Trwa ładowanie strony...

Powrót Blog ekspercki

Anna Węgrzyn
Kierownik projektu mHR

17 sierpień 2015

Upał kosztowny dla pracodawców

Tagi

upał HR straty

Powrót Blog ekspercki

Anna Węgrzyn
Kierownik projektu mHR

17 sierpień 2015

Upał kosztowny dla pracodawców

Przed tygodniem we Wrocławiu padł rekord ciepła. Temperatura w cieniu wyniosła 39,8 stopni C. W Katowicach Ikea zamknęła sklep a centra biurowe otrzymały ostrzeżenie o ewentualnej konieczności wyłączenia klimatyzacji. Powód: wprowadzenie 20 stopnia zasilania i ograniczenie dostaw prądu z powodu braku możliwości wykorzystania pełnych mocy elektrowni. Skoro maszyny nie mogą pracować na 100% swoich możliwości, to na ile wydajnie może pracować w wysokiej temperaturze człowiek?

Czas, który przelatuje przez palce

Badania przeprowadzone przez naukowców Technicznego Uniwersytetu Helsińskiego i Lawrence Berkeley National Laboratory dowiodły, że wydajność pracowników biurowych jest najwyższa w temperaturze 21-22 stopni Celsjusza. Spada już powyżej 23-24 stopni. O ile? Relatywnie niewiele – wzrost temperatury o jeden stopień oznacza spadek wydajności o mniej więcej 2%. Oznacza to, że przy 30 stopniach C pracownik wykona zadania o blisko 10% wolniej niż w temperaturze 22 stopni.

Nieco bardziej sceptyczna jest firma Captivate Network, która przepytała ponad 600 pracowników biurowych w 14 miastach USA i Kanady. Jej zdaniem produktywność w czasie upałów spada o około 20% a pracownicy są aż o 45% bardziej rozdrażnieni. Fala wysokich temperatur wpływa też na o 19% niższą frekwencję w pracy. Jeśli doliczymy do tego częstsze przerwy w pracy - z badań przeprowadzonych przez firmę Sedlak & Sedlak wynika, że aż69 proc. pracowników korzysta z Internetu w celach prywatnych i to przynajmniej godzinę dziennie -to okaże się, że pracownik poświęca na efektywną pracę nieco ponad 2/3 swojego czasu. W skali tygodnia traci cały dzień roboczy. Nietrudno policzyć, że w przypadku firmy zatrudniającej 100 pracowników na darmo pójdą 3 etaty a i to przy założeniu, że efektywność załogi spadnie zaledwie o 10%. W praktyce spadek może być znacznie wyższy.

Produktywność w Polsce w ogóle jest dość niska, bo wiele osób jest niedopasowanych do swojego stanowiska. Jasno pokazują to badania. Wykonujemy zadania niedostosowane do swoich umiejętności i kwalifikacji, pracujemy więc mniej wydajnie. Nieprzypadkowo jesteśmy jednym z najciężej pracujących społeczeństw Europy. Upał dodatkowo zwiększa straty pracodawców związane z niższą efektywnością

W skali kraju daje to gigantyczne straty. Policzmy: według GUS-u, w miastach pracuje blisko 10 mln osób. Przychody firm zatrudniających powyżej 10 pracowników wyniosły w ubiegłym roku 2, 920 069 mln zł. Gdyby przyjąć, że efektywność pracowników spadła o 10% w ciągu ostatnich dwóch tygodni, to okaże się, że straty z tego tytułu mogą już przekroczyć ponad 7 mld zł. I to nie uwzględniając mikrofirm. Jeśli nawet przyjmiemy, że problem upału w pracy dotyczy zaledwie miliona pracowników w Polsce, to i tak wysokość strat robi wrażenie.

Lepiej idźcie do domu

W polskich firmach potrzebna jest fundamentalna zmiana podejścia do wykonywania pracy, a obecne upały dobitnie to pokazują. Pracodawcy powinni mieć możliwość rozliczania pracowników w inny sposób niż jedynie w oparciu o czas pracy, wprowadzając m.in. możliwość wykonywania pracy poza biurem. Te same zadania pracownik może wykonać lepiej i szybciej o godzinie 19-tej, w domu, gdy robi się chłodniej a nie w gorące południe, gdy ma problem z koncentracją.

Pracując przed dwie godziny z pełną efektywnością pracownik może zrobić więcej niż przez kilka godzin pracując w mało sprzyjających warunkach. Firmy, które zaczęły rozliczać pracowników z zadań, zanotowały wzrost wydajności i poczucia zadowolenia z pracy. Do tego potrzeba jednak odwagi a w niektórych przypadkach także wsparcia w postaci narzędzi informatycznych wspierających zarządzanie pracownikami. W dużej firmie nieposiadającej systemu IT wprowadzenie nowych zasad stanowi spore ryzyko, choćby ze względu na liczbę danych, które trzeba przeanalizować.

Konieczność zwiększenia wydajności to duży, globalny problem a wysokie temperatury są dobrą okazją do tego, by o tym przypomnieć. Analitycy firmy doradczej McKinsey mówią wprost: na przestrzeni ostatnich 50 lat gospodarka rozwijała się w bardzo szybkim tempie dzięki przyrostowi naturalnemu i rosnącej wydajności, problem polega na tym, że pracowników zaczyna brakować. Jeden z filarów rozwoju gospodarczego słabnie. Aby zrekompensować spadek zatrudnienia, wydajność pracy musi rosnąć o 80% szybciej niż w ostatnim półwieczu. To trochę tak, jakbyśmy zostali zmuszeni do tego, by na jednej nodze skakać prawie dwa razy szybciej. Tylko jak to zrobić w upale?

Komunikat cookies

Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu dostosowania się do Twoich preferencji oraz w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania strony www.