personelem o SOOP, funkcjonalność ułatwiającą realizację autorskich systemów ocen okresowych. W wielu firmach są one realizowane „na papierze”, co wpływa na niższą skuteczność procesu. Nowe rozwiązanie BPSC można wdrożyć w dowolnej organizacji i dostosować je do indywidualnych potrzeb.

BPSC SA od lat oferuje systemy informatyczne wspierające zarządzanie personelem. Umożliwiają one m.in. realizację wieloaspektowej oceny pracowniczej - zarówno w obszarze kompetencji, efektywności, kwalifikacji, jak
i osobowości. Nowe rozwiązanie BPSC ma nieco inne zadanie - zostało ono opracowane z myślą o tych firmach, które opracowały własny System Okresowych Ocen Pracowniczych i które dalej chcą go stosować, ale już nie w oparciu o przysłowiową „kartkę i ołówek”.

„Wiele firm, w tym także dużych, opracowało skuteczne, autorskie systemy ocen, ale wciąż realizują je „na papierze”. To pracochłonna i czasochłonna metoda, która ogranicza możliwości pełnego wykorzystania wyników do realizacji innych procesów HR, tj. szkoleń czy rozwoju pracowników. Dzięki wsparciu IT oceny okresowe można zrealizować sprawniej i szybciej, a co bardzo istotne, odzwierciedlają one indywidualne, wypracowane i sprawdzone w danej organizacji rozwiązania.” – wyjaśnia Błażej Migoń, Dyrektor ds. Wdrożeń i Rozwoju mHR w BPSC SA.

Główną zaletą nowego rozwiązania jest automatyzacja całego procesu oceny – począwszy od stworzenia arkuszy ocen, poprzez ocenę poszczególnych kryteriów, aż po wskazanie działań rozwojowych i obszarów, które powinny zostać poprawione w kolejnym okresie oceny. Dzięki systemowi SOOP możliwa jest zarówno ocena kompetencji, wykonania zadań, jak i celów przypisanych do stanowiska pracy. Ocena może być wykonywana w formie samooceny, oceny przełożonego i/lub oceny współpracowników (do 360 stopni). Wyniki mogą być prezentowane w postaci oceny ogólnej, ocen poszczególnych kompetencji/zadań oraz wniosków z oceny.

Zdaniem przedstawicieli BPSC SA system znacząco ułatwia realizację ocen okresowych, a działom HR daje mocne wsparcie w przygotowaniu akcji informacyjno-szkoleniowej poprzedzającej realizację procesu oraz właściwego wykorzystania jego wyników.

„Opracowany przez nas SOOP pozwala na przeprowadzenie okresowej oceny efektywności kompetencji i identyfikację słabych oraz silnych stron pracownika. Należy jednak pamiętać, że kluczowe jest przełożenie wniosków z oceny na konkretne działania i wsparcie pracownika w jeszcze lepszej realizacji stawianych mu zadań i celów. Ocena ma ułatwić uzyskanie danych wyjściowych do realizacji innych procesów HR i tak powinna być postrzegana. Pamiętajmy, że brak efektów może być wynikiem różnych czynników. Ich właściwa diagnoza stanowi nieocenione narzędzie, które dział HR może wykorzystać do rozwijania organizacji.” – konkluduje Anna Węgrzyn z BPSC.

BPSC SA to według raportu firmy analitycznej IDC jeden z największych dostawców oprogramowania biznesowego. Firma oferuje m.in. kompleksowe rozwiązania funkcjonalne wspierające strategiczne zarządzanie kapitałem ludzkim organizacji. Z systemu mHR, flagowego rozwiązania klasy HCM, korzystają m.in. Synthos oraz Jurajska Spółdzielnia Pracy.

Wartość rynku oprogramowania biznesowego wyniosła w ubiegłym roku 242,68 miliona dolarów i wzrosła o 2,2% - tak wynika z najnowszego raportu firmy analitycznej IDC. BPSC SA utrzymało piątą pozycję wśród największych dostawców systemów wspomagających zarządzanie i jest drugą polską spółką ujętą w zestawieniu TOP5.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że dla BPSC rok 2013 był czasem intensywnego promowania systemu Impuls EVO, który wzbogacany był o kolejne mobilne funkcjonalności. Firma analityczna wskazała również na główne zalety oferowanego rozwiązania ERP - przyjazny interfejs użytkownika, dostęp do takich funkcjonalności jak MES, WMS, HCM oraz BA, a także dostęp do danych z poziomu przeglądarki WWW. Mobilność systemu to jeden z najważniejszych powodów, dla których na wdrożenie rozwiązania chorzowskiego dostawcy zdecydował się m.in. Ekoplon producent nawozów oraz środków żywienia zwierząt.

BPSC dywersyfikuje przychody

Jak zauważa IDC, tradycyjnie większość przychodów BPSC wygenerowały wdrożenia w branży produkcyjnej. System wdrożył m.in. Wart-Milk – producent nabiału, Conbelts Bytom – producent taśm wykorzystywanych w górnictwie oraz Poland Tokaya Okaya Manufacturing, producent komponentów do telewizorów LCD. IDC zwraca jednak uwagę, że dostawca szuka możliwości rozwoju adresując produkty do innych branż, np. mniejszych podmiotów ochrony zdrowia.

Wzrost wartości rynku

Wartość rynku oprogramowania biznesowego wyniosła w ubiegłym roku 242,68 miliona dolarów i wzrosła o 2,2%.

"Choć ten wynik jest lepszy niż oczekiwaliśmy, w dużym stopniu był to efekt wzrostu wartości dolara. Gdybyśmy analizowali wysokość kontraktów w złotych, wtedy wartość rynku zmniejszyłaby się o 0,8%." – tłumaczy Edyta Kosowska z IDC.

Według firmy analitycznej przedsiębiorstwa w dalszym ciągu ostrożnie podchodziły do nowych inwestycji, bo nie było wyraźnych sygnałów poprawy koniunktury gospodarczej. Mimo to, w oprogramowanie biznesowe chętnie inwestowały te podmioty, którym zależało na zwiększeniu efektywności i obniżeniu kosztów operacyjnych.

Największym odbiorcą oprogramowania biznesowego w Polsce są duże przedsiębiorstwa. Udział firm zatrudniających powyżej 500 pracowników wyniósł niemal połowę wartości całego rynku EAS. Podobnie jak przed rokiem, prawie jedna trzecia przychodów z oprogramowania biznesowego została wygenerowana przez firmy z sektora produkcyjnego.

BPSC rozpoczyna jedno z najszerszych funkcjonalnie wdrożeń systemu wspomagającego zarządzanie przedsiębiorstwem. Pełna kontrola nad procesami produkcyjnymi oraz sprzedażowymi to priorytety jakie stawia przed nowym rozwiązaniem klasy B2B / ERP, Base Group - gdański producent małych i średnich konstrukcji stalowych.

Rozpoczynające się wdrożenie obok funkcjonalności zarządzania produkcją obejmie takie rozwiązania wspierające sferę bussines-to-bussines jak m.in. dystrybucja, CRM, e-Faktura Portal Aukcyjny czy Elektroniczna Akceptacja Faktur. Implementacja systemu ERP to jedno z najszerszych funkcjonalnie wdrożeń, jakie w tym roku rozpoczynają eksperci BPSC SA. Zakończenie wdrożenia planowane jest na wiosnę 2015 roku.

"W odpowiedzi na wzrost zamówień, w ostatnich latach znacząco zwiększyliśmy zatrudnienie, inwestujemy także w park maszynowy. W związku z rozwojem Spółki niezbędne stało się wprowadzenie innowacyjnego systemu informatycznego klasy B2B, który pozwoli na zautomatyzowanie podstawowych procesów biznesowych, zachodzących pomiędzy Spółką a jej kontrahentami oraz wewnętrzne zarządzanie prowadzoną działalnością. Zapoznaliśmy się z możliwościami różnych systemów B2B dostępnych na rynku i zaprezentowane funkcjonalności systemu IMPULS EVO najbardziej odpowiadają naszym potrzebom." – wyjaśnia Barbara Sergot-Golędzinowska – Prezes Zarządu Base Group.

Przedstawiciele spółki liczą na to, że system usprawni zarządzanie produkcją, umożliwi podniesienie efektywności i jakości współpracy z kontrahentami poprzez automatyczną wymianę dokumentów handlowych i technicznych, a także zapewni dostęp do bieżącej informacji na temat realizacji zamówień i koordynacji poszczególnych etapów produkcyjnych.

Base Group Sp. z o.o.  specjalizuje się w prefabrykacji i montażu różnych typów małej i średniej wielkości konstrukcji metalowych. Głównym obszarem działalności firmy jest spawanie stali zwykłej  i o podwyższonej wytrzymałości, stali nierdzewnej, konstrukcyjnej oraz stopów aluminiowych. Realizowana w Base Group produkcja elementów i konstrukcji metalowych przeznaczona jest w 94 % na rynki zagraniczne.

Spośród 73 linii produktowych systemów ERP w Polsce rozwiązania BPSC SA są nadal najpopularniejsze w segmencie dużych przedsiębiorstw – tak wynika z najnowszego raportu biura analityczno-badawczego DiS. Oprogramowanie sygnowane nazwą Impuls wykorzystywane jest już w ponad 600 przedsiębiorstwach.

W 2013 roku z rozwiązań klasy ERP korzystało już 19 tysięcy firm. Według danych DiS, BPSC SA zrealizowała do tej pory najwięcej projektów wdrożeniowych w dużych firmach. Jest też liderem pod względem wzrostu liczby wdrożeń oraz użytkowników końcowych i wiceliderem rankingu w kategorii średniej liczby stanowisk na nowe wdrożenie oraz liczby modernizacji instalacji w 2013 r. W 2013 roku na wdrożenie systemu Impuls EVO zdecydowało się kolejne 30 przedsiębiorstw reprezentujących branże produkcyjne, usługowe oraz dystrybucyjno-handlowe. Interfejs systemu codziennie wyświetlany jest na ponad 47 tysiącach monitorów końcowych.

"Z naszego raportu „Wdrożenia systemów ERP w 2013 r.” wynika, że rynek ERP dynamicznie się zmienia. Dane dotyczące liczby instalacji systemów klasy ERP, od wielu lat analizowane przez DiS, potwierdzają że systematycznie kurczy się udział w rynku dużych systemów" – zauważa Andrzej Dyżewski reprezentujący biuro badawczo-analityczne DiS.

Analizy wykazują, że jeszcze w roku 2001 „duże” wdrożenia stanowiły ok. 32% ogółu wszystkich instalacji ERP. Po roku 2007 ten udział zmniejszył się do kilkunastu procent i nadal spada.

"Wynika to z szybkiego rozwoju sektora MŚP, który nadrabia zaległości technologiczne i potrzebuje bardziej zaawansowanych rozwiązań niż systemy pudełkowe. Z tego powodu dostawcy poszerzają paletę oferowanych rozwiązań i dostosowują „duże” systemy do potrzeb mniejszych firm. A to zmienia układ rynku. Przykładem może być nasz system Impuls EVO, który od kwietnia oferujemy w modelu wdrożeniowym Start, dostosowanym do potrzeb MŚP zarówno jeśli chodzi o funkcjonalność, koszty, jak i czas wdrożenia. Impuls EVO Start to pewność, że raz wdrożony, kompleksowy system będzie rozwijał się wraz z przedsiębiorstwem bez konieczności zakupu kolejnego rozwiązania w przyszłości" – wskazuje Franciszek Szweda, wiceprezes ds. rozwoju w BPSC.

Biuro analityczno-badawcze DiS od lat analizuje rynek ERP. Raport „Wdrożenia systemów ERP w 2013 r.” prezentuje w szczególności dane dotyczące liczby wdrożeń, modernizacji, liczby użytkowników końcowych oraz analizy churn w podziale na systemy dla średnich i dużych przedsiębiorstw.

BPSC, dostawca systemów wspomagających zarządzanie przedsiębiorstwem, intensyfikuje sprzedaż swoich rozwiązań na rynku małych oraz średnich przedsiębiorstw i uruchamia nowy program partnerski. Jest on skierowany do firm świadczących usługi na rzecz mniejszych podmiotów, w tym m.in. przychodni i niewielkich sieci medycznych.

BPSC od lat sprzedaje swoje systemy za pośrednictwem partnerów. To między innymi dzięki takim firmom jak Infovide-Matrix. ZETO Poznań, SI ALMA, Ratio Systems czy katowicki Proximus, chorzowski dostawca znacząco zwiększył liczbę wdrożeń. Teraz BPSC chce wykorzystać sprawdzony model na szerszą skalę, by dotrzeć do potencjalnych klientów z sektora MŚP.

Lep na MiŚe

To rynek, który od kilku lat staje się coraz bardziej istotny dla chorzowskiego dostawcy. W kwietniu br. BPSC wprowadziło na rynek Impuls EVO Start – flagowy system ERP oferowany w modelu wdrożeniowym dostosowanym do potrzeb rynku MŚP. To przede wszystkim za jego sprzedaż odpowiedzialni będą nowi partnerzy.

"System Impuls EVO w oferowany w modelu Start z pewnością stanie się naszym hitem sprzedażowym. To wyjątkowa oferta na rynku, daje bowiem możliwość jednorazowego zakupu zaawansowanego rozwiązania informatycznego w zakresie całkowicie dostosowanym do potrzeb firmy w danym momencie. Co równie ważne, oprogramowanie to będzie rozbudowywane o kolejne funkcjonalności wraz z rozwojem organizacyjno-biznesowym przedsiębiorstwa. Oznacza to dla średniej firmy, że w przyszłości zniknie problem wymiany oprogramowania. Model Start zapewnia, że raz wdrożony, kompleksowy system będzie rósł wraz z jego użytkownikiem." – przekonuje Arkadiusz Bała, Dyrektor Koordynator w BPSC SA odpowiedzialny za kanał partnerski.

Rynkowe puzzle

W odróżnieniu od dotychczasowego programu partnerskiego, nowy ma zachęcić do współpracy z chorzowską spółką nie tylko firmy specjalizujące się w sprzedaży systemów informatycznych, ale także dostawców rozwiązań komplementarnych do oferty chorzowskiego producenta.

"Jesteśmy zainteresowani również współpracą z firmami, które do tej pory nie miały wiele wspólnego ze sprzedażą i wdrażaniem rozwiązań wspomagających zarządzanie przedsiębiorstwem. Chętnie podejmujemy współpracę np. z partnerami oferującymi rozwiązania klasy CAD/CAM czy też rozwiązania GIS-owe. Można wtedy osiągnąć ciekawy efekt synergii. Doskonale układa nam się również kooperacja z partnerami oferującymi swoim klientom infrastrukturę sprzętową. Mam tutaj na myśli np. firmy wyposażające magazyny w przesuwane regały czy też urządzenia identyfikujące. Chętnie nawiążemy współpracę z kolejnymi takimi podmiotami." – tłumaczy Arkadiusz Bała, Dyrektor Koordynator w BPSC.

Najwięcej korzyści ze współpracy partner odniesie wtedy, gdy podniesie swoje kompetencje wdrożeniowe - wówczas może liczyć na dodatkowe przychody związane z implementacją i serwisowaniem systemu. BPSC nie wyklucza jednak innego modelu współpracy. Najprostszy zakłada, że partner wskazuje potrzeby klienta, a BPSC przejmuje na siebie całość działań, a tym samym kosztów handlowych, wdrożeniowych i później serwisowych.

"Naszym celem było i jest nadal jak najszybsze usamodzielnienie się partnera czyli zbudowanie co najmniej jednego zespołu wdrożeniowego obok sprawnie działającego zespołu handlowego, nie jest to jednak wymóg decydujący o współpracy. Z założenia umowa partnerska jest bardzo liberalna." – mówi Arkadiusz Bała.

BPSC zarzuca sieć

W sektorze MŚP duże nadzieje wiąże BPSC również z rynkiem służby zdrowia na którym dostawca jest aktywny od lat. Dzięki współpracy z SI ALMA, system ERP chorzowskiego producenta wdrożyło do tej pory kilkadziesiąt szpitali a także placówki niepublicznej ochrony zdrowia. W lipcu BPSC zdecydowało się wprowadzić ofertę dla przychodni i niewielkich sieci medycznych. To zestaw funkcjonalności systemu Impuls EVO, dostosowany funkcjonalnie do potrzeb mniejszych placówek medycznych. Rozwiązanie, dzięki mechanizmom ewidencji i podziału, umożliwia wyliczenie rentowności każdej gałęzi prowadzonej działalności medycznej: zarówno pod kątem jednostek organizacyjnych (placówek medycznych), miejsca powstawania kosztów (np. poszczególnych kontraktów z NFZ) jak również działalności prywatnych gabinetów czy poszczególnych procedur medycznych. Może współpracować z dowolnym systemem części "białej" i dowolnym systemem rozliczeń z NFZ.

"System wdrażamy już u pierwszych klientów. Rynek mniejszych placówek medycznych jest jednak zdecydowanie większy niż rynek szpitali, dlatego czujemy potrzebę rozbudowy kanału partnerskiego także w tym obszarze. Chcemy, by Impuls EVO w modelu Start osiągnął podobną pozycję na rynku mniejszych placówek medycznych jak Impuls EVO na rynku szpitali." – wyjaśnia Arkadiusz Bała z BPSC.

W tym roku kanał partnerski BPSC powiększył się już o kilkanaście firm. Do grona partnerów dołączył m.in. poznański Komputronik API, Chodrom z Siedlec, Aplikom z Łodzi oraz Stigo z Krakowa. BPSC rozpoczęło także współpracę z firmą Doradztwo Personalne Manager (DPM), której działania koncentrują się na sprzedaży systemu mHR wspierającego zarządzanie kapitałem ludzkim. Do końca tego roku BPSC chce podpisać umowy z kolejnymi kilkunastoma partnerami odpowiedzialnymi za sprzedaż systemu Impuls EVO oraz mHR.

Od kilku lat trwa wyścig dostawców systemów wspomagających zarządzanie na mobilny dostęp do oferowanych rozwiązań. Każdy taki trend to korzyść dla użytkowników oprogramowania oraz impuls do zwiekszania innowacyjności rozwiązań IT. Podobnie jednak, jak w przypadku zagadnienia cloud computingu, także i tu należy spojrzeć na zagadnienie z kilku stron, aby model użytkowania oprogramowania wybrany przez klienta był optymalny.

Od strony technologicznej głównym celem zastosowania rozwiązań umożliwiających mobilny dostęp do aplikacji jest uzyskanie „lekkiej” części klienckiej oprogramowania. Realizowane jest to na zasadzie wprowadzenia trzeciej warstwy w dwuwarstwową architekturę klient – serwer. Pojęcie „lekkości” rozumiane jest tu na dwa sposoby, nie tylko w wymiarze technologicznym (z udziałem wyłącznie przeglądarki jako klienta), ale również merytorycznym ("lekkie ekrany" – ergonomia informacji). W przypadku rozbudowanych systemów informatycznych przetwarzających znaczne ilości danych z wielu realizowanych procesów, w obu tych wymiarach spotykamy się z różnymi realiami. Z jednej strony mamy bowiem ekrany, w których po uzupełnieniu dwóch, trzech pól i zaznaczeniu jednego checkbox’a uzyskamy zwięzłą informację na jakiś temat (w postaci wykresu, tabeli), z drugiej zaś do obsługi realizowanych procesów wymagana jest duża ilość informacji, umieszczona na wielu zakładkach. Powiązane są one często nie tylko ze sobą, ale również z danymi pomocniczymi występującymi w wielu innych miejscach systemu.

W pierwszym przypadku proces obsługi płynnie przechodzi do dalszego etapu, a wymiana między warstwą prezentacyjną, a najgłębszą warstwą danych - jest nie tylko lekka wizualnie, ale również lekka w pod względem ilości wymienianych informacji. Zastosowanie trzeciej warstwy, która realizowałaby działanie "ciężkiej" formatki w przeglądarce internetowej rodzi w tym przypadku pytanie: czy takie rozwiązanie należy stosować za wszelką cenę? „Przeglądarkowy” dostęp do systemu przy tak rozbudowanej strukturze okna oraz ilości przekazywanych danych może skutkować problemami przy kolejnych aktualizacjach dostępnych na rynku przeglądarek oraz spadkiem wydajności pracy.

„Lekki” klient zakłada używanie aplikacji w sposób mobilny (w smartfonie, tablecie, laptopie), dlatego największe korzyści z zastosowania takiego rozwiązania odczują ci pracownicy, którzy często się przemieszczają w ramach swoich obowiązków służbowych. To optymalne rozwiązanie w przypadku przedstawiciela handlowego czy serwisanta, który przyjmuje zamówienia/zlecenia od aktualnie odwiedzonego klienta. Zastosowanie takiego rozwiązania na przykład przy dekretowaniu 10 tysięcy dokumentów sprzedaży z ostatniego miesiąca księgowego lub generowanie listy płac pracowników może być raczej źródłem potencjalnych problemów niż wymiernych korzyści. Użycie przeglądarki www podczas sprzedaży na stoisku kasowym z użyciem drukarki fiskalnej, a więc w sytuacji gdy sprzedawca wykonuje powtarzalne czynności przy tym samym urządzeniu podpiętym do tego samego komputera może pociągać pewne komplikacje natury prawnej - wymogi bezpieczeństwa, ochrona danych osobowych, poufność informacji. To wszystko wzmaga konieczność użycia bardziej wyrafinowanych metod szyfrowania i stawia pod znakiem zapytania opłacalność rozwiązania, z którego i tak użytkownicy korzystać będą w sposób stacjonarny, w którym znacznie lepiej sprawdza się architektura dwuwarstwowa.

W systemie Impuls EVO zastosowaliśmy zasadę udostępniania obszarów funkcjonalnych w architekturze trójwarstwowej tam gdzie korzyści dla klienta są jednoznaczne. Zestaw ten obejmuje między innymi zarządzanie obiegiem informacji w ramach funkcjonalności odpowiedzialnych za kontakty z klientami, zarządzanie informacją pracowniczą, finansową oraz zarządzanie kapitałem ludzkim przedsiębiorstwa. Rozwiązanie to działa jak klasyczny portal internetowy. Zakłada możliwości przeglądania i wprowadzania danych do systemu Impuls EVO zdalnie poprzez przeglądarkę internetową. Na system Impuls EVO PORTAL działający w architekturze trójwarstwowej składają się moduły uruchamiane na serwerze aplikacji z wykorzystaniem Internet Information Services IIS7. Użytkownik korzysta z funkcjonalności systemu Impuls EVO PORTAL wykorzystując przeglądarkę internetową uruchomioną na komputerze, tablecie lub smartfonie.

Oczywiście klienci oczekujący możliwości użytkowania funkcjonalności "ciężkich" w sposób "lekki" mają do dyspozycji odpowiednie rozwiązania w ramach systemu Impuls EVO. Wybrane obszary funkcjonalne mogą być dostępne mobilnie poprzez serwer aplikacji lub w przeglądarce (usługi terminalowe Microsoft Remote Desktop, Cytrix XenAPP).

Zastosowanie rozwiązań terminalowych zmniejsza zapotrzebowanie na przepustowość łącza, jak również zwiększa bezpieczeństwo i odporność systemu na zakłócenia powstające w trakcie korzystania z publicznych łącz telekomunikacyjnych. System instalowany jest w środowisku terminalowym na serwerze z systemem operacyjnym MS Windows serwer. Użytkownik do systemu łączy się wykorzystując dedykowanego klienta usług terminalowych dostarczanego przez producenta.

Oprogramowanie terminalowe gwarantuje minimalne wymagania, co do mocy i oprogramowania na stacjach roboczych. Administrowanie aplikacjami czy prawami dostępu jest w tym przypadku scentralizowane, a przez to łatwiejsze. Aplikacja pracuje i jest widoczna po stronie klienta dokładnie w taki sam sposób jak przy modelu dwuwarstwowym.

Uruchomienie usługi terminalowej Microsoft czy Citrix – na systemie operacyjnym MS Windows serwer 2012 i MS Windows serwer 2012 R2 wymaga wdrożonej usługi katalogowej Active Directory Microsoftu.

BPSC uzupełnia ofertę o rozwiązanie wspomagające zarządzanie przychodniami i niewielkimi sieciami medycznymi. To zestaw funkcjonalności systemu Impuls EVO, wdrożonego do tej pory w ponad 600 przedsiębiorstwach, w tym także w szpitalach, dostosowany funkcjonalnie do potrzeb mniejszych placówek medycznych. System pozwala m.in. na ocenę opłacalności ich funkcjonowania, poszczególnych procedur medycznych oraz kontraktów z NFZ. Z rozwiązania skorzystał już pierwszy klient – to FamiliaMed, spółka zarządzająca 3 placówkami medycznymi w śląskim Mikołowie.

"Stworzyliśmy ofertę dedykowaną dla małych ośrodków zdrowia ze względu na rosnący rynek usług medycznych a także coraz większą świadomość zarządzających takimi podmiotami. Oferujemy im narzędzie, które pomogło w rozwoju ponad 600 polskich firm i które dostosowaliśmy do potrzeb służby zdrowia zarówno jeśli chodzi o funkcjonalność, jak i koszty wdrożenia" – tłumaczy Jarosław Iwanek, dyrektor ds. konsultingu i analiz w BPSC SA

Przy opracowywaniu branżowej, „medycznej” wersji Impuls EVO, BPSC wykorzystało swoje wieloletnie doświadczenie w informatyzacji placówek medycznych – przede wszystkim publicznych szpitali – oraz firm usługowych.

"Od strony biznesowej przychodnie czy gabinety specjalistyczne prowadzą bardzo podobną działalność. Z tego powodu procesy takie jak rejestracja i rozliczenia kontraktów z lekarzami wynajmującymi gabinety, automatyczne sugerowanie zakupu szczepionek, środków opatrunkowych czy rozliczanie rentowności procedur medycznych, z powodzeniem mogą zostać obsłużone przez system ERP wykorzystywany wcześniej przez firmy usługowe." – przekonuje Jarosław Iwanek z BPSC.

Wdrożenie w kilka tygodni

„Medyczny” Impuls EVO wspiera wszystkie istotne obszary działalności placówek służby zdrowia. Dzięki mechanizmom ewidencji i podziału kosztów, umożliwia on m.in. dokładną ocenę rentowności każdej z gałęzi prowadzonej działalności medycznej. Pozwala na analizę opłacalności funkcjonowania jednostek organizacyjnych (placówek medycznych), poszczególnych procedur medycznych, a także kontraktów z NFZ.

Impuls EVO jest alternatywą m.in. dla rozwiązań „pudełkowych”. Już na starcie oferuje on znacznie bogatszą funkcjonalność, dodatkowo można go dowolnie rozbudowywać wraz z rozwojem placówki medycznej - aż do poziomu wymaganego przez średnie i duże firmy. Jego zaletą jest też krótki czas wdrożenia.

"Z takich modułów systemu jak kadry-płace, finanse-księgowość, gospodarka materiałowa, środki trwałe, dystrybucja czy CRM wydzieliliśmy te funkcjonalności, które w największym stopniu wspierają funkcjonowanie placówek medycznych. Dzięki temu wdrożenie Impuls EVO jesteśmy w stanie zrealizować w kilka tygodni. Placówka medyczna w zasadzie od razu dostrzega korzyści wynikające z implementacji systemu." – podkreśla Jarosław Iwanek z BPSC.

Pierwszy „mały” klient

Potwierdza to Celestyna Mędrala-Błaszczyk, Kierownik Działu Administracji w FamiliaMed – spółce ze śląskiego Mikołowa, która jako pierwsza zdecydowała się skorzystać z oferty BPSC SA. FamiliaMed to sieć 3 placówek medycznych, która świadczy usługi w ramach kontraktu z NFZ w zakresie m.in.: podstawowej opieki zdrowotnej, ginekologii, neurologii, ortopedii, alergologii oraz medycyny paliatywnej. Firma w zaledwie 8 tygodni wdrożyła moduły: Finanse-Księgowość–Koszty, Kadry-Płace, Gospodarkę Magazynową, CRM, Dystrybucję (wraz ze sprzedażą usług fiskalizowanych drukarkami fiskalnymi) oraz Środki Trwałe. Plany dalszej informatyzacji przewidują wdrożenie w kolejnych trzech placówkach FamiliaMed modułu Budżetowania oraz Zarządzania Obiegiem Informacji.

"Dzięki wdrożeniu systemu Impuls EVO, szybko uzyskaliśmy możliwość rezerwacji gabinetów medycznych, mamy też ich pełny podgląd na terminarzu graficznym." – tłumaczy Celestyna Mędrala-Błaszczyk.

"Tworzenie grafików pracy personelu odbywa się za pomocą wcześniej zdefiniowanych wzorców harmonogramu, a po rozliczeniu czasu pracy system automatycznie przelicza pensje pracowników. Impuls EVO pomaga nam również w zaopatrzeniu – posiada mechanizmy sugestii zakupów szczepionek na podstawie zdefiniowanych stanów minimalnych oraz aktualnych, zarejestrowanych w placówkach zapotrzebowań. Dzięki temu, że system jest zintegrowany, raz wprowadzone informacje są dostępne dla wszystkich pracowników, co jest dla nas kluczowe przy zarządzaniu trzema placówkami medycznymi" – zaznacza Celestyna Mędrala-Błaszczyk z FamiliaMed.

Wdrożenia w szpitalach

Rozwiązania klasy ERP autorstwa BPSC SA funkcjonują w prawie 600 polskich przedsiębiorstwach i instytucjach. Od lat wykorzystywane są także przez służbę zdrowia. Dzięki współpracy w firmą SI ALMA, specjalizującą się w implementacji szpitalnych systemów informatycznych, system Impuls wdrożono między innymi w Szpitalu im. Jana Pawła II we Włoszczowie, Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 1 we Wrocławiu, Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku, Szpitalu Wojewódzkim czy też Ortopedyczno-Rehabilitacyjnym Szpitalu Klinicznym im. Wiktora Degi UM w Poznaniu. Oprogramowanie BPSC wykorzystują również placówki niepublicznej ochrony zdrowia, w tym Pleszewskie Centrum Medyczne czy Spółka ARS MEDICAL Sp. z o.o. w Pile.

Poprawa organizacji pracy linii produkcyjnych oraz w magazynach, usprawnienie komunikacji z klientami,  określanie poziomu rentowności produktów – to tylko niektóre z korzyści, wynikających z implementacji  w firmie WIŚNIOWSKI mobilnego rozwiązania ERP. Ten największy w Polsce producent bram i systemów ogrodzeniowych wdrożył system Impuls EVO chorzowskiej firmy BPSC. Zapewnia on klientom firmy wgląd w pełną historię zamówień, a także możliwość śledzenia każdego z etapów realizacji poszczególnych wyrobów.

Wdrożenie w firmie WIŚNIOWSKI objęło funkcjonalności: finanse-księgowość, kadry-płace, środki trwałe, gospodarka materiałowa, dystrybucja, zarządzanie produkcją, transport, zarządzanie relacjami z klientem (CRM), budżetowanie, Intrastat oraz zarządzanie odzieżą roboczą i wyposażeniem pracownika.

"Wdrożenie systemu Impuls EVO przyniosło już pierwsze korzyści" – komentuje Dariusz Złocki, Dyrektor Biura Konstrukcyjnego i IT w firmie WIŚNIOWSKI

"Funkcjonalność MWS zdecydowanie poprawiła organizację pracy linii produkcyjnych oraz w magazynach, pozwalając śledzić partie surowcowe od momentu ich przyjęcia na magazyn do zużycia na produkcję wyrobu, a także poprawiła proces zarządzania magazynem. Wdrożenie modułu serwisowego pozwala nam z kolei sprawnie obsługiwać wszystkie reklamacje wpływające do firmy. Dzięki Impulsowi EVO możemy także określać poziom rentowności oferowanych przez nas produktów" – dodaje Dariusz Złocki.

Dzięki wdrożeniu klienci biznesowi firmy mogą obserwować każdy krok zamówienia oraz śledzić postęp realizacji wyrobu. Zintegrowanie systemu BPSC z autorskimi rozwiązaniami, wykorzystywanymi dotychczas w firmie Wiśniowski, znacznie uprościło z kolei zarządzanie danymi, które zgromadzone są teraz w jednej bazie, mają jedno źródło i jednego administratora.  Wdrożenia Impulsa EVO wpłynęło także na jakość współpracy z dostawcami, a rozwiązania CRM zapewniły dostęp do historii współpracy z określonym klientem. Przedstawiciele firmy Wiśniowski planują w przyszłości rozwój wdrożonego systemu Impuls EVO o nowe funkcjonalności, takie jak Gospodarka Remontowa.

"Impuls EVO jest systemem skonstruowanym modułowo, co oznacza, że może być rozwijany o nowe funkcjonalności wraz ze zmieniającymi się potrzebami klienta" – wyjaśnia Sławomir Kuźniak, Dyrektor Centrum Rozwoju Aplikacji Internetowych BPSC SA.

"Firmy nie muszą zatem decydować się na wdrożenie wszystkich modułów od razu, tylko mogą pozwolić systemowi rosnąć wraz z rozwojem danego przedsiębiorstwa" – dodaje Złocki.

Impuls EVO został wprowadzony na rynek w maju 2012 roku. Obecnie korzysta z niego prawie 30 przedsiębiorstw, prace wdrożeniowe trwają w kolejnych 20 firmach.

Impuls EVO to system wspomagający zarządzanie wszystkimi procesami w średnich i dużych przedsiębiorstwach. Łączy on w sobie możliwości desktopowego systemu ERP i platformy mobilnej, zapewniając dostęp do zgromadzonych w nich informacji za pośrednictwem dowolnego narzędzia z dostępem do Internetu. Impuls EVO oferuje także zaawansowane rozwiązania produkcyjne, takie jak MES, MRP czy Produkcja Procesowa, ponadto jest systemem zintegrowanym, co oznacza, że może konsolidować także inne rozwiązania informatyczne, wykorzystywane przez firmę.

Impuls EVO bezkonkurencyjny w kategorii ERP Trends

Prestiżowe Targi IT Future Awards 2014 już za nami. Towarzyszyły im konferencja IT Future Congress oraz konkurs Lider IT 2014, którego celem było wyłonienie kreatywnych rozwiązań, usług oraz technologii w 17 kategoriach, obejmujących branżę nowych technologii. W kategorii „ERP Trends – systemy planowania zasobów przedsiębiorstwa”, bezkonkurencyjny okazał się Impuls EVO, autorskie oprogramowanie BPSC SA.

O popularności tego rozwiązania na polskim rynku świadczą liczby. W 2013 roku na wdrożenie systemu Impuls EVO zdecydowało się kolejne 30 przedsiębiorstw, tym samym z oprogramowania klasy ERP autorstwa BPSC SA korzysta już ponad 600 polskich firm. Interfejs systemu codziennie wyświetlany jest na ponad 47 tysiącach monitorów końcowych użytkowników w przedsiębiorstwach produkcyjnych, dystrybucyjno-handlowych oraz usługowych.

Targi IT Future Awards 2014 odbyły się 10-11 czerwca na Stadionie Narodowym w Warszawie. Wzięło w nich udział ponad 100 różnych firm, które miały możliwość zaprezentować opracowane przez siebie innowacyjne rozwiązania technologiczne. Jedną z nich była też BPSC SA, od lat dostarczająca najwyższej jakości oprogramowanie wspierające zarządzanie przedsiębiorstwem.

Impuls EVO to w pełni zintegrowany i najbogatszy na polskim rynku pakiet klasy ERP / MRP II. Wspomaga i ułatwia zarządzenie małymi, średnimi i dużymi przedsiębiorstwami (m.in. finansami, personelem, sprzedażą, logistyką, produkcją).

Na ile japońska filozofia określająca zaangażowanie wszystkich członków organizacji w proces doskonalenia jej funkcjonowania przenika funkcjonalności systemu ERP? Uczestnicy spotkania zorganizowanego przez BPSC SA mieli okazję podyskutować o tym, jak wykorzystywane przez nich rozwiązania informatyczne mogą przełożyć się na myślenie o doskonaleniu procesów realizowanych w firmach. Konferencja zgromadziła menedżerów zarządzających firmami produkcyjnymi wykorzystującymi oprogramowanie największego polskiego dostawcy oprogramowania ERP dla dużych i średnich przedsiębiorstw.

 

Okazją do zorganizowania konferencji była możliwość wykorzystania spostrzeżeń projektantów systemu Impuls EVO po wyjeździe studialnym do największych japońskich fabryk. Ich wieloletnie doświadczenie w tworzeniu oraz wdrażaniu oprogramowania dla firm produkcyjnych, dystrybucyjnych i usługowych w zderzeniu z najbardziej wydajną i racjonalizatorską kulturą przemysłową dało zaskakujące rezultaty.

 

"Nasi klienci, którzy od lat korzystają z oprogramowania BPSC to przedsiębiorcy otwarci na innowacje. Liczne zmiany jakie systematycznie wprowadzamy do naszego oprogramowania są w istotnej części rezultatem konsultacji właśnie z nimi. Tym bardziej chcieliśmy podzielić się naszą wiedzą o modelach zarządzania popartą praktycznymi przykładami z japońskich fabryk takich koncernów jak J-TREC, Japan Tobacco INC, Yaskawa Manufacturing Corporation Robot Company, Omron Taiyo Co. Ltd., Toyota Tsutsumi Plant" – podkreśla Stanisław Kędzierski, twórca funkcjonalności produkcyjnych oferowanych przez BPSC SA.

 

Uczestnicy konferencji mieli okazję zobaczyć jak filozofia Kaizen może być realizowana przy wsparciu takich rozwiązań informatycznych jak harmonogramowanie produkcji, raport PZM, system MES, a nawet tak - wydawało by się - odległe rozwiąznaia jak systemy Bussiness Inteligence czy Human Capital Management.

 

"Na dzisiejszym spotkaniu przekonywaliśmy uczestników, że realizacja filozofi Kaizen to nie tylko optymalizacja zapasów i produkcji w toku, szybkie reagowanie na informacje pozyskiwane z takich rozwiązań jak MES czy ekrany dotykowe, ale przede wszystkim właściwa motywacja pracowników oraz włączenie ich na kulturę zmiany w organizacji" – podkreśla Stanisław Kędzierski.

 

"To wbrew pozorom spore wyzwanie. Jak pokazują liczne badania, kultura zachodnia charakteryzuje się nastawieniem na stosowanie się do instrukcji, brak otwartości na uwagi podwładnych oraz zdecydowaną orientację na wyniki. Kultura japońska to przede wszystkim naturalne podejście do zgłaszania pomysłów racjonalizatorskich oraz orientacja na doskonalenie procesów. Wynik ma być tego pochodną. Tylko takie podejście pozwala na stosowanie zasad Kaizen" – dodaje Kędzierski.

 

Uzupełnieniem prezentacji ekspertów BPSC były prezentacje przedstawicieli firm Queris oraz Consorg. Tomasz Zieliński z firmy Queris namawiał do odwagi i wizjonerstwa w procesie inwestowania oraz organizowania procesów produkcyjnych. Marian Szary zaprezentował wizję firmy Consorg w usprawnianiu procesów kontrolingowych.

 

Współpraca BPSC SA z partnerami japońskimi ma w przyszłości opierać się na regularnych wyjazdach studialnych. Eksperci firmy z różnych dziedzin odwiedzać będą tamtejsze przedsiębiorstwa rozwijając swoją wiedzę na temat japońskich praktyk zarządzania produkcją. Spore zainteresowanie użytkowników systemów Impuls EVO sprawiło, że planowane są również kolejne konferencje tego typu.

Fabryka Żarówek Helios będzie pierwszym klientem, który wdroży aplikację mobilną do zarządzania relacjami z klientami, opracowaną przez BPSC SA CRM WEB umożliwia realizację dowolnego procesu sprzedaży za pośrednictwem przeglądarki WWW.

Fabryka Żarówek Helios to producent specjalistycznych żarówek oraz promienników podczerwieni wykorzystywanych w przemyśle, rolnictwie, gastronomii a także wnętrzach mieszkalnych. Firma posiada rozproszony zespół przedstawicieli handlowych oraz serwisantów. CRM WEB ma wesprzeć ich pracę zapewniając zdalny dostęp do informacji na temat klientów, oferty i historii sprzedaży.

"Konieczność wdrożenia CRM WEB to przede wszystkim efekt szybko powiększającego się zespołu terenowych przedstawicieli handlowych oraz potrzeby odejścia od stacjonarnej wersji aplikacji. Do tej pory wykorzystywaliśmy dostęp do aplikacji CRM systemu Impuls EVO poprzez połączenie VPN oraz zdalne pulpity. Przejście na rozwiązanie portalowe zapewni nieprzerwaną dostępność poprzez witrynę www. To również szansa na poprawienie sprawności tego dostępu oraz wykorzystanie dowolnych urządzeń mobilnych" – podkreśla Mariusz Wicher, Kierownik Działu IT w Fabryce Żarówek Helios Sp. z o.o.

System CRM WEB to rozwiązanie, którego celem jest zapewnienie natychmiastowego dostępu do informacji o kliencie, ofercie a także historii działań sprzedażowych. CRM WEB umożliwia dostęp z poziomu przeglądarki www do wszystkich funkcjonalności oprogramowania ERP, związanych z realizacją procesu sprzedażowego począwszy od zapytania ofertowego, złożenia oferty, poprzez zamówienie, aż po ocenę szans sprzedażowych czy raportowanie. Aplikacja przeznaczona jest przede wszystkim dla handlowców, zwłaszcza pracujących w terenie oraz dla kadry zarządczej - głównie w zakresie analiz i kontroli pracy podległych osób.

Kopalnia Soli „Wieliczka” wdrożyła Impuls EVO, system wspomagający zarządzanie przedsiębiorstwem. Impuls EVO stanowi rdzeń zarządzania finansami Grupy kapitałowej Kopalni Soli „Wieliczka”, wspiera prowadzenie działalności turystycznej, hotelowej, gastronomicznej, a także górniczej. O wyborze systemu firmy BPSC zdecydowała przede wszystkim łatwość integracji z innymi aplikacjami.

Kopalnia Soli „Wieliczka” to okręt flagowy polskiej turystyki, najpopularniejszy obiekt górniczy na świecie, a jednocześnie duże przedsiębiorstwo zatrudniające ponad 700 osób, a pośrednio dające pracę w sumie ponad 1500 osobom.

"Grupa kapitałowa, w skład której wchodzą 3 spółki prowadzi działalność turystyczną, a także uzdrowiskową i biznesową. Odpowiada także za utrzymanie zakładu górniczego i zabezpieczanie wyrobisk poekspolatacyjnych" - informuje Kajetan d’Obyrn Prezes Zarządu Kopalni Soli „Wieliczka”

"Te wszystkie obszary wymagały wdrożenia rozbudowanego systemu do ewidencji sprzedaży, zapewniającego integrację danych pochodzących z naszych spółek w obszarze obsługi klienta, finansów i księgowości, kadr i płac oraz zarządzania gospodarką magazynową." – wyjaśnia powody wdrożenia systemu Impuls EVO Łukasz Gębala, kierownik Działu Controllingu w Kopalni Soli „Wieliczka” S.A.

W poszukiwaniu marży

Impuls EVO stał się podstawowym systemem do ewidencji zdarzeń gospodarczych i kluczowym narzędziem do zarządzania finansami w Grupie Kapitałowej. Zdecydował o tym nie tylko przyjazny interfejs, możliwość dostępu do danych za pośrednictwem urządzeń mobilnych, ale przede wszystkim otwartość systemu.

"Impuls EVO integruje dane z wielu różnych aplikacji dedykowanych bieżącej obsłudze ruchu turystycznego, gastronomii, działalności uzdrowiskowej czy hotelarskiej. Dzięki temu pozyskiwane informacje są bardziej spójne. Na ich bazie możemy też szybko podejmować strategiczne decyzje." – tłumaczy Grzegorz Kawaler, Kierownik Działu Informatyki w Kopalni Soli „Wieliczka” S.A.

Impuls EVO wspiera rozbudowany system rachunkowości zarządczej i zasila ogromną hurtownię danych. Grupa Kapitałowa zbiera w niej dane dotyczące wyniku finansowego, źródeł finansowania, rodzajów działalności, etc.

"Nasze zarządzanie finansami oparte na Impulsie polega na szukaniu wyniku. Szukamy działalności, która generuje najlepszy efekt finansowy, analizujemy z czego bierze się wynik, jak zmienia się w czasie, co wpływa na jego zmianę. Dzięki temu wiemy co robić, by poprawiać wyniki finansowe. Identyfikujemy problemy i szukamy marży." – tłumaczy Łukasz Gębala.

Logistyka powiązana z liczbami

Wdrożenie Impuls EVO ułatwiło również zarządzanie gospodarką magazynową i realizację polityki zakupowej. Dzięki powiązaniu logistyki z księgowością, pracownicy Kopalni Soli „Wieliczka” S.A. na bieżąco nadzorują każdy etap zamówienia.

"Wiemy co dzieje się z materiałem – czy został zakupiony, czy jeszcze czekamy na dostawę, czy jest już dostępny w magazynie. Powiązanie dokumentów magazynowych z księgowymi sprawia, że mamy dostęp do wszelkich informacji o rodzajach kosztów dla poszczególnych materiałów. Już na etapie planowania wiemy, ile realizacja zamówienia będzie kosztowała, dzięki czemu możemy nadzorować wydatkowanie dotacji, która jest dla nas istotna." – tłumaczy Joanna Grochal-Lewandowska z Działu Logistyki Kopalni Soli „Wieliczka” SA .

W najbliższym czasie Kopalnia Soli Wieliczka S.A. planuje wprowadzić mechanizm wysyłania faktur sprzedaży.

Stworzenie zestawu mobilnych funkcjonalności, obejmujących procesy obsługi sprzedażowej, marketing oraz  opiekę serwisową to główny cel jaki przyświecał ekspertom BPSC SA w przygotowaniu systemu CRM WEB. Aplikacja jest funkcjonalnym i intuicyjnym narzędziem dostępnym przez przeglądarkę www. To kolejny krok w procesie uruchamiania rozwiązań składających się na system Impuls EVO do przestrzeni dostępnej z poziomu urządzeń mobilnych.


CRM WEB jest czymś więcej niż wersją mobilną rozwiązań wspierających kontakty z klientem oferowanych w ramach systemu Impuls EVO. Umożliwia dostęp z poziomu przeglądarki www do wszystkich tych funkcjonalności oprogramowania ERP, które związane są z realizacją procesu sprzedażowego począwszy od zapytania ofertowego, złożenia oferty, poprzez zamówienie, aż po ocenę szans sprzedażowych czy raportowanie. Są to więc zarówno obszary finansowo-księgowe, dystrybucyjne czy kadrowo-płacowe. W rozumieniu procesowym CRM WEB oferuje dostęp do informacji związanych zarówno z klientem, przedstawicielem firmy jak i dokumentem.


CRM WEB jako uzupełnienie dotychczas oferowanych i rozwijanych od kilku lat rozwiązań portalowych jest przede wszystkim wysoce intuicyjny i ergonomiczny. Docelowy zestaw funkcjonalności pomyślany został tak, aby odpowiadać na potrzeby tych firm, które prowadzą wysoce elastyczną i zmienną politykę sprzedażową.


Produkt oferowany jest obecnie w wersji umożliwiającej realizację dowolnego procesu sprzedaży. Kolejne odsłony tego rozwiązania pozwolą wspierać procesy marketingowe oraz wszelkie działania związane z obsługą klienta w tym realizacją reklamacji. Elastyczność rozwiązania pozwala na rozwijanie zakresu funkcjonalnego poprzez uruchamianie kolejnych portletów wskazanych przez klienta. Mogą to być również informacje zawarte w zewnętrznych serwisach internetowych – np. aukcyjnych czy finansowych. Ponadto CRM WEB jest systemem otwartym na implementowanie dedykowanych rozwiązań branżowych.


"Elementem wyróżniającym CRM WEB spośród innych, oferowanych na rynku, rozwiązań jest możliwość korzystania z informacji zawartych w relacyjnej bazie danych systemu Impuls EVO. Oczywiście CRM WEB może być również integrowany z oprogramowaniem innych dostawców, co daje potencjalnemu klientowi możliwość wyboru modelu funkcjonowania aplikacji" – podkreśla Katarzyna Banasik, Dyrektor Biura Zarządu BPSC S.A i koordynator projektu CRM WEB.

BPSC SA wprowadza do oferty rozwiązanie dedykowane przedsiębiorstwom sektora MŚP. Jest nim flagowy system ERP polskiego dostawcy, Impuls EVO, oferowany w nowym modelu wdrożeniowym stworzonym z myślą o potrzebach i możliwościach mniejszych organizacji. Impuls EVO Start technologicznie i funkcjonalnie stanowi efekt doświadczeń blisko 600 wdrożeń w firmach produkcyjnych, dystrybucyjnych i usługowych.

Impuls EVO w modelu Start opracowany został z myślą o ułatwieniu firmom segmentu MŚP pokonania bariery dostępu do zaawansowanych technologii klasy ERP. Jego istotą jest takie zestawienie funkcjonalności, które optymalizuje i upraszcza proces wdrożenia. Oprogramowanie w modelu Start może być, wraz z rozwijaniem prowadzonego biznesu, sukcesywnie rozbudowywane o nowe obszary, aż do poziomu satysfakcjonującego duże przedsiębiorstwo. Impuls EVO Start to zupełnie nowy model długofalowej współpracy z klientem w zakresie oferowania oprogramowania kompleksowo wspierającego zarządzanie.

"Do tej pory firma decydując się na wybór prostego, taniego systemu ERP, była skazana prędzej czy później na skomplikowany proces wymiany, szkoleń i wdrożenia nowej aplikacji. Decyzja o pozyskaniu systemu Impuls EVO w modelu Start oznacza, że firma przechodzi przez proces wyboru tylko raz. Gdy „biznesowo” urośnie system można na bieżąco dostosowywać do nowych potrzeb, a dodawanie kolejnych funkcjonalności będzie praktycznie nieodczuwalne dla funkcjonowania organizacji, pomijając oczywiście korzyści związane z jego rozwojem" – tłumaczy Arkadiusz Bała, Dyrektor Koordynator w BPSC SA

Impuls EVO w modelu Start od samego początku zapewnia dostęp do podstawowego zestawu wszystkich funkcjonalności. To jego ogromna zaleta. Dalsze rozwijanie oprogramowania realizowane jest bowiem w ramach tego samego środowiska. Dotyczy to zarówno rozwiązania instalowanego lokalnie jak i systemu oferowanego w chmurze prywatnej. Klientom nie grozi więc żadna rewolucja, zarówno przy rozbudowie, przenoszeniu czy uruchamianiu kolejnych funkcji oprogramowania.

"Tradycyjny podział rynku na firmy duże, małe i średnie, różniące się od siebie liczbą pracowników, jest dziś anachroniczny. Firmy z sektora MŚP to często przedsiębiorstwa osiągające obroty na poziomie dużych firm i realizujące podobne jak one procesy biznesowe. Impuls EVO w modelu Start kierujemy więc do każdej firmy, która potrzebuje czegoś więcej niż systemu pudełkowego niezależnie odsposobu dostępu (w ramach własnej infrastruktury lub w chmurze)" – mówi Piotr Kasak, Wiceprezes Zarządu BPSC SA

Specjaliści BPSC opracowali dedykowaną metodykę wdrożenia stawiając sobie za cel jak najszybsze produkcyjne uruchomienie podstawowych procesów biznesowych w firmie. Uwzględniono w niej elementy tzw. „zwinnych” metod zarządzania projektami ograniczając procedury i dokumentowanie na rzecz jak najszybszego praktycznego sprawdzenia przez użytkowników funkcjonalności systemu w ich otoczeniu biznesowym.

"Podstawowym celem, jaki sobie postawiliśmy było uproszczenie procesu implementacji. Przygotowaliśmy prekonfigurowaną wersję instalacyjną bazującą na tych funkcjonalnościach, które są najbardziej typowe dla średniej skali działalności" – tłumaczy Ireneusz Krak, Dyrektor ds. Rozwoju i Serwisu Aplikacji w BPSC SA. "Płynna i bezproblemowa rozbudowa ma również zapewnić rozwój systemu do poziomu oczekiwanego przez klienta w każdym momencie działalności." – dodaje Krak.

BPSC adresuje nowy model współpracy do szybko rozwijających się firm, które mają świadomość, że w kilkuletniej perspektywie ich potrzeby w zakresie wsparcia informatycznego wzrosną. Chorzowski dostawca nie definiuje przy tym wielkości przedsiębiorstwa. Kluczowe jest tu wyeliminowanie przyszłych utrudnień – typowych dla konkurencyjnych rozwiązań - związanych z „przechodzeniem” na kolejne oprogramowanie wraz z rozwijaniem działalności.

"Powołaliśmy specjalny zespół handlowców, który odpowiada za rynek potencjalnych klientów systemu Impuls EVO Start. Uruchomiliśmy również nowy program partnerski, dzięki któremu sieć naszych partnerów znacząco zaczęła się powiększać. Zakładamy, że udział sprzedaży licencji systemu Impuls EVO Start w przychodach firmy będzie z czasem coraz bardziej znaczący" – ocenia Arkadiusz Bała, Dyrektor Koordynator w BPSC SA

BPSC wprowadza portal pracowniczy rozbudowany o dwie aplikacje internetowe. Umożliwiają one planowanie i ewidencjonowanie czasu pracy, a także optymalizację kosztów zatrudnienia. To kolejne rozwiązanie wspierające obszar zarządzania zasobami ludzkimi, opracowane przez chorzowskiego dostawcę systemów ERP.

Plan zgodny z prawem

Narzędzie wspierające harmonogramowanie czasu pracy jest skierowane przede wszystkim do menedżerów. Służy do tworzenia, weryfikacji i zatwierdzania harmonogramów pracy osób zarówno zatrudnionych na etacie, jak i tymczasowo.

"Wprowadzone w ubiegłym roku przepisy wymuszają na pracodawcach miesięczne planowanie zasobów ludzkich. Nasze oprogramowanie pozwala maksymalnie usprawnić ten proces, by zapewnić ciągłość pracy a jednocześnie optymalizować jej koszty" – przekonuje Sławomir Kuźniak, Dyrektor Centrum Rozwoju Aplikacji Internetowych BPSC.

Tworzenie harmonogramów w oparciu o tę aplikację to również pewność, że są one zgodne z przepisami – mamy więc pewność, że np. czy przy ustalaniu planu nie przekroczono dziennej normy czasu pracy (norma pobierana z systemu KP) lub wymiaru czasu pracy w danym okresie rozliczeniowym. Aplikacja informuje także czy menedżer układając harmonogram respektuje 11-godzinną przerwę w pracy, prawo do 35-godzinnego ciągłego tygodniowego odpoczynku czy co 4 wolnej od pracy niedzieli. Zatwierdzony harmonogram jest przesyłany do systemów kadrowo - płacowych w celu ewidencji czasu pracy.

"Aplikacja jest adresowana do każdego przedsiębiorstwa, które jest zobligowane do tworzenia harmonogramów. Szczególnie przydatna jest np. dla sieci handlowych, księgarni czy restauracji, które w godzinach szczytu zwiększają na kilka godzin zatrudnienie. Tam stworzenie optymalnego planu pracy bez wsparcia IT jest dość skomplikowane." – tłumaczy Sławomir Kuźniak, dyrektor aplikacji internetowych BPSC.

System podpowie tańsze rozwiązanie

Usprawnienie procesu tworzenia harmonogramu to nie jedyna zaleta aplikacji opracowanej przez BPSC. Oprogramowanie podpowiada także jaki harmonogram pracy jest najkorzystniejszy dla przedsiębiorstwa. Aplikacja informuje też o tym, kiedy dysponujemy wolnymi zasobami ludzkimi.

"Wiemy więc np. czy dany pracownik ma do odbioru nadgodziny i możemy zaplanować harmonogram w taki sposób, by koszty zatrudnienia były jak najniższe." – tłumaczy Sławomir Kuźniak z BPSC.

W oparciu o dane, pracodawca może zdecydować o wypłacie nadgodzin albo zdefiniować wniosek o odbiorze nadgodzin. Jest to bardzo ważne w przypadku np. firm budowlanych, które często delegują pracownika do innej brygady. System rejestruję, kiedy wydano taką zgodę i wie jak rozliczyć harmonogram czasu pracy.

Harmonogramowanie Czasu Pracy to aplikacja przydatna nie tylko dla menedżerów, ale także dla pracowników. Zatwierdzone harmonogramy są przesyłane do internetowej części systemu Impuls EVO. Dzięki temu pracownicy mają dostęp do informacji na temat planowanego czasu pracy z dowolnego miejsca z dostępem do Internetu. Oprogramowanie pozwala również na wprowadzanie wniosków urlopowych. Po akceptacji są one widoczne dla menedżerów tworzących harmonogramy czasu pracy.

Zarządzanie czasem pracy

Aplikacji wspierająca ewidencję czasu pracy pozwala na wprowadzanie dla pracownika lub grupy pracowników, dziennej, tygodniowej lub miesięcznej ewidencji czasu pracy za pośrednictwem internetowych kart pracy. Sama ewidencja może być pobrana z systemów RCP lub wprowadzana przez menedżerów. System umożliwia również wysyłanie wniosków o rozliczenie nadgodzin. Po ich akceptacji, nadgodziny zostają rozliczone w systemie kadrowo-płacowym. Oprócz samej ewidencji, karty pracy umożliwiają menadżerom rozliczenie premii lub dodatków dla pracowników.

Portal pracowniczy jest więc aplikacją, która w sposób kompleksowy umożliwia planowanie, zarządzanie i kontrolę czas pracy oraz kosztów związanych z zatrudnieniem pracowników. Pozwala również na pełny dostęp do informacji i działań związanych z pełnieniem roli pracownika. W zależności od przydzielonych uprawnień pracownik oraz manager mają dostęp do informacji w obszarze opisów stanowisk pracy, zakresów zadań, danych personalnych, ocen, działań rozwojowych własnych lub podległych pracowników - jeśli Impuls EVO wykorzystywany jest wraz z systemem mHR wspierającym zarządzanie kapitałem ludzkim organizacji.

Pozyskanie rzetelnej wiedzy o kompetencjach zawodowych pracowników, możliwość ich obiektywnej oceny oraz planowanie działań rozwojowych w oparciu o wyniki to główne zadania, jakie są realizowane w Grupie Kapitałowej Synthos SA w oparciu o system informatyczny. Ten wiodący producent surowców chemicznych w Polsce uruchomił właśnie mHR - zaawansowane rozwiązanie IT, wspomagające zarządzanie kapitałem ludzkim. Dostawcą systemu jest chorzowska spółka BPSC SA.

Grupa Kapitałowa Synthos SA jest polską firmą o międzynarodowym zasięgu. To pierwszy w Europie producent kauczuków emulsyjnych oraz wiodący europejski producent polistyrenu do spieniania. Dynamiczny rozwój spółki w ostatnich latach ma również odzwierciedlenie w sferze zarządzania zasobami ludzkimi – w firmie dąży się do pełnego wykorzystania kompetencji pracowników oraz optymalnego ich dopasowania do bieżących i przyszłych zadań. Między innymi w tym celu Zarząd spółki podjął decyzję o wykorzystaniu narzędzia informatycznego do zarządzania kompetencjami. Informacje pozyskane z systemu mHR mają służyć wzmacnianiu i pełnemu wykorzystaniu potencjału rozwojowego pracowników Grupy Kapitałowej Synthos SA.

Wdrożeniem systemu mHR zostali objęci pracownicy z dwóch spółek produkcyjnych Grupy Synthos, zlokalizowanych w Polsce i Czechach. Według Adama Chrobasika, Dyrektora Personalnego w Synthos SA, największym wyzwaniem w trakcie wdrożenia systemu mHR było uruchomienie mechanizmu ocen pracowniczych w ramach dwujęzycznej – polskiej i czeskiej – struktury organizacyjnej korporacji.

"Niebagatelną rolę miał w tym przypadku fakt, że specjaliści BPSC wspierali nas zarówno jako doradcy, jak i wykonawcy tego wdrożenia" – komentuje Chrobasik.

W ramach systemu mHR realizowany jest cały proces zarządzania kompetencjami – od planowania, poprzez ocenę okresową po działania rozwojowe i ścieżki karier. mHR wspomaga Grupę Synthos również w zarządzaniu strukturą organizacyjną i planowania zasobów ludzkich. Punktem wyjścia wdrożenia był opracowany przez Synthos model kompetencyjny, zaimplementowany przez konsultantów BPSC do systemu mHR.

Funkcjonalność aplikacji pozwala m.in. na przypisanie wymaganych kompetencji do danego stanowiska, ocenę ich poziomu u pracowników oraz planowanie dla nich działań rozwojowych w oparciu o osiągane wyniki. Wdrożenie systemu mHR wspiera również spełnianie wymagań zintegrowanego systemu zarządzania jakością. W przyszłości planowe jest rozszerzenie zakresu wdrożenia m.in. o zarządzanie kwalifikacjami, szkoleniami, efektywnością, rekrutacjami.

"Synthos to wymagający klient. Nasi partnerzy z działu HR od początku wiedzieli, co chcą osiągnąć i jakie mają wymagania względem systemu Co istotne, byli otwarci na nasze sugestie i pomysły na realizację ich planu." – zauważa Piotr Skotnicki, Dyrektor Centrum Kompetencyjnego mHR.

Końcowy kształt projektu był wypadkową wiedzy i najlepszych praktyk Synthosa i BPSC. Żmudny etap uzgodnień poprzedzający podpisanie kontraktu umożliwił z jednej strony precyzyjne opisanie projektu, z drugiej nabranie przez klienta zaufania do dostawcy.

"Takie podejście spowodowało, że potencjalnie trudny projekt, obejmujący sporo kastomizacji systemu mHR, w dodatku prowadzony w środowisku międzynarodowym, okazał się możliwy do zrealizowania w zakładanym czasie i budżecie a jednocześnie był inspirujący dla obu stron" – dodaje Piotr Skotnicki.

mHR to system opracowany przez BPSC we współpracy z grupą psychologów, socjologów i specjalistów z firmy Alta. Umożliwia onkompleksową obsługę „miękkiego HR” i obejmuje wszystkie kluczowe zagadnienia, wykraczających poza zakres działania standardowych systemów kadrowo-płacowych. System wykorzystywany jest obecnie w ponad 30 przedsiębiorstwach w Polsce, m.in. przez Krajową Spółkę Cukrową SA, Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego, Organikę SA, Dom Maklerski BZ WBK, Bank Gospodarki Krajowej czy SP Jurajska.

BPSC wprowadza do swojej oferty oprogramowanie, zapewniające dostęp do systemu Impuls EVO wszystkim pracownikom produkcyjnym. Osoby zatrudnione na produkcji będą mogły korzystać z Info-Kiosków, zyskując wgląd m.in. w aktualności firmowe, a także w informacje personalne, takie jak stan urlopu czy też rozliczenia z pracodawcą. Co istotne, poprzez Info-Kioski pracownicy będą mogli także inicjować obieg dokumentów m.in. w modułach EAZ (Elektronicznej Akceptacji Zamówień) i EAD (Elektronicznej Akceptacji Dostaw).

Info-Kioski to rozwiązanie, dzięki któremu dostęp do portalu pracowniczego otrzymają te osoby, która nie mogły do tej pory korzystać z systemu Impuls EVO z poziomu urządzeń mobilnych, a więc laptopów, tabletów, etc. Oprogramowanie BPSC zaprojektowane zostało z myślą o interaktywnych punktach informacyjnych wyposażonych w ekran dotykowy o podstawowej odporności na kurz, brud i wilgoć, dzięki czemu mogą być wykorzystywane także w halach produkcyjnych.

"- Info-Kioski znacznie usprawnią komunikację wewnątrz firmy. Wystarczy, że pracownik zaloguje się do portalu pracowniczego podając nr użytkownika systemu Impuls EVO oraz hasło i już ma dostęp do portalu pracowniczego oraz wszystkich interesujących go informacji. W celu uproszczenia dostępu, istnieje także możliwość logowania się poprzez identyfikator osobisty, przechowujący dane w postaci kodu paskowego lub chipu RFID" – tłumaczy Sławomir Kuźniak, Dyrektor Centrum Rozwoju Aplikacji Internetowych w BPSC SA.

Przyspieszenie obiegu informacji
Portal pracowniczy, dostępny z poziomu Info-Kiosków, gromadzi wszelkie firmowe aktualności, jak i ogólnozakładowe informacje, ale nie tylko.
 
"- W zakładce „Ogłoszenia” mogą być także zamieszczone zlecenia zadań, skierowane do konkretnej osoby, wraz  z określonym czasem ich planowanego rozpoczęcia i zakończenia. Dane te są później wykorzystywane w filtrze OD DO na portalu informacyjnym. W praktyce pracownik po zalogowaniu się do portalu  otrzyma informację na temat przydzielonego mu zadania, otrzymując także możliwość uruchomienia podpiętych pod zadaniem załączników w formacie  PDF lub JPG" – wyjaśnia Kuźniak.

Inicjowanie obiegu dokumentów
Istotną zaletą portalu Info-Kiosku jest możliwość zainicjowania przez pracowników obiegu dokumentów w modułach EAU (Elektroniczna Akceptacja Urlopów), EAZ (Elektroniczna Akceptacja Zamówień) i EAD (Elektroniczna Akceptacja Dostaw). Portlet jest zaprojektowany w formie kafli z nazwami wniosków, możliwych do złożenia przez pracowników. Wystarczy kliknąć jeden przycisk, by przenieść się do odpowiedniej formatki, pozwalającej tworzyć nowy Wniosek, czy inny dokument.

"- Proces inicjowania obiegu dokumentów  jest maksymalnie uproszczony, dzięki czemu przebiega on szybko i sprawnie. Wpływa to na możliwość szybkiej reakcji na potrzeby, pojawiające się na halach produkcyjnych, przyczyniając się do poprawy efektywności pracy poszczególnych pracowników, a co za tym idzie zwiększenia wydajności całej produkcji"  – komentuje Kuźniak.

Poprzez Info-Kioski pracownicy uzyskają także dostęp do informacji personalnych, pochodzących z tabel modułu KP, a więc przykładowo stanu urlopów, stanu rozliczeń firma-pracownik,  pasków RMUA, czy też raportu RCP. Oprogramowanie dedykowane Info-kioskom zostało wprowadzone do oferty BPSC w listopadzie br. Chorzowska spółka szacuje, że obecnie z rozwiązania tego korzysta już ok. 4000 końcowych użytkowników, pracujących w środowisku Impuls EVO.

Mleczarnia Wart-Milk właśnie przygotowuje się do uruchomienia systemu ERP – Impuls EVO. Główne cele tego projektu wdrożeniowego to: konsolidacja, większa szczegółowość rejestracji informacji, bardziej kompleksowe zestawienia dla zarządzających. Oprogramowanie BPSC SA wystartuje w styczniu.

Obecnie w tej dynamicznie rozwijającej się spółdzielni funkcjonuje kilka niezintegrowanych aplikacji. Sytuacja ta diametralnie zmieni się po zastąpieniu ich jednym zintegrowanym oprogramowaniem. Wyjątek stanowi aplikacja monitorująca skup, eksperci BPSC opracowali w tym przypadku rozwiązanie integrujące ją z systemem Impuls EVO. Dzięki temu wszelkie dane z każdego obszaru firmy automatycznie trafiać będą do oprogramowania finansowo-księgowego. Poza nim, w ramach systemu Impuls EVO wdrożone zostaną funkcjonalności: kadrowo-płacowa, zarządzanie produkcją, gospodarka materiałowa, laboratorium oraz dystrybucja.

"- Realizowane obecnie wdrożenie to dla nas ogromne wyzwanie. Jesteśmy jednak przekonani, że to konieczna droga do poprawienia szczegółowości rejestracji danych. Liczymy również, że ścisła integracja pozwoli na dokładniejsze wyliczanie kosztów. Na produkcji wprowadzimy dzięki systemowi bardziej szczegółowy model rozliczenia, co przełoży się na jakość danych w księgowości. Nie mniej ważną korzyścią powinna stać się większa identyfikowalność wyrobu dostępna natychmiast z systemu. To pozwoli nam osiągnąć cel jakim jest realizacja standardu „4P” oznaczającego totalną identyfikowalność ścieżki wytworzenia naszych wyrobów" – zauważa Dariusz Ostrouch, V-ce Prezes Zarządu OSM Wart-Milk w Sieradzu.

Wart-Milk to rozpoznawalny na polskim rynku dostawca produktów mleczarskich, między innymi marki „MU” czy „Twisti”. Szybki rozwój spółdzielni w ostatnim czasie skłonił jej Zarząd do pozyskania oprogramowania, które pozwoli w pełni zapanować nad kontrolą kosztów. Umowa z BPSC SA obejmuje 30 licencji dla pojedynczych użytkowników systemu. Wdrożenie realizowane jest wraz z firmą ZETO Poznań.

Firma Logintrans, specjalizująca się w rozwiązaniach informatycznych dedykowanych dla branży transportowej będzie wkrótce korzystać z profesjonalnego rozwiązania wspomagającego zarządzanie kapitałem ludzkim. Spółka o międzynarodowym zasięgu podpisała umowę na wdrożenie systemu mHR, dzięki któremu będzie mogła m.in. zarządzać kompetencjami i kwalifikacjami pracowników, a także lepiej planować ich rozwój. Dostawcą systemu mHR jest chorzowska spółka BPSC.

Logintrans jest twórcą i operatorem systemu Trans.eu. Oferowane w ramach systemu rozwiązania ułatwiają  pracownikom branży TSL ich codzienną pracę. Z systemu Trans.eu obecnie korzystają użytkownicy z 24 krajów, który dostępny jest w 19 wersjach językowych, a jego celem jest integracja europejskiego rynku usług transportowych.

Powodem podjęcia przez Logintrans współpracy z BPSC była potrzeba zarządzania procesem ocen kompetencyjnych, zorientowanie działań firmy na rozwój pracowników i przełożenie na wzrost efektywności ich pracy.

"- Mamy świadomość tego, że na sukces naszej firmy składają się osiągnięcia poszczególnych pracowników. Dlatego też od zawsze stawiamy na ich stały rozwój" – mówi Małgorzata Wysowska, Dyrektor Rozwoju Organizacji z Logintrans. "- Zdajemy sobie sprawę z tego, że bez profesjonalnego narzędzia do zarządzania kapitałem ludzkim nasze możliwości w zakresie rozwoju pracowników byłyby bardzo ograniczone, dlatego zdecydowaliśmy się na wdrożenie systemu mHR" – dodaje.

mHR to system wspierający zarządzanie kapitałem ludzkim, który dotyka wszystkich zagadnień, wykraczających poza zakres działania standardowych narzędzi kadrowo-płacowych. Rozwiązanie to pozwala na pełne zarządzanie strukturą organizacyjną firmy, w tym m.in. zarządzanie kwalifikacjami, kompetencjami, szkoleniami i rozwojem pracowników. mHR przekłada się na wzrost motywacji pracowników i  osiąganie przez firmę korzyści biznesowych, wynikających z pełnego wykorzystania potencjału pracowników.

"- Dużą zaletą systemu mHR, oprócz zakresu funkcjonalnego jest jego modułowość" – wyjaśnia Piotr Skotnicki, Dyrektor Centrum Kompetencyjnego mHR w BPSC SA. "- Możliwie jest zatem wdrażanie tylko tych funkcjonalności, które są adekwatnie do realnych potrzeb organizacji, z możliwością rozbudowy zakresu projektu w przyszłości. Nasi klienci dowolnie decydują, które obszary i w jakiej kolejności chcą uruchamiać."
 – dodaje.

Podpisana umowa o wdrożeniu systemu mHR w firmie Logintrans obejmuje implementację następujących elementów: modułu bazowego, zarządzanie kompetencjami, kwalifikacjami i efektywnością. W dalszej perspektywie  spółka planuje wdrożenie innych funkcjonalności wspierających zarządzanie szkoleniami.

Według najnowszej analizy IDC dotyczącej rynku aplikacji biznesowych EAS (Enterprise Application Software) BPSC znajduje się w pierwszej piątce dostawców systemów tej klasy. Pomimo spowolnienia gospodarczego, odczuwalnego również na rynku oprogramowania, śląski dostawca utrzymał swą wysoką pozycję rynkową, skutecznie konkurując również z globalnymi dostawcami.

Jak podkreślają analitycy IDC, wzrost zainteresowania ofertą BPSC widoczny był szczególnie w sektorze handlu i dystrybucji oraz przetwórstwie spożywczym. Odnotowano również koncentrację dostawcy systemu Impuls EVO na rynku średnich firm – 90% przychodów generowały firmy zatrudniające powyżej 100 pracowników.

Istotny wpływ na pozycję rynkową miało także poszerzenie oferty o rozwiązania mobilne, coraz więcej klientów BPSC SA decyduje się na nie, szczególnie w obszarze wsparcia sprzedaży. Przykładem stało się wdrożenie Mobilnego Zarządzania Magazynem w spółce Comitor. Analitycy IDC zwracają również uwagę na projekt realizowany w OSM Piątnica, największe i najbardziej kompleksowe wdrożenie na rynku spożywczym.

Tylko w ubiegłym roku grono klientów spółki powiększyło się o kolejnych 30 przedsiębiorstw. Tym samym liczba użytkowników  korzystających z systemów BPSC przekroczyła 30 tys.

BPSC w raporcie IDC 2013

Grafika: Udział BPSC w rynku dostawców oprogramowania wspierającego zarządzanie przedsiębiorstwem w 2012 roku [źródło: IDC]

"- Kolejne analizy rynkowe ostatnich lat pokazują naszą bardzo mocną pozycję rynkową, można pokusić się o wskazanie kilku kluczowych powodów. Po pierwsze, ostatnie lata spowolnienia rynkowego pokazały, że jesteśmy stabilnym, konsekwentnie rozwijającym się dostawcą. Po drugie, nieustannie pracujemy nad rozwojem produktu – Impuls EVO to najbardziej funkcjonalne  polskie oprogramowanie wspomagające zarządzanie, które umożliwia, dzięki swej dekompozycji funkcjonalnej, dopasowanie się do potrzeb prawie każdego biznesu. Po trzecie, konsekwentnie pracujemy na opinię rzetelnego i wiarygodnego  partnera, który nie zaskakuje obietnicami bez pokrycia" – komentuje Ignacy Miedziński, Prezes Zarządu BPSC SA.

Impuls EVO najbardziej funkcjonalną platformą ERP w Polsce

Impuls EVO to system wspomagający zarządzanie wszystkimi procesami w średnich i dużych przedsiębiorstwach. Łączy on w sobie możliwości desktopowego systemu ERP i platformy mobilnej, zapewniając dostęp do zgromadzonych w nich informacji za pośrednictwem dowolnego narzędzia z dostępem do Internetu. Impuls EVO oferuje także zaawansowane rozwiązania produkcyjne, takie jak MES, MRP czy Produkcja Procesowa, ponadto jest systemem zintegrowanym, co oznacza, że może konsolidować także inne rozwiązania informatyczne, wykorzystywane przez firmę. W ostatnich miesiącach na najnowszą wersję systemu Impuls zdecydowały się takie firmy jak WIŚNIOWSKI, Sonel SA, Fluor czy Prefabet Kluczbork.

System Impuls EVO wzbogacony został o nową aplikację webową - Portal Dostawcy. To rozwiązanie klasy B2B umożliwia użytkownikowi dostęp do wszystkich informacji na temat stanów magazynowych przedsiębiorstwa oraz historii współpracy z dostawcami.

Jedną z najważniejszych funkcjonalności nowej aplikacji jest Portal Aukcyjny, który umożliwia definiowanie on-line zapytań ofertowych, zamówień w formie aukcji, które mogą zakończyć się zebraniem ofert lub zaproszeniem do licytacji potencjalnych oferentów. Pozwala to na skrócenie procesu wyboru najkorzystniejszej oferty, obniżenie  kosztów zakupów oraz zachowanie transparentności procesu wyboru dostawcy.

"- Ogłoszenie  zapytania ofertowego czy zamówienia publicznego w formie aukcji na dostawę danego towaru czy usługi, usprawnia proces zakupowy i skraca czas jego trwania do minimum" – tłumaczy Sławomir Kuźniak Dyrektor Centrum Rozwoju Aplikacji Internetowych w BPSC SA.

"-  Taki model zapewnia pełną transparentność zakupów i szybki wybór najkorzystniejszej oferty. Dzięki aukcjom na zakup produktów, zmniejsza się koszt zakupu materiałów i usług, co wpływa bezpośrednio na zwiększenie rentowności produktów oraz szybki zwrot inwestycji. Poprzez Portal Dostawcy przedsiębiorstwo może również udostępniać kwalifikowanym dostawcom aktualne stany magazynowe dostarczanych przez nich asortymentów, a co za tym idzie umożliwia zmianę sposobu ich zakupu z bezpośredniego na komisowy. Zmiana taka powoduje, że kapitał, który do tej pory lokowany był w zapasy, może być przeznaczony na inne cele, a płatności za dostawy reguluje się zgodnie z faktycznym zużyciem asortymentu do produkcji. Dostawca dzięki wglądowi w stany magazynowe przedsiębiorstwa może również optymalizować realizację zamówionych dostaw w czasie" – dodaje Sławomir Kuźniak.

Portal aukcyjny krok po kroku

Do założenia aukcji wystarczy nadanie jej nazwy oraz określenie jej przedmiotu. Uszczegółowieniem są dodatkowe parametry takie jak data otwarcia i zakończenia aukcji, okres ważności ofert, wartość progowa i minimalne przystąpienie. Dla każdej aukcji można  zdefiniować licytację,  gdzie określa się kryteria wyboru dostawcy. Dzięki temu zwycięzca może być wyznaczany automatycznie. Oczywiście funkcjonalność portalu przewiduje także opcję dogrywek, w sytuacji braku jednoznacznego rozstrzygnięcia w założonym czasie trwania aukcji. Wszystkie dokumenty i specyfikacje związane z przedmiotem aukcji można wymieniać za pośrednictwem portalu, którego funkcjonalność pozwala na dodawanie załączników.
 
"- Firmy korzystające z Portalu Dostawcy uzyskają nie tylko korzyści finansowe wynikające z zakupu danego produktu w najniższej cenie, ale także zyskują czas, ponieważ proces zakładania i prowadzenia aukcji jest intuicyjny i zdecydowanie mniej skomplikowany niż tradycyjny konkurs ofert. Szacujemy, że Portal Dostawcy będzie cieszył się dużym zainteresowaniem firm o różnych profilach działalności, szczególnie tych, dla których istotna jest optymalizacja procesów zakupowych" - dodaje Kuźniak

Portal Dostawcy jest częścią systemu Impuls EVO, autorstwa BPSC SA, który został wprowadzony na rynek w maju 2012 roku. System łączy funkcjonalności ERP z rozwiązaniami takimi jak: MES (system realizacji produkcji), MWS (zarządzanie przestrzenią magazynową), mHR (zarządzanie kapitałem ludzkim) oraz BI (Business Intelligence). Impuls EVO umożliwia korzystanie z informacji operacyjnych, zarządczych, rynkowych, – pochodzących również z zewnętrznych witryn WWW i innych systemów, z poziomu serwisu internetowego.  BPSC stale rozwija funkcjonalności webowe systemu. Spółka wprowadziła na rynek między innymi aplikację Mobilnego Sprzedawcy, która zapewnia dostęp do wszystkich informacji handlowych zawartych w systemie ERP z poziomu smartfona czy tabletu. Pozwala również na szybkie podejmowanie istotnych decyzji sprzedażowych. Rozwiązanie to może także znacząco ułatwić współpracę producentów bądź dystrybutorów z sieciami handlowymi, przykładowo w momencie wprowadzania do sieci nowego asortymentu. Z systemu Impuls EVO korzysta już ponad 70 przedsiębiorstw.

Conbelts Bytom S.A., jeden z największych producentów taśm przenośnych w Europie, zakończył wdrożenie systemu Impuls EVO. Implementacja ma związek z planami zagranicznej ekspansji spółki i poszerzeniem oferty produktowej. Dostawcą Impuls EVO jest chorzowska spółka BPSC.

Impuls EVO to system wspomagający zarządzanie w średnich i dużych firmach produkcyjnych, łączący w sobie możliwości desktopowego systemu ERP i platformy mobilnej. Umożliwia on dostęp do strategicznych informacji operacyjnych, zarządczych, rynkowych, pochodzących również z zewnętrznych witryn WWW, za pośrednictwem dowolnego narzędzia z dostępem do Internetu. W praktyce pozwala on na podejmowanie decyzji w czasie rzeczywistym.

Wdrożenie w Conbelts Bytom S.A. objęło zarówno moduły „twarde”, takie jak finanse, produkcję, kadry i płace, gospodarkę materiałową, jak i „miękkie” - CRM, elektroniczny obieg dokumentów (w tym kancelarię, obieg umów, zaliczek, urlopów), faktur, zamówień oraz B2B. System Impuls EVO zapewnił integrację informatyczną w zakresie struktury wielofirmowej.

"- Chcieliśmy wdrożyć system zarządzający zakładem produkcyjnym, który pozwoliłby także wyeliminować dokumentację papierową. Impuls EVO te wymagania spełnia. To moim zdaniem najlepsze polskie rozwiązanie MRP, umożliwiające udoskonalanie zakładu a jednocześnie pozwalające na efektowną prezentację informacji za pośrednictwem pulpitów menedżerskich, co dla pracowników wyższego szczebla jest szczególnie istotne" – tłumaczy Dariusz Łużny z Conbelts Bytom S.A.

W trakcie implementacji Impuls EVO, Conbelts Bytom S.A. podjął decyzję o wdrożeniu nie planowanych wcześniej rozwiązań, takich jak np. EAZ (elektroniczna akceptacja zamówień). W najbliższej przyszłości planowane jest wdrożenie kolejnych modułów, m.in. rozszerzonego modułu B2B, CRM w postaci procesowej, BI, remontowego, utrzymania ruchu, MES oraz pulpitów menedżerskich. Szczególnie istotne w tym wdrożeniu było objęcie systemem całości zdarzeń w obrębie produkcji. Menedżment  przedsiębiorstwa docelowo uzyska szeroki zakres informacji o rentowności w różnego rodzaju konfiguracjach (pojedyncze produkty, grupy produktów; działalność serwisowa itd.). Impuls EVO został wprowadzony na rynek w maju 2012 roku. System łączy w sobie funkcjonalności systemu ERP z rozwiązaniami takimi jak: MES (system realizacji produkcji), MWS (zarządzanie przestrzenią magazynową), HRM (zarządzanie kapitałem ludzkim) oraz BI (Business Intelligence).

Conbelts Bytom S.A. to znaczący producent taśm przenośnikowych w Europie. Oferuje kompleksowe i nowoczesne rozwiązania dla transportu przenośnikowego m.in. w górnictwie, przemyśle mineralnym, energetycznym, a także hutnictwie, rolnictwie i budownictwie. Zatrudnia ponad 200 osób.

Ekoplon, producent nawozów dolistnych i ogrodniczych oraz środków żywienia zwierząt, uruchomił właśnie najnowszą wersję systemu autorstwa BPSC SA – Impuls EVO. Jedną z wdrażanych funkcjonalności był portal internetowy, dzięki któremu pracownicy handlowi działający w terenie mają dostęp do systemu ERP z dowolnych urządzeń mobilnych. Co istotne, mogą wprowadzać do Impulsa EVO dane w czasie rzeczywistym, niezależnie od miejsca, w którym się znajdują.

Ekoplon korzysta z rozwiązań BPSC od 2007 roku, kiedy to zdecydował się na wdrożenie system Impuls 5, flagowego wówczas produktu chorzowskiego producenta. Impuls 5 został wprowadzony na rynek w 2006 roku i funkcjonuje obecnie w ponad 500 średnich i dużych przedsiębiorstwach w Polsce. Najnowsze rozwiązanie w ofercie firmy łączy w sobie funkcjonalności typowe dla standardu ERP z rozwiązaniami takimi jak: MES (system realizacji produkcji), MWS (zarządzanie przestrzenią magazynową), mHR (zarządzanie kapitałem ludzkim) oraz BI (Business Intelligence).

"-Ostatnie lata pokazują jak istotne zmiany zaszły w Ekoplonie po wdrożeniu zintegrowanego oprogramowania. System wspiera nas zarówno w obszarze zapotrzebowania materiałowego, jak i biznesowo w kwestii zarządzania stanami magazynowymi wyrobów gotowych. Drastycznie zredukowaliśmy również ilość dokumentów papierowych" –  zauważa Michał Kościelny, Dyrektor Operacyjny Ekoplon SA.

"– Spore korzyści czerpiemy również ze zintegrowania systemu ERP z naszymi dedykowanymi aplikacjami. Pierwsza, odpowiedzialna za tworzenie receptur, przekazuje do systemu Impuls informacje na temat zmian składu pasz dla poszczególnych produktów, co pozwala optymalizować koszty produkcji. Drugie - oprogramowanie automatyzujące procesy produkcyjne – przekazuje informacje o rzeczywistym zużyciu surowców w procesie produkcji" – dodaje Michał Kościelny.

Jedną z najważniejszych zalet systemu Impuls EVO i nowością w stosunku do wykorzystywanej w Ekoplonie wersji jest dostęp do informacji zawartych w systemie ERP przez przeglądarkę www,  z dowolnego urządzenia mobilnego, takiego jak smartfon czy tablet.

"– Możliwość zdalnego dostępu do systemu i wprowadzanie do niego danych w czasie rzeczywistym, niezależnie od miejsca pobytu, a tym samym ultra mobilność Impulsa EVO, były głównymi czynnikami, które skłoniły nas do podjęcia rozmów z BPSC na temat wprowadzenia w Ekoplonie nowej wersji systemu" – tłumaczy Elżbieta Dziurzyńska, kierownik Działu IT z firmy Ekoplon.

"– Zdalne wprowadzanie danych z terenu maksymalnie skraca czas reakcji na potrzeby klientów, pozwalając nam szybciej je zaspokajać i działać przez to bardziej efektywnie" – dodaje.

Poprzez wdrożenie systemu Impuls EVO handlowcy Ekoplon zyskali możliwość podglądu wszystkich informacji sprzedażowych związanych z danym klientem, tj. należności, warunki handlowe, statusy zamówień oraz dodatkowych informacji na temat hodowli u klienta. Dzięki temu są w stanie szybciej przygotowywać się do spotkań handlowych ze swoimi klientami. Wdrożenie w firmie Ekoplon aplikacji Mobilnego Sprzedawcy objęło grupę około 60 doradców klienta pracujących na terenie całej Polski. Dostęp do systemu Impuls EVO realizowany jest poprzez tablety działające w oparciu o system Android.

Efektem wprowadzenia systemu Impuls EVO Portal jest dokładniejszy monitoring procesu hodowli zwierząt. Znacząco poprawiła się także ilość i jakość wypełnionych raportów, bazujących na dokładnych parametrach.

"- Niepodważalną zaletą systemu Impuls EVO jest możliwość dopasowywania systemu do potrzeb konkretnego przedsiębiorstwa, grup stanowisk, a nawet konkretnych pracowników" – tłumaczy Sławomir Kuźniak, Dyrektor Centrum Kompetencyjnego Rozwoju Aplikacji Internetowych w BPSC SA.

"– Kadra zarządzająca ma zawsze możliwość wyboru wdrożenia pełnej wersji systemu lub tylko najbardziej potrzebnych rozwiązań, np. przeznaczonych wyłącznie do zarządzania produkcją. Co ważne, w przypadku zmieniających się potrzeb przedsiębiorstw, system Impuls EVO można stale rozbudowywać o nowe moduły i funkcjonalności" – dodaje.

Jak działać w mobilnym świecie Big Data, w którym wciąż trzeba sobie radzić z informacyjnym spaghetti – to kwestia, która zdominowała agendę dorocznej konferencji dla klientów BPSC. Tym razem w malowniczej scenerii zimowej stolicy Polski ponad 200 przedstawicieli firm współpracujących z chorzowskim dostawcą rozwiązań ERP i HR podejmowało temat efektywnego wykorzystania oferowanych rozwiązań funkcjonalnych i technologicznych.

Konferencja BPSC odbyła się już po raz trzynasty. Jednym z najważniejszych punktów tegorocznego spotkania, były nowe funkcjonalności, o które rozbudowany został w ostatnim czasie system Impuls EVO, wprowadzony na rynek w maju ubiegłego roku. Dużym zainteresowaniem uczestników konferencji cieszyła się tematyka funkcjonalności zwiększających użyteczność i jakość przepływu informacji, dostępnych z poziomu przeglądarki www, tj. Elektroniczna Akceptacja Faktur czy Portal Zakupowy. Może to zwiastować ich szybką popularyzację w relacjach b2b. Obok prezentacji nowych obszarów funkcjonalnych systemów ERP i HR, spotkanie wypełniły również debaty z udziałem klientów chorzowskiej spółki, m.in. Grupy Lubawa, Centrum Klima, Big Star Ltd oraz Spółdzielni Pracy Jurajska, dotyczące najlepszych praktyki z ich wykorzystania.

"- Bardzo nas cieszy zarówno wysoka frekwencja podczas tegorocznej konferencji, jak i aktywność uczestników tego wydarzenia" – tłumaczy Andrzej Morawski, Wiceprezes Zarządu BPSC SA "– Doświadczenia firm z nami współpracujących oraz dyskusja na temat zmieniających się potrzeb rynkowych to dla nas cenna informacja przydatna w kształtowaniu oferty" – dodaje.

Impuls EVO czyli jak wyprostować spaghetti

Impuls EVO został  przedstawiony jako recepta na informacyjne spaghetti, z którymi wciąż borykają się duże i średnie firmy.

"- Integracja systemów pochłania obecnie mnóstwo energii i czasu menedżerów IT. Okazuje się, że platformy integracyjne, które wdrażano, by ten problem rozwiązać, nie sprawdziły się. Zamiast komunikować się ze sobą, scentralizowały one przepływ danych. Tak zrodził się pomysł stworzenia Impuls EVO, systemu z założenia wewnętrznie zintegrowanego, a równocześnie wyjątkowo otwartego na komunikowanie się z oprogramowaniem zewnętrznym" – tłumaczył zebranym Sławomir Kuźniak z BPSC.

Zwrócił on także uwagę, że Impuls EVO, bazując na funkcjonalnym poprzedniku – systemie Impuls 5 – posiada kompletną funkcjonalność ERP, którą można elastycznie zestawić w zależności od wielkości i potrzeb przedsiębiorstwa, wzbogaconą dodatkowo o funkcje możliwe do realizacji za pośrednictwem strony www. Jednocześnie jest łatwy w obsłudze i dostarcza użytkownikom informacji w atrakcyjnej i oczekiwanej  przez nich formie - zgodnie z wymaganiami, jakie postawiła przed twórcami rozwiązań biznesowych rewolucja mobilna.

"– System umożliwia zdalny dostęp do strategicznych informacji z poziomu przeglądarki WWW, umożliwiając jednocześnie personalizację panelu użytkownika. Dzięki temu dostęp do konkretnych funkcji, graficzna prezentacja procesów, podgląd wybranych serwisów internetowych, a nawet integracja z komunikatorami odbywa się znacznie szybciej i bardziej intuicyjnie" – przekonywał.

Poland Tokai Okaya Manufacturing Sp. z o.o., japoński producent podzespołów wykorzystywanych m.in. do produkcji paneli i telewizorów LCD, zdecydował się na rozszerzenie współpracy z firmą BPSC S.A.  Firma, która korzysta z systemu Impuls 5 BPSC, wdraża moduły wspomagające zarządzanie procesem produkcji. System ma wesprzeć plany szybkiego rozwoju spółki w Polsce i dostarczyć danych na temat rentowności produkcji.

Poland Tokai Okaya Manufacturing to spółka córka japońskiej firmy Okaya & CO – działającej od 343 lat -  oraz Tokai Pressing (spółka zależna Okaya). Firma zatrudnia w Polsce około 250 pracowników i zajmuje się produkcją oraz montażem metalowych elementów tłoczonych. Jej produkty wykorzystywane są do produkcji paneli i telewizorów ciekłokrystalicznych LCD oraz podzespołów metalowych używanych w branży motoryzacyjnej i energetyce odnawialnej. Głównym klientem firmy jest Sharp Manufacturing Poland, a od niedawna także kooperanci Toyoty.

Wdrożenie części produkcyjnej systemu Impuls 5, ma wesprzeć szybki rozwój japońskiego producenta na polskim rynku. W najbliższej przyszłości spółka zakłada m.in. znaczącą przebudowę linii produkcyjnej oraz ściągnięcie do Polski najnowszych technologii w zakresie obróbki plastycznej metali.

"- Decyzja o wprowadzeniu systemu eliminującego błędy i przyśpieszającego realizację procesów produkcyjnych jest naturalną konsekwencją rozwoju Poland Tokai Okaya. Jesteśmy japońską firmą, w której obowiązują bardzo wysokie standardy. Wdrożenie modułów MRP pozwoli je rozwijać.” – mówi Przemysław Zasztowt, menedżer Działu Sprzedaży Zakupów i Kontroli Produkcji w Poland Tokai Okaya Manufacturing Sp. z o.o.

Obecnie w Poland Tokai Okaya wdrażana jest funkcjonalność produkcyjna (MRPII) systemu Impuls 5. Specjaliści BPSC wraz z pracownikami spółki dopracowują szczegóły związane z dostosowaniem modułu  planowania i harmonogramowania  produkcji do potrzeb firmy. System umożliwi  również zintegrowanie działów sprzedaży i produkcji, dzięki czemu zamówienia złożone przez klientów będą automatycznie przekazywane do osób odpowiedzialnych za planowanie produkcji. Możliwe stanie się także rozliczanie produkcji dla poszczególnych modeli w obszarze materiałowo-kosztowym oraz kosztów pracy.

Rozwiązania te będą w pełni wykorzystywane w połowie 2013 roku.

"- Głównymi korzyściami, jakich spodziewamy się po uruchomieniu części produkcyjnej systemu Impuls 5, to łatwość rozliczania produkcji, oceny kosztów zużytych materiałów, roboczogodzin oraz maksymalnego wykorzystania potencjału pracowniczego w ramach harmonogramowania produkcji" – mówi Przemysław Zasztowt "– Rozpoczynamy rozliczanie zleceń produkcyjnych i mam nadzieję, że wkrótce uzyskamy pełne dane dotyczące rentowności naszych produktów" – dodaje.

Poland Tokai Okaya Manufacturing korzysta z systemu Impuls 5 od 2008 roku. Rozwiązanie wdrożono zaraz po otwarciu zakładu produkcyjnego w Pomorskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Do tej pory w ramach systemu Impuls 5, Poland Tokai Okaya korzystała z modułów przeznaczonych do zarządzania magazynem oraz procesami kadrowo-płacowymi i księgowymi. Impuls 5 należy do najbardziej funkcjonalnych systemów klasy MRP II/ERP na polskim rynku. Wspomaga przedsiębiorstwa w zarządzaniu kapitałem, produkcją, personelem, dystrybucją i transportem, relacjami z klientami oraz obiegiem dokumentów. Posiada dedykowane wersje dla poszczególnych branż gospodarki. Korzysta z niego już ponad 500 firm, m.in. z branży budowlanej, dystrybucyjnej, produkcyjnej, spożywczej, transportowej czy spożywczej.

Aplikacja Mobilny Sprzedawca to kolejne oprogramowanie, które uzupełnia pakiet rozwiązań mobilnych systemu Impuls EVO. Nowość w ofercie BPSC SA funkcjonuje na zasadzie portalu internetowego obsługiwanego z dowolnego urządzenia mobilnego – smartfonu, tableta czy laptopa posiadającego dostęp do internetu.

Mobilny Sprzedawca to funkcjonalność systemu Impuls EVO składający się obecnie z trzech komponentów. Pierwszy to obszar wprowadzania zamówień, ich koszykowania oraz podgląd etapu realizacji. Drugi stanowi kalendarz handlowca pozwalający na planowanie wizyt, kolejnych zadań, jak również ich raportowanie. Ostatni umożliwia wgląd w warunki handlowe jakie posiada dany klient. Czwartym, powstającym właśnie, komponentem będzie wprowadzanie zgłoszeń serwisowych.

W ramach Mobilnego Sprzedawcy przedstawiciel handlowy może od razu w trakcie spotkania z klientem wprowadzić jego zamówienie, ustalając szczegóły oraz dostępność określonych komponentów składających się na zamówione wyroby. Jeśli pozwalają na to zasoby firmy, możliwe jest również wspólne przeglądanie zdjęć poszczególnych pozycji asortymentowych w trakcie ustalania zamówienia.

"- Dla poszczególnych handlowców to przede wszystkim możliwość bieżącego wglądu we wszystkie informacje związane z klientem, z którym się spotykają. Dotyczy to między innymi wcześniejszych zamówień, obrotów, marż. Natychmiastowy podgląd może obejmować również niezapłacone faktury oraz wszelkie inne informacje obejmujące handlową historię współpracy." – zauważa Sławomir Kuźniak, Dyrektor Centrum Kompetencyjnego Rozwoju Aplikacji Internetowych w BPSC SA

"- Daje to ogromne możliwości negocjacyjne, pozwala ocenić ekonomiczne uzasadnienie zastosowania określonej polityki upustowej. I co najważniejsze, wszystko to nie wymaga wcześniejszych przygotowań ponieważ jest dostępne on-line." – dodaje Kuźniak.

Funkcjonalność Mobilnego Sprzedawcy można również z powodzeniem wykorzystywać we współpracy producentów bądź dystrybutorów z sieciami handlowymi. Przykładowo, przygotowując wprowadzenie nowego produktu czy asortymentu, co wiąże się z zatowarowaniem sklepu, możemy na podstawie informacji z systemu Impuls EVO ocenić na jakich półkach zlokalizowane są nasze produkty, jaki wpływ ma to na dotychczasową sprzedaż. W przypadku wycofywania określonych produktów możemy ustalić jakie ilości zostały sprzedane a jakie powinny zostawać jeszcze w danym sklepie. Możemy również przeprowadzać badania ankietowe dotyczące na przykład zadowolenia z posiadania produktów w ofercie czy problemów związanych ze sprzedażą.

Aplikacja Mobilnego Sprzedawcy może być przystosowana do każdej specyfiki prowadzonej działalności, zarówno w firmach produkcyjnych z własnym działem sprzedaży jak i dystrybucyjno-handlowych. Pierwsze, zakończone właśnie wdrożenie w firmie Ekoplon objęło grupę około 60 doradców klienta pracujących na terenie całej Polski. Dostęp do systemu Impuls EVO realizowany jest poprzez tablety działające w oparciu o system Android.

Mający swą premierę wiosną zeszłego roku Impuls EVO jest nowatorskim podejściem do korzystania ze zintegrowanego systemu wspomagającego zarządzanie wszystkimi procesami w średnich i dużych przedsiębiorstwach. O innowacyjności najnowszej wersji oprogramowania BPSC SA stanowi między innymi zdalny dostęp do systemu poprzez przeglądarkę www, a także możliwość personalizowania panelu użytkownika, co zapewnia szybki dostęp do konkretnych miejsc w systemie, graficzną prezentację procesów, podgląd wybranych serwisów internetowych, a nawet integrację z komunikatorami.

W zależności od potrzeb informacyjnych użytkownika można dowolnie zestawiać i rozbudowywać elementy platformy, przeglądać i edytować dane za pośrednictwem dowolnego narzędzia z dostępem do Internetu. Impuls EVO to pełna funkcjonalność systemu ERP wraz z zaawansowanymi rozwiązaniami produkcyjnymi - MES, MRP, Produkcja Procesowa. Rozwiązania zawarte w pakiecie umożliwiają również, w miarę potrzeb, dostęp do takich narzędzi jak aplikacje wspierające zarządzanie przestrzenią magazynową klasy MWS, uzupełnienie aplikacji kadrowo płacowych o platformę dedykowaną zarządzaniu kapitałem ludzkim przedsiębiorstwa klasy HCM czy wsparcie obszaru finansowo-księgowego nowatorskimi aplikacjami Faktury czy Elektroniczna Akceptacja Faktur.

Powrót Lorem Ipsum

Powrót Lorem Ipsum

Komunikat cookies

Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu dostosowania się do Twoich preferencji oraz w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania strony www.